Dołącz do naszego zespołu Dołącz do naszego zespołu Subskrybuj RSS
mojeopinie.pl Start Polityka Gospodarka Media Historia Kultura Podróże Ekologia Tydzień Subiektyw
Geopolityka Polityka - Świat Polityka z kraju Publicystyka prasowa Publicystyka telewizyjna
Redakcja mojeopinie.pl poleca w tej kategorii
Ameryce szkoda czasu na Europę

W maju tego roku miał odbyć się w Madrycie szczyt Stany Zjednoczone Ameryki – Unia Europejska. Miał on być wielkim wydarzeniem, ale Amerykanie...

Dni irańskiego reżimu są policzone

Irański reżim działa coraz bardziej chaotycznie – wysyła w świat sprzeczne sygnały i zupełnie nie radzi sobie z sytuacją wewnętrzną. Czy...

Kim jest i czego chce Wiktor Janukowycz?

Po pięciu latach mamy jednak prezydenta Janukowycza. „Pomarańczowa rewolucja” całkowicie rozczarowała swych zwolenników. Upadała powoli,...

Brytyjczycy czekają na nową Margaret Thatcher?

Wielka Brytania szykuje się do wyborów do Izby Gmin. Powinny się one odbyć najpóźniej 3 czerwca. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że...

Falklandy-Malwiny,nowy konflikt u wybrzeży Argentyny

Niewielki archipelag położony 150 km na zachód od wybrzeży argentyńskich jest od 180 lat źródłem napięć między władzami w Buenos Aires a...

Najcześciej czytane teksty kategorii w ciągu ostatnich 30 dni
Dni irańskiego reżimu są policzone

Irański reżim działa coraz bardziej chaotycznie – wysyła w świat sprzeczne sygnały i zupełnie nie radzi sobie z sytuacją wewnętrzną. Czy...

Falklandy-Malwiny,nowy konflikt u wybrzeży Argentyny

Niewielki archipelag położony 150 km na zachód od wybrzeży argentyńskich jest od 180 lat źródłem napięć między władzami w Buenos Aires a...

Ameryce szkoda czasu na Europę

W maju tego roku miał odbyć się w Madrycie szczyt Stany Zjednoczone Ameryki – Unia Europejska. Miał on być wielkim wydarzeniem, ale Amerykanie...

Czy dojdzie do nowej wojny izraelsko-arabskiej?

Prawicowi przywódcy Izraela nie próżnują w wymachiwaniu szabelką przed oczami swoich arabskich sąsiadów. Na początku 2010 roku doszło do...

Nowe priorytety polityki zagranicznej Ukrainy

Gdy w 2004 roku Ukraina wybierała demokratyczną przyszłość, oczy całego świata skierowane były na Majdan Niepodległości. W każdym...

Ostatnio komentowane
Ukraina ma nowy rząd

Nie sprawdziły się obawy, że formowanie nowego rządu po rozpadzie koalicji Julii Tymoszenko będzie trwało wiele miesięcy – nie obyło się...

Gra na czas, cicha wojna służb specjalnych w Iranie

W czasie gdy świat z niepokojem patrzy na rozwój technologii nuklearnej Teheranu, zakulisowe działania wywiadowcze Izraela i USA na terenie Iranu...

Cichnący głos Tbilisi

Obecna geopolityczna kondycja Gruzji to bez wątpienia duży sukces Moskwy, która skutecznie obniżyła poziom zainteresowania Zachodu tym regionem....

Dżuba w cieniu Darfuru – Sudan 2011

Sudan kojarzy nam się głównie z krwawym konfliktem w Darfurze, który ma szanse na wygaśnięcie – po tym jak pod koniec lutego 2010 roku...

Janukowycz na Kremlu

Kreml powitał dzisiaj Wiktora Janukowycza. Nowy prezydent Ukrainy przybył do Moskwy z przekonaniem, że uda mu się poprawić stosunki dwustronne,...

