Arktyka, czas na nowy konflikt
    Arktyka10 · rywalizacja mocarstw58 · Unia Europejska276 · zasoby energetyczne23
2009-04-17
Arktyka powoli staje się kolejnym punktem zapalnym na mapie świata. Na razie skuta lodem północ nie budzi większego zainteresowania opinii publicznej, informacje na jego temat oczywiście pojawiają się w prasie, mediach, ale póki co nie zajmuje pierwszych stron gazet. Sytuacja jednak może szybko się zmienić. Bogactwa, które znajdują się pod lodem arktycznym są ogromne. Badania dowodzą, że 25% światowych zasobów energetycznych znajduje się właśnie tam. Według szacunków Arktyka kryje 90 mld baryłek ropy i 50 bln metrów sześciennych gazu. To, że w mediach temat walki o wpływy nad Arktyką nie jest tak często podejmowany jak chociażby tematy: Gruzji, Ukrainy, czy Iranu, nie znaczy, że nie jest tego wart. Zarówno mocarstwa światowe, jak i mniejsze państwa położone w pobliżu bieguna północnego prężą muskuły, roszczą sobie prawa do pokrytej lodem Arktyki.

Statut prawny Arktyki

Problemu Arktyki nie byłoby, gdyby nie fakt, że większość jej terytorium to strefa niczyja. Tzn. nie znajduje się pod władaniem terytorialnym żadnego konkretnego państwa. Tutaj właśnie pojawia się główny problem. Skoro tereny te prawnie do nikogo nie należą, a ich statut nie jest jasno określony, to zainteresowane państwa wysuwają swoje interpretacje prawa międzynarodowego . Jak dotąd żadna umowa nie reguluje statutu prawnego Arktyki. Istnieją dwie teorie. Pierwsza to teoria morza pełnego, według której na terenie Arktyki panuje wolność żeglugi, rybołówstwa, badań naukowych, układania kabli podmorskich i rurociągów. Opierając się na tej teorii Arktyka jest strefą, nad którą nie sprawuje zwierzchności żadne państwo. Drugą teorią, wysuniętą po raz pierwszy przez Kanadyjczyków w 1925 roku, jest teoria sektorów. Państwo, którego terytorium przylega do obszarów arktycznych, rości sobie prawo do wszystkich obszarów, zarówno odkrytych, jak i tych, które zostaną odkryte w przyszłości w sektorze. Idąc za tą teorią biegun północny jest wierzchołkiem sektora, linie przeprowadzone wzdłuż południków od krańcowego punktu wschodniego i zachodniego terytorium państwa do bieguna, a północna linia brzegowa jest podstawą sektora.

Uczestnicy sporu.

Zasoby surowców energetycznych na świecie pod wpływem zwiększającego się globalnego zapotrzebowania kurczą się w szybkim tempie. Arktyka ze swoimi zasobami warta jest gry o najwyższą stawkę. W kolejce o bogactwa Arktyki „przepycha” się Rosja, Kanada, Dania, Norwegia, USA. Spory o to, kto ma wyłączne prawa do dna pod biegunem toczą się już od dawna, aczkolwiek ostatnimi laty nabrały na sile. Powód zamieszania jest prosty. Dotychczas ogromne złoża surowców znajdujące się pod lodami nie były dostępne, ich wydobycie było nieopłacalne. Sytuacja zmienia się jednak w wyniku globalnego ocieplenia. Niedawno przeprowadzone badania dowodzą, iż już za ok. 30 lat z Arktyki może zniknąć zdecydowana większość lodu. Wtedy wody oceanu Arktycznego staną się żeglowne, a co za tym idzie, wydobywanie ropy i innych surowców, będzie już opłacalne. Oczywiście kryje się za tym również wiele negatywnych skutków, ale te raczej w grze o wysoką stawkę wydają się być mniej ważnymi dla graczy.

