Ciąg dalszy zamieszania wokół tarczy
    tarcza antyrakietowa65 · Polska91 · USA213
2013-02-21
Najnowsze doniesienia o tajnym raporcie Pentagonu na temat systemu przeciwrakietowego w Europie wywołały przesadną reakcję polskich mediów. Obawy przed „końcem tarczy” spotkały się z szybkim sprostowaniem ze strony Waszyngtonu, który realizuje przedsięwzięcie pomimo pojawiających się wątpliwości.

Próbne wystrzelenie pocisku SM-3 z pokładu niszczyciela USS Hopper, foto: Missile Defense Agency, http://www.mda.mil/

Na początku zeszłego tygodnia mogliśmy spotkać się z szeregiem artykułów, które na wyrost wieściły wysoce prawdopodobne wycofanie się Waszyngtonu z budowy bazy przeciwrakietowej w Polsce. Taką konkluzję zawierały m.in. teksty „Czy to już koniec tarczy rakietowej?” („Rzeczpospolita”), „Tarcza antyrakietowa w Polsce oddala się? Druzgocący raport Pentagonu” (Wprost), czy „Tajny raport z USA. Tarczy raczej nie będzie” („Gazeta Wyborcza” z 11 lutego). Po raz kolejny dało znać o sobie obecne w polskich mediach niezrozumienie bardzo skomplikowanej problematyki obrony rakietowej, a także zbyt emocjonalne podejście do relacji z sojusznikiem zza oceanu.

Błąd polskich redaktorów polegał na pominięciu faktu, że instalacje w Polsce mają powstać jeszcze w ramach 3 fazy. Anulowanie ostatniego etapu planów Waszyngtonu nie oznaczałoby więc zarzucenia budowy bazy na Pomorzu, która byłaby ważna w kontekście obrony centralnej, zachodniej i północnej Europy oraz stacjonujących tam jednostek USA

Poufny raport

Całe zamieszanie rozpoczęło się, kiedy amerykańska agencja informacyjna Associated Press (AP) opublikowała artykuł o wynikach tajnych badań, przeprowadzonych przez amerykański Departament Obrony. Agencji udało się dotrzeć nie tyle do samych raportów, co do ich nieutajnionego podsumowania, które zostało przygotowane dla Kongresmanów przez Government Accountability Office (GAO) - instytucję kontrolującą realizację rządowych programów i projektów.

Badania dotyczyły europejskiego segmentu amerykańskiej obrony przeciwrakietowej (European Phased Adaptive Approach – EPAA). EPAA opiera się na rozmieszczaniu coraz bardziej zaawansowanych wersji pocisku SM-3, które mają zapewnić ochronę Europy i USA przed irańskimi pociskami balistycznymi. Rozmieszczenie podzielono na 4 etapy. Pierwsze 3 powinny objąć parasolem ochronnym Europę: na Morzu Śródziemnym znajdują się już amerykańskie okręty przeciwrakietowe, a w 2015 i 2018 rakiety mają trafić odpowiednio do baz w Rumunii i w Polsce.

Realizacja czwartego etapu, tj. wprowadzenie finalnej wersji SM-3 (Block 2B) do Polski i ewentualnie do Rumunii, ma umożliwić zestrzelenie irańskich pocisków międzykontynentalnych wycelowanych w terytorium amerykańskie. Według AP to właśnie ostatnia faza skupiła na sobie krytykę rządowych ekspertów, co zostało wyraźnie zaznaczone w materiale amerykańskiej agencji („To czwarty etap jest obecnie problemem”).

Amerykańskie raporty miały stwierdzić, że umieszczenie Block 2B w Rumunii nie ma sensu z technicznego punktu widzenia. Lokalizowanie tych pocisków w Polsce byłoby zaś korzystne jedynie wtedy, gdyby było wystarczająco szybkie do zestrzelenia irańskich rakiet międzykontynentalnych we wczesnej fazie ich lotu, przed opuszczeniem ziemskiej atmosfery. Badania wykazały jednak, że uzyskanie przez przyszłe generacje SM-3 takich zdolności może być bardzo problematyczne lub wręcz nierealne. Eksperci zaproponowali więc przeniesienie rakiet na okręty stacjonujące na Morzu Północnym lub całkowite anulowanie 4 fazy EPAA i zastąpienie jej bazą przeciwrakietową na Wschodnim Wybrzeżu USA.

Pomyłka mediów

Błąd polskich redaktorów polegał na pominięciu faktu, że instalacje w Polsce mają powstać jeszcze w ramach 3 fazy. Anulowanie ostatniego etapu planów Waszyngtonu nie oznaczałoby więc zarzucenia budowy bazy na Pomorzu, która byłaby ważna w kontekście obrony centralnej, zachodniej i północnej Europy oraz stacjonujących tam jednostek USA. Co więcej, to jaka wersja SM-3 ostatecznie trafi do Redzikowa nie ma z polskiej perspektywy większego znaczenia, ponieważ rakiety te będą miały podobne zdolności do zwalczania pocisków zagrażających Polsce. Poza tym, nasi politycy i wojskowi postrzegają tarczę przede wszystkim jako polityczny symbol wzmocnienia gwarancji sojuszniczych ze strony USA i przywiązują mniejszą uwagę do kwestii technicznych.

