Co się kryje za arabską zimą narodów?
    Bliski Wschód185 · Syria27 · irański program atomowy6 · Egipt49
2012-08-26
Od samospalenia tunezyjskiego sprzedawcy warzyw Mohameda Bouaziziego w grudniu miną dwa lata. To wydarzenie uznawane jest za symboliczny początek masowych wystąpień przeciwko władzom arabskich państw Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

Demonstracje w Kairze/Egipt, foto: Bogumiła Hall
Jednak czas i przebieg arabskiej rewolucji każą zastanowić się, czy była ona rzeczywiście spontaniczna i przypadkowa, kto najbardziej na niej zyskał i jak potoczą się dalsze losy ogarniętych rewolucją krajów.

Irak i Afganistan – wstęp do wydarzeń Obecna sytuacja w omawianym regionie świata być może jest wynikiem prowadzonej przez Stany Zjednoczone polityki ujarzmiania i podporządkowywania sobie państw arabskich. Zamach z 11 września okazał się znakomitym pretekstem do interwencji USA w Afganistanie, a wrogiem publicznym został saudyjski milioner i przywódca Al-Kaidy, Osama bin Laden. Jego śmierć po 10 latach poszukiwań do dzisiaj pozostaje zagadką. Wątpliwości budzi na przykład fakt, że bin Laden ukrywał się tuż pod nosem pakistańskiej armii, a najlepszy na świecie wywiad nie potrafił zlokalizować przez tak długi czas jednego człowieka. Odnosi się przy tym wrażenie, że nie chodziło o to, by króliczka złapać, ale go gonić.

Na podstawie powyższych rozważań można wywnioskować, że Stanom po prostu zależy na destabilizacji regionu w imię zasady divide et impera. Wewnętrznie skonfliktowane kraje Bliskiego Wschodu władzom w Waszyngtonie i Tel Awiwie jest łatwiej kontrolować

Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Afganistanie nie przeszkodziło administracji Busha w kolejnej interwencji, tym razem w Iraku. Jako główny powód ataku podano posiadanie przez ten kraj broni masowego rażenia oraz współpracy z terrorystami. Dopiero po latach przyznano, że takiej broni nigdy nie było, a Husajn nie współpracował z organizacjami terrorystycznymi. Inwazja wojsk aliantów oprócz obalenia władzy talibów i Saddama Husajna nie przyniosła wcale poprawy sytuacji. Wręcz przeciwnie, oba kraje pogrążyły się w chaosie i wojnie domowej. Sytuacja tam jest nadal bardzo niestabilna, a wojska USA, tak jak niegdyś Armia Czerwona, musiały w niesławie opuścić Irak oraz częściowo Afganistan. Oba państwa choć nadal mogą służyć jako bazy dla ekstremistów, zostały już zinfiltrowane przez amerykańskie służby i wojsko, a w stolicach osadzono proamerykańskie (nazywane przez niektórych marionetkowymi) władze. Waszyngton mógł wreszcie wykreślić Irak i Afganistan ze swojej czarnej listy zagrożeń.

Jaśmin, pułkownik i piramidy

Wydarzenia w Afryce Północnej na początku 2011 roku budzą poważne wątpliwości z trzech powodów: po pierwsze, dlaczego nagle po 23 (Tunezja), 42 (Libia) i 30 (Egipt) latach, społeczeństwa tych trzech krajów postanowiły walczyć z panującym tam porządkiem, po drugie, dlaczego powstania miały miejsce w jednych z bogatszych państw afrykańskich i po trzecie, dlaczego USA i kraje Europy Zachodniej dopuściły do upadku prozachodnich przywódców: Muammara Kaddafiego i Hosniego Mubaraka?

Sonda
  • Czy dojdzie do wojny Izraela z Iranem?
  • Dojdzie do wojny ale Izrael będzie zdany wyłącznie na siebie
  • Dojdzie do wojny, ale po wyborach w USA, kiedy władze w Stanach będą miały więcej swobody w podejmowaniu decyzji
  • Wojny nie będzie, obie strony walczą tylko na słowne deklaracje
[ zobacz nasze sondy ]

Szczególnie zastanawiający jest ostatni powód. Muammar Kaddafi przyjmowany z honorami w Rzymie, Londynie i Paryżu został nagle opuszczony przez swoich europejskich przyjaciół. To o tyle dziwne, bo pieniądze z eksportu ropy naftowej Kaddafi inwestował głównie we wspomnianych państwach. Po roku 2000 przywódcy Europy Zachodniej zdjęli z Kaddafiego odium przestępcy oraz fundatora terroryzmu i zaczęli go uważać za cywilizowanego, choć nieco ekscentrycznego partnera. Do czasu. Zachód, gdy tylko zaczęła się arabska rewolucja bez wahania zostawił Kaddafiego na pastwę losu, co więcej, pomagał rebeliantom dostarczając im wsparcia militarnego i finansowego. Libia, co by nie mówić o pułkowniku była za jego rządów jednym z bogatszych krajów Afryki. Wraz z jego śmiercią wiele finansowanych przez niego projektów upadło, jak choćby walka z szarańczą, która niszczy uprawy, na tym i tak niesprzyjającym terenie.

Hosni Mubarak, jeden z najbardziej prozachodnich prezydentów Bliskiego Wschodu podobnie jak Kaddafi został rzucony przez Zachód powstańcom na pożarcie. Ten polityk, który miał bardzo dobre stosunki z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi po 30 latach rządów najwyraźniej przestał być potrzebny swoim niedawnym partnerom. Powstaje nurtujące pytanie: dlaczego USA zaryzykowały zmianę przywódcy Egiptu, w sytuacji, gdy władzę z łatwością mogli przejąć radykałowie, którzy nie pałają miłością do Ameryki i wręcz marzą by zlikwidować żydowskie państwo? Miliardowe dotacje, które Stany Zjednoczone wyasygnowały na modernizacje armii, o ironio posłużyły potem do tłumienia protestów opozycji. Może jest tak, że dla USA zmiana rządów posłużyła za pretekst do zaprzestania finansowej pomocy Egiptowi.

Michał Lipa: Problemy z egipską transformacją

W każdym razie, ani w Egipcie, ani w Libii do dzisiaj sytuacja się nie uspokoiła. Przez wiele miesięcy w Egipcie rządzili wojskowi, którzy ani myśleli podzielić się władzą z cywilami. Gdy w końcu ustąpili, to prezydentem został Mohamed Mursi wywodzący się z Braci Muzułmanów , co na świecie uznane zostało za zwrot w kierunku radykalizmu. Kilka miesięcy przed jego wyborem na półwyspie Synaj doszło do starć między egipskimi a izraelskimi wojskami, a część egipskich polityków zagroziło nawet wojną z Izraelem, jeśli ten będzie dalej używał siły. W Libii, poza zmianą flagi i hymnu, niewiele się poprawiło. Ogromne zniszczenia, brak pomocy ze strony państw zachodnich i walka o władzę między libijskimi klanami nie wróżą rychłej stabilizacji. Złoto, które Kaddafi zgromadził przez ponad 40 lat miało posłużyć budowie nowej Libii, ale szkopuł w tym, że nie bardzo wiadomo gdzie i w czyich rękach ono dziś jest. Libijczycy mogą się zasłużenie czuć okradzeni po raz drugi.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".