Co robić na Sri Lance
    Sri Lanka5 · reportaże z podróży201 · Azja Południowa31 · Indie57
2010-03-22
Położona niedaleko Indii i odległa od nich zaledwie o godzinę lotu (z Madrasu, obecnie Czennaj), ustępuje jednak wielkiemu sąsiadowi pod każdym względem, od rozmiaru poczynając. Nawet znana jest głównie jako Cejlon – choć słynną herbatę uprawia się na niej do dziś. Trudno się więc dziwić, że nawet indyjska mitologia opisując pobyt boskiej małżonki na wyspie, jako przyczynę podaje przemoc, o samym pobycie Sity (bo o niej mowa) na Lance nie mówi nic, a jego konsekwencje są tylko tragiczne.

foto Michał Lubina

Jednak po kolei. Dawno-dawno temu, tak dawno, że żaden kalendarz jeszcze się nie zaczął, żył sobie Rama ze swą żoną Sitą. Byli małżeństwem najszczęśliwszym na świecie i nikt nie miał lepszej żony niż Rama – łagodnej, posłusznej, oddanej i wiernej. Niestety, zły demon Rawana porwał Sitę i uwięził w swym pałacu na Sri Lance. Rama wraz z bratem Lakszmaną oraz małpim bogiem Hanumanem udał się na bohaterskie poszukiwania żony, zakończone zwycięską walką z Rawaną. Złośliwi twierdzą, że wcale jej nie szukał, a tylko posłużył się Hanumanem, oferując zapłatę w zamian za odnalezienie żony. Kto jednak dawałby wiarę takim słuchom.

Ale wcale nie żyli potem długo i szczęśliwie. Mimo nieposzlakowanej reputacji Sity, Ramę zaczęły nękać wątpliwości, czy małżonka na pewno była mu wierną. W sumie całkiem zrozumiałe – nie wiadomo bez wątpienia, po co Rawana porwał Sitę, najpewniej jednak by ją posiąść, któż więc zapewni, że mu się to nie udało – czym innym mogliby się zajmować na Sri Lance? Najbardziej znane naskalne freski w Sigiryji – i zarazem najlepszy zabytek na Lance w ogóle – słyną scenami kobiet o nagich piersiach. Kto wie, czy Sita nie dała się porwać atmosferze wyzwolenia, jaka najwyraźniej na wyspie panuje.

Na pewno nie było to najlepsze miejsce na modły do hinduskich bogów – gdyż niegdysiejszy Cejlon słynie głównie z kultu zęba Buddy oraz drzewa, pod którym Budda doznał oświecenia. Ząb jest lepszy, sądząc po wspaniałej złoconej świątyni w samym centrum Kandy i wspaniałej złoconej skrzynce na ząb w samym centrum świątyni. Drzewo zaś warto zobaczyć, jeśli już kto nawiedził Anuradhapurę, tym bardziej, że – w przeciwieństwie do głównego zabytku miasta – można to zrobić zupełnie za darmo, a atrakcyjność porównywalna. Bo choć zdać się może, że to tylko drzewo, faktycznie jest ono starsze od tego w Bodhgai nawet – mimo, że od jednej z jego gałązek pochodzi. Prawdziwe koło czasu, bo to w Bodhgai pochodzi znów od gałązki z Anuradhapury (oryginalne uschło).