Wybrane teksty

Irański program nuklearny
Dni irańskiego reżimu są policzone

Irański reżim działa coraz bardziej chaotycznie – wysyła w świat sprzeczne sygnały i zupełnie nie radzi sobie z sytuacją wewnętrzną. Czy nie jest to jednak pozorny chaos? Te dwie kwestie wydają się być ze sobą mocno powiązane. W... Czytaj więcej

Rosja regionalne mocarstwo
Gdy Zachód łagodnieje, Rosja pręży muskuły

Powyższe zdanie to już nieoficjalne prawo dyplomacji. Rosyjski, a wcześniej sowiecki, niedźwiedź zawsze wykorzystywał dobroduszność, a w zasadzie naiwność państw NATO, wzmacniając swą pozycję geopolityczną. Szkoda, że Zachód rzadko... Czytaj więcej

Relacje Chiny-USA
Polityka USA wobec Chin

Ostatnio w stosunkach chińsko – amerykańskich wrze. W ciągu miesiąca pojawiło się co najmniej kilka problemów poważnie naruszających relacje pomiędzy państwami. Jednak równie interesujące jak te incydenty są ogólne założenia... Czytaj więcej

Wojna w Afganistanie
Afganistan – początek końca?

Gdy prezydent Barack Obama ogłosił kolejną strategię dla Afganistanu szybko pojawiły się głosy, że w rzeczywistości jest ona przygotowaniem do wycofania się spod Hindukuszu. Nie wiemy czy tak jest, ale nie da się ukryć, że wojska... Czytaj więcej

Janukowycz i Ukraina
Janukowycz na Kremlu

Kreml powitał dzisiaj Wiktora Janukowycza. Nowy prezydent Ukrainy przybył do Moskwy z przekonaniem, że uda mu się poprawić stosunki dwustronne, które zepsuł jego poprzednik. Pierwsze spotkanie na szczycie w ciągu ostatnich dwóch lat... Czytaj więcej

Minął rok 2009
Bliski Wschód w 2009 roku

Banałem byłoby stwierdzenie: na Bliskim Wschodzie bez zmian. Ale rzeczywiście – poprzedni rok obfitował w wiele wydarzeń i zjawisk, które sprowadzić można do tego stwierdzenia, przez co region ten wciąż pozostaje jednym najbardziej... Czytaj więcej

Tagi

Wybrani autorzy

Afganistan – początek końca?

Afganistan · Karzai · talibowie · 25 styczeń 2010 (08:15)

Gdy prezydent Barack Obama ogłosił kolejną strategię dla Afganistanu szybko pojawiły się głosy, że w rzeczywistości jest ona przygotowaniem do wycofania się spod Hindukuszu. Nie wiemy czy tak jest, ale nie da się ukryć, że wojska międzynarodowe nie radzą sobie w tym kraju i same nie mają pomysłu jak rozwiązać tą sytuację.

Pałac Prezydencki, Bank Centralny, ministerstwa finansów, obrony, sprawiedliwości, przemysłu i górnictwa, a także hotel Serena i siedziba Afghan Telecom stały się 18 stycznia celem ataku Talibów. Rebelianci wykorzystali zamachowców samobójców i zdołali się przedrzeć do serca „twierdzy Kabul”. Widok walk na ulicach miasta, które podobno jest jedynym bezpiecznym w kraju najlepiej obrazuje sytuację pod Hindukuszem.

Afganistan, problem dla Ameryki

Talibom udało się 18 stycznia bez problemu przeniknąć do centrum najlepiej strzeżonego miasta w Afganistanie i zaatakować budynki rządowe. Z militarnego punku widzenia, atak był dla Talibów porażką, ale za to był znaczącym sukcesem propagandowym. Jak teraz politycy i oficerowie w krajach natowskich mają przekonać swoich obywateli o możliwości zwycięstwa skoro przeciwnik przenika kordony bezpieczeństwa i atakuje w sercu stolicy? Talibowie nie tylko osłabili wiarę przeciwnika w zwycięstwo, ale zamanifestowali też swoją siłę, której najważniejszym elementem jest to, że wciąż nie zostali pokonani.

Barack Obama ogłosił niedawno swoja nową strategią dla Afganistanu na, którą składają się trzy proste punkty: wysłanie 30 tysięcy dodatkowych żołnierzy, sparaliżowane wojsk talibskich w prowincjach gdzie są oni najsilniejsi , np.: w prowincji Helmand, i skupienie się na terenach najważniejszych strategicznie, oraz wzmocnienie afgańskiego rządu. Celem ma być osiągnięcie takiego poziomu stabilności by od lipca 2011 roku móc zacząć wycofywać stamtąd wojska, a do końca kadencji Obamy móc wycofać większość oddziałów. Pytanie tylko, jak Obama chce w tak krótkim czasie osiągnąć to czego nie udało się zrobić w ciągu ostatnich ośmiu lat?

