Charakterystyka subkultury więziennej. Część 1 - nieformalne grupy
    Więzienie8 · polskie społeczeństwo78 · historyczne ciekawostki40
2009-05-02
„Charakterystyka subkultury więziennej” będzie właściwie serią czterech artykułów, z której każdy będzie poświęcony odrębnemu aspektowi. I tak, pierwszy będzie o hierarchicznym podziale na poszczególne grupy więzienne, które najogólniej mówiąc dzielą się na ludzi grypsujących i niegrypsujących. Podział ten jest rzecz jasna bardziej złożony, gdyż występują tu także takie grupy jak urkowie, charakterniacy, apropacy, frajerzy, cwele, i inni, których także opiszę. Trzeba także zaznaczyć, że podział na te nieformalne grupy był najbardziej widoczny w latach 80- tych, natomiast dziś uległ on zatarciu, dlatego nie należy spodziewać się, że opisany przeze mnie stan rzeczy jest nadal w 100% aktualny.

Termin subkultura często występuje obok pojęcia podkultury. Oba terminy mają takie samo znaczenie i wywodzą się od angielskiego subculture. W związku z tym będą używane przemiennie.
Aby mieć pełną jasność co do tematu należy wyjaśnić termin subkultury. Moim zdaniem najtrafniejszą definicję w kontekście grup więziennych podał M. Pęczak pisząc, że subkultura to względnie spójna grupa społeczna będąca na marginesie życia społecznego, wyrażająca swoją odrębność poprzez zanegowanie lub podważanie utrwalonych lub powszechnie akceptowanych wzorów kultury. Podkultura wykształciła się także w więzieniach i jest po prostu nazywana podkulturą/subkulturą więzienną, grypserą, drugim życiem więzienia.

Opisując grupy więzienne należy zacząć od tego, że podział ten zmieniał się z upływem lat. Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych istniała tylko jedna grupa- „urkowie”. To oni zdominowali innych więźniów, a ich władza wynikała z siły fizycznej. Reakcją na wszelki opór wobec nich był atak, bicie i ubliżanie. Z czasem jednak zaczęto ich krytykować i sprzeciwiać się im, aż w końcu w połowie lat 60-tych zostali wyparci przez nową grupę „charakterniaków”. Byli oni całkowitym przeciwieństwem „urków”, gdyż ich siła opierała się głównie na mocnym charakterze, słowie honoru i szczerości. Wśród swoich „charakterniacy” dzielili się wszystkim po równo. Co więcej, byli to ludzie z zasadami, dzięki czemu w całym „drugim życiu” zapanowały pewne reguły.

W tym czasie istniała także mniejsza grupa więźniów zwanych „apropakami”. Ich pozycja wzrosła, gdy dominowali „charakterniacy”. Wcześniej byli traktowani jak podludzie, głównie z powodu stylu w jakim mówili (używanie obcych, niezrozumiałych dla reszty zwrotów: a propos, de facto, notabebe) i jak się zachowywali. Byli oni zazwyczaj lepiej wykształceni i inteligentniejsi od reszty, a co się z tym wiąże, wykazywali większa kulturę osobistą względem funkcjonariuszy Służby Więziennej oraz innych współwięźniów. Z biegiem czasu „charakterniacy” zaczęli używać słowa honoru, żeby ukryć kłamstwo. W ten sposób, sami siebie zdeprecjonowali i w końcu przestali być szanowani. W więzieniu znowu zapanowało chamstwo i prostactwo.

W latach 60- tych pojawiła się kolejna grupa zwana „Możdżanami”, którzy w swoim działaniu byli jeszcze bardziej „radykalni” od „charakterniaków”. Odrzucali oni bowiem przemoc i gwałt w więzieniu. Nie utrzymali się jednak długo prawdopodobnie z powodu zbyt pacyfistycznego nastawienia - ich koledzy po prostu nie chcieli do nich dołączać. Natomiast po kompromitacji „charakterniaków” wykształciła się nowa grupa „ibermenszów” (z niem. ubermenshen- nadludzie). Członkowie tej grupy bezpośrednio nawiązywali do faszyzmu traktując innych więźniów jak podludzi. Byli despotyczni i brutalni, a więc bardzo podobni do „urków”.

