Abekonomia przynosi efekty
    Japonia43 · deflacja8 · wzrost gospodarczy18 · kursy walut43
2013-12-11
Japończycy i gospodarka kraju Kwitnącej Wiśni ponownie wraca na tory wzrostu gospodarczego, co można zaobserwować od początku roku po odczytach danych dotyczących m.in. produktu krajowego brutto.

Widać też pierwsze efekty działania nowego pakietu pomocowego dla gospodarki, co wraz ze wzrostem PKB i umacniającym się jenem, z jednej strony doprowadza do wzrostu długu publicznego, a z drugiej strony też do spadku konkurencyjności azjatyckiej gospodarki. Dlatego też przed nowym japońskim rządem nie tylko walka o utrzymanie dobrej koniunktury, notabene tak dawno niewidzianej, ale również i potężne działania mające na celu obniżenie rekordowego w historii zadłużenia.

Stan gospodarki i Abekonomia

Pomimo ostatnich bardzo dobrych miesięcy w japońskiej gospodarce, to dane za trzeci kwartał wskazują jednak, że mamy do czynienia z wyhamowaniem tempa wzrostu gospodarczego. W trzecim kwartale b.r. PKB kraju Kwitnącej Wiśni zwolniło do 0,5 proc. kw/kw, natomiast w ujęciu rocznym wzrost zmniejszył się z 3,8 proc. na koniec półrocza do jedynie 1,9 proc. na koniec trzeciego kwartału, co wynikało głównie z osłabienia się konsumpcji. Należy odnotować, że spowolnienie nastąpiło w momencie, kiedy rząd w Tokio prowadzi obecnie bardzo agresywną politykę działań stymulujących gospodarkę. I w tym momencie należy cofnąć się do końcówki 2012 roku, kiedy to wybrany w grudniowych wyborach nowy premier Japonii Shinzo Abe ogłosił nowy pakiet pomocowy wart 227 mld dolarów (20,2 bln jenów), którego zamierzeniem było i jest dać wzrost PKB o 2,0 punkty procentowe i stworzyć blisko 600 tys. nowych miejsc pracy.

Działania nowego premiera podyktowane są tym, że w ostatnich latach ta trzecia, co do wielkości gospodarka na świecie zmagała się z poważnymi problemami. Na pierwszy plan wysuwały się kataklizmy związane z falami tsunami, a następnie awaria elektrowni atomowej w Fukushimie, co łącznie spowodowało spadek PKB Japonii o 0,6 proc. w 2011 roku. Z kolei w zeszłym roku, na wskutek „walki” dyplomatycznej z chińskim rządem o wyspy Senkaku, recesji w Europie i słabej kondycji amerykańskiej gospodarki, nastąpił spadek japońskiego eksportu, co dla gospodarki, która „żyje” ze sprzedaży swoich produktów za granicę, głównie samochodów i szeroko pojętej elektroniki, było bolesnym ciosem.

Relacja japońskiego długu publicznego do PKB, tradingeconomics.com Relacja japońskiego długu publicznego do PKB, tradingeconomics.com

Dodając do tego silnego jena, sprzedaż zagraniczna była dla japońskich firm mniej opłacalna. Dlatego też, premier Abe obiecał działania, które miały przerwać przedłużającą się deflację i mocnego jena , poprzez pompowanie pieniędzy (Bank Japonii ostatnio masowo drukuje japońską walutę) m.in. w odbudowę regionów zniszczonych przez trzęsienie ziemi i tsunami. Warto także nadmienić, że zwiększenie wydatków publicznych w kraju, w którym według MFW, dług publiczny w stosunku do wielkości gospodarki wynosi ok. 236 proc. (najwyższy na świecie dług publiczny!) jest krokiem dość ryzykownym. Wracając jednak do sedna sprawy, warto się przyjrzeć nowej polityce gospodarczej, której właśnie mija rok od zaprzysiężenia nowego premiera Japonii. Stąd też od nazwiska premiera wzięła się nazwa „abekonomia”, który pełni zarazem role inicjatora i propagatora nowego pakietu. Abekonomia bazuje na tzw. polityce trzech strzałek, czyli polityce pieniężnej, fiskalnej oraz – co istotne – polityce strukturalnych reform. Wszystkie trzy mają ten sam cel: osiągnięcie wzrostu gospodarczego i zakończenie niemalże 20-letniego okresu przedłużającej się deflacji. Prowadzona przez Bank Japonii luźniejsza polityka pieniężna skutkuje co miesiąc skupem z rynku obligacji skarbowych o wartości 80 mld dol. i zwiększanie w ten sposób ilości pieniądza w obiegu.

