Cool Kids of Death – Plan Ewakuacji
    Cool Kids Of Death3 · muzyka alternatywna274 · muzyka elektroniczna107
2011-11-02
Na polski rynek muzyczny wkroczyli jako przedstawiciele „generacji nic” dzierżącej „butelki z benzyną i kamienie”. Rozwój zespołu naznaczony był wzlotami i upadkami, a za każdym razem, gdy przy kolejnych albumach ubywało wielbicieli zbuntowanego stylu pierwszej płyty, pojawiali się nowi fani świeżych dla CKOD brzmień. Basista grupy Kuba Wandachowicz twierdzi, że ich najnowszy album „Plan Ewakuacji” to najlepszy krążek jaki nagrali w ciągu całej swojej kariery muzycznej, jednak w tej kwestii fani zespołu znów mają mocno podzielone zdania.

W jednym z wywiadów członkowie zespołu pokłócili się o to czy „Plan Ewakuacji” jest płytą popową. Osobiście wolę bezpiecznie stwierdzić, iż zespół na pewno mocno „zgrzeczniał”, jeśli chodzi o styl muzyczny. Kontrowersja i krytyka współczesnego świata oczywiście nigdy nie przestały być głównymi motywami tekstów CKOD, jednak ta tematyka była nam już podawana przez zespół na co najmniej kilka różnych sposobów. W przypadku „Planu Ewakuacji” początek w postaci Intra oraz kawałka Chrystus daje jeszcze nadzieje na stare, dobre, ostrzejsze brzmienie, z którego zespół zasłynął, jednak wszystko zaczyna się uspokajać, gdy docieramy do numeru Karaibski. Utwór ten oraz następujący po nim kawałek tytułowy mają w sobie coś z twórczości Friendly Fires. To nienachalne kompozycje z wyraźną, lecz lekką elektroniką i zadziwiająco stonowanym wokalem, przy czym zwłaszcza w Planie Ewakuacji słychać, że chwytliwe melodie i refreny nadal są mocną stroną zespołu.

Kawałek Dalej Pójdę Sam, głównie dzięki charakterystycznym chórkom kojarzy się nieco z brzmieniem Coldplay, choć porównanie to zaczyna wydawać się dość absurdalne, gdy przypomina o sobie wokal Krzysztofa Ostrowskiego. Mimo wszystko, następny numer pt. Biała Flaga, wraz z poprzednimi kompozycjami coraz bardziej tylko utwierdza w przekonaniu, że nowej płycie CKOD chyba najbliżej jednak do gatunku indie. Łączenie dźwięków klawiszy i gitary, co prawda nadal wychodzi im rewelacyjnie, ale wszystko wskazuje na to, że czasy krzykliwego, ostrego brzmienia odeszły dla nich bezpowrotnie. Przy kawałku Matka Noc, mimo niezłych riffów, zespół niebezpiecznie zbliża się do granicy monotonii. Sytuację na szczęście w porę ratuje numer Wiemy Wszystko, który jest chyba najspokojniejszym utworem albumu i jednocześnie jedną z jego najładniejszych kompozycji.




Kawałek Na Kredyt to z kolei dość eksperymentalny, jednak nadal bardzo spokojny moment płyty, przy czym elektronika ma tu w sobie coś z twórczości UNKLE. Przy następnych numerach okazuje się, że tak wyraźne eksperymenty są stałym elementem drugiej połowy „Planu Ewakuacji”. Syntezatory z utworu Pas mają w sobie coś z brzmień lat 80, nakładające się na siebie pod koniec wokale Ostrowskiego dodają tu trochę psychodeli, a kawałek w rezultacie wcale nie jest tak bardzo spokojny jak jego poprzednicy. Numery Nie Mam Nic i Złe Rzeczy to przede wszystkim świetny bas i bardzo dobra rytmika, w dodatku Nie Mam Nic to chyba najlepszy moment klawiszy na tym albumie. Następny utwór stał się jednym z moich faworytów tej płyty. Wyłącz To dzięki zapętlonym wokalom nadającym pazur całej kompozycji w niezły, ironiczny sposób kończy „Plan Ewakuacji”.

Ciężko tu o jednoznaczne podsumowanie nowej płyty CKOD. Na albumie może brakować buntowniczego stylu z dwóch pierwszych krążków, czy nawet jego namiastki słyszanej na „Afterparty”, jednak z drugiej strony nowy materiał ma w sobie pewną dojrzałość. Od debiutu zespołu minęła dekada, więc decyzja aby nieco spuścić z tonu, wydaje się dosyć logiczna. Odcięcie się od dotychczasowego stylu, wyszło im pod kilkoma względami na dobre. Krzysztof Ostrowski pozbył się wrzaskliwej maniery, a spokojniejszy wokal wychodzi mu całkiem nieźle. Z każdym kolejnym przesłuchaniem zauważyć można, że płyta jest różnorodna, odważna w swych eksperymentach i świadczy po prostu o rozwoju zespołu. Nawet, jeśli potwierdzą się plotki o tym, że „Plan Ewakuacji” jest ostatnim albumem CKOD, to myślę, że łódzka formacja zdołała zakończyć karierę w całkiem pozytywny sposób.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Iamamiwhoami – Kin

Wszystko zaczęło się od umieszczania tajemniczych klipów na kanale youtube skandynawskiego projektu o nazwie iamamiwhoami. Brak konkretnych informacji sprawił, iż na podstawie stylistyki...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".