400 lat temu Car Rosji kłaniał się Polakom
    XVII wiek2 · Rzeczpospolita7 · Rosja257 · historia Rzeczypospolitej28
2011-10-29
29 października 1611 roku triumfalnie wkroczył do Warszawy hetman Żółkiewski, pogromca Rosjan spod Kłuszyna i zdobywca Kremla. Wśród jeńców wiódł cara Wasyla IV Szujskiego, jego żonę i braci, Wielkich Kniaziów Moskiewskich. Było to uwieńczenie wielkiego, a dziś niemal zapomnianego zwycięstwa. Sukcesu, którego pożądał, ale nie osiągnął nawet Napoleon. Jemu również udało się zdobyć Moskwę, lecz nie stolicę Rosji, którą był wówczas Sankt Petersburg. Tymczasem polskie wojska hetmana Żółkiewskiego nie tylko zajęły stolicę państwa rosyjskiego, ale też doprowadziły do osadzenia na jego tronie [choć jedynie symbolicznie] polskiego królewicza Władysława.

Historia stosunków Polsko-Rosyjskich jest burzliwa i obfituje w dramatyczne zwroty akcji. W ostatnich kilku stuleciach, dramatyczne głównie dla nas. Tymczasem były czasy, kiedy nawet Car wielkiej Rosji musiał przełknąć dumę i z lękiem zgiąć kark przed polskim Królem.

Hetman w Moskwie

Hetman Stefan Żółkiewski był 29 października witany niczym rzymski wódz wracający z wyprawy. Bo też jego zasługi były ogromne. Dowodzona przez niego armia rozniosła 4 lipca 1610 roku pod Kłuszynem czterokrotnie liczniejsze, połączone wojska rosyjskie i szwedzkie. W tej bitwie umocniła swą sławę polska husaria, której wielokrotne ataki rozbiły znacznie silniejsze wojska moskiewskie. Niektóre chorągwie atakowały nawet 8-10 razy, dowodząc niebywałej wytrzymałości i wyszkolenia. Po ucieczce sojusznika, Szwedzi paktowali z Polakami. Wielu z nich wstąpiło na służbę Żółkiewskiego.

Następstwem tej wiktorii był marsz na Moskwę. Hetman zaproponował na nowego cara Rosji syna króla Zygmunta III Wazy, królewicza Władysława. W ten sposób zjednał sobie nie tylko poparcie wielu bojarów, ale też ludności zmęczonej wieloletnimi walkami. W państwie moskiewskim od końca XVI wieku trwała tak zwana „Wielka Smuta” – okres spisków, mordów, walk uzurpatorów do tronu i interwencji obcych wojsk. Kraj potrzebował silnego władcy. Królewicz polski wydawał się dobrym kandydatem i gwarantem spokoju. Dlatego bojarzy moskiewscy szybko obalili i uwięzili cara Wasyla IV Szujskiego wraz z rodziną, z otwartymi rękami witając Polaków w stolicy. Mennica czym prędzej zaczęła bić monety z podobizną cara Władysława Zygmuntowicza, jak nazywali go swym zwyczajem. Tymczasem Hetman pozostawił na Moskiewskim Kremlu silną polską załogę i ruszył w drogę do Warszawy. W prezencie królowi Zygmuntowi III Wazie wiózł byłego cara Rosji Wasyla IV wraz z żoną, dowódcę armii rosyjskiej wielkiego kniazia Dymitra, oraz następcę tronu wielkiego księcia Iwana.

Łuk Triumfalny i Car na kolanach

W Warszawie czekało na hetmana Żółkiewskiego wyjątkowe powitanie. Na Placu Zamkowym, tuż za Bramą Krakowską, wybudowano pośpiesznie Łuk Triumfalny. Rzymskim zwyczajem przedstawiono na nim sukcesy powracającego dowódcy. - "Zebrany w sejmie naród polski był naówczas świadkiem widowiska, dawnym tylko Rzymianom znanego. Zwycięski hetman wjeżdżał w triumfie, stojąc na wyniosłym wozie, mając koło siebie pojmanego cara Wasila i dwóch braci jego. Ci przybrani byli w świetne purpurowe szaty, postać ich malowała szlachetność i nieszczęście - pisał J.U. Niemcewicz w swoich „Śpiewach Historycznych”. Kronikarze wspominają wydarzenie nieco mniej renesansowo, ale równie doniosłe.

