Czy w mediach rozrywka rozbiła misję?
    prasa29 · telewizja65 · Internet53 · tabloidyzacja10
2013-10-23
Autor: Edgar Czop
Media przechodzą ostatnimi czasy głęboką metamorfozę. Zmienia się nośnik informacji, a jej „trzon” coraz bardziej zależy od preferencji odbiorcy. Dzieci rosną wraz z tabletami, czas antenowy zalewają paradokumenty, ludzi nie interesują wydarzenia ze świata, a infotainment wypycha misję z programów. Co się dzieje?

Pora, abym na chwilę oderwał się od Półwyspu Koreańskiego, do którego przylgnąłem ze względu na swoją pasję i skupił się na równie ważnej tematyce – nowych mediach. Chciałoby się powiedzieć „ojczyzna wzywa”, ale chyba nic z tych rzeczy, bo to co dzieje się na rynku medialnym jest zjawiskiem o skali globalnej. Nie jest to artykuł, który ma umniejszyć zasługi postępu technologicznego czy krytykować światowe trendy. Chciałbym jednak, aby każdy czytelnik zrozumiał, że od pewnego czasu kontent serwowany przez media zmienia się nie do poznania.

Media? A z czym to się je?

Wśród osób, które zaczynają swoją przygodę z dziennikarstwem, politologią czy pokrewnymi dyscyplinami, często pada pytanie czym tak właściwie są media. Odpowiedź wydawałaby się banalna, gdyby nie fakt, że od definicji książkowych występuje wiele wyjątków. Dla medioznawcy prof. Michała Mrozowskiego, media to środki komunikowania, w których zakodowana jest treść płynąca od nadawcy do odbiorcy. Z kolei środki komunikowania to zachowania, przedmioty i urządzenia, które mogą pełnić funkcję symboliczną (znakową) oraz utrwalać i przenosić w czasie i przestrzeni wszelkie nośniki tej funkcji, tzn. znaki i ich konfiguracje: przekazy. Definicja nieco abstrakcyjna, czyż nie? Jednak w uproszczeniu chodzi o to, że medium to podmiot, który w specyficzny sposób (poprzez słowa, wyrazy, obrazy itd.) dostarcza przekaz (informacje) do odbiorcy (widza, słuchacza, czytelnika), który ów przekaz dekoduje.

Media z założenia sprawują mnóstwo funkcji – informacyjną, opiniotwórczą, kontrolną, edukacyjną, ekonomiczną i rozrywkową – to tylko niektóre z nich. W obecnym dyskursie medialnym wiele z nich zostało rozproszonych pomiędzy kanały i czasopisma tematyczne, a kanały ogólne (np. główne stacje telewizyjne i radiowe czy dzienniki i tygodniki). Sporo zamieszania wywołał Internet, który nie dość, że zawłaszczył sobie rolę największego i najdynamiczniejszego medium, to jeszcze niesłychanie zepsuł rynek medialny. Dlaczego? Ponieważ każdy, kto ma dostęp do sieci może umieszczać w niej treści, które nierzadko nie są podparte warsztatem dziennikarskim, a także bywają nacechowane nieprawdą lub nieścisłościami. Dochodzi jeszcze jedna okoliczność, która najbardziej uderza w telewizję, radio i prasę – w Internecie można publikować za darmo (pod względem kosztów i przychodów mierzonych siłą pieniądza). Poniekąd dobrym przykładem jest tu portal mojeopinie.pl, który pomimo zachowania standardów dziennikarstwa internetowego nie pobiera opłat od swoich czytelników, dając też dużą swobodę autorom tekstów.

Na samym początku artykułu wspomniałem o zjawisku nazywanym infotainment. To twór powstały z połączenia informacji i rozrywki (entertainment), który na dobre zadomowił się w mediach. Z jednej strony widz dostaje informację, a z drugiej – wszystko oblane jest rozrywkową mamałygą. Obecnie to bardzo wygodne zarówno dla nadawcy jak i odbiorcy. Zadajmy więc sobie pytanie: czy misja przegrała z rozrywką?

