Chociaż oficjalnie prezydencka kampania wyborcza jeszcze się nie rozpoczęła, to w rzeczywistości trwa ona w najlepsze. Póki co, najbardziej... 
Po co amerykańscy żołnierze w Polsce?
Prezydent ratyfikował umowę SOFA1 (Status of Forces Agreement), sama ratyfikacja przeszła jakoś bez... 
Przez dwadzieścia lat demokratycznej Polski partii odwołujących się do etosu patriotycznego i narodowego były w Polsce dziesiątki, jeżeli nie... 
Dlaczego mimo konieczności prawnego sankcjonowania powinien być wprowadzony?
Tytuł mego artykułu stanowi bezpośrednią trawestację tytułu... 
Czy to już koniec napiętych stosunków polsko-rosyjskich? Władimir Putin zaprosił premiera Donalda Tuska do Katynia na obchody 70. rocznicy mordu... 
Jeśli Donald Tusk postawi w wyborach prezydenckich na Radosława Sikorskiego, to będzie bardzo zabawnie – mówi Jarosław Kaczyński. To... 
Po co amerykańscy żołnierze w Polsce?
Prezydent ratyfikował umowę SOFA1 (Status of Forces Agreement), sama ratyfikacja przeszła jakoś bez... 
Przez dwadzieścia lat demokratycznej Polski partii odwołujących się do etosu patriotycznego i narodowego były w Polsce dziesiątki, jeżeli nie... 
Dlaczego mimo konieczności prawnego sankcjonowania powinien być wprowadzony?
Tytuł mego artykułu stanowi bezpośrednią trawestację tytułu... 
Z okazji kolejnej próby zaostrzenia przepisów antynikotynowych przetacza się przez media gorąca dyskusja. Gorąca, i jak to często bywa, pełna... 
Fenomen popularności PiS, jedna z przyczyn
W polityce zagranicznej Polska powinna być twarda i nieustępliwa. Z Rosjanami i z Niemcami należy... 
Nagłośnione przez media zabójstwo policjanta w Warszawie i kilka przypadków ataków na funkcjonariuszy stały się pretekstem dla, kolejnej po... 
Zakończył się kolejny kongres Prawa i Sprawiedliwości. Poznań przez dwa dni gościł delegatów, którzy nie sprawili niespodzianek - Jarosław... 
Platforma Obywatelska boleśnie odczuwa swoje wahania sondażowe. Prawdopodobnie właśnie dlatego zaproponowała zmiany w ordynacji wyborczej.... 
Po co amerykańscy żołnierze w Polsce?
Prezydent ratyfikował umowę SOFA1 (Status of Forces Agreement), sama ratyfikacja przeszła jakoś bez... 
Parytet płci
Dlaczego mimo konieczności prawnego sankcjonowania powinien być wprowadzony?
Tytuł mego artykułu stanowi bezpośrednią trawestację tytułu artykułu redakcyjnego kolegi Witolda Jarzyńskiego, który dowodził, dlaczego pomimo zalet ustawa o... 
Obecność US Army na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej
Po co amerykańscy żołnierze w Polsce?
Prezydent ratyfikował umowę SOFA1 (Status of Forces Agreement), sama ratyfikacja przeszła jakoś bez echa ale grudniowe podpisanie umowy wywołało w Polsce kolejną dyskusję o potrzebie (lub jej braku)... 
Melodramat na lewicy
Napisanie monografii poświęconej lewicy postkomunistycznej mogło by być dla politologa interesującym wyzwaniem. Nie tylko ze względu na mnogość krytyki i obrony tej formacji (przez dwadzieścia lat powstało tego naprawdę sporo). Śmiałek,... 
Zgoda nad grobami? Tusk w Katyniu
Kolejne przepychanki przy coraz śmieszniejszej komisji ds. afery hazardowej sprawiają, że rząd potrzebuje wydarzeń, które można przedstawić jako sukces. Fortuna sprzyja gabinetowi Donalda Tuska. W ostatnią środę otrzymał on telefoniczne... 
Prawybory w PO, amerykańskie wzorce w polskim wykonaniu
Kampania prezydencka rozpoczęła się dużo wcześniej niż można się było tego spodziewać. Wszystko to za sprawą rewolucyjnego, mega-demokratycznego pomysłu Donalda Tuska czyli prawyborów w Platformie Obywatelskiej. Idea jest wychwalana... 
