Dezatomizacja Niemiec – decyzja brzemienna w skutki
    energia atomowa25 · gospodarka Niemiec26 · skażenie środowiska8 · elektrownia jądrowa16
2011-11-23
W niedzielę 30 V b. r. w nocy (!) prawicowy (?) rząd niemiecki na nadzwyczajnym posiedzeniu podjął decyzję o wyłączeniu wszystkich tamtejszych elektrowni atomowych do roku 2022. 30 VI Bundestag uchwalił Trzynastą nowelę do ustawy o energii atomowej. Właściwie rzecz biorąc na tle najnowszej historii Republiki Federalnej oraz ze względu na uwikłania niemieckiej prawicy instytucjonalnej, po katastrofie w Fukushimie należało się tego spodziewać. Jeśli nie liczyć pewnych wyjątków niemieckie elektrownie atomowe już zostały wyłączone. Powinniśmy się cieszyć?

W krajach niemieckojęzycznych robi karierę określenie wymiana energetyki (Energiewende). Przez analogię do ponownego zjednoczenia Niemiec (zwanego skrótowo zmianą względnie wymianą: die Wende) ma oznaczać wielki postęp, rozwój i ucieczkę do przodu. „Atomowe kopciuchy” ma zastąpić podobno niezwykle przyszłościowa, fenomenalnie czysta i bezpieczna energetyka odnawialna. To brzmi nie najgorzej, ale powstaje pytanie, czy ta polityka nie skończy się fatalnie. Tak czy owak nie jest to koniec ani energetyki atomowej jako takiej ani budowy nowych elektrowni atomowych w Europie. Nawet jeśli w sierpniu (31 VIII) rząd federalny zrezygnował z utrzymania elektrowni atomowych w roli rezerwy na wypadek ostrej zimy. [1] Na dodatek prawie na pewno niepowodzenie tego wielkiego planu oznaczałoby ostateczne załamanie gospodarcze Niemiec, a w wyniku tego większości państw UE. Jednak bez obawy. Jest jeszcze Gazprom, Rosatom, AREVA i Urząd Energii Atomowej Zjednoczonego Królestwa (United Kingdom Atomic Energy Authority).

Energia atomowa w Europie

W Wielkiej Brytanii tamtejszy minister energetyki Huhne ujawnił plany inwestycji w energetykę o łącznej wartości 110 mld funtów szterlingów do roku 2030. Jedna czwarta elektrowni w tym kraju ma zostać wymieniona. Planowana jest rozbudowa energetyki odnawialnej (energia wiatrowa), ale również elektrowni atomowych. [2] We Francji państwo zainwestuje miliard euro w energię atomową. W Paryżu podkreśla się z dumą, że francuskie reaktory są wyjątkowo wprost bezpieczne. Piąta Republika uzyskuje 80 % swojej energii elektrycznej z reaktorów jądrowych i jest pod tym względem mistrzem świata. Ustępstwem na rzecz ducha czasu jest zapowiedź wydania nieco więcej na wsparcie rozwoju energii odnawialnych, z wiatrowymi elektrowniami nadmorskimi (wybrzeże Atlantyku) na czele. [3] Belgijskie elektrownie atomowe dostarczają 54 % elektryczności zużywanej w tym kraju. Rząd w Brukseli nie ma zamiaru zamykać któregokolwiek ze swoich reaktorów energetycznych (wyprodukowanych w Stanach Zjednoczonych i Francji w latach siedemdziesiątych) przed przejściem przez nie pełnych symulacji komputerowych stopnia przygotowania na awarie i inne poważne zagrożenia (tzw. stres testów). Ma to nastąpić pod koniec tego roku. [4] Natomiast sytuacja we Włoszech (przegrane referendum Berlusconiego) to prawdziwa klęska francuskich producentów reaktorów energetycznych, którzy mieli nadzieję, że uda im się tam w najbliższym czasie sprzedać swoje wyroby.

W Finlandii, gdzie z reaktorów jądrowych uzyskuje się około 30 % energii elektrycznej (dwie elektrownie atomowe po dwa bloki energetyczne), a energia wiatrowa odgrywa marginalną rolę, dokonano nadzwyczaj pouczającej analizy kosztów. Wynika z niej, że podwojenie ceny paliwa spowodowałoby wzrost kosztów wytwarzania energii elektrycznej w elektrowniach atomowych o zaledwie 9 % (w elektrowniach cieplnych dwukrotny wzrost ceny węgla o 31 %, a ceny gazu ziemnego o 66 %). Od roku 2000 trwają przygotowania do budowy trzeciej fińskiej elektrowni atomowej. W toku jest przetarg, którego zwycięzcę poznamy nie wcześniej niż w przyszłym roku. [5]

