Adam Hanuszkiewicz – geniusz – prowokator
    biografie32 · polska kultura13 · biografie32 · teatr72
2011-12-11
Adam Hanuszkiewicz – legenda polskiego teatru. Przejdzie do historii jako wybitny aktor, reżyser – samouk, genialny człowiek „o duszy amanta”. To dzięki niemu Teatr Narodowy, któremu dyrektorował od 1968 roku, stał się wizytówką polskiego teatru na europejskiej scenie kulturalnej.

Adam Hanuszkiewicz, wikicommons, cc, Piotr Szulik

To jemu zawdzięczamy szereg niezapomnianych przedstawień Teatru Telewizji, którego był współtwórcą. Ten znakomity artysta, który w swoim dorobku miał wiele rewolucyjnych dla teatru przedsięwzięć, mówił z przekorą, że bez niego teatr byłby nudny. Odszedł 4 grudnia 2011 w wieku 87 lat. W czwartek na Warszawskich Powązkach pożegnali go przyjaciele i artyści, którzy zamiast kwiatów ofiarowywali cegiełki na rzecz Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Spełnili życzenie swego mistrza i przyjaciela.

Jan Kosiński pisał o nim, że „Zawsze był taki, jaki jest, taki niesłychanie otwarty na wszelkie artystyczne hasła dnia. Zawsze miał taką łatwość tworzenia czy kształtowania w duchu nieoczekiwanych estetyk.”1 Jego zainteresowanie sprawami teatralnymi kształtowało się już w zespole teatralnym Wojska Polskiego, do którego Hanuszkiewicz wstąpił, gdy Sowieci wkroczyli do Lwowa w 1944 roku. Potem pracował w Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie, występował także w Teatrze Dolnośląskim w Jeleniej Górze, gdzie debiutował jako aktor rolą Wacława w „Zemście” Aleksandra Fredry w reżyserii Stefanii Domańskiej. Za jego reżyserski debiut uznaje się zaś „Niespokojną starość” Leonida Rachmanowa wystawioną w poznańskim Teatrze Polskim w 1951 roku. Jego teatralne doświadczenie zdominowała jednak współpraca z tuzami polskiego teatru międzywojennego Juliuszem Osterwą i Wiliamem Horzycą, od których czerpał ideę wspólnoty przeżyć aktorów i widowni.

O dokonaniach Hanuszkiewicza można by pisać wiele. On sam mówił o sobie, że na uniwersytetach nigdy nie był studentem, jedynie wykładowcą bowiem nie ukończył żadnej uczelni artystycznej, a egzamin aktorski zdał eksternistycznie. Nie przeszkodziło mu to jednak być geniuszem teatralnym, który swoje fascynacje i ekstrawaganckie pomysły z powodzeniem przenosił na scenę

Przedstawienia miały być rodzajem wspólnej autoanalizy, której podstawę stanowi zgoda widzów na udział w artystycznej narkozie, zbiorowej ekstazie, którą fundował teatr. A teatr w wydaniu Hanuszkiewicza głośno krzyczał o swoich racjach, wzbudzając wiele kontrowersji wśród krytyków i publiczności. Artysta nie bał się efektownych środków i radykalnego odczytania klasyki, jednak nie był to cios wymierzony literaturze, a dotychczasowym sposobom lektury sztandarowych tekstów literackich. W niecodzienny sposób zmierzył się z polską literaturą romantyczną – swój słynny monolog na Mont Blanc Kordian, grany przez Andrzeja Nardellego, wygłaszał stojąc na drabinie, a postaci „Balladyny” przemierzały scenę Teatru Narodowego na hondach. Niektórzy zarzucali Hanuszkiewiczowi efekciarstwo, ale on poprzez nowoczesne środki wyrazu chciał skonfrontować dwie rzeczywistości: dawną i obecną i tym sposobem dotrzeć do młodej widowni. Sam podkreślał, że: „W teatrze mamy płakać, mamy się śmiać, mamy się oburzać, a nie uczyć się jak żyć. Od tego są rodzice i szkoła”. Dyrektor Instytutu Teatralnego im. Zbigniewa Raszewskiego – Maciej Nowak dodaje, że Hanuszkiewicz wprowadził do teatru postmodernizm zanim pojawił się on i zaznaczył tak trwale i silnie we współczesnym nurcie teatralnym.

