„Crash test” Unii Europejskiej
    Unia Europejska276 · bezpieczeństwo narodowe62 · budżet UE8 · integracja gospodarcza8
2011-09-27
„Nie może być tak, że na każdy problem odpowiedzią będzie jeszcze więcej integracji. Ja bym wolał aby potraktować kryzys jako swoisty „crash test” dla Unii Europejskiej by zobaczyć co odpada od „wehikułu”, którym jedziemy”.

dr hab. Krzysztof Szczerski
Z dr hab. Krzysztofem Szczerskim Wicedyrektorem Instytutu Nauk Politycznych i SM, kandydatem do Sejmu z ramienia PiS rozmawia Bartłomiej Bartoszek.

Bartłomiej Bartoszek: W 2009 roku sformułował Pan „10 tez dla Europy”: Europa narodowych państw demokratycznych, Europa równości, wolności, ludzka Europa, Europa tradycji, przedsiębiorczości i rozwoju, solidarna, otwarta, bezpieczna, transatlantycka. Czy dzisiaj zmieniłby Pan coś w tych zasadach?

Krzysztof Szczerski: Zmieniły się tylko akcenty między tymi tezami. Dzisiaj w większym stopniu potrzeba utrzymania solidarnej i równej Europy. Rośnie znaczenie bezpieczeństwa zewnętrznego dlatego, iż otoczenie geopolityczne Europy jest dzisiaj znacznie trudniejsze niż jeszcze dwa lata temu. Zaczynają trzeszczeć więzy między państwami europejskimi i pogłębiają się zróżnicowania wewnętrzne w Europie, także w strefie euro, a nie tylko w ramach podziału na stare i nowe kraje członkowskie. Pogłębiają się też różnice pośród starych krajów członkowskich.
A wracając do kwestii bezpieczeństwa... Bezpieczeństwo na granicach zewnętrznych Unii jest dzisiaj słabsze niż dwa lata temu. Granice Europy „płoną” na wszystkich kierunkach i Europa ma dzisiaj słabsze możliwości oddziaływania na to co dzieje się poza jej granicami. Jeszcze dwa lata temu wydawało się, że będzie inaczej.

Europa funkcjonuje w głowach Europejczyków na dwóch poziomach. Jeden poziom to jakby poziom codziennej praktyki, w której wiele rzeczy bierzemy za oczywiste, przyjmujemy, że tak po prostu jest np.: otwarte granice. To wkomponowało się już w świadomość ludzi. Równocześnie rośnie sceptycyzm wobec ideologii europejskiej. Po raz pierwszy można było to zauważyć przy okazji konstytucji europejskiej, gdy okazało się, że mieszkańcy Europy nie popierają jej masowo. Od tamtego czasu to się pogłębiło
A co z zasadą solidarności? Widać, że niektóre państwa Unii niezbyt chętnie chcą się dokładać do ratowania bankrutów. Vaclav Klaus był bodaj jedynym politykiem, który głośno powiedział to co wielu myśli, że „solidarność też ma swoje granice”.

- Kryzys jest prawdziwym testem na solidarność. Gdy wszystko idzie dobrze to chętnie mówimy o tym żebyśmy się wszyscy wspólnie bogacili, a gdy pojawiają się problemy to o solidarności się zapomina. Brak solidarności nie ujawnia się teraz, w czasie kryzysu, jest wcześniejszy. Obecny kryzys został de facto wywołany brakiem solidarności. Załamanie gospodarcze miało źródła poza Europą, ale kryzys finansów globalnych dotknął też wewnętrzny europejski system finansowy. Z tego kryzysu każde z państw europejskich zaczęło wychodzić własną drogą. To pogłębiło różnice w strefie euro.

Dzisiaj „wszyscy” ratując Grecję – mniej lub bardziej chętnie – nie ratują Grecji jako takiej, ale ratują greckie papiery dłużne, które mają u siebie w bankach. Mają je zaś dlatego, że bezwzględnie wykorzystywali przewagę konkurencyjną na rynku wewnętrznym strefy euro. Kraje słabsze zadłużały się by importować towary z krajów bogatszych. Powstał pewien zamknięty obieg, który powodował, że silniejsze gospodarki strefy euro pożyczały pieniądze po to by de facto napędzać własną koniunkturę poprzez zakupy z krajów słabszych. Dzisiaj okazało się, że skończyły się możliwości pożyczkowe krajów słabszych. Problem strefy euro polega na tym, iż kraje najbogatsze mają duże gospodarki i dużą produkcję, ale ich banki i instytucje finansowe zostały nadwyrężone przez posiadanie niewypłacanych papierów dłużnych krajów słabszych. Kryzys solidarności nie zaczął się więc teraz, ale wtedy gdy najsilniejsze kraje strefy euro postanowiły ratować swoje gospodarki kosztem słabszych.

Czy nie jest też tak, że kryzys częściowo jest spowodowany tym, że euro jest projektem bardziej politycznym niż osadzonym na realiach ekonomicznych? Wszak jest to jedna waluta funkcjonująca w kilkunastu różnych gospodarkach.