Nieco inna jest sytuacja w Szwecji. Powiada się, że w Finlandii to inżynierowie mają ostatnie słowo w sprawie energii jądrowej. [6] W Szwecji decydują politycy. W latach siedemdziesiątych Szwecja była jednym z krajów przodujących w dziedzinie pokojowego wykorzystania energii atomowej (m. in. pierwszy na Zachodzie reaktor lekkowodny zaprojektowany i zbudowany bez pomocy amerykańskiej, ASEA Atom, 1972). W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych zbudowano tam 12 reaktorów energetycznych. 10 z nich działa do dzisiaj, dostarczając od 37 do 51 % zużywanej tam elektryczności (wahania tego odsetka są związane ze zmienną wydajnością elektrowni wodnych – czasem przez jaki były zamarznięte rzeki). W latach dużej wydajności własnej energii wodnej Szwecja wysyła nadwyżki elektryczności do Finlandii. Kiedy szwedzkie rzeki są zamarznięte Finowie nie mogą na to liczyć. Z tego powodu interes narodowy Finlandii wymaga zbudowania trzeciej elektrowni atomowej.

W ciągu kilku ubiegłych lat Szwedzi unowocześnili swoje reaktory energetyczne zwiększając ich moc i wydajność. Szwedzka polityka atomowa jest niekonsekwentna, pełna zmian i wahań. Nie wdając się tu w szczegóły historii najnowszej dodam tylko, że jednocześnie z tym posunięciem oraz przedłużeniem czasu działania elektrowni atomowych szwedzkie państwo narzuca krajowemu przemysłowi atomowemu coraz więcej podatków. Z drugiej strony mówi się coraz głośniej o potrzebie wybudowania nowych reaktorów energetycznych zanim w latach dwudziestych XXI wieku trzeba będzie zamknąć te pochodzące z lat siedemdziesiątych. Szwecja jest jednym z nielicznych państw UE (drugim takim krajem są Czechy) posiadających złoża uranu wydobywane na własne potrzeby. [7]

Po katastrofie w Fukushimie rząd Republiki Czeskiej odmówił dokonania rewizji swojej proatomowej polityki. Już w marcu w wywiadzie dla Czeskiego Radia premier Neczas (Nečas) powiedział: „Nie mogę sobie wyobrazić zatrzymania przez nas elektrowni jądrowych. To wywołałoby sytuację, która zepchnęłaby nas na skraj gospodarczej katastrofy. Tak więc my tego robić nie będziemy.” [8] Pod koniec maja podkreślił, że sytuacja energetyczna w Czechach tak czy owak jest niepokojąca. Gdyby odpadła elektrownia atomowa w Temelinie (wielu wpływowych ludzi w Austrii od lat stawia opór wobec „ryzykownych reaktorów” w pobliżu granicy z Czechami; w opinii publicznej tego kraju powstał obraz wroga) dezatomizacja Niemiec mogłaby mieć drastyczny wpływ na ceny prądu nad Łabą i Wełtawą. W ciągu paru najbliższych lat średnia cena energii elektrycznej w kraju Arabeli mogłaby wzrosnąć o 30 %.

Na razie ta cena wzrosła (w tym roku) o 4,6 %. Na przyszły przewiduje się podobny wzrost. Główną winę za to ponoszą: 1) dopłaty do ekologicznego prądu (w Czechach w przeciwieństwie do Niemiec chodzi głównie o elektrownie słoneczne – 80 % tych dopłat państwowych), 2) wzrost popytu na niemieckiej giełdzie elektryczności. W następnych latach ma nastąpić dalszy wzrost tej ceny wskutek: 1) rosnących kosztów zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla, 2) rosnących od dawna kosztów przesyłu i podłączeń elektryczności, 3) konieczności zwrotu kosztów rozbudowy elektrowni atomowej w Temelinie. [9]

Od kilku lat czeski narodowy koncern energetyczny ČEZ planuje budowę dwóch dalszych reaktorów atomowych w Temelinie (ogółem w Czechach pracuje w tej chwili sześć reaktorów energetycznych; dwa w Temelinie i cztery w Dukowanach, wszystkie produkcji radzieckiej). To, co się dzieje w tej sprawie przypomina szpiegowski film grozy. Amerykańska dyplomacja robi wszystko, co może, aby przeszkodzić Rosatomowi w uzyskaniu tego kontraktu. [10] Można oczywiście na to odpowiedzieć, że wykonanie tej inwestycji przez Westinghouse byłoby dla Czechów co najmniej równie korzystne. Sęk w tym, że Westinghouse już raz zawiódł Czechów. Amerykanie wystraszyli się austriackich i niemieckich Zielonych, wskutek czego obie czeskie elektrownie atomowe są zaopatrywane w paliwo atomowe z Rosji (koncern TWEL). [11]

