Budżet rozwoju czy stagnacji?
    budżet UE8 · Unia Europejska276 · Gospodarka27 · Polityka Spójności2
2013-02-14
Dyskusje o nowym budżecie UE prowadzone są na ogół z pozycji żaby tzn. Polski, koncentrując się głównie na tym czy zyskała, czy straciła. W dużo mniejszym stopniu patrzy się z pozycji bociana, tzn. co nowy budżet przynosi Unii jako całości.

Struktura budżetu UE

Porównując strukturę budżetu nowego do tego na lata 2007-2013, w oczy rzuca się najistotniejsza zmiana w obszarze Konkurencyjność. W poprzednim budżecie pozycja ta stanowiła 8,4%, natomiast w nowym 13,1% całości. Oznacza to wzrost stosunkowy o 55%. Pomimo ogólnego zmniejszenia wielkości budżetu do poziomu tylko 1% PKB Unii (poprzedni stanowił 1,05%), udało się przeforsować tę radykalną zmianę na rzecz rozwoju gospodarki unijnej.

Jeżeli udział obszaru Konkurencyjność w budżecie wzrósł, to musiało się to odbyć kosztem innych obszarów. W największym stopniu zostały tu pokrzywdzone dwa obszary: Zasobów Naturalnych i Spójności. Najbardziej ucierpiał obszar zasobów naturalnych, który spadł z poziomu 43% do 38,9%. W obszarze tym mieszczą się dopłaty do rolnictwa i na cele związane z ekologią. Mając świadomość narażania się w tym miejscu rolnikom i ekologom, uważam tą zmianę za prorozwojową. Przyszłość Unii Europejskiej nie zależy od wysokości dopłat do hektara (małym rolnikom lub wielkim obszarnikom), jak również nie zależy od skali ponoszonych nakładów proekologicznych. Nie przeczę, że przyjemnie jest jechać przez wioski zamieszkałe przez zadowolonych odbiorców dopłat rolnych oraz przejeżdżać pod mostkami, po których przechodzą leśne zwierzątka (co znakomicie podraża koszt kilometra autostrady), ale to nie daje przewagi Unii w globalnym wyścigu regionów. Skutek tych nakładów jest dokładnie odwrotny. Gospodarki europejskie, a szczególnie sektory przemysłowe, obciążone haraczem ekologicznym tracą na konkurencyjności, a rozpieszczani dopłatami rolnicy europejscy (w Polsce stanowią one blisko połowę dochodów rolnictwa) również przegrywają wyścig na przykład z rolnikami z Australii czy Nowej Zelandii. W obszarze spójności funkcjonują głównie wydatki na infrastrukturę. Spadek wydatków na ten cel o niecałe 2% może nie cieszy, ale i nie powinien specjalnie martwić. Europa już teraz ma najlepiej rozwiniętą infrastrukturę ze wszystkich kontynentów, a przewidziane środki są wystarczające na domknięcie głównych arterii komunikacyjnych w nowych krajach unijnych. Jak widać zresztą na przykładzie gospodarki chińskiej zależność między ekologią i infrastrukturą a dynamiką wzrostu gospodarczego jest umiarkowana.

Pozostałe obszary (3) mają niewielki udział w budżecie i wydatki na te cele nie uległy istotnym zmianom. Jako pozytyw można wspomnieć o wzroście o 0,4%, co stanowi stosunkowo o 1/3 więcej, wydatków na Bezpieczeństwo i Obywatelstwo. Można zresztą w tym miejscu postawić pytanie czy ważniejsze jest dla europejczyków życie w otoczeniu bardziej bezpiecznym, czy ekologicznym.

Z powyższych porównań wynika, że nowy budżet, chociaż mniejszy od poprzedniego, wcale nie musi być gorszy jeżeli chodzi o perspektywy Unii. Nowy budżet zawiera większy ładunek innowacyjności (wydatki na podniesienie konkurencyjności), natomiast redukuje wydatki na dopłaty do hektarów pól i kilometrów dróg, co z rozwojem gospodarki ma umiarkowany związek.