- Od samego początku projekt euro był kontrowersyjny z tego punktu widzenia. Miał on cztery poważne słabości już na samym początku. Po pierwsze to, że mamy wspólną walutę i różne budżety. Każde państwo na swój sposób kształtuje politykę finansową w rozumieniu przede wszystkim długu publicznego. Stopy procentowe są wspólne, ale długi publiczne i budżety są odrębne. Nie ma koordynacji i kontroli tych budżetów. Po drugie, strefa euro jest strefą pewnego miękkiego zarządzania walutą, czego jeszcze nikt do tej pory nie próbował. Chodzi o to, że mamy pewne wspólne regulacje wsparte na wzajemnym zaufaniu i zaufaniu na wejściu do wszystkich krajów, które do tej strefy wchodziły. To był eksperyment, który niektórzy ekonomiści skazywali na porażkę. Trzecią słabością było to, że w strefie euro znalazły się gospodarki o bardzo różnym poziomie rozwoju. Po czwarte zaś, w poszczególnych gospodarkach koniunktury były różne. Każda gospodarka potrzebowała innego stymulowania stopami procentowymi. Jedne gospodarki się rozwijały, a inne były w początkach recesji. Każda z nich miała inne potrzeby.

To wszystko razem wzięte spowodowało, że euro okazało się kolejnym pomysłem zakładającym, że pewnym faktem wywoła się odpowiednie następstwa. Konrad Szymański nazwał to kiedyś „indukcyjną metodą integracji” czyli rzucamy pewien pomysł, a później mamy nadzieję, że sam fakt jego zaistnienia – nawet jeśli jest nielogiczny w sensie logiki systemu – sprawi, że system się dostosuje do nowej okoliczności, bo będzie do tego zmuszony.

Powiedzmy sobie szczerze, strefa euro funkcjonowała dobrze do czasu kryzysu. Problem jest taki, że kryzys finansów globalnych uderzył w samo serce euro jako waluty, uderzył w system finansowy czyli jej najsłabszy punkt. Państwa wstępując do strefy euro rezygnowały z pewnej „immunologii” systemu finansowego czyli buforowania swojej gospodarki kursem waluty, wcześniej jeszcze zlikwidowano cła. Państwo w zamian za rezygnację z tej „immunologii” miało zyskać stabilność wynikającą z wielkości rynku i wielkości waluty. W dobie kryzysu finansowego okazało się, że ta zewnętrzna bariera nie jest tak wytrzymała, a wewnętrznych już nie było.

Czy w takiej sytuacji propozycje Paryża i Berlina dotyczące koordynacji budżetów i powołania rządu gospodarczego mogą tutaj pomóc czy też wywoła to inne konsekwencje? Tak głębokie zmiany wymagają nowego traktatu co w efekcie może doprowadzić do urzeczywistnienia się „Europy dwóch prędkości” gdyż te propozycje nie wszystkim krajom się podobają.

- Powołanie rządu gospodarczego to nie jest kwestia wyłącznie pragmatyczno-ekonomiczna. To jest ogromna zmiana istoty integracji – to jest zupełnie nowa Unia. Ten nowy model rządu gospodarczego próbuje się wprowadzić znowu metodami miękkimi np.: pakiet euro plus. Co to oznacza? Powstanie rządu gospodarczego będzie oznaczało poddanie kolejnego elementu suwerenności państw władzy, która w moim przekonaniu nie ma do tego legitymacji. W Europie nie ma legitymizowanej władzy, która miałaby z centrali zarządzać gospodarkami państw europejskich.

Jeśli rządzimy de facto budżetami państw to rządzimy również ich politykami społecznymi, systemami emerytalnymi itd. Dla takiej władzy legitymizacji społecznej w Europie nie ma. Jestem przekonany, że powstanie rządu gospodarczego oznaczałby koniec Unii Europejskiej, jej rozpad. Ten system nie uniesie tego typu rozwiązania. Dlatego próbuje się podejść do tego „miękko” by tego efektu nie wywołać, a jeśli spróbuje się „twardego” podejścia to rozpadnie się Unia Europejska.


Komentarzy: 5

Alojzy
28 września 2011 (07:55)
Przeczytałem - znakomity materiał do rozważań
Chyba Wasz najlepszy wywiad od czasów wywiadów z prof. de Soto i od wywiadu o Chinach z Bogdanem Góralczykiem, Chiny skąd przychodzą...

decentralizator
28 września 2011 (10:14)
uważam podobnie
Powrót do pierwotnej formy integracji w której Unia nie była opanowana przez biurokratów, drukujących przepisy,

Lucjan
29 września 2011 (23:44)
ze słów doktora
jasno wynika....że aby UE i strefę euro utrzymać trzeba wprowadzić coś na kształt rządu gospodarczego o czym wszyscy mówią, który ujednolici zasady finansowania, ujednolici zasady gospodarcze do jednego modelu. Niewykonalne według mnie. Gospodarki wielu krajów oparte są na różnych gałęziach gosp. co za tym idzie, kierują się różnymi typami działania. Są często przeciwstawne. Często i to też fakt sobie nie przeszkadzają. Faktem jest że to jest ograniczenie suwerenności poszcz. krajów. Czy ludzie się na to zgodzą? A wyobrażacie sobie że Portugalczyk żyjący w innej specyfice ma wcielać w życie koszty polityki prorodzinnej w Polsce? Albo na odwrót? Albo że Francuz (bazujący na energii atomowej) będzie patrzył przychylnym okiem jak w Polsce, Anglii powstają odwierty gazu łupkowego, które spowodują, że zamówień na reaktory atom. (też francuskie) może się zmniejszyć? Sprzeczne interesy to będzie pożywka eurosceptyków. Projekt padnie.

Kot
30 września 2011 (07:58)
ale po co nam suwerenność jeżeli
nie potrafimy sami sobą zarządzać...pytanie czy ktoś obcy zrobi to lepiej....

Julian
8 listopada 2011 (10:24)
czyli dr Szczerski w Sejmie...
no to teraz min. Sikorski będzie miał wreszcie konkurenta na poziomie...oby, to wzmocni dyskurs na temat polskiej polityki zagranicznej w kwestii UE.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".