Wszystkie wymienione wyżej państwa prowadzą intensywne działania mające na celu potwierdzenie, iż to właśnie im, a nie komuś innemu, nalezą się skryte pod dnem złoża. Rosja, Dania, Kanada kładą grube miliony by udowodnić, ze grzbiet Łomonosowa w dnie oceanu atlantyckiego jest przedłużeniem ich szelfów kontynentalnych. Rosja w 2007 roku zorganizowała ekspedycje „Arktyka 2007”, na która wyłożyła ponad 100 mln rubli. Na dno pod biegunem zszedł batyskaf, a załoga w geście manifestacji swoich pretensji do tego terytorium, zatknęła flagę państwową. Jeszcze wcześniej, bo w 2004 roku doszło do sporu pomiędzy Danią a Kanadą o wyspę Hansa, położoną pomiędzy duńską Grenlandią, a wyspami należącymi do Kanady. Najpierw Duńczycy wysłali na wyspę swoją ekspedycję, zbudowali maszt i podnieśli duńską flagę, a następnie, parę miesięcy później, podobnie zrobili Kanadyjczycy. Ten, kto ostatecznie udowodni, że wyspa należy do niego będzie mógł swobodnie eksploatować złoża.

Swoje stanowisko w sprawie Arktyki wysunęła również Unia Europejska, która do niedawna nie wyrażała większego zainteresowania tym obszarem. Komisja Europejska 20 listopada 2008 roku przyjęła komunikat „Unia Europejska i Region Arktyczny”. W ten sposób dokonując pierwszego kroku w sprawie polityki UE wobec Arktyki. W przyjętym komunikacie KE wymienia podstawowe zadania jakie Unia stawia przed sobą, tj.: ochrona i zachowanie Arktyki w zgodzie z jej mieszkańcami, działanie na rzecz zrównoważonego wykorzystania zasobów, przyczynienie się do lepszego, wielostronnego zarządzania Arktyką.

Konflikt czy porozumienie?

Konfliktu zbrojnego w tej sytuacji w przyszłości nie możemy wykluczyć. Na razie państwa bezpośrednio zaangażowane straszą się wzajemnie. Na przykład kanadyjski rząd zapowiedział niedawno umocnienie kanadyjskiej obecności wojskowej w Arktyce, m.in. poprzez budowę portu pełnomorskiego. Na początku roku skierował do parlamentu projekt ustawy rozszerzającej zasięg wód terytorialnych Kanady w Arktyce ze 100 do 200 mil. Podobnie czyni Rosja, która w rejonie planuje specjalne zgrupowanie wojsk, w celu „ochrony swoich granic i suwerenności w pełnym zakresie”.

Spór o Arktykę budzi wiele emocji wśród zainteresowanych państw. Wszyscy doskonale wiedzą o co walczą. Istnieją obawy, iż może on przerodzić się w poważniejszy konflikt, na większą skalę. Już teraz wysuwane są teorie, że chęć zagarnięcia ogromnych złóż surowców może doprowadzić do wojny. Jestem zdania, iż powinniśmy bacznie przyglądać się rozgrywkom o Arktykę, które z biegiem czasu przybierają na intensywności. Polska jako kraj położony stosunkowo daleko od tego regionu, co prawda nie ma za dużo do powiedzenia, ale powinna monitorować zaostrzający się spór.


Komentarzy: 2

Dominik
11 maja 2009 (22:28)
porozumienia raczej nie będzie z powodu
mimo wszystko niesutannie rosnącyh potrzeb na paliwo. Chytrość niszczy, zachłanność pogrązy zupełnie takie próby. Konflikt widzę nieunikniony..Ale. Rosja przegra go, nie z powodu słabości...tylko braku technologii

Holinex
13 maja 2009 (10:58)
każdy ciągnie w swoją stronę
by mieć dostęp do paliwa...my bujamy się z energią atomową, k....niedługo będziemy mieli laptopy na korby. Żaden rząd w ostatnich 20 latach nie zrobił nic by zabezpieczyć nas w surowce enrgetyczne. Nawet NAftoport idzie super opornie. Nie wiem, ale wydaje mi się, że służby obych panstw nieźle mieszają w naszym kraju
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Putin w Szanghaju: strategiczne partnerstwo na chińskich warunkach

Oficjalna wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach w dniach 20–21 maja przyniosła mieszane rezultaty z punktu widzenia celów, jakie stawiała sobie Moskwa.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".