„Ukryta Prawda” zamiast Bergmana

Misja w definicji słownikowej to odpowiedzialne zadanie do spełnienia, ważne zlecenie do wykonania, posłannictwo. Jeżeli spojrzymy na obecne liczące się media, a przede wszystkim na telewizję, ciężko będzie o „zalew” programów misyjnych. Prym w godzinach oglądalności wiodą seriale, w których prezentowana jest rzeczywistość będąca odskocznią od dnia codziennego odbiorcy. Jeszcze gorzej jest z produkcjami typu docu reality („Ukryta prawda”, „Szpital”, „Dlaczego ja” itp.), gdzie przy niewielkim nakładzie produkcyjnym oraz wątpliwej wartości merytorycznej widz angażuje się emocjonalnie i nierzadko nie jest świadom fabrykacji rzeczywistości w nich prezentowanej. Co więcej, przeciętny Polak, który ogląda docu reality może stwierdzić, że jest szczęściarzem, bo ludzie w programach „mają gorzej”. Może wydać się to kuriozalne, ale mimo niskiej wartości jaką niosą ze sobą takie seriale ich oglądalność jest wysoka. Jak stwierdza reżyser Teresa Kotlarczyk nawiązując do jednego ze znanych docu reality: Bez względu na wiek, płeć, wykształcenie, jeśli historia jest mocna i dobrze napisana, każdy odnajdzie w niej coś interesującego. Jeżeli są emocje, mocne punkty, jeżeli jest tam prawda, a nie jakaś naciągana historia czy tanie melodramaty, to ludzie chcą to oglądać. Wielu z nas ma w życiu jakąś ukrytą prawdę i być może takiej ukrytej prawdy szukamy w tych naszych historiach.

Zbliżony rozkład programów na stacjach komercyjnych i publicznych ukazuje jak bardzo media publiczne nie radzą sobie z prowadzeniem działalności misyjnej w Polsce, doprowadzając tym samym do alienacji odbiorcy-obywatela w sferze politycznej i społecznej. Całą winę można zawsze zrzucić na brak inwestowania w kulturę – wszak w budżecie nie przekracza ona 1 procenta wszystkich wydatków. Kolejnym argumentem może być niepokorność niektórych obywateli, którzy postanowili, że nie będą oddawali swoich pieniędzy na to co jest emitowane w radiu i telewizji i tym samym pozostawiają tą sferę niedoinwestowaną.

Czasami trudno się tym ludziom dziwić. Oczywiście rozrywka, której doświadczamy wszyscy w zróżnicowanym stopniu jest ważna, bo rozładowuje napięcia, pozwala się cieszyć z prostych rzeczy, a gdy jest dostarczana przez innych, nie wymaga zaangażowania intelektualnego. Zrozumiałe jest, że nie każdy obywatel po skończonym dniu pracy będzie w stanie przyswajać wiedzę związaną z działalnością państwa lub kulturą. Jedyna szansa na przemycenie społecznie pożądanych zachowań pozostaje w gestii rozrywki. W przeciwieństwie do innych funkcji sprawowanych przez media, tę funkcję oferują wszystkie rodzaje środków masowego przekazu.

Era zmian – Tomasz Lis i izotoniki

Mógłbym teraz rozpisywać się o szkodliwym działaniu telewizji i innych mediów na społeczeństwo obywatelskie, dyskurs polityczny i inne płaszczyzny życia, powołując się na Sartoriego czy Postmana i ich przełomowe dzieła w tej materii, ale nie to jest tematem niniejszego artykułu. Mamy obecnie do czynienia z nową jakością przekazu medialnego, a większość przyjętych wcześniej zasad, którymi rządziły się media można uznać za nieaktualne w zmieniającej się rzeczywistości. Bo co powiedzieć, gdy Tomasz Lis reklamuje napój izotoniczny, telewizja publiczna chce doścignąć stacje komercyjne wprowadzając nowe programy ze starymi twarzami, ze Stanów Zjednoczonych znika papierowy Newsweek, a programów 24/7 jest coraz więcej. Jesteśmy niezaprzeczalnie świadkami szeroko zakrojonych zmian, których tempo zwiększa się w coraz krótszym czasie.

Gazeta Wyborcza podaje, że cztery największe stacje telewizyjne od kilku miesięcy trawi kryzys. Widać to po II kwartale br. gdzie TVP1, TVP2, TVN i Polsat odnotowały po raz pierwszy udział w rynku na poziomie 46 proc. (wcześniej nie spadał poniżej 50 proc.). Funkcje takie, jak edukacyjna, ekonomiczna, integracyjna czy dydaktyczna zostały przejęte przez kanały stricte tematyczne, gdzie najbardziej znanymi są National Geographic czy Discovery Channel. Chyba potrzebna jest zmiana, bo niedługo dziennikarstwo stanie się wolontariatem... Zaraz, zaraz – czy przypadkiem nie napisałem tego artykułu zupełnie za darmo?