Planowana rozbudowa czeskiej energetyki atomowej jest związana z dezatomizacją Niemiec. „Próbując zdobyć ten obiecujący [niemiecki] rynek energetyczny, a także zwiększyć konkurencyjność własnego przemysłu w ramach UE Republika Czeska z wielkim uporem snuje plany inwestycji w elektrownie atomowe. Taka polityka zapewne wywoła niezadowolenie Unii Europejskiej, ale nie zostaną przeciw niej podjęte żadne bezpośrednie działania, ponieważ zachodnioeuropejski przemysł, a zwłaszcza niemiecki, będzie zainteresowany ograniczeniem swoich strat [wynikających z forsownego wspierania zielonej energii].” – przewiduje analityk spółki Lenmontażstroj Dymitr Dunajewski. [12] Pożyjemy zobaczymy czy w obecnym układzie sił takie małe państwa jak Czechy mają jeszcze rzeczywiście suwerenność. [13]

Od lat wszystkie rządy węgierskie nie szczędzą wysiłków, aby przedłużyć czas działania jedynej w tym kraju elektrowni atomowej w Paks (cztery reaktory energetyczne produkcji radzieckiej; tego samego typu co w Czechach i na Słowacji; dostarczają 40 % energii elektrycznej zużywanej w tym kraju). Już wkrótce (w 2014) ma się rozpocząć budowa dwóch lub trzech (jeśli zostanie wykorzystany korpus reaktora pochodzący z niedokończonej elektrowni jądrowej w Żarnowcu, który obecnie znajduje się w Paks jako obiekt muzealny) następnych reaktorów. Rząd w Budapeszcie zwrócił się w tej sprawie do Rosatomu i rządu rosyjskiego. Przeprowadzona przez rosyjskich specjalistów modernizacja połączona ze zwiększeniem mocy znamionowej wytwornic prądu została uznana za projekt wzorcowy odnośnie poprawy stanu bezpieczeństwa innych urządzeń atomowych. Już istniejące reaktory energetyczne mają działać co najmniej do roku 2032. Energia atomowa cieszy się ogromnym poparciem wszystkich trzech głównych sił politycznych na Węgrzech: socjalistów, konserwatystów i nacjonalistów. Nawet po katastrofie w Fukushimie sondaże wykazują przewagę przychylnych jej głosów w społeczeństwie. [14]

Niejasna jest sytuacja w Bułgarii. Podobnie jak w przypadku Litwy tamtejszy rząd zamknął swoją jedyną działającą elektrownię atomową (w Kozłoduju) na żądanie Komisji Europejskiej (w zamian za przyjęcie tego kraju do UE). Ubiegłoroczne serdeczne porozumienie na linii Sofia – Moskwa przewidywało m. in. dokończenie elektrowni atomowej (dwa reaktory energetyczne) w Belene nad Dunajem. Ta zupełnie nowa atmosfera w stosunkach bułgarsko-rosyjskich (co było jak najbardziej do przewidzenia) stała się kamieniem obrazy dla wpływowych sił na Zachodzie, które nadal pragną rzucać Rosji kłody pod nogi. Jak mi się zdaje, amerykańscy ambasadorowie w obu tych słowiańskich i prawosławnych państwach obawiają się daleko idącego zbliżenia między nimi i związanego z tym zagrożenia dla NATO. [15] Wygląda na to, że ich wysiłki nie są bezowocne. Dwie słowiańskie siostry wciąż się kłócą o szczegóły kontraktu dla Rosatomu.


Komentarzy: 8

od autora
25 listopada 2011 (07:43)
Ten artykuł przetłumaczyłem i zamieściłem również po niemiecku
http://www.news4press.com/Meldung_623343.html

grypa666
27 listopada 2011 (02:03)
Gospodarka to nie wszystko...
Artykul pomija najwiekszy koszt energi atomowej: skutki na zdrowie człowieka w całym cyklu -- od wydobycia uranu, poprzez wycieki eksploatacyjne elektrowni A, po nierozwiązane dotąd składowanie niebezpiecznych odpadów atomowych przez stulecia. Autor pisze o technikach energii alternatywnej: "Prawie wszystko to jest co najmniej równie mocno wrażliwe na ataki terrorystów, trudne w obsłudze i utrzymaniu oraz niebezpieczne w przypadku poważnej awarii jak elektrownie atomowe." Jakie bylyby skutki np. genetyczne na przyszle pokolenia z awarii czy katastrof tych instalacji? Czy ponad milion zgonów na raka w samej Europie tylko przez pierwsze 20 lat po Czarnobylu (a kilka do kilkanaście razy więcej globalnie po Fukuszimie) to cena warta energii A, skoro sa alternatywy? To ze przekupieni przez lobby A politycy i zmylona przez dezinformacje publika domaga sie energii A jest słabym argumentem. Czy autor jest za energia A, w pelni swiadom jej kosztow spolecznych, bieżących jak i długoterminowych?