Dwa tygodnie Komisji Hazardowej w przekroju
Polityczno-medialny młyn, nazywany Komisją Hazardową, nadal mieli i sortuje fakty. Robi to równie efektownie, co nieefektywnie, udowadniając swoją mierną skuteczność, a w skrajnych wypadkach wręcz ośmieszając Sejm i państwo. 
Politykę zagraniczną można prowadzić na różnorodne sposoby. Można w stosunku do polityków krajów sąsiednich występować z niekończącymi się pretensjami i podgrzewać przy okazji bez przerwy różnorodne resentymenty. Przecież znajdą się zawsze jakieś, zwłaszcza historyczne. Ale można też wyjść z założenia, że ważne są, by użyć znanych słów piosenki, tylko te dni, które jeszcze przed nami. I, że rozmawiać można i trzeba w polityce z każdym. Bo i nauczyć się wiele i od wielu przy okazji można, na przykład myślenia w innych, globalnych perspektywach. Co uznaniem i wzajemnym zrozumieniem skutkować może. Dla dobra własnego i ogółu, europejskiego ogółu.
Pojęcie naszego wspólnego europejskiego domu podnoszone jest u nas niezbyt często. Mnie osobiście temat ten kojarzy się, aż nadto, z okresem zmian ustrojowych dwadzieścia lat temu na europejskim kontynencie. Wówczas to bowiem, przypadek sprawił, że byłem naocznym świadkiem końca jednego (podobno, jedynie sprawiedliwego ustroju) w miejscu podziału dwóch, wrogich sobie systemów. Pod berlińskim murem widać było ów podział tak dobitnie, jak nigdzie w Europie.
W owych czasach końca lat 80. minionego stulecia, nie kto inny, jak ówczesny kanclerz Republiki Federalnej Niemiec, przywódca i polityk tamtejszej chadecji, Helmut Kohl, dokonał rewizji swojego, dotychczasowego myślenia. Kohl w roku 1989 zrozumiał, jaka szansa stoi przed całym kontynentem. I jaka to jednocześnie wielka szansa dla jego własnej ojczyzny, dla zjednoczonych, wolnych Niemiec. Niemiec, będących trwałą częścią zjednoczonej i wolnej Europy. I stał się jednym z najgłośniejszych orędowników idei wspólnego, europejskiego domu. Domu, który udało się od tamtych dni zrealizować w dużym stopniu i którego dzisiaj, pod postacią Unii Europejskiej, klubu, liczącego już 27 państw członkowskich, jesteśmy świadkami. I do tego aktywnymi członkami i świadkami jednocześnie. Ale stopień tej aktywności zależy od nas samych.
Nasza aktywność może mieć jednak albo oportunistyczny, ba, wręcz wrogi do sąsiadów stosunek, w myśl dewizy, że nasza polityka jest zbyt "miękka", a tu z pięściami, co najmniej, werbalnymi trzeba. Ale, i widać to znowu wyraźnie od dwóch lat, nasza polityka może mieć również charakter partnerski, polegający na umiejętnej współpracy, a nie na antagonizowaniu wszystkich przeciwko wszystkim, w tym w pierwszej kolejności, własnego społeczeństwa. Żyjemy na jednoczącym się kontynencie i to w jego części, w której umiejętności poszczególnych polityków uchroniły nas przed konfliktami, wojnami, tragediami. Można czasem odnieść, niestety, wrażenie, że zbyt często zapominamy o tym, co oczywistością nie jest.
Od przypominania są jednak nagrody, honory i elementy doceniania tej lub innej działalności, tych lub innych osób. I dobrze, że istnieją, i że mają szczytne tradycje.
Karlspreis
"Karlspreis", a w tłumaczeniu na język polski: "Nagroda Karola Wielkiego", albo właściwie "Międzynarodowa Nagroda Karola Wielkiego Miasta Akwizgran" (po niemiecku: Aachen) przyznawana jest corocznie od roku 1949. Oprócz pisemnego wyróżnienia, towarzyszy jej skromna, jak na niemieckie warunki, nagroda pieniężna (5. tys. euro) i medal, który na swym awersie prezentuje podobiznę Karola Wielkiego na swym tronie. Podobizna pochodzi z najstarszego, zachowanego herbu miasta Akwizgran z 12. wieku.