Jednak jest mało prawdopodobne by na trwałe nowa polityka gospodarcza wyrwała kraj Kwitnącej Wiśni z pułapki deflacyjnej, chociaż już sama zapowiedź owego programu przyczyniła się do szybkiej deprecjacji japońskiej waluty, tracąc w ciągu pół roku blisko 20 proc. w stosunku do amerykańskiego dolara. I bez wątpienia pierwszy rok działania abekonomii przyniósł przyzwoity wzrost gospodarczy. W I kwartale wyniósł on 4,10 proc., w II – 3,8 proc. i pomimo spadku wzrostu w III kwartale do jedynie 1,9 proc., to bieżący rok będzie można uznać za bardzo pozytywny dla japońskiej gospodarki, w porównaniu do ostatnich lat. Można też zdecydowanie stwierdzić, że istnieją przesłanki, że wzrost gospodarczy nie osiągnąłby obecnego pułapu, gdyby nie owa nowa polityka, aczkolwiek śmiem twierdzić, że sam premier Abe oczekiwał jeszcze lepszych danych makroekonomicznych.

Deflacja, gigantyczne zadłużenie i pożyczka na …3 bln dolarów!

Aczkolwiek tak bardzo forsowany przez premiera Japonii program pomocowy dla gospodarki ma również swoje „ciemne” strony, gdyż pompowanie kolejnych setek miliardów dolarów w gospodarkę ma swoje odbicie w wzroście już tak horrendalnego długu publicznego. W opinii wielu ekspertów, jeżeli Japonii nie uda się utrzymać wystarczająco wysokiego wzrostu PKB, skutki mogą być niebezpieczne nie tylko dla kraju Kwitnącej Wiśni, ale również dla światowej gospodarki. Jako główny argument podaje się, że skupowane przez bank ogromne ilości papierów skarbowych mogą prędzej czy później doprowadzić do spekulacyjnej bańki, co de facto może doprowadzić kraj do bankructwa. W związku z tym według najnowszych założeń budżetowych, rząd Japonii zakłada również obcięcie wydatków publicznych w ciągu najbliższych dwóch lat budżetowych o blisko 62 miliardów euro, co ma na celu uniknięcie dalszego zadłużenia kraju. Zaprezentowany projekt rządu w Tokio zakłada m.in. ograniczenie wydatków publicznych o 8 bilionów jenów między kwietniem 2014 a marcem 2016 roku. Kolejny problem, jaki prześladuje japońską gospodarkę od prawie 20 lat to deflacja, którą nie da się niestety wyeliminować za pomocą polityki monetarnej. Chodzi o dwa główne czynniki. Pierwszym z nich jest starzejące się społeczeństwo japońskie.

Od roku 2010 można śmiało mówić o wymierającym społeczeństwie, ponieważ populacja kraju się kurczy, a prognozy są przerażające. Liczba Japończyków do roku 2060 może się skurczyć do około 87 mln (z żyjących dzisiaj około 127 mln). Drugi czynnik kryjący się za deflacją jest trudniejszy do zdefiniowania. Chodzi tutaj o nowe otoczenie gospodarcze, w jakim przyszło funkcjonować Japonii. Przez ostatnie 20 lat stał się też wyspą na morzu otwierających się, ciągle dysponujących tanią siłą roboczą gospodarek. Tym samym Japonia wydaje się skazana na import efektów ich pracy z krajów ościennych, których nawet ostatnia 20-proc. deprecjacja jena nie jest w stanie zneutralizować.

Kolejnym istotnym problemem jest kwestia oczekiwań związanych ze stawianymi sobie przez administrację premiera Abego celami. Dodruk pieniądza może skutkować wysoką inflacją, co w Japonii nie było widziane od dawna. A połączenie 20-proc. deprecjacji jena i wysokich cen surowców będzie zmuszać sprzedawców do podnoszenia cen już nie tylko importowanych towarów. Oczywiście w ujęciu całego indeksu cen konsumpcyjnych wpływ dotychczasowych podwyżek jest znikomy. Inflacja jest nadal bardzo niska i daleko jej jeszcze do celu stawianego przez władze monetarnej Japonii, jednakże należy się liczyć ze scenariuszami rosnących cen. Jeden z nich wskazuje na przyszłą relację między cenami a dochodami gospodarstw japońskich. Te ostatnie w ostatnich 15 latach uległy stagnacji i jeżeli nie zaczną rosnąć, to pojawiająca się inflacja może się odbić rykoszetem.