W wyniku dalszych przemian, na przełomie lat 60-tych i 70-tych wykształcił się pewien model „drugiego życia”, który zakładał dychotomiczny podział na grypsujących („git- ludzie”, „ludzie”), niegrypsujących („frajerów”, „nieludzi”) i poszkodowanych („cwelów”).
„Gitów” cechowała niechęć do ówczesnego systemu politycznego i wszelkich instytucji z nim związanych. Ich stosunek do innych grup był zdecydowanie negatywny. Całą społeczność więzienną dzielili na lepszych i gorszych, swoich i obcych. Na wąską elitę, oraz całą resztę. Gitowcy uważali, że wszyscy pozostali muszą być im ulegli. Aby należeć do tej grupy każdy kandydat („świeżak”) musiał przejść przeszkolenie (nauka zasad i „bajery”- języka) i okres próbny, który był decydujący. Jeśliby go oblał, automatycznie stałby się „frajerem”. Wśród „git-ludzi” panowały pewne zasady. Przede wszystkim nie wolno im było na siebie donosić, wykorzystywać się nawzajem i stosować praktyk homoseksualnych. Byli też zobowiązani do wzajemnej pomocy w każdej sytuacji, oraz musieli otaczać się szacunkiem i przestrzegać hierarchii grupowej. Wszystkie zasady były sankcjonowane wykluczeniem z grupy. Natomiast w stosunku do „frajerów”, „gitowcy” mogli stosować wszelkiego rodzaju przemoc i nie wolno im było wchodzić z nimi w stosunki partnerskie. Co do członków administracji więzienia, to po prostu traktowali ich wrogo. Jeśli chodzi o kobiety to był on również negatywny. „Git- ludzie” uważali je za słabe fizycznie oraz psychicznie i byli przekonani, że potrafią one tylko zdradzać i donosić.

Należy także wspomnieć o zasadach, na jakich można było przechodzić z grupy do grupy. I tak, aby zostać „podniesionym do rangi człowieka”, a więc zostać „gitowcem”, „poszkodowany” musiał przejść test (np. dostarczenie określonej kwoty pieniężnej, samouszkodzenie, „zgnojenie festa”, czy ucieczka z zakładu). Inna sprawa była z „festem”, który mógł to osiągnąć dużo łatwiej, bo tylko dzięki poparciu kogoś z „gitów” i bez żadnych „procedur”.

Jak już wspomniałem, niżej w hierarchii są niegrypsujący „frajerzy”. Przez „ludzi” są postrzegani jako jednostki bez własnego zdania i bez honoru, toteż często bywają wykorzystywani. Niemniej jednak nie stanowią żadnego zagrożenia dla „gitowców”, więc nie można było mieć do nich większych zastrzeżeń poza tym, że nie grypsują. Byli w porządku również z tego względu, że nie donosili do administracji i przestrzegali zasady „git-ludzi”, np. godzili się nie jeść przy jednym stole z nimi. Co ważne „frajerzy” nie byli traktowani jednakowo przez „ludzi”, bowiem zostali podzieleni na tych mniej i bardziej szykanowanych. Poza tym należy nadmienić, że nie ma wśród nich przywódcy, a decyzje podejmowane są zazwyczaj indywidualnie. Głównym celem grupy jest bezkonfliktowe odbycie kary, przez co nie jest ona wrogo nastawiona do administracji.

Najniższą grupą społeczna w wiezieniu byli tzw. „poszkodowani”, czyli „cwele”(inne określenia: „ciota”, „parówa”, „druciara”, „pipka”, „Kaśka” i inne żeńskie określenia). Do nich należeli wszyscy, którzy nie przystąpili do pozostałych dwóch grup, akces był więc przymusowy. Bardzo często „cwelami” stawali się osoby z mankamentami fizycznymi i psychicznymi (często w dodatku mało inteligentne), również tacy, którzy popełniły „hańbiące” przestępstwa, lub narazili się którejś z grup. Można też dodać, że przyczyną stania się „poszkodowanym” był homoseksualizm, powiązania z policją czy administracją penitencjarną. Więzień wykorzystywany seksualnie wbrew swojej woli także stawał się „cwelem”. „Poszkodowani” byli często skonfliktowani ze sobą, a co za tym idzie, nie było wśród nich lojalności, ufności czy szczerości. Członkowie tej grupy znajdowali się na samym dnie w penitencjarnej strukturze społecznej, przez co byli najbardziej dyskryminowani. Pozostałe grupy całkowicie izolowały ich i zabraniały jakiegokolwiek kontaktu. Najczęściej byli traktowani pogardliwie, z ogromnym dystansem.. W więzieniu istniał szereg sposobów, w jakie można było stać się „poszkodowanym”, np.: nabluzganie współczłonkowi grupy (wulgarne wyzwiska typu: chu**, kur**, pakuj się, druciaro, etc.), „przecwelenie” berłem (uderzenie szczotką do czyszczenia ubikacji), zgnojenie (uderzenie szmatą umoczoną w toalecie), włożenie (siłą) do sedesu lub pisuaru ręki, wypłacenie parola (dotknięcie męskim członkiem odkrytej części ciała), czy gwałt homoseksualny.

