Białorusko-rosyjskich sporów o ropę ciąg dalszy
    Łukaszenko50 · Białoruś62 · Ropa26 · Biełaruśkalij3
2012-11-26
Mińsk spektakularnie przegrał negocjacje dostaw rosyjskiej ropy na następny rok. Póki władze usiłują zachować twarz, dziennikarze i ekonomiści zaopatrują się w popcorn. 2013 zapowiada się na wyjątkowo ciekawy dla Białorusi.

Wicepremier Michaił Miasnikowicz, foto: Wikipedia

Zagrożenie dla sprytnego białoruskiego biznesu na rosyjskiej ropie pojawiło się we wrześniu. Jak wówczas pisałem, Rosja wreszcie się zorientowała, że białoruska strona pasożytuje na jej ropie, sprzedając ją do Europy w formie rozcieńczalników, bez cła. Co najgorsze, wszystko odbywało się w zasadzie w granicach prawa.

Jak to jest – być partnerem biznesowym Łukaszenki

Z kryzysu 2011 roku Białoruś wyszła dzięki sprzedaży Bieltransgazu, jednak rząd chyba miał obsesję na punkcie słynnych 500$ średniej pensji obiecanej przed wyborami 2010. Dzisiaj oficjalna statystyka podaje, że Białorusini w rzeczy samej tyle zarabiają. I choć wielu obywateli mogłoby podyskutować z tymi danymi, fakt jest faktem – sytuacja się polepszyła.

Stało się to możliwe wyłącznie dzięki korzystnej umowie wejścia do sojuszu Euroazjatyckiego wraz z Rosją i Kazachstanem. Przyjrzyjmy się: w 2012 roku eksport „białoruskich” rozpuszczalników wzrósł prawie pięciokrotnie, a przeróżnych olejów i smarów nawet 47 razy. Wzrost białoruskiego PKB w tym roku w 80% składa się z reeksportowania rosyjskiej ropy. Pod koniec października Rosja zwróciła się z prośbą zwrotu 1,5 mld$, żeby chociaż częściowo kompensować swoje straty i ostatecznie skończyła eksport surowców do białoruskich rafinerii. Żadnej oficjalnej reakcji Moskwa się nie doczekała, zamiast tego białoruski wicepremier Wiktor Siemaszko podzielił się z dziennikarzami nadzieją, że w następnym roku Mińsk dostanie więcej rosyjskiej ropy. O 3 mln ton. A dwa tygodnie przed rozpoczęciem negocjacji w tej sprawie rosyjski minister energetyki Aleksander Nowak ogłosił, że Rosja straciła na białoruskim biznesie nawet 2,5 mld $. Nie ma to jak dobra atmosfera przed tak ważnymi rozmowami...

Skąpy „starszy brat”

Biorąc pod uwagę takie napięcie, wypowiedź białoruskiego premiera Michaila Miasnikowicza, po pierwszym dniu rozmów zaskoczyła ekonomistów. Polityk ogłosił całkowity sukces – 23 mln ton rosyjskiej ropy, czyli trzy miliony ton więcej niż w 2012, wpłynie do białoruskich rafinerii w następnym roku. Następnego dnia okaże się, że słowa premiera zaskoczyły również rosyjską stronę. Kreml zdecydował się dostarczyć „nie więcej niż” 18 mln ton ropy, o czym niezwłoczne poinformował. Miasnikowicz przyznał, że się pomylił.

Tymczasem Łukaszenka zapowiedział, że nie ma nic przeciwko sprzedaży części Biełaruśkalij – koncern kontroluje około jednej trzeciej światowego rynku nawozów potasowych. Wcześniej była to „święta krowa” białoruskiej gospodarki, podobnie jak Bieltransgaz. Ale wszystko wskazuje na zbliżającą się przejęcie jej przez Rosję.

Sprzedaż ważnych białoruskich przedsiębiorstw Rosji odbywa się zawsze według tego samego schematu. Najpierw na horyzoncie pojawia się zagrożenie ekonomiczne, więc Łukaszenka wywołuje jakąś wydumaną sumę (dla Biełaruśkalij – to 40 mld $), za którą może sprzedać przedsiębiorstwo. Później, kiedy dolary w kantorach się kończą, sprzedaje się 50% akcji za dwa razy mniejszą kwotę. Kiedy sytuacja się powtarza – sprzedaje się resztę. Biełaruśkalij jest na etapie oceniania.

Jaki będzie 2013?

Białoruskie władze nie wydają się zmartwione. Premier Miasnikowicz jest przekonany, że szacowany wzrost PKB na poziomie 5.5% będzie wykonany do końca roku. Chyba premier wie coś, o czym my nie mamy pojęcia, bo w tym momencie wzrost PKB wynosi zaledwie 2.2%. Białoruscy ekonomiści w serii wywiadów dla telewizji „Belsat” łapią się za głowy – pieniędzy absolutnie nie ma.

Leonid Zaika w wywiadzie dla stacji przypomniał, że na następny rok wypada pik wypłat na kredyty zagraniczne. Zapłacić będzie trzeba 3,6 mld $. Minister Finansów Andrzej Charkowie, jako jedyny w białoruskim kierownictwie, próbuje zwrócić uwagę na to, że już teraz wiadomo – tych pieniędzy nie ma.

Dodajmy do tego wspomniane 1,5 mld $ za rosyjską ropę i wprowadzenie mechanizmów przeciwko jej reeksportowaniu. Ekonomista Aleksander Sinkewicz nie sądzi jednak, że Białoruś zapłaci.

Umowa Unii celnej nie przewiduje takiego zwrotu, de jure Białoruś wszystko robiła czysto. Ale wiemy, że to pytanie będzie rozpatrywane raczej drogą przymusową i normy prawne raczej nie mają znaczenia. To będzie podstawą dla wzmocnienia presji i zawłaszczania najważniejszych białoruskich przedsiębiorstw. – stwierdza.

Ekspert przewiduje, że przebiegły plan z rozcieńczalnikami może kosztować Mińsk utratę Biełaruśkalij już w następnym roku. I nie ma co się spodziewać na kolejny kredyt, ponieważ Białoruś tak i nie wykonała warunki poprzedniego kredytu stabilizacyjnego od EaWG.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 1

cez
26 listopada 2012 (19:57)
Rosja wychodzi na interesach z Białorusią
jak my z USA. Różnica jest taka, że rosyjskie elity polityczne już dawno przejrzały na oczy, a nasi politycy nadal mają kataraktę na oczach.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ukraina, Rosja i UE w gazowym klinczu

Reakcja na wydarzenia na Ukrainie w pierwszych miesiącach 2014 roku po raz kolejny pokazała, w jakim klinczu znajdują się Unia Europejska, Rosja i Ukraina. Z Rosji pochodzi trzecia część...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".