„1920 Bitwa Warszawska” – propaganda 3D mijająca się z faktami
    bitwa warszawska 19202 · Jerzy Hoffman2 · II RP19 · Piłsudski7
2011-10-15
Na seans filmu „1920 Bitwa Warszawska” ciężko dostać się do kina. Kinowe sale gremialnie obsadzają szkolne klasy i młodzieżowe wycieczki. Znaczy to, że prowadzi się zorganizowaną akcję edukacyjno-propagandową w formacie 3D. Zafałszowany obraz polskiej historii, zasadzamy w głowach młodzieży. Obraz zafałszowany, płaski i wyzuty z emocji, niczym zapomniana już akademia na 22 lipca.

Dystrybutor postawił na promocję filmu w szkołach gimnazjalnych i średnich, zakładach pracy – ogólnie liczy na zorganizowane grupy. Epatuje słowami taki jak „patriotyzm” i nazwiskiem ekranizatora „Trylogii” Jerzego Hoffmana. Przynajmniej w tych kinach, które odwiedziłem, na film nie obowiązują żadne zniżki poza grupowymi. Tak więc „samodzielny” widz jest pozostawiony sam sobie. Tylko dzięki uprzejmości pani w kasie trafiłem w końcu na seans nie w pełni odsadzony przez spędzoną na siłą młodzież.

Po reklamach poraziło mnie „słowo wstępne” Jerzego Hoffmana, który zapewnia, że film to dzieło monumentalne, pełne patriotycznych uniesień. - Mam nadzieję, nie, jestem pewien - mówi reżyser, z przejęciem mnąc w rękach czapkę - że nie pożałujecie państwo straconych pieniędzy i czasu. - Tym samym myli się potrójnie. Pożałowałem nie tylko czasu i pieniędzy, ale też faktów historycznych i swojego poczucia patriotyzmu, które wystawiono na szwank. Postanowiłem więc wystąpić w ich obronie. Zwłaszcza, mając świadomość, że dla wielu film ten będzie jedynym źródłem historycznej „prawdy” (całkiem świadomie branej w cudzysłów).

Naczelnik Piłsudski – jedyny bohater filmu i wojny?

Nawet, jeśli w teorii film przedstawia dzieje ułana i szansonistki, granych przez Borysa Szyca i Nataszę Urbańską, to faktycznie wszystko obraca się wokół posągowej roli Daniela Olbrychskiego. Jego Józef Piłsudski jest w tym filmie jedynym mężem stanu, jedynym bohaterem, jedynym strategiem i ogólnie postacią centralną. Spiżowym pomnikiem niezachwianej wiary. Zawsze na posterunku i rozstawiający po kątach wszystkich innych, polityków czy wojskowych. Jest to laurka wystawiona Naczelnikowi Państwa może zasłużenie, ale kosztem innych wielkich ludzi tamtych czasów.

Sam jestem wielkimwielbicielem Dziuka, ale za to, że zawsze pozostawał człowiekiem skromnym, uczciwym i uczuciowym. Dobrym dowódcą, szczerym, czasem wręcz w dosadnych słowach i osądach politykiem. Człowiekiem, a nie jakąś antropomorficzną personifikacją II Rzeczpospolitej.

Tymczasem w filmie mamy pomnik, ponad głowami karłów. Cały czas jest w Belwederze i planuje, mianuje, walczy. Nigdzie nie znajdziemy, choćby śladu, że w tym czasie urodziła mu się ukochana córeczka Jadwiga. Ani słowa o tym, jak tuż przed ofensywą podpisał swoją rezygnację na wypadek przegranej i wyjechał na kilka dni do rodziny. Figura z brązu.

Papierowi politycy, czarno-biała polityka


Nie dowiemy się, kogo Józef Piłsudski poważał, a kim gardził. Jest np. kuriozalna scena, w której instruuje on gen. Józefa Hallera, jak podnosić morale i powierza mu dowodzenie Armii Ochotniczej. Tymczasem wiadomo, że Piłsudski delikatnie rzecz ujmując, nie przepadał za gen. Hallerem. Utworzenie podległej mu formacji ochotniczej uważał za pomysł absurdalny. W filmie generał pojawi się jeszcze raz tylko, w czasie narady sztabowej, gdzie „swój” plan kontrataku będzie przedstawiał Naczelnik Państwa. Nie zobaczymy Hallera zagrzewającego obywateli do walki, podnoszącego morale żołnierzy, ale też warszawiaków i okolicznej ludności. Został zredukowany jedynie do roli statysty z laską i charakterystyczną bródką.

Po gwałcie, jakiego dokonał na treści „Ogniem i Mieczem” oraz „Starej Baśni”, Jerzy Hoffman poważnie okaleczył temat Bitwy Warszawskiej.

Podobnie papierowy jest premier Władysław Grabski (grany przez Michała Żebrowskiego), który zdaje się posłuszny wszelkim poleceniom Naczelnika. Co ciekawe, w filmie dyskutuje z Piłsudskim jako premier w przededniu Wyprawy Kijowskiej (maj 1920), mimo że mianowano go na to stanowisko dopiero w czerwcu tego roku. Ustąpienie rządu Grabskiego i powołanie Rządu Obrony Narodowej z Wincentym Witosem na czele sprowadza się zaś do „ochrzanienia” premiera Grabskiego i wysłania samochodu na wieś po jego następcę.

