17 IX 1939. Czy Stalin miał rację?
    Pakt Ribbentrop Mołotow2 · 17 września4 · II wojna światowa82 · Stalin12
2011-09-11
Debata na taki temat odbyła się, została nagłośniona i powtórzona na „eksportowym” kanale Telewizji Rassija – RTR Planeta. Kanał ten, znany mi od dawna ze swojej umiarkowanej i rzeczowej, ale wytrwałej krytyki bolszewizmu oraz ZSRR, tym razem wniósł się na szczyty publicystyki telewizyjnej.

Podpisanie paktu: Mołotow (siedzi), za nim Ribbentrop, obok w jasnym mundurze Stalin (wikipedia.org)

Wystarczy wspomnieć, że sprawy polskiej bronił tam pośrednio najwybitniejszy żyjący rosyjski historyk i dziennikarz Mikołaj Swanidze. Pragnę od razu zaznaczyć, że przedmiotem sporu nie był sam Stalin i jego polityka (wszyscy dyskutanci w różny sposób zaznaczyli, że nie pochwalają masowych mordów i zesłań), ale zagadnienie: czy wobec wiarołomnej polityki mocarstw zachodnich paktu Ribbentrop-Mołotow nie należy uznać za usprawiedliwiony wybieg Kremla? To zagadnienie umieszczono zaś na jeszcze szerszym tle: jaki powinien być stosunek Rosji do Zachodu?

W programie Istoriczieskij pracies - polie bitwy istorja (Proces historyczny – pole bitwy historia) starła się grupa tzw. liberałów (właściwie konserwatywnych liberałów) oraz konserwatywnych państwowców. Właściwie superpaństwowców, ponieważ prezydent Federacji Rosyjskiej podpisuje się jednoznaczne pod poglądem, że Stalin był tak wielkim zbrodniarzem, że wszystkie osiągnięcia jego rządów bledną wobec jego zbrodni, zaś premier podsumował skutki paktu Hitler-Stalin (a następnie znalezienie się ZSRR o włos od klęski w latach 1941-42) krótko: tak się kończy paktowanie ze złem. Nie znaczy to jednak, że ci ludzie, broniący częściowo decyzji Stalina, to jacyś głupcy. Wręcz przeciwnie, to co mówili, wymaga skrzętnego zanotowania i poważnego zastanowienia się nad ich słowami. [1]

Co nieco o dyskutantach

Jak już wspomniałem, na czele grona absolutnych przeciwników polityki Stalina stanął (Mikołaj) Nikołaj Swanidze. Jest to człowiek-instytucja, który właściwie rzecz biorąc zasługuje na artykuł poświęcony wyłącznie jemu. Już samo jego nazwisko budzi zaciekawienie wszystkich, którzy interesują się dziejami narodów Rosji czy choćby tylko okresem stalinizmu. Czyżby to jakiś potomek szwagra Stalina? No cóż, nie, ale dość blisko. Jest to wnuk działacza bolszewickiego pochodzenia abchaskiego – Mikołaja Samsonowicza Swanidze, rozstrzelanego na rozkaz tyrana wielu narodów w krwawym 1937. Stąd zapewne jego zainteresowania historią (absolwent kierunku historia państwowego uniwersytetu moskiewskiego – MGU, amerykanista, archiwista, dziennikarz telewizyjny i były dyrektor Telewizji Rassija, działacz Związku Sił Prawicy – SPS). Dla mnie i dla wszystkich interesujących się sprawami rosyjskimi oraz radzieckimi jest jednak przede wszystkim autorem monumentalnego cyklu: Istoriczieskije chroniki s Nikołajom Swanidzje, w którym przedstawiając dzieje XX wieku na ziemiach rosyjskich od roku 1901 do 1971 (docelowo do 2000) dokonał zdumiewającej swą dokładnością, a zarazem odkrywczością analizy i syntezy dziejów. Jedną z jego głównych tez jest: Związku Radzieckiego, nawet pod rządami rosyjskich komunistów (od VI 1953) nie można uznać za państwo rosyjskie. Państwo to stanowiło zaprzeczenie kierunku, w jakim rozwijała się Rosja w czasach carskich. Podobnie jak Sołżenicyn uznał Lenina i jego partię za materialne objawienie się odwiecznego, demonicznego zła; obłąkanego kata narodów Rosji i wielu innych narodów. Ideologia komunistyczna jest jego zdaniem nie tyle przeciwieństwem ile zwierciadlanym odbiciem faszyzmu.