Nagroda nosi imię Karola Wielkiego, ponieważ uważany jest on za pierwszego orędownika zjednoczonej Europy. Karol Wielki (Carolus Magnus) król Franków i Longobardów, od grudnia 800 do swej śmierci w styczniu 814, był Cesarzem Imperium Rzymskiego. Z inicjatywy jednego ze swoich następców, Cesarza Rzymskiego Fryderyka Barbarossy, wyniesiony został w grudniu 1165 przez papieża do godności świętego i nazwany "Pater Europae" - ojcem Europy. Do dnia dzisiejszego zarówno Niemcy, jak i Francuzi uważają okres rządów Karola Wielkiego za początek swej historii narodowej.
Wielu historyków uważa ponadto, że Karol Wielki był władcą wybitnym, jeśli nawet nie idealnym. Na swoim dworze otaczał się wybitnymi uczonymi, był świetnym mecenasem nauki i kultury. Już za jego czasów tytułowano go "Wielkim", chociaż mierzył aż 192 cm, więc w tej kwestii istnieje spór, że przydomek pochodzi również, jeśli nie raczej, od bardzo wysokiego, jak na ówczesne czasy, wzrostu.
Nagroda przyznawana jest od roku 1949 za wybitne osiągnięcia w dziedzinie zjednoczenia Europy, tak politycznego, jak i gospodarczego oraz duchowego. Na długiej liście nagrodzonych znaleźć można tak wybitne osobistości świata polityki, jak pierwszy kanclerz RFN, Konrad Adenauer (1954) lub były premier Wielkiej Brytanii, Winston Churchill (1955). W roku 1982 nagrodę otrzymał Król Hiszpanii, Juan Carlos I, a w 1987 Henry Kissinger, były szef amerykańskiej dyplomacji. W 1988 nagrodę wspólnie otrzymali ówcześni przywódcy Francji, prezydent François Mitterrand i kanclerz Niemiec, Helmut Kohl.
Na liście nagrodzonych znajdowało się dotychczas także dwóch Polaków. W roku 1998 nagrodę otrzymał ówczesny szef naszej dyplomacji, prof. Bronisław Geremek, a nagrodę (jedyny raz) specjalną, w roku 2004 przyznano Papieżowi, Janowi Pawłowi II.
Wśród polityków z Europy wschodniej wymienić trzeba także nagrodzonych premiera Węgier, Gyula Horna (1990) i Prezydenta Czech, Václava Havla (1991).
Nagroda Karola Wielkiego Miasta Akwizgran wręczana jest tradycyjnie w dniu, w którym przypada święto Wniebowstąpienia. W roku 2010 będzie to 13 maja.
Niemieckie media o nagrodzie dla Tuska
Niemieckie media wiadomość o przyznaniu tegorocznej Nagrody Karola Wielkiego polskiemu premierowi, Donaldowi Tuskowi komentują, poświęcając wiele uwagi na uzasadnienie, przyznającego ją dyrektorium. A tam czytamy, pisze na przykład internetowy serwis "Welt Online", że wyróżnienie honoruje polskiego polityka za "wyśmienite zaangażowane na rzecz wolności, demokracji i praw człowieka". Tusk "położył bowiem razem z członkami ruchu "Solidarność" kamień węgielny pod zjednoczenie Europy. Ten 52-letni polityk symbolizuje w szczególny sposób demokratyczną i otwartą Polskę w rodzinie europejskich narodów".
"Rheinische Post ONLINE" z kolei uwagę na fakt, że "polski premier wyróżniony został za swoją działalność na rzecz poparcia idei Traktatu z Lizbony, jak również za działalność na rzecz dobrosąsiedzkich kontaktów Polski z Europą", cytując tym samym wystąpienie rzecznika Dyrektorium Nagrody Karola Wielkiego.
"Rheinische Post" zwraca przy okazji uwagę na fakt, iż podczas, gdy w roku ubiegłym nagrodę otrzymał rzymski historyk, Andrea Riccardi, założyciel katolickiego, laickiego ugrupowania "Sant'Egidio", za swoją działalność na rzecz walki z biedą i na rzecz pokoju na świecie, to obecnie dyrektorium zwraca się przyznaniem swej nagrody znowu ku polityce. Bowiem "polityka jest elementem, dzięki któremu w Europie osiągnięty być może istotny postęp".
"Tusk stoi zdecydowanie po stronie przeciwników występujących i w Europie tendencji antyeuropejskich i pro nacjonalistycznych. Posiada, jak mało kto, umiejętność docierania do młodych ludzi, uświadamiając im między innymi i to, że nie ma alternatywy dla Traktatu z Lizbony. Gdyby Polska uparcie tkwiła przy swoim "nie" wobec Lizbony, dzisiaj traktat ten nie mógłby obowiązywać. To Donald Tusk, który spowodował przełom w tej materii, "spowodował zmianę myślenia w tej kwestii także i w innych krajach", podkreślił rzecznik dyrektorium. Jednocześnie pochwalił zaangażowanie polskiego premiera na rzecz dobrosąsiedzkich kontaktów Polski w Europie, i to nie tylko na osi zachodniej, ale również w stosunku do Rosji".