To jest opis obrazka Carowie Szujscy wprowadzeni przez hetmana Stanisława Żółkiewskiego na sejm warszawski przed króla Zygmunta III, Jan Matejko, 1853. Źródło:Wikipedia

Jak wspominają kroniki, tłumy Warszawiaków wiwatowały zwycięskiej armii, która przeszła Krakowskim Przedmieściem pod Łuk Triumfalny. Na czele jechał oczywiście hetman Stanisław Żółkiewski. Za nim postępowali dowódcy, husaria i inne formacje kawalerii, potem piechota i artyleria królewska. Pochód zamykali przestraszeni jeńcy rosyjscy. Car Wasyl IV, jego bracia i caryca Katarzyna szli pieszo w eskorcie polskich dragonów. Po triumfalnej paradzie zaprowadzono ich do Sali Senatorskiej Zamku Królewskiego. Czekał tam już król Zygmunt III Waza, Prymas, hetmani, biskupi i wszyscy członkowie Sejmu oraz Senatu Rzeczpospolitej.

Sala była wypełniona po same brzegi. Przed królem leżały zdobyte sztandary, wraz z wielką carską chorągwią, zdobną dwugłowym orłem. Pierwszy przed majestatem wystąpił car Wasyl IV Szujski. Pokłonił się nisko, dotykając posadzki prawą dłonią i całując jej środek. Następnie uznał się za pokonanego i złożył przysięgę, iż nigdy więcej Rosja nie napadnie Polski. Dopiero wtedy mógł ucałować królewską dłoń. Jego bracia Dymitr i Iwan padli na twarz przed Zygmuntem III Wazą, powtarzając carską przysięgę. Wszyscy trzej spodziewali się, że zostaną straceni. Podobno kniaź Iwan rozpłakał się publicznie ze strachu.

Jakie było ich zdziwienie, gdy Król kazał ich umieścić w pałacu na Mokotowie. Po jego pożarze rodzinę carską umieszczono w Gostyninie koło Płocka. Tam w niejasnych okolicznościach zmarł car Wasyl, jego brat kniaź Dymitr i bratowa. Wielu historyków podejrzewa, że otruto ich na polecenie Patriarchy Moskiewskiego Filareta i bojara Michaiła Romanowa. Dzięki śmierci Wasyla IV bojarzy mogli wybrać kolejnego władcę, założyciela nowej dynastii cara Michała I Romanowa.

Hańbiące wydarzenie i zapomniany obraz

To jest opis obrazkaCarowie Szujscy na sejmie warszawskim, J. Matejko, 1892 rok. Źródło: Wikipedia

Hołd złożony Królowi Polskiemu przez braci Szujskich był poważnym problemem wizerunkowym dla Imperium Rosyjskiego. Romanowowie usilnie walczyli o zniszczenie wszelkich śladów tego wydarzenia. Solą w oku była im zwłaszcza Kaplica Moskiewska, zbudowana na rogu Krakowskiego Przedmieścia i ul. Świętokrzyskiej, gdzie złożono i pochowano Cara wraz z krewnymi, oraz umieszczono pamiątki i dokumenty ich pobytu w Polsce. Po przekazaniu w 1635 roku ciała Cara i jego krewnych, władcy Rosji wielokrotnie wysuwali żądania zburzenia kaplicy. Zawsze spotykały się one z odmową. Dopiero po 1764 roku, na polecenie ambasadora Repnina zniszczono tablice nagrobne z kaplicy. Ostatnie ślady kaplicy usunęli Sowieci w 1955 roku. Nikt nie wspomniał im chyba o ochronie zabytków.

