Brytyjski rynek pracy... po niemiecku?
    bezrobocie67 · rynek pracy19 · związki zawodowe40 · mini jobs1
2012-08-29
Głośnym echem odbiła się zeszłotygodniowa propozycja kręgów rządowych Wielkiej Brytanii. Ministerstwo Skarbu, chcąc walczyć z galopującym bezrobociem, poważnie rozważa wprowadzenie nowej formy zatrudnienia. Mowa o inspirowanych niemieckim wzorcem mini jobs.

Czym jest taka „mała praca”? Dość elastyczną formą stosunku pracy, w ramach którego pracownik, pobierający wynagrodzenie do 400 funtów, byłby zwolniony z płacenia wszystkich podatków.

Pierwszym krajem, który przetestował tego typu możliwość, były Niemcy. Jak zauważył „Telegraph” angielskim Konserwatystom kopiowanie rozwiązania musi przychodzić z trudem, gdyż politycznym patronem mini jobs był Gerhard Schroeder. To za jego kadencji, w 2003 roku, powstała ustawa, która umożliwiła Niemcom pracę za maksimum 400 euro miesięcznie, ale w zamian bez obciążenia fiskalnego. Warunki są dwa – osoba zatrudniona na takiej umowie może być zwolniona w każdej chwili oraz nie można podejmować „małej pracy” u dwóch różnych pracodawców. Zadziałało. Oficjalne dane mówią nawet o 500 tysiącach obywateli, którzy podjęli tego typu zatrudnienie w Republice Federalnej Niemiec tylko w przeciągu roku od wprowadzenia reformy. W państwowych rekordach można było również odnotować spadek bezrobocia wśród młodzieży. Nie obyło się bez kontrowersji – na ulicach pojawiły się protesty, oskarżające kanclerza o zdradzenie lewicowych ideałów, nazywające małe prace - „pracami diabła”. Schroeder pozostał nieugięty.

Przez 9 lat obowiązywania ustawy jest ona oceniana dwojako. Krytycy (związki zawodowe, część uniwersyteckich ekonomistów) zarzuca jej tworzenie „pułapki niskiej płacy”. Miałaby ona polegać na długotrwałym utknięciu zatrudnionych na tego rodzaju umowie na najniższym pułapie zarobków. Jak twierdzą eksperci, mini jobs przyczyniają się również do obniżenia wykształcenia pracowników. Zauważają problem dzielenia zwykłej pracy na kilka mini etatów. W ten sposób zaoszczędzają pracodawcy, ale niewiele zyskują pracownicy (będąc zatrudnionym w jednej firmie, mogą w niej podjąć kilka mini etatów). Podział jednego pełnego wymiaru pracy wiąże się oczywiście z obniżeniem stawki pracownika. Ekonomiści z uniwersytetu Duisburg-Essen twierdzą, że to, czego w tej chwili potrzebuje niemiecka gospodarka, to maxi jobs. Pełne zatrudnienie, z gwarancją płacy, które może pomóc w podwyższeniu produkcji i ma zapobiegać wzrostowi inflacji.

Z drugiej strony, zwolennicy tej formy zatrudnienia mówią wprost – to ona najbardziej przyczyniła się do spadku bezrobocia, zwłaszcza wśród młodzieży. Oficjalne dane mówią o obniżeniu stopy z 12,5% w 2005 roku do ok. 6,5% obecnie. Reforma ułatwia życie pracodawcom (którzy płacą jedną, zryczałtowaną stawkę podatku dochodowego oraz niską składkę emerytalną). Mini jobs pozwalają na łatwy i bezproblemowy start na rynku pracy, dalsze kroki zależą już tylko od potencjalnego pracownika.

Te same argumenty stoją u podstaw dyskusji, która wybuchła po ujawnieniu tej propozycji w Wielkiej Brytanii. Jest ona właściwie tożsama z rozwiązaniem wprowadzonym w Niemczech. Pomiędzy „prawą” a „lewą” stroną opinii publicznej możemy śledzić starcie publicystów, broniących i atakujących ten pomysł. Tymczasem fakty są bolesne – od trzech lat bezrobocie w Wielkiej Brytanii rośnie. Obecnie utrzymuje się na poziomie 8%. Coraz częściej podnoszą się głosy, że to już ostatnia szansa Davida Camerona na zrobienie czegoś konkretnego dla brytyjskiej gospodarki. Zdjęcie obciążenia fiskalnego z podstawowej formy zatrudnienia ma być częścią „nowego otwarcia” rządu Torysów. Kanclerz Skarbu, George Osborne powiedział: Mini jobs są częścią kursu na deregulację. W najbliższym czasie chcemy skupić się na ekonomii i ułatwieniach dla pracowników.

Tu jednak pojawia się najistotniejszy problem: koalicjant. Uwagę na to zwraca zarówno „Telegraph”, jak i „The Spectator”. Współpraca Konserwatystów i Liberalnych Demokratów przechodzi obecnie ciężki kryzys. Planem Clegga na odbudowanie zaufania wśród swoich wydaje się ograniczanie wolnorynkowych reform Torysów. Wiele wskazuje na to, że tak może być i w tym przypadku. Vince Cable, liberalny demokrata, a przy tym minister Biznesu, Innowacji i Zdolności wypowiedział się na temat mini jobs dość sceptycznie: Ta propozycja została zaprojektowana specjalnie na rynek niemiecki. Teraz my próbujemy ją właściwie skopiować, jeden do jednego. W Niemczech problemy z bezrobociem wynikały z wysokiego opodatkowania pracowników i pracodawców. Ten problem nie występuje w Wielkiej Brytani”. Podobne stanowisko zajęły brytyjskie związki zawodowe. Len McCluskey z Unite the Union stwierdził: Mini jobs są szybkim rozwiązaniem, które doprowadzi do jeszcze bardziej podzielonego społeczeństwa, ale nijak nie pomoże Wielkiej Brytanii wyjść z recesji. Organizacje pracownicze ostrzegają, że bezkrytyczne przyjęcie nowej formy zatrudnienia doprowadzi do powstania „najniższej klasy” na rynku pracy.

Debata, która wywiązuje się dookoła mini jobs dopiero się rozkręca – oficjalnie projekt nie został jeszcze zgłoszony. Pytania są proste – czy „małe prace” pomogą Wielkiej Brytanii w odbudowaniu ich ekonomii? Czy wolne od podatków umowy o prace przyczynią się do spadku bezrobocia? Wszystkie ekonomiczne wskaźniki wskazują na duże zapotrzebowanie dla elastycznego zatrudnienia. Piłka znajduje się teraz po stronie Rządu.



Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Abekonomia przynosi efekty

Japończycy i gospodarka kraju Kwitnącej Wiśni ponownie wraca na tory wzrostu gospodarczego, co można zaobserwować od początku roku po odczytach danych dotyczących m.in. produktu krajowego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".