Hanuszkiewicz wiele ze swoich koncepcji czerpał z doświadczeń telewizyjnych, którego medium stał się prekursorem u schyłku lat pięćdziesiątych. W latach 1957-63 był pierwszym reżyserem naczelnym Teatru Telewizji, w którym zrealizował m.in. przypomnianą ostatnio w TVP 1 sztukę Jeana Giraudoux, „Apollo z Bellac”, która jest najstarszą pozycją na liście Złotej Setki Teatru Telewizji. Z powodzeniem połączył możliwości, jakie stwarza kamera, ze szczególnym językiem teatru oraz to właśnie z telewizji przejął wiele sposobów z formalnej analizy tekstu, czemu dał najpełniejszy wyraz w „Panu Tadeuszu” (1967), który na deskach Teatru Narodowego zaowocował potem „Beniowskim” (1971). Te dwa jakże odmienne teksty literatury romantycznej, napisane przez dwóch pisarzy walczących o tytuł wieszcza narodowego, w ujęciu Hanuszkiewicza połączył szereg rozwiązań formalnych w strukturze scenariusza oraz podobny klimat przedstawień.

Stał na czele czołowych polskich teatrów: Powszechnego, Narodowego i Nowego, który potem mu odebrano i przemianowano na supermarket, co spowodowało jego stopniowe odsunięcie się od środowiska teatralnego. Brał na warsztat nie tylko dzieła polskiej literatury, ale zarówno w kraju, jak i zagranicą, wystawiał klasyków wielkiej literatury światowej, a wśród nich m.in.:. „Zbrodnię i karę” (1964) Fiodora Dostojewskiego, „Śmierć Dantona” (1968) Georga Büchnera, „Trzy siostry” (1971) Antoniego Czechowa, „Pannę Julię” (1971) Augusta Strindberga, „Makbeta” (1972) Williama Shakespeare’a, „Antygonę” (1973) Sofoklesa, która zainaugurowała otwarcie Teatru Małego - nowej sceny Teatru Narodowego. Ponadto zrealizował m.in.: „Rewizora” (1973) Mikołaja Gogola, „Miesiąc na wsi” (1974) Iwana Turgieniewa, „Fedrę” (1977) Jeana Racine’a czy „Taniec śmierci” (1998) Augusta Strindberga.

Mimo wszystko najbardziej kojarzony jest ze sztandarowymi tekstami polskiej literatury: „Weselem” (1963) Stanisława Wyspiańskiego, spektaklem „Kolumbowie – rocznik 20” (1964) Romana Bratnego, rekordowo zagranym aż 250 razy, „Balladyną” (1974) czy „Snem srebrnym Salomei” (1978) Juliusza Słowackiego, za które otrzymywał wiele nagród i odznaczeń. Bo właśnie te spektakle, w których w dość odważny nowatorski sposób rozprawiał się z polską wrażliwością, emocjami narodowymi, stanowiły klucz do zrozumienia istoty jego teatru, jego koncepcji repertuaru, w której chciał służyć narodowi.

O dokonaniach Hanuszkiewicza można by pisać wiele. On sam mówił o sobie, że na uniwersytetach nigdy nie był studentem, jedynie wykładowcą bowiem nie ukończył żadnej uczelni artystycznej, a egzamin aktorski zdał eksternistycznie. Nie przeszkodziło mu to jednak być geniuszem teatralnym, który swoje fascynacje i ekstrawaganckie pomysły z powodzeniem przenosił na scenę. Być może zszedł z niej przedwcześnie, oddając swoją wizjonerską pałeczkę innym, ale bez wątpienia był wielkim twórcą, który, jak wspominał Olgierd Łukaszewicz był jedną z najwybitniejszych postaci teatru XX wieku w Polsce, jak nikt w swoich czasach prowokującym do myślenia o tradycji narodowej i uruchamiającym silne emocje.



Przypis:
1 „Teatr” 1972, nr 15, cyt. za: Witold Filler, Teatr Hanuszkiewicza, Warszawa 1974 PIW.v
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Zaproszenie: 2. Festiwal Wybieram Wschód!

Partnerstwo Wschodnie to idea znacznie wykraczająca poza deklaracje polityków i umowy handlowe – to narzędzie integracji europejskiej, most łączący Wschód z Zachodem. Wiara w ten wymiar...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".