Na czele drużyny twardych rosyjskich państwowców stanął również nie byle kto: geofizyk, wynalazca – twórca robotów i oprogramowania komputerowego, politolog i reżyser teatralny (Sergiusz) Siergiej Kugrinian. Jego ojciec był profesorem historii najnowszej na tymże MGU. Dziadek został rozstrzelany w wyniku czystek stalinowskich w tym samym roku 1937. Ubolewa nad upadkiem ZSRR jako potężnego mocarstwa, w którym Rosja doszła do szczytu swej potęgi. Ujemna ocena całokształtu polityki Stalina towarzyszy w jego wypowiedziach i twórczości dopatrywaniu się wybitnego działacza państwowego w Leninie, którego dzieło rzekomo już w ZSRR niestety zostało w dużej mierze zaprzepaszczone.

Nie widzę potrzeby, aby zanudzać czytelników wyliczeniem, kto jeszcze brał udział w dyskusji. W każdym razie z może jednym czy dwoma wyjątkami byli to ludzie dobrze wykształceni, nierzadko sprawujący też odpowiedzialne stanowiska państwowe i to nie tylko w Rosji (np. europosłanka z Łotwy Tatiana Zdanok) względnie wpływający na kształtowanie się opinii publicznej. W każdym razie dyskusja była wartka i polegała na wymianie całego mnóstwa twierdzeń, pytań i odpowiedzi. Niekiedy dyskutantów ponosiły nerwy; próbowali się nawzajem zakrzyczeć itd. Przypominało to nieco walkę na ringu; ogromny gong ogłaszał, że teraz ma głos drużyna z prawej, a potem nów lewej strony studia. Sam program trwał półtorej godziny, ale... Niekiedy w kościołach różnych wyznań zdarzają się kaznodzieje umiejący mówić o sprawach absolutnie najważniejszych między człowiekiem, innym człowiekiem i Bogiem w taki sposób, że nikt nie odczuwa, że kazanie trwało godzinę i za przeproszeniem tyłek zdrętwiał już na ławce. Podobnie czuli się przed telewizorami wszyscy, których interesuje przeszłość, teraźniejszość i przyszłość Rosji. O sprawach wielkiego mocarstwa słowiańskiego i jego roli na świecie mówiono tak poważnie, tak szczerze i z taką wiarą w swoją ideę przewodnią, poruszając sprawy ważne również dla reszty świata, że nietrudno było wysłuchać tego jednym ciągiem.

23 VIII 1939 – wielki błąd, zbrodnia czy zasługa Stalina?

Za każdym razem, gdy mówi się lub pisze o pakcie Hitler-Stalin (obaj ministrowie spraw zagranicznych byli przecież tylko wykonawcami woli swoich dyktatorskich przełożonych), należy pamiętać o kilku rzeczach bardzo ważnych. Po pierwsze ten czyn poprzedził inny bardzo podobny, a mianowicie zdrada monachijska, której dopuściły się wielkie i potężne demokracje: brytyjska i francuska wobec swojej młodszej siostry – Czechosłowacji. Czesi zostali rzuceni na pożarcie hitlerowcom, a premier Neville Chamberlain na dodatek wypowiedział zdanie, które powinien zapamiętać każdy, kto nie urodził się w świecie anglosaskim lub w Europie Zachodniej: „Mielibyśmy kopać okopy i przymierzać maski przeciwgazowe z powodu sporu dotyczącego ludzi, którzy mieszkają w dalekim kraju i o których nic nie wiemy? To zbyt okropne, fantastyczne i wprost nie do wiary.” [2]

Jest to fakt historyczny, którego nie da się wykreślić. Towarzysząca mu otoczka wskazuje niemal zupełnie jednoznacznie na to, że marzeniem ówczesnych przywódców Zachodu było skierowanie furii Hitlera na wschód w naiwnej nadziei, że zajmie się Słowianami itd., a Europę Zachodnią i Północną zostawi w spokoju. Dalsze wydarzenia, z nie udzieleniem pomocy Polsce na czele, potwierdzają względnie wydają się potwierdzać takie przypuszczenie. Jest to bardzo łatwy punkt do atakowania przez zwolenników tezy, że Stalin przyjmując ofertę Hitlera w gruncie rzeczy wykonał manewr obronny. „Mieliśmy zamiast tego nadstawiać pierś za Zachód i to za darmo?” – padło retoryczne pytanie w przedstawionym tu przeze mnie programie telewizyjnym.

