Blip, czyli bułka
    mikroblogi9 · Twitter13 · blip5 · e-społeczność8
2009-08-25

Najpopularniejszym tematem w polskiej blogosferze i przede wszystkim mikroblogosferze był wczoraj felieton Magdaleny Górak, PR manager agencji interaktywnej Artegence, pod tytułem "Lans i samotność na Blipie", opublikowany w serwisie Media2.pl. Autorka zastanawia się w nim, kogo mogą obchodzić wpisy zupełnie anonimowych osób na Blipie o tym, że np. ktoś je akurat bułkę na śniadanie? Nie wiadomo, czy tekst był prowokacją, efektem słabszego dnia jego autorki, ale czytelników i jednocześnie mikroblogerów uderzyła przede wszystkim nieznajomość specyfiki mikroblogów przez osobę zatrudnioną na co dzień w agencji interaktywnej.


Magdalena Górak zdaje sobie sprawę, jak wielką rolę odgrywają na świecie mikroblogi - przede wszystkim Twitter. Wspomina wydarzenia w Iranie relacjonowane za jego pomocą. Zaznacza jednocześnie, że w Polsce "mikroblogi są na dorobku", a treści jakie można na nich znaleźć są nieciekawe i zwyczajnie nudne dla przypadkowego czytelnika. Pisze również, że uaktualnianie statusów na Blipie jest dla piszących przede wszystkim narzędziem autokreacji i nadmuchiwania swojego ego. Zastanawia się, dlaczego internauci wybierają akurat ten kanał komunikacji?

Na koniec autorka stawia rewolucyjną jak się wydaje tezę, że internauci "blipują" dlatego, że... nikt ich nie chce słuchać. Nikogo nie interesuje bowiem, że ktoś zjada właśnie osławioną już bułkę (#bułka, był najczęściej używanym wczoraj tagiem na Blipie, pod którym komentowano felieton). Na reakcje internautów nie trzeba było długo czekać.

Każdy fascynat Internetu który raz zajrzał na Blipa, czy Twittera, wie, że jest to znakomite miejsce do porozmawiania z ciekawymi osobami, zdobycie nowej wiedzy. Jest to świetny kanał informacyjny, gdzie o wielu rzeczach można dowiedzieć się znacznie wcześniej niż z tradycyjnych mediów. Mikroblogi pomagają w prowadzeniu biznesu, czego znakomitym przykładem są tzw. flaktesty prowadzone na Flakerze przez właściciela sklepu Skarpetkowo.pl Virena Bhandari. Wreszcie mikroblogi świetnie służą podtrzymywaniu relacji ze znajomymi. To właśnie w "obserwowaniu znajomych" ukryty jest przecież ich sens. Na Blipie nikt nikogo "pod pistoletem nie trzyma" i nie karze przymusowo obserwować tego, czy innego użytkownika. W każdej chwili można zrezygnować z subskrypcji. A znajomych interesują najbardziej właśnie drobne szczegóły z życia i na tym polega cała radość z mikroblogowania. Można odnieść wrażenie, że autorka tekstu zajrzała po prostu na stronę główną Blipa, czyli tzw. Bliposferę i zalana strumieniem zupełnie przypadkowych wpisów nieznajomych użytkowników, wyciągnęła szybko zbyt daleko idące wnioski. Tylko, czy w takim razie powinna być PR managerem znanej i szanowanej w sieci agencji interaktywnej, która działa przecież w obszarze nowych mediów, a swego czasu przygotowała kampanię na temat "śmierci prasy drukowanej"?

Jakie emocje wywołał ów tekst można się przekonać, porównując liczbę komentarzy pod nim oraz konkurencyjnym felietonem Marty Klimowicz, która rzeczowo zastanawia się nad rolą mikroblogów. A być może taki był zamysł Media2, aby przedstawić swoisty "dwugłos" w tej sprawie? Wygląda jednak na to, że Magdalena Górak nieco pośpieszyła się ze swoją opinią na temat Blipa. Szkoda, bo sieć długo pamięta tego typu potknięcia, a pracodawcy coraz częściej przed podjęciem decyzji o zatrudnieniu przeglądają aktywność przyszłych pracowników w serwisach społecznościowych i mikroblogach. Może jest tak, jak pisze jeden z komentatorów, że "znęcanie się nad różowymi blogaskami przeniosło się na mikroblogi"? Coś w tym jest. A agencja Artegencje będzie musiała teraz zjeść tę żabę. Czyli bułkę...


Komentarzy: 1

bloger 4 roku
26 sierpnia 2009 (11:23)
wygląda na prowokację
czyli chcą wokół siebie zrobić szum jak Dziennik wokół Kataryny, GW wokół chamstwa w internecie...uderzając we wszystkich blogujących i mikroblogujących na twitterach, facebookach, blipach...ale ta Pani ma trochę jednak racji, twitter to podaje w swoim blogu, masa postów to nic nie znaczące wpisy, chyba, że zamiarem jest właśnie coś takiego. Jeżeli blip, twitter, facebook, mająnam zastąpic normalne rozmowy o niczym, takie jak na przystanku, w knajpie, w szkole na przerwie, gdy je się bułkę w pracy...to tak, ta Pani ma rację...
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Kto z trójki – Internet, The Pirate Bay, Dennis Rodman – naprawdę był w Korei Północnej

Obserwując Koreę Północną wciąż dziwni mnie fenomen konfucjańskiego bezsprzecznego podporządkowania tamtejszych obywateli władzy. Kult dżucze-kimirsenizmu sprawił, że Koreańczycy z...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".