Gdy prezydent Obama ogłaszał swoja nową strategię dla Afganistanu mówił, że zwycięstwo nad Talibami jest kluczowe dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych Ameryki. Problem w tym, że tego zwycięstwa wciąż nie udało się odnieść i wiele wskazuje, że się nie uda. Wielu ekspertów i komentatorów uważa, że Waszyngton powoli przygotowuje się do wycofania się z tego kraju. Tymczasem gdy tylko zrobi on pierwszy krok ku temu natychmiast swoje oddziały zaczną wycofywać inne kraje nie oglądając się na sytuację w Afganistanie.

Amerykanie zdają się popełniać te same błędy co 30 lat wcześniej Związek Radziecki. Moskwa gdy sytuacja w Afganistanie zaczęła się pogarszać wysyłali dodatkowe wojska, to jednak nie pomagało. Sowieci próbowali wprowadzić socjalizm, a Amerykanie demokrację. Problem w tym, że jeden i drugi ustrój nie przystają do społeczeństwa afgańskiego. I jedni i drudzy zaczęli od stworzenia przychylnego sobie rządu, lecz zarówno Rosjanom jak i Amerykanom nie udało się zdobyć „afgańskich serc”. W momencie zaś gdy radzieckie Politburo straciło wiarę w zwycięstwo, zaczęła się droga ku klęsce. Dzisiaj i w Waszyngtonie coraz mniej jest wierzących w sukces. Oddziały międzynarodowe wygrywają bitwy, ale przegrywają wojnę. Rok 2009 okazał się wyjątkowo trudny. Według Center for Strategic and International Studies aktywność Talibów wzrosła w porównaniu z 2008 o ok. 33 proc. Siły międzynarodowe straciły w zeszłym roku ponad 355 żołnierzy, a afgańskie niemal tysiąc. Dodatkowo coraz częściej mówi się o możliwości wybuchu antyrządowego powstania, które ogarnie cały kraj.

Amerykanie i ich sojusznicy zawiedli na polu zapewnienia bezpieczeństwa Afgańczykom i odbudowy ich kraju. Bez stabilizacji sytuacji niemożliwe jest rozpoczęcie rekonstrukcji państwa i efektywne wykorzystanie pomocy międzynarodowej. Amerykanie zawiedli także w kwestii zbudowania efektywnych afgańskich władz i sił bezpieczeństwa. Odnieśli oni wiele taktycznych zwycięstw nad rebeliantami, ale zdaje się, że stracili kraj i zaufanie ludzi.

Afganistan, problem dla świata

Trudna sytuacja pod Hindukuszem jest wyzwaniem dla całego świata. Porażka sił międzynarodowych w Afganistanie będzie miała daleko idące konsekwencje.
Sytuacja w Kabulu rzutuje na to co będzie się działo w Pakistanie. Już dzisiaj rząd w Islamabadzie ma problemy z utrzymaniem kontroli nad całym terytorium państwa. W dolinie Swat Talibowie mają ogromną swobodę działania, a dodatkowo pakistańska ulica stoi po ich stronie. Jeżeli wojska ISAF opuszczą Afganistan bez ustabilizowania sytuacji w nim, z pewnością ponownie rozpęta się tam wojna domowa. Działania wojenne mogą się zaś przenieść na terytorium Pakistanu. Destabilizacja tego kraju byłaby szczególnie niebezpieczna gdyż posiada on broń jądrową. Już teraz wielu polityków pakistańskich niechętnie odnosi się do współpracy z USA, które zacieśniają swoje więzi z Indiami uznawanymi przez Pakistan za swojego głównego przeciwnika. Nie widzą oni sensu w zdecydowanej walce z islamskimi ekstremistami jeśli USA wycofają się z Afganistanu i zostawią potem Islamabad osamotniony w starciu z tym zagrożeniem.