Choć Galle jakimś cudem dostało się na listę UNESCO, bywały na wyspie Rawana na pewno nie marnowałby tam czasu z porwaną wybranką, zwłaszcza jeśli próbowałby jej zaimponować. Rawana z Sitą mogli jeszcze zajmować się oglądaniem żółwi, ale że przyjemność tę zwykle uskutecznia się po ciemku, znów byłaby okazja do dwuznacznych sytuacji. Tym bardziej, że oglądanie żółwi (5 z 7 występujących na świecie żółwi morskich można zobaczyć właśnie na Sri Lance) wygląda tak naprawdę jak randka na plaży – klienci rezerwatu siedzą na plażowej ławce i oczekują na sygnał od jego pracowników, by poderwać się do oglądania i fotografowania, gdyby tylko jakiś żółw się pojawił. Że jednak często żółwie nie pojawiają się wcale, nieraz po dwóch godzinach spędzonych na pogawędkach na temat życia żółwi, albo nawet na niezwiązane z żółwiami tematy, wszyscy rozchodzą się, skąd przyszli. Zwykli turyści do motorowych riksz – ale Rawanę stać było chyba na coś lepszego. Mogli leżeć na plaży. Zwłaszcza przyjemnie jest w Mirissie. Pojadać leniwie owoce morza, popijać drinki, zabawiać się w oceanie, łagodnie falującym w miejscowej zatoce.

A jeśli Sita lubi słonie – a jako rodowita Hinduska chyba powinna, zwłaszcza ze względu na Ganeszową głowę – mogli się też wybrać na wzruszająco-masochistyczną wycieczkę. Wzruszającą, bo kogo nie wzruszyłoby ponad 60 malutkich słoników, niektóre tak małe, że po codziennej kąpieli nie są w stanie same wdrapać się na brzeg i większe muszą je popychać trąbami? Ale nikt normalny nie może też w pełni się cieszyć widząc, jak niesprawiedliwie i nielogicznie postępują ze słoniętami miejscowi strażnicy. Zwierzęta szybko się uczą i kiedy wbija im się w bok metalowe końcówki specjalnych kijów za to, że zbyt zbliżają się do ludzi, później unikają zbliżeń. Cóż z tego, skoro za chwilę przy pomocy tych samych kijów będą gonione w stronę ludzi, którzy zapragnęli zdjęcia z uroczymi zwierzątkami.

Są też plantacje herbaty: przepiękne, pokryte zielonymi krzewami pola i zbieraczki z wiklinowymi koszami na plecach stanowią widok zachwycający – zwłaszcza a okien pociągu. Bo jeśli wysiąść i samemu wspiąć się pod górę, do jednej z licznych przetwórni herbat, trudno pojąć jak te kobiety dają sobie radę ze wspinaczką po stromych wzgórzach, obciążone wielokilogramowymi koszami.

To by było na tyle, więcej atrakcji brak. Choć Lankijczycy chwalą się też rafą koralową, jedyne, co tak naprawdę na pewno uda się wam zobaczyć, to brunatne wodorosty i mało kolorowe rybki, sfrustrowane nadmiernym zainteresowaniem, które wzbudzają. Cóż się więc dziwić, że Rama, znając bogactwo Indii, niespokojnie myślał o lankijskiej przeszłości Sity. A reputacja Rawany też nie działała na jej korzyść, na pewno. Zresztą zdaje się, że do dziś w mieszkańcach wyspy zostało coś demoniczno-podejrzanego, przynajmniej w niektórych. I jeśli nikt was nie okradł w Indiach, to na Lance – strzeżcie się! Złodziejaszków i oszustów można tam spotkać jak mało gdzie. Ale przynajmniej Tygrysy udało się ujarzmić.

Przeczytałeś relację z podróży? Podobała się?
A może Ty Drogi Internauto byłeś gdzieś w Polsce, gdzieś w świecie i chciałbyś się tym pochwalić?
Nasz serwis stoi dla Ciebie otworem. Przyślij tekst, relację, dodaj swoje zdjęcia do niego, opublikujemy go na stronie mojeopinie.pl!
Prace prosimy wysyłać na adres: redakcja@mojeopinie.pl


Komentarzy: 1

q
1 czerwca 2012 (13:19)
Koszmarny styl
Nie da sie przebrnac nawet przez wstep.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wyjazdy egzotyczne coraz popularniejsze

Za nami szczyt letniego sezonu turystycznego. Ci, którzy nie zdążyli wykorzystać urlopu, a marzą o relaksie w ciepłym miejscu, nie stoją jednak na straconej pozycji. Za oknem co prawda słota,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".