„Bracia Sisters” - Patrick deWitt
    Wydawnictwo Czarne64 · kryminał34
2013-12-10
Na dźwięk słowa western w głowie przewija się mnóstwo obrazów i dźwięków. John Wayne, piaszczyste bezdroża Dzikiego Zachodu, kobiety w misternie uszytych sukniach z głębokimi dekoltami, dyliżanse, wystrzały z rewolwerów, rżenie koni i można wymieniać tak jeszcze długo.

Podobne elementy znajdziemy w książce „Bracia Sisters” Kanadyjczyka Patricka deWitta. Akcja rozgrywa się w czasach gorączki złota gdzieś w dzikich jeszcze Stanach Zjednoczonych w latach pięćdziesiątych XIX wieku. Tytułowi bracia Eli i Charlie Sisters zostają wysłani przez swojego szefa do Kalifornii. Mają tam zlikwidować ze skutkiem śmiertelnym pewnego niewygodnego człowieka, który naraził się ich zleceniodawcy. Narratorem jest młodszy z Braci, Eli. Z jednej strony brutal z nadwagą, a z drugiej wrażliwy romantyk, który odnajduje piękno nawet w drobiazgach. Charlie to uosobienie niespokojnego ducha, narwaniec i sybaryta. Mężczyzna, którego nikt nie chce spotkać wieczorem w ciemnej uliczce.

Bracia przemierzają taki Dziki Zachód, jaki przedstawiły tysiące twórców filmów i książek. Mamy saloony, drewniane miasteczka pełne podpitych kowbojów, zadziorne kobiety i kurz – nic nowego. Ale tylko pozornie.

Nasze recenzje książek Wydawnictwa Czarne

DeWitt traktuje Dziki Zachód jako inspirację. Powieść aż kipi od ciekawych postaci, które przeżywają niespodziewane rozterki. Bohaterowie są kowbojami, ale historie, które ich spotykają nie zawsze są ściśle związane z konwencją westernu. Czasem przenosimy się w krainę magii, innym razem górę bierze horror. Raz mamy sensację, żeby za chwilę ukoiły nas fragmenty żywcem wyjęte z romansu. Ten eklektyzm sprawia, że książka kończy się tak szybko, że można tego nie zauważyć. Zostawia czytelnika z ogromnym niedosytem, ale przede wszystkim poczuciem, że mieliśmy do czynienia z literaturą najwyższych lotów.

Główny wątek jest prowadzony w mistrzowski sposób. Historia nie jest przegadana. Nie mamy też wrażenia, że autor coś nienaturalnie skraca. Dodatkowym atutem są wątki poboczne. Skonstruowane w taki sposób, że rozwinięcie ich wystarczyłoby co najmniej na porządne opowiadanie. Może ktoś kiedyś pokusi się o coś takiego? DeWitt jednak nie przesadza urozmaicaniem głównego nurtu książki. Robi to w pełni świadomie i z wyczuciem.

Najbardziej żałuję, że Quentin Tarantino nie wykorzystał „Braci Sisters” przy pisaniu scenariusza do „Django”. Wydaje mi się, że opowieść o braciach Sisters zekranizowana przez Tarantino, byłaby kinowym hitem, który przyćmiłby „Django”.

Książkę Kanadyjczyka docenili czytelnicy i krytycy. „Bracia Sisters” byli nominowani m.in. do Nagrody Bookera i Nagrody im. Waltera Scotta. Powieść została także wyróżniona Nagrodą Kanadyjskiego Stowarzyszenia Pisarzy, Nagrodą Literacką Gubernatora Generalnego oraz Rogers Writers’ Trust Fiction Prize.

Bracia Sisters
Przekład z języka angielskiego Paweł Schreiber
Wydawnictwo Czarne

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".