Idąc na pomoc Polsce względnie trzymając Hitlera w niepewności i w ten sposób opóźniając jego atak na wschód wyświadczylibyśmy przysługę samym sobie – kontrargumentowali liberałowie. Armia niemiecka była wtedy o wiele słabsza niż w 1941 i mogła zostać zadławiona przewagą materiałową ludzi radzieckich. Nie doszłoby do utraty życia przez trzydzieści milionów mieszkańców ZSRR. W tym punkcie jednak trzeba wskazać na dwa inne fakty historyczne: 1) Armia Czerwona liczyła 1 IX 1939 1,7 mln żołnierzy, z czego prawie połowa przebywała w tym czasie na Dalekim Wschodzie, związana w walkach z Japończykami w Mongolii albo rozmieszczona tam z obawy przed ich atakiem na sam ZSRR.

Jej liczebność, uzbrojenie i wyszkolenie znacznie ustępowały wojskom Hitlera. 2) Było prawie pewne, że tak ze względu na swoją doktrynę wojenną (Francja – linia Maginota) jak i wyżej wspomniane rachuby polityczne siły zbrojne dwóch mocarstw zachodnich nie podejmą poważnych akcji zaczepnych przeciw Niemcom. Tak więc możliwa akcja antyniemiecka ZSRR w Europie mogłaby zostać skontrowana antyradziecką akcją japońską w Azji i ... Owszem, odpowiadali na to przeciwnicy polityki Stalina, tylko że: 1) Japończycy byli już pod koniec sierpnia 1939 rozbici w walkach we wschodniej Mongolii, gdzie dostali trudną do zapomnienia nauczkę w postaci połączonych zmasowanych ataków lotnictwa i sił pancernych, 2) Niemcy posiadali w tym czasie nader skromną liczbę naprawdę groźnych czołgów, a strona radziecka przewagę liczebną w tej dziedzinie. Wojna domowa w Hiszpanii wykazała, że również najnowsze myśliwce radzieckie (I-16) nie są łatwym łupem dla Messerschmittów (Bf 109). Pakt Hitler-Stalin był korzystny dla Hitlera, który dzięki niemu spokojnie zawojował tak kluczowe kraje jak Francja czy Belgia wraz z ich przemysłem, a następnie niczym nowy Napoleon na czele niemal całej Europy rzucił się kilkakrotnie silniejszy niż dwa lata wcześniej na państwo zawodowych rewolucjonistów.

Ocena paktu Hitler-Stalin jest również oceną moralną. Z punktu widzenia samej ideologii marksistowsko-leninowskiej trudno jest go usprawiedliwić. ZSRR napadł na kilka krajów do spółki albo za zezwoleniem hitlerowskich Niemiec, łamiąc układy o nieagresji oraz zagarniając ich terytoria i w ten sposób zachował się nie lepiej niż państwa imperialistyczne, które sam potępiał za ich zaborczość. Jednocześnie Stalin dał upust swojej nienawiści do Zachodu – dodał Swanidze. W odpowiedzi na ten zarzut państwowcy ustawili się na linii obrony biorącej za punkt wyjścia właśnie to: przecież np. Anglicy w tym czasie paktowali z militarystyczną Japonią w sprawie podziału stref wpływów w Chinach (pakt Arita-Craig). Walczący z niemieckim faszyzmem na pełną skalę jako pierwsi na świecie Polacy padli ofiarą zaborczości Hitlera i Stalina – grzmiał Swanidze. Dzięki temu zyskaliśmy przestrzeń, bez której armie Hitlera znalazłyby się pod Leningradem i Moskwą przed nastaniem wielkich mrozów – padła odpowiedź.

Czy Rosja ma się samobiczować?

