Gomorra, czyli jak nie uciekniesz mafii
    kino europejskie18 · recenzje filmowe146 · Gomorra1
2009-02-24
- Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Ten film można było zrobić lepiej. Niestety jest tak chaotyczny, że po godzinie oglądania męczyłem się. Co chwila pojawiają się nowe postacie, o których nic nie wiadomo, poszczególne wątki są praktycznie nieczytelne – napisał dragonfly na jednym z forów internetowych.

– Siedziałem cały seans wpatrzony w ekran jak zaczarowany… Dobre, mocne, prawdziwe kino. Nie wiem czego tu się doszukujecie. Świat Neapolu tak brutalny, a tak prosty jednocześnie – odpowiedział mu butcher_5.


Film Matteo Garrone’a dzieli widzów. Jedni uważają ten obraz za dzieło wybitne, inni mówią, że to gniot. Kto ma rację?

Na początku było solarium

Wszędzie niebieski kolor. Światła i ściany. Ludzie też prawie niebiescy. Tak zaczyna się „Gomorra”. Jesteśmy w solarium. Grupa mężczyzn w średnim wieku robi tu to, co dwa razy od nich młodsze kobiety. Opalają się. Widz może być zdziwiony, bo według zapowiedzi to miał być film o mafii. Solarium średnio z mafią się kojarzy, a jednak. Przestępcy lubią mieć opaloną skórę. Dziwi mnie, że sztucznie, bo Włochy na brak słońca nie narzekają. Sielska atmosfera szybko się kończy. Ci sami bandyci nagle strzelają do innych przebywających w solarium. Krew zmienia kolor ścian i już nie jest tak niebiesko. Purpura przytłacza. Trudno w sklepie o taką farbę. Porachunki mafijne pokryły ściany nową barwą. To dopiero początek „Gomorry”.




Szewc, nastolatki i śmierć

Oprócz członków mafii, bohaterami tego filmu są zwykli ludzie. I przez to obraz staje się niezwykle autentyczny. Widzimy jak wygląda życie obok mafii. A w pewnym momencie to życie staje się bez niej niemożliwe. Dwóch nastoletnich chłopaków za wszelką cenę dąży do tego, żeby zmienić swoje życie. Widzą tylko jedno rozwiązanie. Zdobyć broń, a dzięki niej pieniądze. Przez to, że wychowali się w dzielnicy, gdzie przestępczość była chlebem powszednim, nie widzą innej alternatywy na rozwiązanie swoich problemów. Jest w filmie scena, gdzie ci dwaj stoją nad brzegiem rzeki w majtkach i adidasach, z karabinami w dłoniach. Strzelają przed siebie. Odarci nie tylko z ubrań, ale i z moralności. Dzięki broni chcą być ważni. Kamorra już ich namierzyła…

Szewc, który podrabia ubrania dla mafii również chce zmienić swój los. Zaczyna pracować dla innej mafii. Chińskiej. Dostaje mnóstwo pieniędzy, bo jest mistrzem w swoim fachu. Sam Giorgio Armani nie odróżniłby oryginalnych ubrań od podróbek. Wydaje się, że wykiwał kamorrę. Współpracę z nowym pracodawcą kończy w szpitalu.

I dziecko też

Młody chłopak, którego wychowuje matka jest dobrym dzieckiem. Pomaga jej w pracy, roznosi zakupy. Codziennie widzi krew i strzelaniny. Jego koledzy już dawno załapali się do struktur mafii. On też tego chce. Idzie na „casting”. Zakłada kuloodporną kamizelkę, żeby stojący nieopodal bandzior mógł w niego strzelić. Chłopak przechodzi test. Już jest członkiem kamorry. Uczy się nowego fachu. W końcu przychodzi czas próby. Trzeba zabić kobietę, którą mały zna, bo przynosił jej zakupy. Nie on to ma zrobić. On ma „tylko” ją wystawić.

I co dalej?

Jak w takim razie uwolnić się od mafii? Czy jest to w ogóle możliwe? Wydaje mi się, że praktycznie nierealne. Ale każdy może sobie odpowiedzieć na to pytanie po obejrzeniu filmu. Pozostaje jedna kwestia. Dobry to obraz, a może słaby? Mi dał wiele do myślenia, a kino do tego między innymi powinno służyć. Odpowiadam zatem, że film jest bardzo dobry.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Nietykalni” – przyjaźń ponad wszystko

Piąty film zrealizowany wspólnie przez Erica Toledano i Oliviera Nakache osiągnął ogromny sukces we Francji. Nic więc dziwnego, iż polscy widzowie postanowili sprawdzić na własne oczy czy...