„Byliśmy przyszłością” – o życiu w kibucu oczami dziecka
    Książka62 · kibuc1 · Jael Neeman1 · Wydawnictwo Czarne64
2012-09-30
Jael Neeman spędziła w kibucu pierwszych dwadzieścia lat swojego życia. Napisana przez nią książka to fascynująca i poruszająca opowieść o życiu w utopijnym, zaprogramowanym świecie, w którym nie ma miejsca na indywidualizm.

Po lekturze „Byliśmy przyszłością” jednego jestem absolutnie pewna: nie wyobrażam sobie życia w kibucu. Przyznaję, że jestem zaskoczona, że ruch kibucowy mimo wszystko nadal się utrzymuje i choć cieszy się znacznie mniejszą niż kilka dekad temu popularnością, nadal trwa i w Izraelu jest aż 270 kibuców. O ich kondycji świadczy fakt, że aż 40% izraelskiej produkcji rolnej wytwarzają właśnie one. Jednak tylko 15 z nich przestrzega najbardziej rygorystycznego prawa kibucowego, powstałego u zarania ruchu, a więc na początku XX wieku. Jael Neeman opowiada o kibucowym życiu w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia. Pierwszy kibuc powstał jednak już w 1910 (czyli aż 38 lat przed powstaniem państwa Izrael) w Degani, w północnym Izraelu. Idea była prosta: wszyscy mieszkańcy ruchu są równi i razem pracują dla dobra i rozwoju wspólnoty. Właściwie nie istnieje podział ze względu na płeć. Jedyne co odróżnia kobiety od mężczyzn, to rodzenie dzieci.

Autorka bardzo szczegółowo opowiada o codziennym życiu i zasadach panujących w Jechiam. Dzieci po urodzeniu trafiały do Domu Dzieci, gdzie mieszkały w dużych i skromnie urządzonych salach i były wychowywane wspólnym wysiłkiem społeczności. Dzięki temu dzieci „należały” do wspólnoty, były traktowane jednakowo, a nie faworyzowane i rozpieszczane przez swoich biologicznych rodziców. Dzieci odwiedzały swoich rodziców codziennie popołudniu i mogły spędzić z nimi niespełna dwie godziny. Przez resztę dnia uczyły się i bawiły, a także pracowały dla wspólnoty np. zajmując się zwierzętami, albo zbierając plony. Dzieci wszystko robiły razem. Razem spały, jadły, myły się, pracowały, a nawet chorowały (trudno uniknąć zarażenia, kiedy śpi się w wieloosobowych salach) i jeździły do lekarza. Autorka pisze „my” a nie „ja”. I taki był właśnie podstawowy cel ruchu kibucowego – wmasowanie poczucia przynależności do społeczności.

Neeman wspomina wielu mieszkańców kibucu, którzy szczególnie zapadli jej w pamięć. W ten sposób dowiadujemy się na przykład o Pirosie – kibucowym szewcu, który dwa razy w roku szył buciki dla dzieci. W lecie sandały (dla chłopców brązowe, a dla dziewczynek białe lub marchewkowe), a w zimie z wysokimi cholewami (do wyboru czerwone lub brązowe). Piros był również kinomanem i sprowadzał do kibucu filmy, które następnie wyświetlał w stołówce. Zdarzało mu się cenzurować do straszniejsze sceny w filmach dla dzieci i jak wspomina Neeman, w ten sposób uniknęła spotkania ze straszną czarownicą z Czarnoksiężnika w krainie Oz. Autorka opowiada również o Israelu Kaspim – niezmordowanym pierwszym ogrodniku w Jechiam, którego co prawda nie miała okazji poznać, ale cieszyła się efektami jego ciężkiej pracy. Dzięki z Kaspiemu Jechiam był wyjątkowym kibucem, pełnym zieleni, choć powstał na skalistej i suchej ziemi.

Ciekawym wątkiem poruszonym przez Neeman był zwyczaj palenia papierosów przez mieszkańców kibucu. Autorka podkreślała, że właściwie jedyna rzeczą, która różniła poszczególne nacje żyjące w Jechiam, był sposób i intensywność palenia tytoniu. Na przykład Węgrzy palili jak smoki, odpalając jednego papierosa od drugiego. Nie istniało dla nich pojęcie „przerwa na papierosa”, bowiem po pierwsze nie przerywali pracy, a po drugie palili ciągiem. Choć Izraelczycy próbowali wprowadzić zakaz palenia, na nic zdały się ich wysiłki. Na propozycję, by palono na dworze, Węgrzy odpowiedzieli, że „od palenia jeszcze nikt nie umarł, za to od zimna umarły miliony.”

Dla dzieci urodzonych w kibucu temat Holokaustu właściwie nie istniał. Rodzice opowiadali im o przeszłości tylko raz w roku, podczas Dnia Pamięci o Holokauście. Dlatego też Neeman nie pisze o Holokauście i czytelnicy poszukujący relacji ocalonych, nie znajdą ich w jej książce. Autorka tłumaczy, że oni, dzieci wychowywane w kibucu, nie rozumiały związku między wydarzeniami z historii, a powstaniem Jechiam. Zasłyszane opowieści o „starym kraju”, bliskich, którzy „tam” zostali i zginęli, były dla nich całkowicie abstrakcyjne.

Polecam książkę Jael Neeman wszystkim, zainteresowanym historią, ale także ludzką naturą i wolą przetrwania. Kibuce powstały z potrzeby stworzenia lepszego i bezpiecznego świata, w którym wszyscy będą równi i szczęśliwi. Wizja o tyle piękna, co na dłuższą metę trudna do zrealizowania. Doświadczenie i istnienie prawie trzech setek izraelskich kibuców pokazuje jednak, że nie niemożliwa.

Byliśmy przyszłością, Jael Neeman, tłum. Agnieszka Jawor-Polak, wyd. Czarne 2012


Konkurs!!! Do wygrania cztery książki Jael Neeman.
Pytanie konkursowe: Czym w opisywanym przez autorkę kibucu trudnił się niejaki Piros?
Odpowiedzi prosimy nadsyłać na adres redakcja@mojeopinie.pl nadając wiadomości tytuł: "Konkurs - Byliśmy przyszlością"
Zwyciężą cztery najszybciej nadesłane poprawne odpowiedzi.
Konkurs zakończono: zwycięzcami są: Ewa Pawełkiewicz, Maciej Grabowski, Mateusz Garbarczyk oraz Bartek Ka
Gratulujemy!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".