Pytała retorycznie pani posłanka Zdanok. Już raz – od 1989 – uprawialiśmy politykę samobiczowania się. Wynik jest dwojaki: a) upadł ZSRR pozostawiając poza granicami nowej Rosji miliony Rosjan, traktowanych nieraz jak podludzie, b) do władzy w kilku krajach (ze zrozumiałych względów pani europoseł nie wymieniła ich dokładnie) doszli pogrobowcy ideologii faszystowskich. Jej zdaniem powtórka z takiej rozrywki doprowadzi do: a) rozpadu Rosji, b) dojścia do władzy w prawie całej Europie partii skrajnej prawicy. Natychmiast odezwali się inni członkowie drużyny superpaństwowej, dowodząc jakoby zwycięstwo nad Trzecią Rzeszą było największym osiągnięciem „naszej cywilizacji”, fundamentem rosyjskiej, ukraińskiej, białoruskiej, kazachskiej itd. dumy, a nawet świadomości narodowej. Tej dumy chce pozbawić narody byłego ZSRR druga strona światowej gry o przewagę i panowanie, dowodząc jakoby ich wspólne państwo było w drugiej wojnie światowej nie ofiarą i pogromcą agresorów, ale agresorem.


Komentarzy: 9

shape_shifter
12 września 2011 (23:47)
Serbowie i Chorwaci to dwa narody posługujące się jednym językiem. Słowiańskim.
Komentarz obligatoryjnie musi mieć tytuł i to właściwie tyle. Mogę jeszcze dodać że po chorwacku hvala to dziękować. Cieszę się że znów pan publikuje panie Wasiluk. Od miesięcy czekałem na jakiś sensowny artykuł dotyczący największego sąsiada Polski.Czy łaskawie zechce pan skrobnąć coś o Litwie i ew. Ukrainie? Czy mamy jakieś możliwości wyjścia z impasu na Litwie? Jakie nastroje panują obecnie na Ukrainie? I jak radzi sobie baćka, ostatni dyktator Europy? (żeby nie było wątpliwości, jestem fanem Łukaszenki).

od autora
13 września 2011 (04:58)
Dziękuję za sugestie
Sprawy ukraińskie są przedstawiane na naszym serwisie w miarę szybko i na bieżąco. Co do Litwy mam ten problem, że niestety jest to jedyny kraj sąsiadujący z naszym, którego języka nie znam. Chociaż przy dzisiejszych możliwościach technicnych... Ciekawe rzeczy dzieją się też w Czechach (na tle sytuacji z miejscową ludnością cygańską. O sprawach czeskich i słowackich napiszę już niebawem przy sposobności omawiania przyszłości energetyki w Europie. Niestety nie sposób za wszystkim nadążyć, wszystkiego opisać. trzeba wypunktowywać kluczowe zagadnienia, próbować przedstawiać punkt widzenia z polski również w językach światowych. Publikować na pewno będą dalej, jeśli tylko wola Boża nie będzie inna (tzn. np. nie połamię obu rąk), zapewniam...

Alojzy
13 września 2011 (10:21)
pytanie jest zasadne:
czy my mamy się przejmować tym czy Stalin miał rację, prawo paktować z Hitlerem i atakować kraje ościenne na zachodniej granicy i dokonywać aneksji? Nie ma to dla nas znaczenia miły Panie

