„Blue Jasmine” - Woody Allen w formie
    Woody Allen6 · Dramat106 · premiery filmowe37
2013-08-31
Po wieloletnich wakacjach w Europie, Woody Allen w końcu postanowił wrócić do Ameryki. Nie ma wątpliwości, że jest to powrót wyjątkowo udany, którym reżyser udowadnia, że nadal potrafi stworzyć interesujący i poruszający film.

Wbrew temu, co mówią zwiastuny, film nie jest typową komedią, a miłość między bohaterami granymi przez Cate Blanchett i Aleca Baldwina można postrzegać w najlepszym wypadku przez pryzmat gorzkiego powątpiewania w szczerość ich relacji. Dlatego jeśli ktoś spodziewa się powtórki z „O północy w Paryżu” czy „Zakochanych w Rzymie”, srodze się zawiedzie.

Jasmine i Hal Francis są bogatym małżeństwem mieszkającym w Nowym Jorku. Podczas gdy Hal zajmuje się prowadzeniem dochodowych, nie zawsze do końca legalnych, interesów, życie Jasmine upływa na kolejnych balach charytatywnych, zagranicznych podróżach i spotkaniach z równie jak ona sama wpływowymi przyjaciółmi. Niestety jej beztroskie życie dobiega końca, kiedy oszustwa finansowe Hala wychodzą na jaw. Doprowadzony na skraj załamania nerwowego mężczyzna popełnia samobójstwo, państwo zajmuje cały majątek Francisów, a Jasmine doprowadza się do stanu załamania nerwowego. W tej sytuacji szuka pomocy u siostry – mieszkającej w San Francisco Ginger, która po rozwodzie samotnie wychowuje dwójkę dzieci i próbuje sobie ułożyć życie z mechanikiem samochodowym o imieniu Chili. Przeprowadzka do niezbyt zamożnej dzielnicy miasta i życie w małym mieszkaniu tylko pogłębia zły stan psychiczny Jasmine, która ukojenia szuka głównie w lekach, alkoholu i rozpamiętywaniu czasów, które bezpowrotnie minęły.

„Blue Jasmine” to Woody Allen w szczytowej formie. Jest to gorzki obraz kobiety, której cały świat się zawalił – straciła męża, majątek i godność. Pozostawiona sama sobie, Jasmine musi zmierzyć się z szarą codziennością i faktem, że ona sama do tej codzienności zupełnie nie przystaje. Nie przystosowana do kontaktów ze zwykłymi ludźmi i niezdolna do pracy, Jasmine zupełnie gubi się w świecie, w którym nie może polegać na wsparciu, pieniądzach i koneksjach męża. Jasmine nie jest w stanie zaakceptować innego stylu życia i jest tak zatwardziała w swoich przyzwyczajeniach, że nie widzi żadnej innej możliwości na znalezienie szczęścia. Widząc szczęście siostry u boku mężczyzny, którego ona sama uznaje za nieudacznika, Jasmine woli wyśmiać wybory życiowe Ginger, niż przyznać się do błędu i rozpocząć nowe życie. Dlatego kiedy tylko ma do tego okazję, postanawia wrócić do sprawdzonych, starych nawyków, co niekoniecznie kończy się dla niej dobrze.

Wielką zaletą filmu jest to, jak bardzo odarty jest on z jakichkolwiek złudzeń. Owszem, liczne retrospekcje ukazują nam idealne życie Jasmine, jednak sprawiają one tylko, że dysonans między dawnymi latami a chwilą obecną jest jeszcze większy. Chociaż życie Jasmine przez długi czas było bajką, a ona sama doskonale radziła sobie w roli księżniczki, w końcu przekonała się, że nie każdy ma swoje szczęśliwe zakończenie.

Jednak swój sukces film zawdzięcza przede wszystkim aktorom. „Blue Jasmine” w całości należy do Cate Blanchett. Aktorka jest w szczytowej formie i doskonale znajduje się w roli snobistycznej i zakłamanej, a jednocześnie zupełnie zagubionej i bezradnej Jasmine. W sezonie rozdań nagród filmowych z pewnością będzie jedną z najsilniejszych konkurentek. Jednak nie jest jedyną gwiazdą filmu. Kroku dotrzymują jej pozostali - Sally Hawkings zjednuje sobie sympatię widzów w roli prostolinijnej i uzależnionej od kolejnych wyidealizowanych partnerów Ginger; Andrew Dice Clay i Bobby Canavale stanowią udaną przeciwwagę dla zakłamanego i zblazowanego Hala. Gdzieś w tle przechadza się Alec Baldwin – nie jest to może wybitna rola aktora, ale jego urok osobisty pozwala zrozumieć zaślepienie i naiwność Jasmine, która przymykała oko na jego kolejne grzeszki.

„Blue Jasmine” to typowy film Woody'ego Allena, jeden z tych, do jakich reżyser przyzwyczaił nas przez ostatnie dwadzieścia lat. Fani dotychczasowych jego produkcji z pewnością wyjdą z kina usatysfakcjonowani. Po niezbyt udanych „Zakochanych w Rzymie” Woody Allen przypomina wszystkim na co go stać. Jednocześnie jeśli ktokolwiek jest w stanie zjednać Allenowi przychylność sceptyków, to właśnie Cate Blanchett, która w filmie gra rolę swojego życia.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".