Jeszcze dziwniej i mniej czytelnie przedstawiono ówczesnych przeciwników politycznych Piłsudskiego. W filmie nie ma nawet słowa o polskich komunistach czy endecji. Naród jest zjednoczony wobec zagrożenia. Stoi na straży wolnej Europy. Wszyscy garną się pod sztandary Armii Ochotniczej. Nic nie dowiemy się o Polrewkomie, czy strajku Gdańskich dokerów. Jedyny ślad komunistów w Polsce, to usmarowani robotnicy z transparentem, o ile dobrze pamiętam „Ręce precz od Rosji”, którzy plują pod nogi ułanów ruszających na Kijów.

Endecja to w filmie ponura grupa ludzi otaczających ks. Adamskiego, który oskarża Piłsudskiego o zdradę i sprawstwo klęski wojsk polskich. W filmie to oskarżenie idiotyczne i oderwane od kontekstu. Zabrakło informacji, iż do opinii publicznej dotarły wówczas wieści o tajnych rokowaniach, jakie w 1919 roku Piłsudski prowadził z Bolszewikami. O zdradę pomawiano go z reszta jeszcze wielokrotnie. Podobnie jak odmawiano mu zasług w zwycięstwie pod Warszawą. Hoffman poszedł w drugą skrajność. Okradł z należnej sławy współtwórców sukcesu.

Zapomniany twórca generalnego planu

Nie tylko zasługi wspomnianego na wstępie gen. Hallera zostały u Hoffmana pominięte. W filmie to sam Józef Piłsudski opracowuje plan ataku oskrzydlającego wojska bolszewickie pod Warszawą, ślęcząc w Belwederze nad mapami. Gdy wreszcie prezentuje polskiej generalicji swój pomysł, wszyscy grzecznie słuchają. Jedynie szef Sztabu Generalnego, gen. Tadeusz Rozwadowski zdobywa się na krótkie – „to ryzykowne”.


Komentarzy: 6

Grzegorz Wasiluk
24 października 2011 (23:33)
Jedno pytanie do W. Sz. P. Kolegi
Pan wie, jak skończyli pod rządami osobistymi Józefa Piłsudskiego generałowie Rozwadowski i Zagórski? Bo ja wiem i z tego powodu dawno temu przestałem odczuwać podziw dla "Ziuka". Z tej samej przyczyny za powtórne zamordowanie ich filmową propagandą... No cóż, nie dokończę, nie chcąc wywoływać tu nazbyt ostrej dyskusji.

Juliusz Sabak
1 listopada 2011 (22:08)
Odpowiedź dla W. Sz. P. Kolegi
Wiem i szczerze mówiąc nadal podziwiam Ziuka. Natomiast propagandowego ich zabicie Hoffmanowi nie wybaczę, tak samo jak innych gwałtów dokonanych na prawdzie historycznej i pamięci historycznych postaci które pokrzywdził, lub też jak Chmielnickiego w OiM, wybielił wbrew prawdzie historycznej i wersji Sienkiewicza. A dyskusji pewnie nie będzie, bo większość czytelników i tak nie zna historii i fakty interesują ich mniej niż koszty efektów specjalnych które nie wyszły. Taki czas.

F. Kostrzeń
5 listopada 2011 (22:01)
...
Wszyscy się mylicie. Jest taka książka "Sojusz Piłsudski-Hitler" autorstwa Janusza Choińskiego, w której autor bez litości obalą funkcjonujące w historiografii stereotypy. Odnośnie manewru znad Wieprza badacz przytacza opinie samego Piłsudskiego, określającego założenia bitwy jako swój błąd, wynikający z nieznajomości rzeczywistych zamierzeń Tuchaczewskiego. Rozkaz z 6 sierpnia został wielokrotnie (przez Rozwadowskiego) modyfikowany i w rezultacie do faktycznej bitwy nie doszło, a cała batalia, nazwana przez Marszałka jedynie "bijatyką" ześlizgnęła się na fałszywe tory. Mało brakowało i skończyłoby się to tragicznie - w prawdziwej bitwie nad Niemnem

Kupałajanek
16 grudnia 2011 (09:00)
Bitwa Warszawska
Dziekuję Panu Juliuszowi Sabakowi za rzetelny i obiektywny artykuł o "Bitwie Warszawskiej" i marszałku Piłsudskim.Żal jedynie,że nie wspomniał Pan o roli ówczesnego premiera RP Witosa,na ręce którego Piłsudski złożył rezygnację z urzędu i jakie były tego następstwa dla losów Witosa.Odnośnie zaś znajomości histori to jest ona na takim samym poziomie jak ci ,którzy ja nauczają na lekcjach historii. Ciekawym spojrzeniem na wojnę lat 20-tych ub.wieku jest książka autorstwa Jurija Tiutiunika 'Z Poljakami protiw Wkraini"\Z polakami przeciw Ukrainie"wyd.Państwowe Wydawnictwo Ukrainy 1924 r,w j.ukraińskim-traktująca o sojuszu Piłsudskiego z Petlurą.Pozdrawiam!

andys
23 grudnia 2011 (12:11)
Endek
Oto recenzja przekonanego (fanatycznego) endeka. I to wszystko , co można napisać o tej recenzji.

shape_shifter
13 stycznia 2012 (21:14)
Może i lepiej że film nie pokazywał co było dalej?
Nie myślę bynajmniej o, już tutaj poruszanych, losach gen. Rozwadowskiego i Zagórskiego (że tak eufemistycznie to ujmę). Zwieńczeniem cudu nad Wisłą była parszywa zdrada Grabskiego (Stanisława, nie mylić z jego bratem Władysławem) i traktat ryski. Ech, historia.... Recenzja dobra, bardzo dobra.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".