od autora
13 września 2011 (20:09)
Tak układ monachijski jak ów pakt spowodował katastrofę
Anglicy i Francuzi nie uniknęli krwawych zmagań wojennych ze znacznie liczniejszymi niż podczas poprzedniej wojny światowej ofiarami cywilnymi. ZSRR co prawda zwyciężył Trzecią Rzeszę, ale kosztem przy którym zblakły okrucieństwa dwóch rewolucji i wojny domowej. Parafrazując Churchille’a tak Daladier jak Chamberlain jak też Stalin wybrali hańbę zamiast wojny, a wojna i tak ich nie ominęła. Ocena tego w świadomości historycznej większości społeczeństwa rosyjskiego (ocena moim skromnym zdaniem niewłaściwa; każda teza Swanidzego na ten temat odpowiada prawdzie dziejowej) faktycznie chyba nie jest najważniejsza w stosunkach polsko-rosyjskich. Istotne jest co innego. Nastroje antyzachodnie są tam w tej chwili naprawdę bardzo silne, a nasz kraj postrzegany jako część wrogich bloków zachodnich. Jak słusznie zauważył z kolei mój Wielce Sz. P. Kol. Juliusz Sabak nie jesteśmy zaś przygotowani do wojny nawet na tyle dobrze jak byli nasi przodkowie 1 IX 1939. Jedynym wyjściem z sytuacji jest szukanie i znajdowanie porozumienia z Rosją. Z góry zaznaczam; jeśli komuś się chce dyskutować na temat jak to Rosja jest beznadziejna, chce nas biednych i niewinnych bezwarunkowo stale krzywdzić, ale wuj Sam nas nie da, to... Mi na takie dyskusje po prostu szkoda czasu. Jeśli komuś nic nie mówi los Czechosłowacji, nasze własne doświadczenia z pomocą Zachodu w różnych sytuacjach, to jak amerykański sojusznik pomógł zniszczyć czerwonym Kołczaka, Republikę Wietnamu, Algierię Francuską, Katangę itd. itp. to trudno. Zresztą proszę się zastanowić na tzw. chłopski rozum. Nie jest tak, że za złe stosunki między jakimiś krajami odpowiada tylko jedna strona. Zresztą kraje to też ludzie, a między ludźmi... Jeśli się na kogoś krzyczy, stale ustawia wobec innej osoby na nie, to nie dziwmy się potem wrogiemu nastawieniu drugiej strony. Rzecz jasna nie ma gwarancji, że ubieganie się o rosyjską przyjaźń albo przynajmniej życzliwą neutralność spowoduje, że to mocarstwo nas nad Wisłą ozłoci itd. Mamy nad Moskwą, Wołgą itd. naszych rzeczników oraz sympatyków. Nie odbierajmy im sami argumentów, a zyskamy prawdopodobnie przynajmniej spokój i bezpieczeństwo w sytuacji coraz wyraźniejszego zmierzchu supermocarstwa amerykańskiego (zakładając hurraoptymistycznie, że to supermocarstwo zechciałoby nas kiedykolwiek bronić w konfrontacji z inną potęgą atomową, bo samym tylko papierem z podpisami przecież nikt się nie obronił).

decentralizator
17 września 2011 (21:06)
Przepraszam bardzo, od razu zaznaczę iż w moim przekonaniu uznanie niepodległości
Kosowa to błąd, ale nie zmienia to faktu że Serbowie wobec Bośniaków i Albańczyków zachowywali się tak jak niemieccy faszyści wobec Polaków w czasie II WŚ. Spotkała ich słuszna kara, a Rosja która się chełpi swym udziałem w rozgromieniu Niemców bierze tendencyjnie stronę Serbów, z uwagi na panslawizm, gdy tymczasem obiektywnie rzecz ujmując kara i potępienie się Serbom należały. Rosja histerycznie zaczęła utożsamiać się z Serbią także przez wzgląd na analogię przywództwa w obu upadłych organizmach. Po za tym Polska za nic się przed Rosją kajać nie musi i nie powinna. A jeśli Rosja tak dalej będzie postępować jak dotąd wobec nas i Bałtów to boję się, iż stworzy sobie naprawdę niebezpiecznego wroga nie w postaci stacjonujących Amerykanów w Polsce (bo wręcz przymierający bezrobociem Jankesi bardzo szybko dadzą do zrozumienia nam że liczą na polskie inwestycje w Wisconsin czy innym zapadłym zakątku tego kraju), ale że Polska sama będzie zmuszona wziąć odpow. za militarne i energetyczne bezp. przynajmniej tej części Europy, ze wszelkimi tego atrybutami. A to już nie przelewki. Ogólnie - Rosja coraz bardziej nie pozostawia nam wyboru. Co do wrogości Rosjan wobec Zachodu, jak każdy nieskuteczny i niezdolny reżim zrzuca odp. za swoje niepowodzenia na zewn. wygodnego jemu wroga, sprawce całego zła, tym bardziej teraz w kryzysie, ale to nic nowego, władza kłamie w żywe oczy Rosjanom, a ci jakby wbrew sobie ciągle to kupują Po za tym chcę wyrazić podziękowanie za ten sprawozdawczy artykuł i stwierdzić że gratuluję Rosjanom iż mogą tego typu programy oglądać w swojej TV. Gdyby u nas takie programy można było oglądać to być może sobie i odbiornik bym kupił.