Porażka w Afganistanie poważnie osłabi również NATO obniżając jego prestiż, a nawet podważając sens istnienia tej organizacji. Jaki cel będzie miało utrzymywanie Paktu, tym bardziej w takiej postaci jak teraz, jeżeli nie jest on w stanie poradzić sobie z jednym wyzwaniem? Przecież nie może to być w dzisiejszych warunkach sojusz wymierzony w Rosję. Sojusz Północnoatlantycki od upadku ZSRR szuka „pomysłu na siebie”. Operacja w Afganistanie miała pokazać, że sojusz jest skuteczny i potrafi stawić czoło poważnym wyzwaniom. Jak na razie widzimy, że sobie z tym problemem nie radzi.

Inna kwestia to narkotyki, opium, które płynie z Afganistanu na cały świat. Mimo obecności oddziałów międzynarodowych, które zwalczają produkcję opium nie udało się zatamować tego strumienia. Amerykanie starali się niszczyć pola uprawne, lecz na miejsce zniszczonych upraw pojawiały się nowe. Brytyjczycy proponowali Afgańczykom uprawę innych roślin, ale ta okazała się dla nich niedochodowa więc odrzucali ofertę lub wracali do dawnego zajęcia. Dodatkowo grupy rebeliantów czerpią duże zyski z handlu narkotykami. Jedni robią to dla własnego zysku, są nawet powiązani z zachodnimi grupami przestępczymi. Inni zaś traktują to jako źródło pieniędzy potrzebnych na zakup broni do walki z „okupantem”. Gretchen Peters w swojej książce „The Seeds of Terror” zauważa, że Talibowie dzięki handlowi narkotykami mają fundusze nie tylko na własną działalność, ale i mogą wspierać grupy fundamentalistów w innych krajach np.: Czeczenii.

Karl F. Inderfurth i Chinmaya R. Gharekhan na łamach “The New York Times” w tekście “Afghanistan Needs a Surge of Diplomacy” stwierdzają, że Afganistan potrzebuje nie tylko pomocy militarnej, gospodarczej i efektywnego rządu, ale i odpowiedniej polityki prowadzonej przez państwa regionu. Dla Indii, Iranu, Chin czy Pakistanu stabilny Afganistan to niezwykle korzystna perspektywa i powinny one działać tak by nie ścierać się w kwestii tego kraju, ale współpracować. Dlatego wspomniani autorzy postulują by ogłosić Afganistan państwem neutralnym. Powołują się przy tym na przykład Międzynarodowego Porozumienia o Neutralności Laosu zawartego w 1962 roku. Wtedy 14 państw i członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ uznali neutralność tego kraju i zobowiązali się nie mieszać do jego spraw wewnętrznych. Czy jednak podobne rozwiązanie możliwe jest w Afganistanie? Pakistan jest w takiej sytuacji, że nie może sobie pozwolić na neutralność wobec swojego sąsiada. Pod Hindukuszem trwa wojna, której stroną są Talibowie, a ci neutralności Kabulu nie uznają nigdy.

Afganistan, problem dla samego siebie

Cheryl Benard ekspert RAND Corporation, uważa, że wojnę w Afganistanie mogą wygrać tylko sami Afgańczycy. Jeżeli USA chcą odnieść tutaj sukces muszą się skupić na zwiększeniu efektywności władz afgańskich i ich sił bezpieczeństwa. Taki cel postawił sobie teraz Biały Dom. Nie jest to zadanie łatwe i raczej niemożliwe do zrealizowania do końca kadencji Obamy. Podobne zdanie co Benard ma były afgański minister spraw zagranicznych Rangin Dadfar Spanta. Uważa on, że w ciągu pięciu lat jego kraj będzie w stanie sam zadbać o własne bezpieczeństwo. Potrzebne jest jednak większe międzynarodowe wsparcie w zakresie szkolenia armii i policji. Jednocześnie sprzeciwia się on wyznaczeniu daty wycofania kontyngentu ISAF gdyż rebelianci mogliby to wykorzystać.