"Focus Online" zwraca uwagę na fakt, że dyrektorium nagrody mocno podkreśla znaczenie Tuska, jako polskiego patrioty i wielkiego Europejczyka. Serwis podkreśla przy okazji wykształcenie Tuska, jako historyka oraz fakt, iż mówi on płynnie po niemiecku. Jednocześnie czytamy, że od czasu, gdy Polska stała się jednym z nowych członków Unii ważnym tematem są jej sąsiedzkie kontakty z Rosją, Czechami i Niemcami. "Kontakty z Niemcami zaburzyła kwestia zachowania się tak spornej postaci, jaką jest szefowa Związku Wpędzonych, Erika Steinbach". Ale, jak podkreślił cytowany przez serwis rzecznik dyrektorium "Tusk usuwa na bok owe "zaburzenia", by dążyć do budowy dobrosąsiedzkich kontaktów. To kolejny dowód na to, by być laureatem tegorocznej nagrody".
Niemiecka, rządowa rozgłośnia radiowa "Deutsche Welle" przypomina, że Tusk
jest synem polskiego stolarza, a jego rodzina wywodzi się ze słowiańskiej mniejszości kaszubskiej. I że także tej rodziny nie ominęła karta pracy przymusowej i obozów koncentracyjnych w czasie okupacji hitlerowskiej. Stacja przypomina okres studiów polskiego premiera na Uniwersytecie w Gdańsku oraz jego późniejszej aktywności w szeregach "Solidarności" i pro solidarnościowym zrzeszeniu studentów. Rozgłośnia przeciwstawia Tuska, Lechowi Kaczyńskiemu, przypominając, że Tusk przegrał wybory prezydenckie w roku 2005. Tu także jest mowa o dużym zaangażowaniu polskiego premiera na rzecz Traktatu z Lizbony oraz o gotowości do wprowadzenia w Polsce euro, jako krajowej waluty.
Najbliżej do Polski ma ukazująca się w graniczącej z nami przez Odrę, niemieckiej Brandenburgii, ukazująca się w Poczdamie gazeta "Märkische Oderzeitung". I tu czytamy, że "polski premier będzie się cieszył z nagrody nie tylko z powodów ideowych. Bowiem gdy będzie odbierał nagrodę już tylko kilka miesięcy dzieliło będzie Tuska od rozpoczęcia kampanii wyborczej o stanowisko prezydenta Polski, o które, po raz drugi, najprawdopodobniej będzie się on ubiegał."
Nagroda, jest więc, pisze komentator, "pewnego rodzaju pomocą z Niemiec w tej kampanii wyborczej. W Polsce mamy do czynienia z dwoma, przeciwnymi sobie obozami politycznymi. A przeciwnicy Tuska, skupieni wokół sceptycznego wobec Europy i antyniemieckiego obozu Kaczyńskich, braci bliźniaków, wygrali z Tuskiem pięć lat temu. Bo to Tusk reprezentuje obóz liberalny. W tym starciu obu obozów nie chodzi o nic innego, jak o odpowiedź na pytanie, czy Polska rozwijać się będzie dalej, jako nowoczesny kraj, czy też cofnie się, popadając w narodowy egocentryzm".
Decyzja o nagrodzie dla polskiego premiera przeszła, póki co, bez większego echa, na łamach największych niemieckich dzienników. Ale czas na wielkie komentarze przyjdzie w maju, gdy Tusk odbierze wyróżnienie. Wówczas oczy niemieckiej polityki i tamtejszych elit skierowane są co roku tradycyjnie na Akwizgran.
Gdy w 2004 roku Ukraina wybierała demokratyczną przyszłość, oczy całego świata skierowane były na Majdan Niepodległości. W każdym ukraińskim domu kolejny dzień pokojowych...
Nie za bardzo wierzę, że Polacy bardziej od innych narodów skłonni są do narzekania. Różne zdawałoby się „polskie” przywary występują w każdym narodzie, niezależnie od...
„Ale i my wszyscy, pod pozorami normalności, należymy do jakiegoś zaginionego plemienia. […] Biali, którzy żyją w jamajskiej Dolinie Bananów, nie różnią się zbytnio od...