Jeżeli media chcą trwać, to będą się łączyć i wzajemnie przenikać, zmienią się także ich nośniki, tak więc tablety zastąpią papier – zauważa dr Wiesław Podkański, honorowy prezes wydawnictwa Ringer Axel Springer. A to trend nie do powstrzymania – wystarczy spojrzeć na stopień adaptacji nowych technologii wśród dzieci i młodzieży, gdzie każdy urodził się w dobie rozwiniętego Internetu i cyfryzacji rzeczywistości, a widok dwulatka przy komputerze czy z tabletem nikogo nie dziwi. Tablet też nie jest ostatecznością, a jedynie formą przejściową przed platformą, która go zastąpi. Świat nie stoi w miejscu – wielkie koncerny medialne prześcigają się w dopasowaniu do potrzeb odbiorcy goniąc za informacjami najświeższymi i najbardziej nośnymi, a producenci sprzętu chcą innowacyjnością, bądź przywiązaniem do marki przez konsumenta, osiągnąć jak największy zysk. Jak zatem w dobie tego wielopłaszczyznowego wyścigu mówić o rzetelnie świadczonej powszechnej misji?

Pokolenie nowych mediów i nowych technologii

Może śmieszyć lub irytować nas fakt, że coraz częściej ludzie nie odrywają wzroku od tabletów i smartfonów, wcześniej było identycznie z laptopami i zwykłymi telefonami. Wszędzie, gdzie przesyłana jest informacja, potrzeba choć odrobinę uwagi odbiorcy. To dlatego pojawiają się tematy szokujące, bazujące na emocjach bądź dalece kontrowersyjne. Politycy oprócz gazet, stacji radiowych i telewizyjnych są dostępni na Facebooku, Twitterze i innych platformach. Doszliśmy do sytuacji, gdy rozpoczyna się dyskurs wokół treści serwisów społecznościowych czy komentarzy nieprzekraczających 140 znaków.

Już nigdy nie będzie w mediach długich, merytorycznych i spokojnych debat, gdzie strony będą dysputowały nad jedną płaszczyzną i kulturalnie wymieniały się wątpliwościami co do stanowiska rozmówcy. Dziś jest szybciej i nowocześniej, a czasami łatwiej jest kogoś zakrzyczeć niż zrozumieć. W XXI wieku widzimy napływ informacji w trybie instant, bo przecież gdy w jednym państwie jest noc, w drugim dzień trwa od kilku godzin. No i oczywiście media donoszą o wszystkim co się tam dzieje.

Poseł Macierewicz wichrzący zamach zapomniał, że nie jest to już temat, który wywołuje takie emocje jak wcześniej. Dlatego zdawać by się mogło, że wpadka z niezablokowaną opcją przyjmowania połączeń w komunikatorze Skype u jednego z rozmówców może poprawić ratingi samego posła, jak i również medium, które będzie o tym mówiło. Na tym przykładzie widać jak rozrywka łączy się z informacją – i to w bardzo specyficzny sposób.

Upraszczając rzeczywistość

Reasumując można stwierdzić, że obecny czas to okres wyzwań dla wszystkich rodzajów mediów – od Internetu po prasę wysokonakładową. Poprzez wysoką konkurencję, „nadprodukcję” dziennikarzy w Polsce i ograniczenia wywołane kryzysem widać, że funkcje, które kiedyś były pełnione przez media zanikają, a kosztem treści wprowadza się dziesiątki reklam oraz upraszcza przekaz medialny bazując na emocjach i rozrywce. Powstaje więc pytanie, czy funkcje, które w przeszłości były bardzo ważne dla ówczesnych społeczeństw znaczą coś jeszcze w dzisiejszym, globalizującym się świecie? Czy może też wszystkie funkcje zmierzają do tego, aby zostać zastąpione przez hybrydę rozrywki i informacji – infotainment – „nową jakość” przekazów medialnych? Wierząc w postęp i zwiększanie się jakości przekazywanych treści, można odpowiedzieć na postawione pytanie „nie”, lecz zawsze istnieje ryzyko całkowitego „wyjałowienia” mediów z ich podstawowych funkcji. Taka sytuacja doprowadzi najprawdopodobniej do upadku telewizji, a na pewno nie da możliwości realizowania funkcji misyjnej. Mimo wszystko bądźmy dobrej myśli.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Telewizja, czyli upadek cywilizacji

Telewizja - potężne medium infekujące zdrową tkankę społeczeństwa czy dobrodziejstwo szerokich mas społecznych?
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".