Struktura budzetu UE, źródło: www.bruegel.org

Struktura budzetu UE, źródło: www.bruegel.org


Wielkość budżetu

Wylano morze łez nad złamaniem historycznej tendencji wzrostowej kolejnych budżetów. Rzeczywiście budżet w latach 2014-2020 będzie mniejszy niż poprzedni. Niektórzy europosłowie odgrażają się nawet, że z tego powodu będą zastanawiali się nad jego akceptacją. Dobrze by było, żeby snujący te rozważania rzucili okiem na strukturę nowego budżetu i skutki z niej wynikające. Nie ma istotnego znaczenia dla funkcjonowania i rozwoju Unii czy jej budżet jest o 0,05% większy, czy mniejszy. Funkcjonuje taki pogląd, że najgłupiej wydaje się podarowane pieniądze. Nie jest to pogląd całkowicie bezpodstawny. Duża część inwestycji sfinansowanych ze środków unijnych jest po prostu przewymiarowana (większa niż jest potrzebna użytkownikom). Można tu wymienić nie tylko nieodebrane lotniska lub prowadzące donikąd autostrady w Hiszpanii, ale również zbyt duże w stosunku do potrzeb oczyszczalnie, sieci kanalizacyjne czy stacje uzdatniania wody w Polsce. Niewielki procentowy udział środków własnych w tych inwestycjach prowokuje do szczodrego gospodarowania unijnymi pieniędzmi. Można to usłyszeć nawet w publicznym dyskursie, który koncentruje się głównie na procencie badanych środków a nie na przedmiotowym ich wykorzystaniu.

Koncentrując się na skali wydatków inwestycyjnych i dążąc do ich maksymalizacji w regionie, okręgu, gminie, mieście często zapomina się o kosztach utrzymania wybudowanych obiektów. Bywa, że wybudowane ze środków unijnych inwestycje stają się przysłowiowymi podarunkami, nomen omen, Greków dla Trojan. Miasto lub gmina uszczęśliwiana środkami unijnymi na nowy stadion lub aquapark latami zastanawia się nad dylematem: czy zamknąć wybudowany obiekt, czy też ograniczyć inne istotne wydatki. Alternatywą jest również podniesienie lokalnych podatków lub opłat, co raczej nie przyczynia się do wzrostu poziomu zadowolenia mieszkańców.

Miejmy również świadomość, że wpływy do budżetu unijnego, które finansują planowane wydatki pochodzą z obciążeń podatkowych nakładanych na przedsiębiorstwa i mieszkańców Unii. Modna i popularna jest teza o europejskiej solidarności, jest to jednak tylko jedna strona medalu. Drugą stroną są obciążenia, które obniżają poziom konkurencyjności gospodarki unijnej. Jest swoistym paradoksem, że wpłaty do budżetu unijnego umożliwiające poprawę konkurencyjności nielicznych firm, jednocześnie pogarszają konkurencyjność wszystkich pozostałych. Dlatego zdecydowanie większą uwagę należy przykładać do sposobu wykorzystania środków z budżetu unijnego niż jego wielkości.

Budżet dla Polski

W kontekście bezwzględnej redukcji wielkości budżetu unijnego, Polska może się cieszyć z otrzymanej działki. Otrzymane przez nas środki oznaczają nie tylko wzrost procentowy w skali budżetu unijnego, ale również odnotowujemy przyrost kwoty bezwzględnej. Jest więc z czego się cieszyć. Gros środków dla Polski przeznaczone jest na obszar spójności, czyli przede wszystkim na dokończenie inwestycji infrastrukturalnych (komunikacyjnych, środowiskowych, sanitarnych, energetycznych). Wolumen środków otrzymaliśmy naprawdę duży. Istotnym jest, aby ich wykorzystanie było efektywne. Jest to postulat bardzo ogólny, dlatego odwołam się do dwóch przykładów: historycznego i perspektywicznego. W minionych latach dysponując olbrzymimi środkami unijnymi na budowę dróg i autostrad udało się wywołać nie hossę, ale głęboki kryzys w sektorze budowlanym, który „zaowocował” upadkiem kilku największych firm. Inne państwa rozwijały sektory budowlane przy pomocy środków unijnych, Polska natomiast zwinęła.

