Co piszczy w sieci? Times Reader, Google Wave i kolejny bojkot
    serwisy internetowe37 · Times Reader1 · Google Wave2
2009-05-30
Po ostatnim, krajowym przeglądzie najważniejszych wydarzeń w sieci, czas przyjrzeć się nowinkom w światowym Internecie. Chociaż na koniec będzie także ewidentnie polski akcent, który jest najnowszą specjalnością internatów nad Wisłą, czyli kolejny, a jakże, bojkot. Wcześniej jednak kilka słów o zdecydowanie moim zdaniem najważniejszych dwóch prezentacjach, jakie ostatnio miały miejsce w światku IT. Jedna z nich dotyczyła narzędzia związanego stricte z mediami, druga zaś, bardzo świeża, nowej aplikacji od Google, której zapowiedź zelektryzowała internautów na całym świecie.

Zacznijmy jednak od doniesień z frontu walki o czytelnictwo prasy. Wired doniósł o nowym czytniku gazet o nazwie Times Reader. Jak nietrudno się domyśleć, program służy do lektury szacownego The New York Times i jest to już jego druga wersja. Czytnik został stworzony w oparciu o technologię Adobe Air. W najnowszej wersji znacznie poprawiono skalowalność czytanego tekstu i zagnieżdżonej w e-gazetach grafiki. Bez względu na wielkość ekranu wszystko wyświetla się jak należy, nie ma mowy o żadnych "rozjeżdżających się" ekranach, a czytanie elektronicznej prasy za pomocą Times Reader'a stanowi czystą przyjemność. Programiści związani z innymi technologiami już wiedzą, że nie fizyczne czytniki, ale właśnie tego typu proste aplikacje (czytanie e-gazet jest w tym przypadku tak proste, jak czytanie RSS) to przyszłość.

Zachodzą w głowę, czy podobne rozwiązania jak uzyskane za pomocą Adobe Air będą możliwe do wyczarowania w Silverlight od Microsoftu, czy pod skrzydłami Mozilli w Prism. Artykuły w Times Reader rozmieszczone są w kolumnach, jak w tradycyjnych gazetach. Możemy na jednej stronie przeczytać zajawki artykułów, co ma odpowiadać szybkiemu przewertowaniu gazety w poszukiwaniu ciekawych tekstów. Jeżeli zaś nie zdążyliśmy przeczytać piątkowego wydania, możemy bez problemu po weekendzie cofnąć się o dwa dni. Times Reader jest oczywiście aplikacją płatną, a za darmo mamy dostęp jedynie do kilku artykułów oraz krzyżówki. Za resztę należy zapłacić 3,5 dolara tygodniowo. Ciekawe, czy takie rozwiązanie to przyszłość dla prasy? Z pewnością jest bardzo wygodne dla użytkowników i łatwo sobie wyobrazić prenumeratę kolejnych magazynów już nie za pomocą Times Readera, ale otwartego Press Readera, do którego strumień treści przygotowywały by wszystkie zainteresowane tytuły prasowe na świecie. Ciekawe.

Inną świeżynką ze świata Internetu jest dopiero co zaprezentowana podczas Google I/O Keynote (konferencja w San Francisco) aplikacja Google Wave. Jest to zupełnie nowa platforma komunikacyjna która ma szansę całkowicie zrewolucjonizować współczesną sieć. O co chodzi? Google opracował otwartą platformę łączącą wiele innych, już istniejących w sieci usług. A dzięki otwartemu API Wave’a, mogą powstawać doń nowe wtyczki. Zdaniem Pawła Wimmera będzie to "bez wątpienia jedno z największych wydarzeń w świecie Internetu w tej dekadzie". Dokładny opis funkcji jakie oferuje Google Wave zająłby pewnie kilkanaście stron tekstu (sama prezentacja którą Google zamieściło na Youtube trwa półtorej godziny, poniżej). W skrócie ma być to połączenie maila, komunikatora i forum dyskusyjnego. Całą "historię komunikacji" z danym rozmówcą (oczywiście rozpoznamy go po avatarze) mamy do dyspozycji w jednym panelu i dodatkowo możemy ją wzbogacać o mapy, zdjęcia i filmy.

Do każdej dyskusji, a nawet jej konkretnego fragmentu zawsze będzie można wrócić i uzupełnić ją o jakąś nową treść. I najważniejsze - dyskusje będzie można osadzać np. na blogach, dając jednocześnie możliwość włączenia się czytelników do rozmowy! Samo Google Wave będzie zresztą zdolne przedstawić wszelkie gromadzone przez nas informacje jako stronę internetową. Google nie zaprezentowało wszystkich możliwości "Fali". O tym, czy premiera Google Wave rzeczywiście będzie wielkim wydarzeniem w sieci, przekonamy się jeszcze w tym roku. Ale to, co pokazało "wielkie G" ma prawo wywoływać rzeczywiste emocje wśród internautów.

Zupełnie inne emocje kierują w ostatnich dniach użytkownikami rodzimego, społecznościowego portalu GoldenLine, o którym chcę wspomnieć krótko na koniec. Jak przystało na szanującą się społecznościówkę, także GL - po Gronie, Naszej Klasie i Facebooku - doczekał się swojego bojkotu. To już powoli staje się tradycją. Autorzy bloga Gryziemy.net zasugerowali nawet, że bojkot staje się wyznacznikiem przywiązania użytkowników do portalu i powinien cieszyć jego właścicieli. O co poszło tym razem? Kilka dni temu na GL pojawiły się przy każdej wypowiedzi na forach plusy i minusy, służące oczywiście do oceny danego postu. To wystarczyło, aby użytkownicy podnieśli rwetes z powodu możliwości poddawania ich ocenie przez współdyskutantów. Niby nic, a jednak każda najmniejsza zmiana wywołuje kolejne protesty. Ciekawe, czy w związku z tym taki Google Wave, stworzony ewidentnie do pracy w grupie, aplikacja bazująca na niemal ciągłej, dokonywanej w czasie rzeczywistym zmianie, przyjmie się wśród tej konserwatywnej części polskiej sieci, która dzisiaj bojkotuje dwa znane z lekcji matematyki symbole? Całe szczęście, że na GL pojawił się już bojkot bojkotu, dając pewną nadzieję, że jednak będzie inaczej.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Kto z trójki – Internet, The Pirate Bay, Dennis Rodman – naprawdę był w Korei Północnej

Obserwując Koreę Północną wciąż dziwni mnie fenomen konfucjańskiego bezsprzecznego podporządkowania tamtejszych obywateli władzy. Kult dżucze-kimirsenizmu sprawił, że Koreańczycy z...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".