Wszelkie inne dowody klęski były skrzętnie zwalczane przez carską dyplomację. Rosyjscy wysłannicy żądali zniszczenia każdego opisującego ją dzieła i ukarania autora za „zniewagę carskiego majestatu”. Za podobne „winy” przepadły dokumentujące hołd Szujskich dwa obrazy Tomasza Dolabelli z Zamku Królewskiego. Podobno oddał je Rosjanom August II Mocny. Oba uważane są za zaginione. Ten sam los mógł spotkać również Kolumnę Zygmunta, która w 1644 roku stanęła na miejscu Łuku Triumfalnego z roku 1611, który stawiany w pośpiechu zaczął niszczeć. Znajduje się na niej tablica głosząca miedzy innymi (w tłumaczeniu z łaciny). - Zygmunt III z mocy wolnej elekcji król Polski, z tytułu dziedziczenia, następstwa i prawa – król Szwecji, w umiłowaniu pokoju i w sławie pierwszy pomiędzy królami, w wojnie i zwycięstwach nie ustępujący nikomu, wziął do niewoli wodzów moskiewskich, stolicę i ziemie [moskiewskie] zdobył, wojska rozgromił, odzyskał Smoleńsk.[…] – Nic dziwnego, że również ten wspaniały pomnik budził niechęć i zainteresowanie Rosjan. W 1711 roku król August II Mocny podarował kolumnę carowi Piotrowi Wielkiemu, jednak pozostała ona na miejscu. Okazała się zbyt ciężka, aby przetransportować ją do Rosji.

Satyra rysunkowa
Oglądaj śmieszne i mniej śmieszne rysunki satyryczne

Co ciekawe, zarówno carska jak i sowiecka propaganda walczyła jednakowo o zapomnienie tego „hańbiącego” wydarzenia i wymazania go z ksiąg historycznych. Z niezłym skutkiem. Mimo że każdy słyszał o bitwie pod Kłuszynem, to nie o jej bezpośrednich następstwach. Wszyscy słyszeliśmy też o obrazie „Hołd Pruski” J. Matejki, lecz mało kto wie, że malarz wykonał też komplementarne do niego i bardzo zbliżone w kompozycji dzieło „Carowie Szujscy na sejmie warszawskim”, nazywane potocznie „Hołdem Ruskim”. Jest to niewielki obraz olejny na drewnie z 1892, często określany mianem szkicu. Stanowi on powtórzenie tematu wczesnego, „młodzieńczego” obrazu malarza z 1856 roku. Jak widać malarz-kronikarz najważniejszych momentów polskiej historii uważał to wydarzenie za istotne. Matejko nie zapomniał doniosłej daty 29 październik 1611 roku. My też nie powinniśmy.




Komentarzy: 5

Łukasz
4 listopada 2011 (13:47)
My 29 października
a oni dzisiaj obchodzą święto wypędzenia Polaków z Kremla...w zasadzie wzięli ich do niewoli (ci co przeżyli, bo wielu zginęło w niewoli, wielu z głodu (konina i paski skórzane pod koniec oblężenia Polaków w twierdzy) to była norma. Pisało się nawet, że jedzono ludzi. Cały czas czekano na posiłki z Polski. Gdyby przyszły...byłoby po Rosji. Ciekawostka. Tutaj swoją pierwszą wojaczkę przeżył wówczas jeszcze chorąży Lisowski. Był w niewoli, wyszedł bodajże po 10 latach i po organizacji oddziałów tzw. lisowczyków siał spustoszenie w całej Europie. Charakternik był.

Janusz
25 listopada 2011 (21:16)
Powtórka
Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze raz ruskie będą się kłaniać Polskim Panom

Zyggi
27 luty 2012 (11:56)
@ Janusz
Pewnie, że będą się się kłaniać... ale tylko ze śmiechu, czytając takie szowinistyczne głupoty.

polak niekatolik
10 marca 2013 (17:58)
Polak niekatolik
Jakby w 1611roku pozwolono przejść na prawosławie królewiczowi Władysławowi,który był jedynym warunkiem aby mógł stać się prawowiernym carem na tronie moskiewskim.Młody królewicz miał ochotę na tron carski,ale Zygmunt III Waza pod wpływem jezuickich spowiedników nie wyraził na to zgody.Bowiem jezuitom marzyła się całkowita rekatolizacja Rosji,która była utopijną mrzonką.Trwałemu osadzeniu Władysława na tronie Rosji sprzyjało wielu rosyjskich bojarów.warunek był tylko jeden.przyjęcie prawosławia.To posunięcie odebrało by opozycji wobec polaków na kremlu jedyną rację bytu.Wstąpienie Władysława na tron rosyjski mogło zwasalizować Rosję wobec Polski,a tak po 150latach stało się odwrotnie.

Boris Godunov
23 luty 2015 (18:20)
Uwazajta Pany Szlachta
bo po przykladzie dziadow same widzita, ze najlepiej nie poddawac di pysze..i nei kopac zadnej dupy nikomu..bo nei wiadomo czy za chwile nie bedziata musieli jej calowac:-)))
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".