„Brudne serca” - o fałszowaniu własnej pamięci
    II wojna światowa82 · historie znane i nieznane28 · PRL51 · polska literatura25
2014-04-11
„Brudne serca” Anny Kłys to książka, którą czyta się szybko, pamięta długo a trawi jeszcze dłużej. Na trzystu stronach małego formatu Kłys zawarła taki ładunek emocji cudzych i własnych, że czytelnik mimowolnie lecz głęboko angażuje się w opisane tu historie, przeżywa je wraz z bohaterami.

Staje bezradnie wobec niepojętych splotów przypadków, okoliczności i zdarzeń.

Jest to opowieść o czasach tuż po drugiej wojnie światowej. Opisywane w niej zdarzenia mają miejsce głównie w Wielkopolsce ale mogły się dziać, i zapewne działy się, w każdym innym miejscu w Polsce. Z jednej strony bardzo mocno osadzone w realiach, losy bohaterów są jednocześnie niesłychanie uniwersalne. Kwestii przypadku i często absurdalnych okoliczności, które determinują ludzkie życie poświęcono dziesiątki powieści i filmów. Jednak historie opisywane przez Annę Kłys to nie fikcja literacka ale najprawdziwsza rzeczywistość, której uczestnikami mogli być także nasi najbliżsi.

Śledząc losy konkretnych osób autorka jednocześnie zadaje pytania uniwersalne – jak to jest, że pamięć wspólna jest sumą skleroz wszystkich osób. Jak to jest, że tak zgodnie wypieramy sprawy, których się wstydzimy, jak łatwo przychodzi nam bezkrytycznie uwierzyć, że nigdy nie miały miejsca. Pisze „Skoro wszyscy żyjemy kraju, w którym, tak jak w starym dowcipie, autobusy są szersze niż dłuższe, bo wszyscy chcą jechać koło pana kierowcy, to cholernie trudno zacząć mówić, że przecież to niemożliwe: żeby wszyscy byli w AK, żeby w Wermachcie służył tylko jeden dziadek, a nie ćwierć miliona dziadków, że wszyscy pomagali swoim sąsiadom – wysiedlanym, wypędzanym i wywożonym w jedną stronę, że nikt nie brał tego, co do niego nie należało, że radość rozsadzała serca z powodu odzyskania pradawnych ziem piastowskich i zostawienia bratniemu krajowi Białorusi Zachodniej. Że od 1945 donosy na sąsiadów, kolegów, uczniów, petentów czy przełożonych pisali wyszkoleni szpiedzy sowieccy - a nie rodacy”. Lektura „Brudnych serc” to bolesna wyprawa w tak nieodległą historię, która niejednego z nas może zaprowadzić w nieoczekiwane i bardzo niepożądane rejony. Tak, jak miało to miejsce w przypadku autorki, która badając dzieje opisywanych bohaterów odkryła wstrząsające fakty z historii własnej rodziny. Szok związany z tym odkryciem udziela się czytelnikowi, który, chcąc nie chcąc, zadaje sobie pytanie „A ja? A moi rodzice, dziadkowie?”. Może się okazać, że więcej wiemy o Napoleonie, niż o własnym dziadku czy ciotce. Ale czy rzeczywiście chcemy się tego dowiedzieć?

Kup teraz ebooka „Brudne Serca”

Anna Kłys opowiada poruszającą historię klikunastu osób, których losy przeplatały się ze sobą, aby w wielu przypadkach, znaleźć się w sytuacji ostatecznej – plutonu egzekucyjnego, dowodzonego przez jednego z bohaterów. Relacja ta, poparta wnikliwymi badaniami historycznymi i reporterskimi, osadzona jest w znakomicie opisanym kontekście niesłychanie trudnych lat tuż po wojnie, czasu nędzy, anarchii, dezorientacji, zupełnie nowych okoliczności politycznych, czasu bardzo trudnych wyborów, a niejednokrotnie braku wyboru, a przede wszystkim czasu dążenia za wszelką ceną do przeżycia i znalezienia po latach wojny spokoju i stabilizacji. Ogromnym atutem książki jest konsekwentne uprzytamnianie nam, że opisywane sytuacje miały miejsce właśnie w określonym kontekście, w czasie, którego pogmatwania współcześni czytelnicy nie są w stanie sobie wyobrazić.

Autorka pokazuje, jak różnie toczyły się losy ludzi pozornie podobnych do siebie, wywodzących się z podobnych środowisk, pragnących w gruncie rzeczy tego samego, którzy po prostu w pewnym momencie znaleźli się w niewłaściwym miejscu, skutkiem czego stracili kompletnie kontrolę nad swoim życiem. Powojenna rzeczywistość w sposób niezwykle dojmujący pokazuje, jak bardzo niejednoznaczne mogą być pozornie oczywiste sytuacje, jak beznadziejne mogą być okoliczności i jak trudne okazują się wybory. Tym bardziej zasadne wydaje się podkreślanie przez autorkę, że należy być bardzo ostrożnym w potępianiu, ocenianiu i ferowaniu wyroków. Opowieść Kłys dowodzi, że nie wszystko jest takie, jak nam się wydaje, że granica między prawdą i kłamstwem, dobrem i złem, dobrocią i draństwem jest nie tylko nieostra ale także nie jest linią prostą a sinusoidą, o często bardzo dużej amplitudzie.

„Brudne serca” poleciłabym zarówno osobom, które znają powojenną historię Polski z autopsji, jak i tym, które tych czasów nie przeżyły. Tym pierwszym, z pewną obawą, czy przypadkiem nie znajdą w niej szkieletów głęboko ukrytych we własnych szafach, ale też z myślą, że może lektura ułatwi im zrozumienie własnej przeszłości. Dla młodszych będzie to z pewnością znakomite źródło wiedzy historycznej i społecznej, które rzuci inne światło na obraz kraju, który wynieśli z lekcji historii. Pozwoli im też może inaczej i szerzej spojrzeć na bliższe nam czasy i postawy ludzi kształtujących obecną rzeczywistość.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".