Chile – nadchodzą zmiany
    Ameryka Łacińska23 · Chile4 · Concertación1
2009-12-21
Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Chile nie przyniosła rozstrzygnięć. Najwięcej głosów zdobył kandydat prawicowej opozycji, Sebastian Pinera. Po raz pierwszy od dwóch dekad centrolewicowa Concertación może stracić fotel prezydenta. Nawet jeśli w decydującej rozgrywce ponownie wygra przedstawiciel rządzącej koalicji, wszystko wskazuje na to, że po 20 latach rządów Concertación traci poparcie społeczeństwa – zwłaszcza jego młodszej części.

Pierwsza tura

Od końca rządów Augusto Pinocheta pod koniec lat 80. władzę w Chile sprawowała centrolewicowa koalicja „Concertación”. Przez dwie dekady bez problemu wygrywała rywalizację z drugim tradycyjnym elementem chilijskiego krajobrazu politycznego, koalicją prawicową – „Alianza por Chile”. Tymczasem, zgodnie z przewidywaniami, w pierwszej turze wyborów prezydenckich, która odbyła się 13 grudnia, najwięcej głosów uzyskał przedstawiciel prawicy - Sebastián Piñera. Zdobyte 44% nie pozwoliło mu jednak na zwycięstwo już w pierwszej turze i konieczna stała się druga, zaplanowana na 17 stycznia przyszłego roku. Piñera zmierzy się w niej z reprezentantem rządzącej Concertación, Eduardo Freiem.

W pierwszej turze Frei uzyskał znacznie mniej od Piñery - 29,6%, lecz wcale nie oznacza to, że jest na przegranej pozycji. Po pierwsze, Frei jest wspierany przez obecną, bardzo popularną prezydent Bachelet. Po drugie zwolennicy Marco Enriqueza-Ominami, który w pierwszej turze z 20% poparciem uplasował się na trzecim miejscu, mają zdecydowanie bliżej do Frei’a niż Piñery.

Decydujący głos

Marco Enriqueza-Ominami jest w najnowszej historii Chile pierwszym kandydatem, który nie jest reprezentantem jednego z dwóch tradycyjnych obozów. Jeszcze do niedawna był członkiem Concertación, lecz w czerwcu tego roku opuścił szeregi rządzącej partii, gdyż jej władze nie pozwoliły mu rywalizować z Freiem o nominację na kandydata na prezydenta z ramienia centrolewicy. Wówczas Enriquez-Ominami zdecydował się wziąć udział w wyborach jako kandydat niezależny. Ten zaledwie 36-letni były filmowiec uzyskał zaskakująco duże poparcie. To do tych 20% wyborców, którzy na niego głosowali będzie należał decydujący głos w ostatecznej rozgrywce. Enriquez-Ominami w swych wypowiedziach mówił, że zwycięstwo Piñery byłoby gorszym rozwiązaniem dla Chile, póki co jednak nie określił się jednoznacznie i nie apelował do swoich wyborców o poparcie żadnego z pozostałych na placu boju kandydatów. Wydaje się, iż naturalną decyzją jego zwolenników będzie poparcie Frei’a – mimo ostrej kampanii, w której wszyscy kandydaci nie szczędzili sobie nawzajem krytyki. Wszystko wskazuje na to, że druga tura będzie bardzo wyrównana. Rozgrywana będzie w oczekiwaniu na odpowiedź: czy Sebastianowi Piñerze uda się przekonać brakujące kilka procent społeczeństwa i czy złamany zostanie monopol lewicy na władzę?

Nieobecna młodzież

W 1988 r., kiedy w referendum decydowały się losy rządu Pinocheta to młodzież przesądziła o wygranej opozycji. Obecnie młodzi Chilijczycy uważają system polityczny w swoim kraju za skostniały i zupełnie ich niereprezentujący. W efekcie nie angażują się w życie polityczne i nie uczestniczą w wyborach. Mniej niż 10% obywateli w wieku 18-29 lat zarejestrowało się do głosowania. Jedną z najbardziej krytykowanych kwestii jest właśnie kwestia rejestracji. Chilijczycy, jeśli chcą głosować, muszą się w tym celu zarejestrować. Zarejestrowani zaś muszą brać udział w wyborach – pod groźbą grzywny. Młodzi – skądinąd słusznie – wskazują na to, iż jest to ograniczenie ich wolności.

Nadchodzą zmiany Oprócz wyborów prezydenckich miały miejsce jednocześnie wybory parlamentarne. Tradycyjnie wygrała w nich Concertación, lecz mniejszym niż dotąd stosunkiem głosów. Zarówno to, jak i wysokie poparcie dla niezależnego kandydata, Marco Enriqueza-Ominami oraz kontestacja wyborów przez młodą część społeczeństwa świadczą o potrzebie zmian w chilijskim krajobrazie politycznym. Nawet jeśli okaże się, że w drugiej turze wyborów prezydenckich wygra Eduardo Frei, aby utrzymać wysokie poparcie centrolewica będzie musiała dokonać zmiany swojego wizerunku. Zarówno Concertación, jak i prawicowa opozycja są postrzegane jako skostniałe. Obecna młodzież w Chile nie pamięta już czasów dyktatury Pinocheta i podział na prawicę vs lewicę dla niej jest już nieczytelny. Młodzi Chilijczycy oczekują zupełnie nowego podejścia, wyrwania się z błędnego kręgu wzajemnej rywalizacji, spojrzenia ku przyszłości, a nie przeszłości i odpowiedzi na ich potrzeby. Jeśli dwa tradycyjne obozy polityczne w kraju tego nie zrozumieją i się nie zmienią, prędzej czy później pojawi się trzecia siła, która wykorzysta tą szansę. Przypadek Marco Enriqueza-Ominami jest tego najlepszym dowodem. Teraz po części było jeszcze za wcześnie, a po części sam Enriquez-Ominami nie potrafił zmobilizować i przyciągnąć młodego elektoratu. Za pięć lat może już być inaczej.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".