od autora
19 września 2011 (02:24)
Do decentralizatora
Pan pisze o uleganiu mitom i propagandzie, a niestety sam im ulega. Przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Jeśli bowiem np. Serbowie zachowywali się wobec Bośniaków i Kosowarów tak jak Niemcy wobec nas w czasie drugiej wojny światowej (z czym się zgadzam) to z kolei arabscy panislamistyczni ochotnicy na służbie bośniackiej, chorwaccy „wojownicy o wolność” oraz kosowarscy terroryści z UCK zachowywali się wobec ludności serbskiej tak, że w porównaniu z tym niemieccy faszyści to byli ludzie łagodni. Nie mogę się zatem zgodzić z poglądem, jakoby surowe kary należały się zbrodniarzom spośród tylko jednego z byłych narodów Jugosławii. To wmawiają komu się da autorzy bezrozumnej polityki Zachodu, którzy znaleźli sobie obraz wroga, aby odwrócić uwagę od doprowadzenia własnych krajów na skraj bankructwa, sprowadzenia do nich milionowych agresywnych społeczności imigranckich, a następnie likwidacji środków mogących doprowadzić do ich asymilacji itd. Takie przynajmniej jest moje zdanie. Zdanie, które staram się w każdej sprawie oddzielać od przedstawienia faktów w sposób sprawozdawczy. No i proszę zwrócić uwagę jeszcze na jedno. Jak sam pan przyznaje w Rosji panuje daleko idący pluralizm poglądów. Dlatego uważam, że nastroje opinii publicznej w tym wielkim kraju są nastrojami autentycznymi, które wynikają z różnych czynników, z tym że ja dopatruję się tu większej winy po stronie ośrodków władzy Zachodu. Jankesi niestety niczego nie umieją się nauczyć z własnej historii (weźmy choćby to w jaki sposób nastawili przeciw sobie de Gaulle'a i niemal całą Francję w latach pięćdziesiątych), a Rosjanie na odwrót, są w sprawach historycznych niesłychanie drażliwi i pamiętliwi, ale ich samokrytycyzm i tak jest dziesięć razy większy niż brytyjski i amerykański. Pomijając dwie wyjątkowe dekady lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych (kiedy z kolei przegięto w odwrotną stronę; np. palenie flagi własnego kraju przez amerykańską młodzież było gorzej niż naganne) przeciętny Anglik czy Amerykanin w ogóle nie podejmuje dyskusji na temat własnych błędów i uważa się za chodzącą doskonałość. To bardzo głupie i niebezpieczne. Należy zatem unikać prowokowania Rosji, a kajać się przed nią rzeczywiście nie należy, bo to nic nie da. Tylko tyle albo aż tyle.