Szum medialny był po części spowodowany nie tylko nieuważną analizą informacji AP i nieodniesieniem się do bardziej ogólnej wiedzy co do poruszanego zagadnienia. Wciąż obecne jest bowiem szczególne wyczulenie polskiej opinii publicznej, mediów i licznych polityków na punkcie stosunków z USA. Wyczulenie to dotyczy też obrony przeciwrakietowej, zwłaszcza po wycofaniu się przez Obamę z planów poprzedniej administracji, które zostało niefortunnie ogłoszone w 70-tą rocznicę radzieckiej napaści na Polskę.

Zastanawiające jest także to, że nasze media nie reagowały tak energicznie na poprzednie oficjalne raporty krytykujące tarczę przeciwrakietową w Europie. 4 faza projektu była kwestionowana w dokumencie opracowanym w 2011 roku przez ciało doradcze Pentagonu, jakim jest Defense Science Board. Sugestia zastąpienia ostatniego etapu EPAA dodatkową bazą w USA pochodzi natomiast z raportu National Research Council, instytucji naukowo-badawczej, która przygotowuje analizy dla organów rządowych w USA. Negatywne uwagi nie tyle do samego planu, co do jego realizacji przedstawiało także w swoich pracach wspomniane powyżej GAO.

W każdym bądź razie, z wyjaśnieniami odnośnie do błędnych informacji w polskich mediach pospieszyli amerykańscy oficjele. Ambasador USA w Polsce, Stephen D. Mull, zapewnił w liście do „Gazety Wyborczej”, że baza w Redzikowie powstanie. W podobnym tonie wypowiedziała się również w rozmowie z Faktami TVN Madelyn R. Creedon, zastępca sekretarza obrony USA.

Tarcza powstaje, pytania pozostają

Chociaż nie ma podstaw do twierdzeń o „końcu tarczy”, to nie da się ukryć, że szereg krytycznych opinii nt. systemu ze strony rządowych i pozarządowych ekspertów oraz cięcia w amerykańskim budżecie wojskowym wprowadzają poważne wątpliwości co do ostatecznego kształtu EPAA. Jak na razie wiele jednak wskazuje na determinację Waszyngtonu w realizacji przynajmniej 3 pierwszych faz planu. I faza została już zrealizowana – aktywowano radar dalekiego zasięgu w Turcji, a na Morzu Śródziemnym znajdują się okręty przeciwrakietowe US Navy. W życie weszły też odpowiednie umowy podpisane z Polską i Rumunią.

Stany Zjednoczone kontynuują również budowę systemu pomimo sprzeciwu Rosji. Moskwa obawia się, że EPAA, a dokładnie jego dwie ostatnie fazy, umożliwi przechwycenie rosyjskich pocisków nuklearnych dalekiego zasięgu i doprowadzi do zaburzenia równowagi strategicznej na korzyść USA. Stąd bardzo realne anulowanie 4 etapu planu byłoby mile widziane przez Kreml, ale trzeba pamiętać, że rosyjskie obiekcje obejmują ponadto inne kwestie.

Rosja wyraża obawy co do liczby i zdolności technicznych antyrakiet oraz krytykuje rozmieszczenie baz w Polsce i Rumunii czy obecność amerykańskich okrętów przeciwrakietowych w pobliżu rosyjskiego terytorium. Żąda więc formalnego uregulowania tych problemów i udzielenia przez USA oraz NATO prawnie obowiązujących gwarancji, że system nie będzie stanowił zagrożenia dla rosyjskich strategicznych sił rakietowych.

Jak na razie administracja Obamy nie zgodziła się na spełnienie żadnego z powyższych żądań. Premier Rosji, Dmitrij Miedwiediew, powiedział nawet telewizji CNN, że prezydent USA wbrew swoim wcześniejszym obietnicom nie wykazał się większą „elastycznością” w sprawie tarczy. Dlatego uwagi o prowadzeniu w przez Biały Dom polityki ustępstw wobec Moskwy w tej materii, które płyną z amerykańskiej Partii Republikańskiej oraz licznych mediów w USA i w Polsce, są na dzień dzisiejszy przesadzone.

Nie można natomiast pominąć tego, że z jednej strony budowa bazy w Polsce powinna rozpocząć się jeszcze za rządów Obamy, ale jej zakończenie ma nastąpić w 2018 roku, czyli podczas kadencji następnego amerykańskiego prezydenta, który obejmie urząd w roku 2017. Nasuwa się w związku z tym pytanie, czy przyszły gospodarz Białego Domu nie zmieni w ostatniej chwili planów poprzednika. Warto przy tym zaznaczyć, że sama idea tarczy antyrakietowej w Europie i w Polsce cieszy się aktualnie sporym poparciem wśród przedstawicieli obu największych ugrupowań amerykańskiej sceny politycznej – różnice między Demokratami i Republikanami sprowadzają się raczej do sposobu realizacji tego pomysłu.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Putin w Szanghaju: strategiczne partnerstwo na chińskich warunkach

Oficjalna wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach w dniach 20–21 maja przyniosła mieszane rezultaty z punktu widzenia celów, jakie stawiała sobie Moskwa.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".