Czechow, czyli bez teatru się nie da - „Mewa” w Teatrze Narodowym
    Teatr Narodowy7 · Dramat106 · Warszawa56 · recenzja teatralna40
2011-06-08
W 1896 roku Anton Czechow napisał komedię zatytułowaną „Mewa”. Jest to chyba najtragiczniejsza z komedii w historii teatru i jeden z najpiękniejszych dramatów, jaki kiedykolwiek powstał. Kolejne realizacje teatralne przypominają o geniuszu rosyjskiego dramatopisarza, który o ludzkiej duszy wiedział chyba wszystko.

Znając wizję „Mewy” Krystiana Lupy, trudno zapomnieć o pewnych pomysłach, interpretacjach, trudno odciąć się od świata Czechowa widzianego jego oczami. Agnieszka Glińska, prezentując na deskach teatru kolejny dramat Czechowa (wcześniej przygotowała „Trzy siostry” ze studentami Akademii Teatralnej oraz „Sztukę bez tytułu” w Teatrze Współczesnym) udowadnia, że także „czuje” Czechowa i potrafi uczynić wiele, by aktorzy również umieli odnaleźć się w jego mrocznym, smutnym świecie.

Na potrzeby spektaklu Agnieszki Glińskiej „Mewa” została jeszcze raz przetłumaczona, tym razem przez Agnieszkę Lubomirę Piotrowską. Przyzwyczajeni do najbardziej znanego przekładu Natalii Gałczyńskiej, mogą być nieco rozczarowani. Brak tu aż tak zapadających w ucho ripost, padających z ust doktora Dorna, czy górnolotnych rozważań o życiu, płynących z ust Maszy. Wciąż jednak język Czechowa brzmi naturalnie, współcześnie i głównie w tej literaturze tkwi sukces przedstawienia, choć nie tylko.

Glińska stworzyła wyśmienity zespół aktorski, w którym prawie każdy doskonale wie, co robi na scenie. Pozbawiona tej wiedzy wydaje się jedynie Dorota Landowska (Polina), która w czwartym akcie śmieje się bez przyczyny, udając pijaną lub nie do końca zrównoważoną kobietę. Partnerujący jej Krzysztof Stroiński uczynił z epizodycznej postaci rządcy Szarmajewa bardzo wyrazistego, pełnego uporu i prostactwa bohatera. Odkryciem dla mnie był gościnnie występujący Paweł Wawrzecki wcielający się w postać podstarzałego, choć wciąż atrakcyjnego lekarza Dorna. Pełen humoru, uroku osobistego i inteligencji Dorn, wydaje się być bardzo prostym zadaniem scenicznym.

Szkoda, że możliwości aktora da się oglądać głównie w Teatrze Kwadrat w Warszawie bądź w powtórkach polskich sitcomów. Kolejna, przemyślana rola to Masza, którą gra Patrycja Soliman. Nieszczęśliwa dusza, pełna depresyjnych myśli w pięknym ciele młodej kobiety ubranej w zjawiskową, czarną suknię, na długo pozostaje w pamięci. Jest jeszcze gościnnie występujący w roli Sorina Włodzimierz Press – pełen dobroci, lekkości i humoru, pomimo nieudanego, nudnego życia.

Nie można jednak pominąć głównych ról spektaklu. Joanna Szczepkowska w roli dojrzałej aktorki Arkadiny idealnie pasuje do postaci. Arkadina w jej wykonaniu jest energiczna, nieco ekscentryczna i zapatrzona w siebie, potrafi jak lwica walczyć o swoją miłość, czyli słabego i pozbawionego własnego zdania literata Trigorina (Krzysztof Stelmaszyk). W scenie, w której Arkadina błaga go o uczucie, widać przede wszystkim Szczepkowską. Arkadina prosi, żąda, krzyczy, a w rzeczywistości chyba jedynie bawi się Trigorinem.

Jej trudna relacja z synem (w roli Trieplewa Modest Ruciński) nie jest jednoznaczna. Widać w niej zazdrość, zawiść, czasem nawet nienawiść, a po chwili odrobinę czułości. Nina Zarieczna (Dominika Kluźniak), której interpretacja w spektaklu Teatru Narodowego, nieco odbiega od klasycznej wizji postaci. To nie jest przewrażliwiona, delikatna, dorastająca dziewczyna marząca o wyrwaniu się ze wsi. Dominika Kluźniak czyni z Niny prostą, trochę głupią i bardzo naiwną kobietę, marzącą tylko o karierze. Ona nie kocha Trieplewa, nie rozumie jego sztuki, ale bardzo chce się w niej pokazać. Nie jest też chyba zakochana w starszym od niej, nijakim Trigorinie. Dzięki niemu jednak odważy się wreszcie uciec i zacząć światowe życie.

„Mewa” to również historia o odwiecznym konflikcie pokoleń - o różnicy w poglądach na życie między dojrzałymi, a młodymi ludźmi. Czechow konfrontuje także epoki w sztuce. Stary, tradycyjny, wręcz podręcznikowy teatr Stanisławskiego reprezentuje Irina. Zupełnie inny, pełen ekspresji i antynaturalistyczny teatr dopiero powstaje, ma raczej swoich przeciwników, ale powoli kształtuje poprzez eksperymenty karty historii teatru. To o tej nowej formie mówi i marzy młody Trieplew, to ten teatr w rzeczywistości będzie tworzył Meyerhold, czy Wachtangow. Co ciekawe, prapremiera „Mewy” zakończyła się fiaskiem, dopiero realizacja byłego ucznia Stanisławskiego - samego Meyerholda uwypukliła geniusz Czechowa i nadała sztuce uniwersalnego wymiaru. Zawarty w niej traktat o sztuce, pozornie różni ze sobą bohaterów. Jego ideą jest jednak wspólne poszukiwanie formy i umiłowanie sztuki, nadanie jej nadrzędnej roli w sztuce.

Bycie artystą oznacza bycie nadczłowiekiem, wyrwanie się błahego, nudnego i jakże pozbawionego sensu życia. I jak to u Czechowa- bohaterowie szukają powodu do trwania w marazmie, po czym pełni rozgoryczenia, utraconych idei, zwyczajnie się poddają. Niektórzy walczą- jak choćby Trieplew, ale jedynym rozwiązaniem staje się samobójstwo. Inni poświęcają swoje życie dla kariery - jak Nina, lecz prowadzi to jedynie do upokorzeń.

Zastrzeżenie spektaklu może nieco budzić scenografia. I tak mała scena przy Wierzbowej, stała się wąskim, długim wagonem, przez co trudne i niewygodne jest momentami śledzenie akcji. Odstraszać mogą ceny biletów (bilet normalny za 90 zł w państwowym teatrze jest czymś niewytłumaczalnym) i długie kolejki po wejściówki, jest to jednak jeden z tych spektaklów, który udowadnia, że teatr ma sens i zwyczajnie może wzruszyć. W pewnym momencie stary Sorin mówi: „Bez teatru się nie da” i jak zwykle ma rację.

„Mewa” Teatr Narodowy w Warszawie
Premiera: 18.11.2010
Reżyseria: Agnieszka Glińska
Wyst. m.in.: Jolanta Szczepkowska, Patrycja Soliman, Paweł Wawrzecki, Krzysztof Stelmaszyk, Modest Ruciński, Dominika Kluźniak



Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Zaproszenie: 2. Festiwal Wybieram Wschód!

Partnerstwo Wschodnie to idea znacznie wykraczająca poza deklaracje polityków i umowy handlowe – to narzędzie integracji europejskiej, most łączący Wschód z Zachodem. Wiara w ten wymiar...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".