Czy woda może wywołać wojnę?
    Kazachstan11 · Kirgistan5 · Tadżykistan3 · zasoby wodne9
2012-09-21
Autor: Edgar Czop
Jednym z kluczowych tematów analiz stosunków międzynarodowych jest kwestia dostaw surowców. Zwykle w badaniach brane są pod uwagę substancje takie jak ropa czy gaz ziemny. Rzadziej słyszymy, że pośród pożądanych substancji może znaleźć się także woda. Cenna podwójnie, bo niezbędna dla żywych organizmów i kluczowa dla elektrowni wodnych.

Spotkanie pt.

W środę 19 września w gmachu Biblioteki Publicznej m.st. Warszawa odbyło się spotkanie z ekspertami w dziedzinie hydroenergetyki Azji Centralnej. Konferencja pod tytułem "Z prądem rzeki. Międzynarodowe spory wodno-energetyczne na przykładzie Azji Centralnej", zorganizowana została prze Fundację Kazimierza Pułaskiego. W spotkaniu wzięli udział Wojciech Górecki z Ośrodka Studiów Wschodnich (w roli moderatora) oraz dr Marcin Kaczmarski i dr Szymon Kardaś – obaj są przedstawicielami Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego oraz Ośrodka Studiów Wschodnich. Ponadto obaj panowie są autorami książki o tytule bliźniaczym do tematu spotkania.

Dyskusja oscylowała wokół państw Azji Centralnej (m.in. Kazachstan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan), nie mogących dojść do porozumienia w kwestii wspólnych działań na płaszczyźnie hydroenergetycznej. Konferencja miała charakter "pytań i odpowiedzi", tematy początkowo podejmowane były przez moderatora, następnie w dyskusję włączyli się przybyli goście.

Na pytanie, czy możliwa jest wojna o wodę obaj paneliści odpowiedzieli w podobny sposób. Zarówno dr Szymon Kardaś jak i dr Marcin Kaczmarski stwierdzili, że scenariusza wojennego nie należy wykluczać. Brak kompromisu wynika głównie z deficytu poczucia regionalizmu wśród owych państw, które są dodatkowo silnie podzielone przez historyczne animozje.

"Problem wodny" dotyczy także Egiptu

Należy również rozważyć stosunek omawianych państw do rozwiązania sporu wodno-energetycznego przez podmioty spoza regionu. Dr Kardaś podkreślił, że w istocie region Azji Centralnej oczekuje na "pozytywną ofertę" któregoś z mocarstw. Państwa takie jak Chiny, Federacja Rosyjska, a nawet Iran mogłyby idealnie wpisać się w tę rolę gdyby nie fakt, że ciężko jest im być bezstronnym wobec każdego ze skonfliktowanych państw. To samo tyczy się Stanów Zjednoczonych - jak stwierdził dr Kaczmarski - zarówno one jak i inne państwa pomimo możliwości oddziaływania globalnego i regionalnego nie mogą sobie obecnie pozwolić na długofalowe działanie w tak newralgicznych kwestiach będących poza ich bezpośrednim zainteresowaniem. Możliwe, że spór nie znajduje się w ogóle w orbicie ich interesów, nawet pośrednio.

Gdy poruszony został temat Turcji, obaj prelegenci zgodnie zaprzeczyli, jakoby prężnie rozwijający się kraj pretendujący do roli mocarstwa regionalnego zajmował jakiekolwiek stanowisko w omawianym konflikcie. To samo tyczy się Szanghajskiej Organizacji Współpracy de facto przewodzonej przez Chiny i Rosję - To nie jest dobre forum wymiany informacji dla takich kwestii - stwierdził dr Szymon Kardaś. Zgodził się z nim dr Kaczmarski, który naświetlił także konflikt pomiędzy Chinami zabiegającymi o bycie światowym liderem gospodarczym a Rosją, która przebudziła się i szuka drogi, aby być ponownie mocarstwem o globalnym znaczeniu.

Oraz Azji Południowej

Starając się odpowiedzieć na pytanie o czynnikach warunkujących dialog pomiędzy państwami regionu, obaj paneliści zgodzili się co do jednego - aby kraje zbliżyły się do siebie potrzebna jest mieszanka czynników takich, jak odpowiednie mechanizmy, środki finansowe (najlepiej oferowane przez Bank Światowy), czas i wzajemne zaufanie. Jak zauważył dr Kardaś, można również szukać pomocy ze strony Unii Europejskiej. Jednak czy europejska wspólnota będzie w stanie uczestniczyć jako mediator w tak oddalonej inicjatywie i to bez perspektywy intratnych korzyści? W taki scenariusz należy raczej wątpić, gdyż kryzys strefy euro jest przekładany obecnie ponad niemal każdy inny długofalowy cel. Niemniej, zaangażowanie Unii w spór w rejonie Azji Centralnej mógłby wzmocnić rolę organizacji i pokazać, że jest ona zdolna do odważnych działań o zasięgu dalszym, niż własne podwórko czy też - ewentualnie - bezpośrednie sąsiedztwo.

Można zatem stwierdzić, że państwa Azji Centralnej, pomiędzy którymi panują chłodne stosunki, przyczyniające się do trudności we współpracy w kwestii energetyki wodnej, muszą przełamać impas historycznych zaszłości i zgodzić się na współpracę. Jak wynika bowiem z wypowiedzi ekspertów zaproszonych na konferencję, to właśnie współpraca oraz pozyskanie pomocy zewnętrznej są warunkami koniecznymi do stworzenia odpowiednich mechanizmów, dających możliwość rozwoju przemysłu hydroenergetycznego w regionie. Pozostaje jednak pytanie kiedy to się stanie i czy państwa takie jak Kirgistan, Tadżykistan, Uzbekistan i Kazachstan wyrażą na to zgodę i chęci.



Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Abekonomia przynosi efekty

Japończycy i gospodarka kraju Kwitnącej Wiśni ponownie wraca na tory wzrostu gospodarczego, co można zaobserwować od początku roku po odczytach danych dotyczących m.in. produktu krajowego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".