Władze afgańskie nawet z międzynarodowym wsparciem nie radzą sobie z Talibami, a póki ich nie pokonają nie ma mowy o odbudowie. W Londynie 28 stycznia ma odbyć się konferencja międzynarodowa poświęcona Afganistanowi. Kabul liczy, że w czasie spotkania zostanie sformalizowana strategia rozwoju i bezpieczeństwa dla niego na ten rok. Już teraz można przewidzieć, że pierwszym punktem takiego planu będzie pokonanie rebeliantów, a cała reszta będzie zależała od tego czy się to uda. Kabul mówi o poprawie sytuacji w ciągu pięciu lat, Obamie marzy się stabilizacja Afganistanu w ciągu dwóch lat, a J. Michael Greig i Andrew J. Enterline z Uniwersytetu Północnego Teksasu uważają, że ryzyko wybuchu powstania antyrządowego w Afganistanie w 2010 lub 2011 roku przekracza 90 proc, a prawdopodobieństwo załamania się w ciągu najbliższej dekady afgańskiej demokracji wynosi około 60 proc.

Słabość systemu wynika nie tylko z toczącej się wojny, ale i z tego, że nie zdobył on poparcia samych Afgańczyków, którym w dużej mierze obojętne jest kto rządzi w „odległym” Kabulu. Dodatkowo ekipa Hamida Karzaja jest nieefektywna, odbudowa kraju jest niemożliwa wobec toczących się walk, pomoc międzynarodowa jest marnotrawiona, a korupcja to zjawisko powszechne. Do ludzi dotarło mnóstwo obietnic, ale niewielka tylko pomoc. Ostatnie wybory prezydenckie miały pokazać, że demokracja zadomowiła się na afgańskim gruncie. Jednak wokół nich narosło wiele kontrowersji. Pojawiły się fałszerstwa, wykorzystywanie państwowych mediów i administracji do promocji kandydatury Karzaja. Główny konkurent Pasztuna, Abdullah Abdullah uznając, że wobec fałszerstw nie ma szans, wycofał się z drugiej tury wyborów. Przywódcy zachodni, w takiej sytuacji musieli wysłać gratulacje Karzajowi choć każdy wiedział, że były one nieszczere.

Źródła m.in.:
cfr.org, stratfr.com, csis.org, globalsecurity.org, nato.int, cnn.com, nytimes.com, wyborcza.pl

Bartłomiej Bartoszek

Najnowsze z kategorii

śledzik


ocena użytkowników
rankingrankingrankingrankingranking
średnia: 5.2
Komentarz użytkownika

Krzysztof
30 styczeń 2010 (20:54)

Mówiące liczby

"Siły międzynarodowe straciły w zeszłym roku ponad 355 żołnierzy"
Owszem a dokładniej... 520 w tym 317 Amerykanów, 108 Brytyjczyków i 95 żołnierzy innych państw.
W styczniu 2006 straty koalicji to 1 żołnierz, w tym samym miesiącu 2007 roku zginęło dwóch zachodnich wojskowych, w analogicznym okresie 2008 roku - 14, zaś w pierwszym miesiącu ubiegłego roku poległo ich 25. Stan na dzień dzisiejszy to już 44 zabitych żołnierzy koalicji. Nietrudno zauważyć że z roku na rok straty rosną s k o k o w o a działania wojenne po stosunkowo sennym okresie pierwszych lat operacji dopiero się na dobre rozkręcają...

Obecnie najczęściej stawianym pytaniem jest nie jak wygrać tą wojnę, ale jak poprzez działania polityczne zminimalizować skutki - eufemistycznie rzecz nazywając - braku militarnego sukcesu.

Polecane tematy

Ricardo Orizio - Zaginione białe plemiona

„Ale i my wszyscy, pod pozorami normalności, należymy do jakiegoś zaginionego plemienia. […] Biali, którzy żyją w jamajskiej Dolinie Bananów, nie różnią się zbytnio od... Przeczytaj więcej

Podsumowanie amerykańskich pakietów...

Jak ten czas szybko leci. Dopiero co oglądaliśmy historyczne zaprzysiężenie pierwszego czarnoskórego prezydenta Stanów Zjednoczonych a 20 stycznia 2010 roku minęło już rok od... Przeczytaj więcej

Zatoka imigrantów

Kiedy idę do kawiarni czy restauracji w Polsce, zdarza mi się być obsługiwanym przez osobę w moim wieku. Mamy zupełnie inny status – ja klienta, ona pracownika. W tej chwili... Przeczytaj więcej

MojeOpinie.pl na Facebooku
O nas · Polityka prywatności · Regulamin serwisu · Redakcja · Reklama · Kontakt
Copyright © 2007-2009 mojeopinie.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.