decentralizator
20 września 2011 (00:55)
Dwudziestolecie postzimnowojenne - proszę mnie poprawić, mogę się mylić
Upada ZSRR, kończy się epoka realnego socjalizmu, Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej oraz byłego ZSRR reprezentują podobny poziom rozwoju gosp. Kraje takie jak Polska czy Czechy bardzo szybko i zdecydowanie zaczynają dążyć do integracji ze strukturami zachodnimi dla poprawy bezpieczeństwa pod egidą hipermocarstwa amerykańskiego jak i uzyskania dostępu do finansowej autostrady UE. Tymczasem w krajach byłego ZSRR w tym Rosji wydaje się trwać szok i niepewność po upadku ZSRR, reformy są zachowawcze albo ich nie ma w ogóle, kraje Europy Środkowej zaczynają im odjeżdżać i zdecydowanie, im bardziej na Wschodzie widać marazm utwierdzają się w słuszności co do obranej drogi. Tymczasem USA ok. roku 1995 osiągają zenit swej potęgi i dominacji, a Rosja w 1998 jest u szczytu kryzysu, spowodowanego brakiem reform, korupcją i tymi wszystkimi patologiami które temu towarzyszą np. wojna w Czeczenii. Mimo to nie ma korekty czy nowego otwarcia w kwestii reformowania państwa tylko ROSJA ZACZYNA WYRAŹNIE ODWRACAĆ SIĘ OD ZACHODU. (I tu pytanie czy nie było tak, że Rosja się jakby obraziła, że jej nie idzie i winą chciała obarczyć, (słynna słowiańska zawiść) oczywiście najpierw zdrajców sprawy słowiańskiej Polaków, a z nimi zgniły Zachód. Czy to nie pokłosia tego kryzysu spowodowały że dziś trwa mała zimna wojna). Polska uzyskuje w tych latach nawet 7% wzrost gosp. Słaniająca się Rosja sprzeciwia się wejściu m.in. Polski do NATO, co tylko jeszcze bardziej mobilizowało nas ku wyznaczonemu celowi. 1999 wchodzimy w NATO. Nieudolny i sfrustrowany alkoholik Jelcyn i wielki do niedawna przynajmniej w relacjach tv przyjaciel Clintona na odchodne wygraża Zachodowi swoim arsenałem i namaszcza Putina na swego następcę. W tamtych dobrych dla Ameryki latach mocno współfinansowali oni Rosjanom ich program kosmiczny (nieliczne wówczas prestiżowe dla Rosji pole działalności) oraz ze strachu przed dostaniem się w niepowołane ręce dotowali kwestię przechowywania i konserwowania rosyjskiego arsenału jądrowego. Bo sami nie panowali nad swą potęgą. Znikające głowice i takie różne... Niesamowite. Putin dochodzi do władzy, Rosja łapie wiatr w żagle i powstaje z kolan dzięki koniunkturze surowcowej, lecz pozostałe zapadłe sektory gospodarki nadal jak leżały tak leżą po dziś dzień, kurs konfrontacyjny eskaluje. Ameryka 11 września 2001 przeżywa pierwszy dzień zachwiania swej potęgi z czym boryka się już dekadę. Rosja podgrzewa jeszcze bardziej swój konfrontacyjny kurs, przywołując demony swego imperializmu. Teraz o porozumienie z przeżywającym swoje problemy Zachodem tym trudniej, bodźca do strukturalnych reform nadal nie ma, bo Putin może mówić Rosjanom że kryzys to wina USA, a więc reformy nic nie dadzą, bo źli Amerykanie wszystko zepsują, a ja myślę że bo to zawsze dobra wymówka. Resztę raczej znamy, w tym wykorzystywanie gazu do rozgrywania państw europejskich i szantażowania byłych republik radzieckich. Putin nie zrobi żadnych reform, bo nie umie i nie chce robić reform ku demokracji i restrukturyzacji gospodarki, a łatwiej jest odwoływać się do symboliki imperialnej chwały, narodowi zresztą też. Tego typu retoryka wciąż widać służy Rosjanom, cierpiącym chyba na swoiste saudade, tęsknotę za chwałą dni (dla Polski i świata) słusznie minionych. Szkoda że Rosjanie nie chcą tego zrozumieć, że stracili szansę na reformy państwa w stylu Piotra I Wielkiego. Rosja w latach 90 wydawało się powinna dążyć do integracji politycznej z pozostałą częścią północnej półkuli w ramach tego co Japończycy nazwali łukiem wolności i dobrobytu. No cóż szkoda generalnie myślę, że mogło to pójść w inną lepszą stronę.