W najbliższych latach przed polską energetyką stoi konieczność dużych inwestycji rozwojowych i modernizacyjnych. Dużych, choć nie przesadnie. Realizacja rządowego planu inwestycji energetycznych jest co najmniej dyskusyjna, gdyż bazuje on na zdecydowanie przesadzonych prognozach zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce. Rządowa prognoza wzrostu popytu na energię elektryczną o 50% do 2030 na pewno nie zostanie zrealizowana. Dobrym punktem odniesienia jest analiza malejącej energochłonności Polskiej gospodarki w latach 1969-2011 (wykres). Na szczególną uwagę zasługuje malejąca energochłonność po roku 1990. Potwierdzeniem tej hipotezy jest rezygnacja bądź przesuwanie w czasie wielu inwestycji w sektorze energetycznym. Można zaryzykować hipotezę, że wykonanie rządowego planu inwestycji energetycznych łącznie z budową elektrowni atomowych byłoby dla polskiej gospodarki i polskiego budżetu nieszczęściem.

Zużycie energii a wzrost PKB w Polsce, źródło: http://szczesniak.pl/2223 Zużycie energii a wzrost PKB w Polsce

Na szczęście budżet unijny dla Polski nie jest tak szczodry, abyśmy mogli realizować wszystkie rządowe pomysły. Finansując potrzeby naszej gospodarki, środki unijne nie pozwalają na szaleństwa inwestycyjne. Nie można oczywiście wykluczyć, że wybuduje się kilka aquaparków obciążających nadmiernie budżety gminne, parę lotnisk w średnich miastach z niewystarczającą ilością pasażerów lub jakieś oczyszczalnie ścieków w miastach o malejącej liczbie ludności. Nie powinno to jednak zaważyć na ogólnej efektywności wykorzystywania pieniędzy unijnych w obszarze spójności.

Rosnącym problemem są natomiast coraz większe dopłaty do polskiego rolnictwa, a właściwie polskich rolników. Panuje ogólny entuzjazm z powodu wzrostu dopłat do jednego hektara. Mniej słyszalne są opinie o petryfikacji struktury polskiego rolnictwa na poziomie kilkuhektarowych gospodarstw. Życiową strategia drobnych rolników w Polsce jest utrzymywanie karłowatych, nierozwojowych gospodarstw, które niczym bankomaty wypłacają co roku rosnącą ilość gotówki. Obok pieniędzy płynących z KRUS-u jest to najważniejsze źródło dochodów polskiego rolnictwa. Kolejne ekipy polityków europejskich i polskich konstruujące budżety unijne po roku 2020 będą musiały się z tym problemem zmierzyć.

Zarówno z pozycji Unii, jak i Polski, budżet europejski na lata 2014-2020 nie wygląda tak źle, jak się go powszechnie opisuje. Nie należy przywiązywać przesadnej uwagi do wielkości nowego budżetu - ważniejsza jest jego struktura. Zmienia się ona w kierunku pozytywnym, szczególne znaczenie ma tutaj wzrost wydatków w obszarze Konkurencyjność. Z punktu widzenia Polski należy myśleć w jaki sposób partycypować w wydatkach z tego obszaru w przyszłości.



Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat dotyczący zagadnień związanych z polityką?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Abekonomia przynosi efekty

Japończycy i gospodarka kraju Kwitnącej Wiśni ponownie wraca na tory wzrostu gospodarczego, co można zaobserwować od początku roku po odczytach danych dotyczących m.in. produktu krajowego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".