Ponadto jeżeli wierzyć w prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w przyszłym roku Japonia będzie musiała pożyczyć kwotę równoważną 58,1 proc. PKB! Pożyczki te będą pochodzić głównie z rynków finansowych poprzez emisję obligacji czy bonów skarbowych, by móc zrolować stare zadłużenie oraz pokryć deficyt w finansach publicznych. Na świecie tylko większe potrzeby pożyczkowe mają Stany Zjednoczone, ale…. gospodarka za Oceanem jest trzykrotnie większa niż w kraju Kwitnącej Wiśni. Od razu nasuwa się pytanie czy jednak Japonii może grozi bankructwo? Według teorii książkowych zdecydowanie tak, ale jak praktyka pokazuje prawdopodobieństwo jest bardzo małe, gdyż kraj kredytuje głównie… społeczeństwo Japonii, co powoduje dla rządu względny spokój, stabilizację gospodarki i brak zewnętrznych nacisków w przypadku jakichkolwiek zawirowań gospodarczych. Dlatego też nie powinno brakować chętnych żeby udzielić kolejnej pożyczki na niemal 3 bln dolarów w 2014 roku na wykup zapadających obligacji.

Co dalej z japońską gospodarką?

Na to pytanie przyjdzie nam jeszcze poczekać z odpowiedzią, aczkolwiek opinie na temat wpływu działania abekonomii na gospodarkę są podzielone. Władze w Tokio w swoim pakiecie stymulacyjnym liczą na redukowanie polityki luzowania ilościowego za Oceanem, co ma być oznaką siły amerykańskiej gospodarki, jej powrotu na trwałą ścieżkę wzrostu i ma znaleźć swoje odbicie w realizacji pierwszej fazy japońskiego ożywienia, czyli wzroście eksportu. A że USA to najważniejszy odbiorca towarów z kraju Kwitnącej Wiśni, to plan silnego ożywienia w Ameryce jest niezbędny do realizacji założeń gospodarczych premiera Abe. Na wzmocnienie japońskiego eksportu i osłabienie jena japońskiego powinien wpłynąć także dysparytet stóp procentowych (nierówność stóp procentowych). Sytuacja na rynku stóp procentowych będzie kolejnym czynnikiem, który będzie determinował działanie abekonomii w kolejnych kwartałach. Niski poziom stóp procentowych odgrywa kluczową rolę przy obsłudze zadłużenia publicznego, jednakże już niewielki wzrost inflacji może być przyczyną do podniesienia przez Bank Japonii poziomu oprocentowania stóp rynkowych i tym samym kosztów obsługi zadłużenia.

Warto dodać, że w Japonii wraz ze wzrostem zadłużenia spadał poziom… stóp procentowych! Także obecnie niski poziom stóp procentowych sprzyja prowadzeniu przez banki ekspansywnej polityce kredytowej, a przy rosnącej konsumpcji wewnętrznej i forsowanej polityce gospodarczej, może w niedalekiej przyszłości skutkować wzrostem ceny pieniądza. Dlatego też analizując wszystkie opisane czynniki makroekonomiczne, zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne, które mają odzwierciedlenie w gospodarce, ciężko jednoznacznie stwierdzić, w jakim kierunku podąża Japonia. Mijający rok bez wątpienia daje powody do euforii porównując do tego, co było w ostatnich latach. Z tego też powodu już dziś można usłyszeć przebąkiwania o możliwości podniesienia podatków m.in. z tytułu konsumpcji, jednakże jak już wspomniałem wcześniej, rok działania abekomii to zbyt krótki okres do podejmowania aż tak kluczowych decyzji z punktu widzenia całej gospodarki, nie załamując tym samym ponownie koniunktury. A właśnie popyt wewnętrzny obok eksportu japońskich towarów to najważniejsze koło zamachowe wzrostu PKB w kraju Kwitnącej Wiśni.


Komentarzy: 4

fit
11 grudnia 2013 (20:50)
Zastanawia mnie jedno.
Ile jest jeszcze gotówki, którą można pożyczyć.

Tata
15 grudnia 2013 (11:04)
złe pytanie:
powinno być - ile jest jeszcze ludzi, którzy będą pożyczać innym

ostry
16 grudnia 2013 (14:50)
pytanie
czy nie lepiej byłoby obniżyć podatki zamiast najpierw te podatki zebrać żeby nastepnie oddać w piostaci pakietów stymulacyjnych?

ArturZ
29 listopada 2016 (13:51)
Japonia nie eksportem stoi.
Japońska gospodarka nie "żyje" z eksportu. Udział eksportu w PKB jest w Japonii znacznie niższy niż w krajach zachodniej Europy, nie mówiąc o azjatyckich sąsiadach z Chinami na czele. Motorem japońskiej gospodarki jest od lat rynek wewnętrzny. Kto wie, jak często Japończycy zmieniają samochody i sprzęt RTV, ten wie, o co chodzi. :) Poza tym Japonia ma potężny sektor usługowy, chyba najbardziej rozwinięty na świecie.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Przyczajony tygrys, czerwony smok

Pośród wielu chińskich idiomów oraz ludowych powiedzeń, które kształtują wyobrażenia oraz mentalność mieszkańców Państwa Środka, jednym z najpopularniejszych – również dla...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".