W więzieniu, poza tym podziałem, istniał także szereg innych, nieformalnych grup, często o charakterze lokalnym. Dobrym tego przykładem byli „feści”. Priorytetami dla nich była chęć przetrwania w sposób jak najwygodniejszy i najspokojniejszy - wobec tego dopuszczano także współpracę z funkcjonariuszami. Nie przysparzali oni poważniejszych problemów wychowawczych, co więcej podejmowali edukację szkolną i pracę.

Za M. Szaszkiewiczem („Tajemnice grypserki”) wymienić także można szereg specjalistów od poszczególnych przejawów tej podkultury: tatuażyści, specjaliści od samoagresji, rysownicy (potrafią zdobić listy), fajansiarze (wykonują różne przedmioty ozdobne i użytkowe), fermenciarze (najbardziej agresywni), kopytkarze (najmłodsi, zajmują się zaczepkami i wybrykami), pisarze, fanciarze/wielbłądy (przemytnicy).

W zakładzie penitencjarnym można było też wyróżnić „szwajcarów”, którzy nie należeli do żadnej z wyżej wymienionych grup. Zaliczali się do nich przede wszystkim starsi więźniowie, którzy starali się zachować neutralność. Dzięki temu ani „festom” ani „gitom” nie wolno było im dokuczać, a ci pierwsi pozwalali im nawet siedzieć przy tym samym stole. Nie mieli oni szefa ani zasad, oprócz tej jednej: nie siadali z „cwelami” do stołu.

Jeżeli istniała w więzieniu tzw. „druga władza”, to musiała też istnieć odpowiednia dla niej hierarchiczna struktura, która przypominała układ piramidy. Na czele stał szef zakładu wybierany na zebraniu przez szefów oddziałów. Im podlegali z kolei szefowie cel. Liderzy oddziałów mieli szerokie kompetencje, gdyż to oni decydowali o zmianie reguł, posunięciach wobec innych grup, a także rozwiązywali spory. Mieli oni do pomocy 3-4 skazanych (potencjalnych następców), którzy w razie potrzeb zastępowali ich. Można także wyróżnić podział funkcjonalny członków poszczególnych oddziałów - dzielili się oni na wyznaczonych do wykonywania poleceń dotyczących własnej grupy i oraz tych, którzy działali na polu międzygrupowym. Natomiast dziś, wg Przybylińskiego hierarchia grypserska uległa ewolucji w formy bardziej demokratyczne. To elita, grono przywódcze zamiast pojedynczego przywódcy decyduje o wszystkim. Nie ma miejsca na absolutystyczny i despotyczny styl rządzenia podkulturą więzienną.
Niektórych Czytelników dziwić może taka mnogość grup w więzieniu. Niemniej jednak, gdyby spojrzeć na dane liczbowe i fakt, iż w zamkniętych zakładach znajduje się prawie sto tysięcy osób (dokładnie ok. 80 tys.), to wykrystalizowanie się stosunkowo dużej liczby grup może już tak nie dziwić. Znamienna jest również hierarchia w więzieniu, ponieważ nie tylko wyraźnie widać tu formę piramidy, ale przede wszystkim to, że dostosowała się ona do zmian ustrojowych w Polsce i razem z państwem przybrała bardziej demokratyczną formę zarządzania. Co ważne, dziś, liczba grypsujących więźniów (a co za tym idzie także stosowanie systemu wartości, norm i wzorów zachowań) spada na rzecz grupy materialistów, a pozycję w więzieniu można zdobyć dzięki dobrom materialnym.

Źródła:
1. Moczydłowski Paweł, Drugie życie więzienia.
2. Szaszkiewicz Maciej, Tajemnice grypserki.


Komentarzy: 4

Kosior
9 maja 2009 (22:37)
Policyjna!
Można walić bez pucy!

anthem
10 maja 2009 (16:31)
Sranie w banie
Bajdurzenie i tyle

coś strasznego
21 stycznia 2014 (16:39)
ręce opadają
Zgadza się - stek bzdur . Dość poczytać trochę literatury więziennej , choćby Nowakowskiego , Celebraka , Śliwonika , że o innych nie wspomnę .

Gościu33.5
25 stycznia 2017 (10:05)
Habeta
Sznurek ,którym można coś wciągnąć do celi(przy czym słowo wciągać musi być zastąpione słowem np wtargać).Na marginesie tak wiele słów z grypsery przeszło do j.potocznego,że dzisiaj nie ma mowy o jakimś tajemniczym języku z drugiego obiegu.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".