Grzegorz Wasiluk
21 września 2011 (00:44)
Owszem, poprawię pana
Lata dziewięćdziesiąte to nie był brak reform w Rosji ale przereformowanie kraju podobnie jak u nas. Różnica: społeczeństwo rosyjskie stawiło twardy opór rozkradaniu zbudowanego wspólnym wysiłkiem majątku narodowego oraz pozostało solidarne. Wyniki na dzeiń dzisiejszy; Rosja zachowała swój poradziecki przemysł i zaczęła go poważie unowocześniać., my swój straciliśmy; bezrobotny w Rosji może liczyś na zasiłek i trzy razy tyle jeśli weźmie udział w robotach publicznych, u nas... Naprawdę przedmówca nie wie jak wygląda sytuacja trwale bezrobotnych w naszym kraju, jak sią pogarsza u naszych zachodnich sąsiadów (to tak a propos finansowej autostrady UE prowadzącej rzekomo do dobroytu, jak nam obiecywano) ? Zaż żbłądy Rosji, jej elit i narodów, rzecz jasna je też widzę i przyznaję sporo słuszności argumentacji pana Swanidze, którego zresztą niezmiernie szanuję i doceniam. W dłuższej perspektywie proszę ja szanownego czytelnika naszego skromnego portalu to ja osobiście nie widzę innego wyjścia z obecnego kryzysu jak tylko przesunięcie sią środka ciężkości polityki światowej z obszaru między Pacyfikiem a Atlantykiem zupełnie gdzie indziej. Zachód z USA na czele już się ze swojego ideologicznego zaśleopienia i finansowych piramid nie wyplącze. To musi upaść i ktoś bądzie musiał przejąć odpowiedzialność za ten świat. Czy zaś bądzie to "rosyjska idea" (proszę sobie poczytać co znaczy pojęcie soborność) czy jakiś nowy konfucjanizm czy synteza tego czy jeszcze z domieszką najlepszego, co w cywilizacji łacińskiej/zachodniej, zobaczymy. Tego nie ośmielam się z góry przesądzać. Jedno wydaje mi się pewne. Drugi Rzym upada, trzeci nadchodzi. Rosja zapewne bądzie sią reformować dalej w oparciu o ową koniunkturę surowcową na własny sposób. Nastroje opinii publicznej o tym przesądzą. Osobiście chciałbym aby w nowym ładzie międzynarodowym rola USA była proporcjonalna do ogromnych zasług, jakie swego czasu ten naród miał dla rodzaju ludzkiego i do ogromnych błądów, a nawet gorzej, jakie wziął na siebie od 1989 tj. sprawiedliwa. Zaż my Polacy musimy zasadniczo zminić swój stosunek do Rosji, bo inaczej czeka nas tylko jedna katastrofa narodowa po drugiej. Nie wiem jak dla przedmówcy, ale dla mnie to, co jest teraz to kolejna polska katastrofa narodowa. Weźmy choćby od uwagą odpływ setek tysiący młodych, dynamicznych, głodnych powodzenia i umiejących pracować ludzi do innych krajów. Na stałe, bo tu nie mają perspektyw godnego życia. Uprzejmie pozdrawiam.

Andreas77
4 sierpnia 2012 (22:07)
Przeznaczenie
Pol wieku zastanawiam sie nad tematem II-giej Wojny. Wydaje sie ze to wszystko byly decyzje jakichs ludzi. Ale wedlug mnie to byl jakis fatalizm. Tak jak w Iliadzie Homera. Przyklad- Bitwa o Anglie. Anglicy mieli rok na szkolenie pilotow i budowe samolotow mysliwskich. Nie mieli zadnego problemu z paliwem i terenami do szkolenia na calym wrecz swiecie. W koncu lipca 40 roku zanosilo sie na calkowita kleske Wielkiej Brytani. Uratowala ich bledna decyzja Hitlera- bombardowanie Londynu, i Polski dywizjon 303. Bombardowanie Londynu odnioslo odwrotny skutek - zjednoczylo Anglikow. Historia dywizjonu 303 to kuriozum. Lotnicy wchodzacy w jego sklad to byli Profesorowie ktorzy powinni byli uczyc ociemnialych Brytoli latania. Niedorozwinietemu na umysle nie jestes w stanie nic wytlumaczyc. Weszli do walki kiedy zabraklo pilotow. I nawet wtedy ktos staral sie ich wykonczyc. Rozkaz atakowania 6-cioma samolotami eskadry 150 samolotow jest rozkazem zbrodniczym. Teoretycznie nikt nie powinien wrocic na lotnisko. Niemcy mieli lepsze samoloty od Polakow. Walka Anlikow polegala na strzelaniu z 400 jardow. Przy malej ilosci amunicji - po kilku minutach samoloty byly juz bezbronne. Polacy skrucili do 200 jardow odloeglosc celowania. Niesamowite wyniki Polakow wprowadzily chec rywalizacji a jednoczesnie pokazaly, ze Niemcow mozna pokonac. W 41 roku Niemcy mieli samoloty lepsze od Anglikow, ale wtedy poszli w innym kierunku. Wydaje mi sie, ze jest to przyklad na zupelna nieprzewidywalnosc II Wojny. Wlasciwie kazde dzialanie moglo miec zupelnie inny przebieg. Z wyjatkiem mozliwosci zdobycia przez Japonczykow Ameryki. Przy tej ilosci prywatnej broni palnej, w duzej czesci sztucerow mysliwskich - lepszych od tych uzywanych przez armie Amerykanska. To tez ciekawostka Armia Amerykanska w tym czasie oszczedzala na broni snajperskiej.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".