od autora
27 listopada 2011 (21:07)
Rozwiązać kwestie techniczne i finansowe
To, na co wskazano w poprzednim głosie, jest moim skromnym zdaniem niepoważną argumentacją. Tak, energia atomowa ma swoje wady i być może należałoby poważnie ograniczyć jej wykorzystywanie. Sytuacja jest jednak analogiczna do tej, która występowała w rywalizacji społecznej gospodarki rynkowej (zachodniego kapitalizmu z hojną pomocą dla bezrobotnych itp. ulepszeniami) z realnym socjalizmem bloku radzieckiego. Ostrej krytyce, jakiej propaganda tego ostatniego nieustannie poddawała „nieludzki ustrój kapitalistyczny” towarzyszyły niestety wątpliwe osiągnięcia samego bloku, w kórym mając pracę i pieniądze, a nawet wybitne osiągnięcia w swoim zawodzie czekało się wiele lat na mieszkanie, a talon uprawniający do nabycia samochodu osobowego był dostępny przede wszystkim dla tzw. miernych, ale wiernych. Wracając do głównego przedmiotu zagadnienia, są dwa wyjścia z sytuacji: 1) Sprzyjanie powstawaniu małych, niezależnych od wielkich koncernów urządzeń i sieci energii naturalnej. Wskazywał na to Barry Commoner – ojciec ekologii (proszę przeczytać mój artykuł o nim na tym serwisie). To spokojnie zmniejszy zależność od energii atomowej i spalania paliw kopalnych nawet o 30 % nie zagrażając materialnym podstawom naszego życia, a wręcz przeciwnie. Nie trzeba do tego dopłat. Wystarczą zwolnienia i ulgi podatkowe. 2) Właściwe zagospodarowanie odpadów atomowych. Co stoi np. na przeszkodzie, aby to, czego nie da się przerobić i wykorzystać ze zużytych prętów paliwowych, wysłać na Syberię, w góry, załadować do pieczar i zasypać wieloma tonami skał, a potem nadzorować z powietrza (minimalne koszty utrzymania)? Nic prócz idiotycznych, zamkniętych ideologii, podobnych do leninowskiej bzdurologii.

decentralizator
4 grudnia 2011 (01:23)
Odpowiedzialność i uczciwość, rzetelność oraz przejrzystość
Tych bliskoznacznych wartości brakuje, jest takie powiedzenie "na budowie (domu) się nie oszczędza", kiedy zatwierdzono projekt budowy, tzn. że jest on bezpieczny i spełnia kryteria ekonomiczności, ekonomiki, funkcjonalności i wykonawstwa to już nic zmieniać nie można i jest wszystko jasne, nie powinno być, tylko jest. Ktoś się podpisuje i bierze za to odp. Nie można mówić, że energetyka jądrowa jest fajna, gdy jasno i wyraźnie nikt nie potrafi się zdeklarować, jak, gdzie i kiedy będą utylizowane odpady i za ile, oraz jakie jest ryzyko, dokładnie ściśle jakie, od a do ź, calusieńka prawda. Powinien istnieć projekt ryzyka, świadomość zagadnienia wyraźna i jednoznaczna, zgoda ewentualna na poniesienie tego ryzyka (referendum). Chodzi oto, że jak przyjdzie co do czego, żeby nie okazało się, że nie ma winnych, bo jak zginął człowiek, wyrządzona została niesprawiedliwość to ktoś do więzienia musi iść. Wszystko ma działać bez niedomówień. Bo ktoś na początku widzi tylko kasę, ale kiedy ja zachoruję na raka i będę konał w samotności, to nic mi po tej kasie. A ten kto ją liczy na 100 % przy elektrowni, składowisku mieszkał nie będzie. I niby dlaczego ma być to oczywiste. Dla mnie nie jest. A powinien mieszkać nad reaktorem, wtedy ja mam przekonanie, że on wie co mówi, bo albo jest głupi, albo naprawdę ponosi ODPOWIEDZIALNOŚĆ za to do czego mnie przekonywał. Ktoś kupuje, czy hoduje niebezpiecznego psa, węża, powinien być tym który go pilnuje i sam ewentualnie jest zjadany, a nie dziecko sąsiadów, bo jakiś wymoczek chce się dowartościować, chcesz proszę bardzo, ale nie moim kosztem.

od autora
5 grudnia 2011 (02:10)
Projekt zwrotu w energetyce nie jest dopracowany
Znacznie więcej wiadomo o ryzyku związanym z reaktorami atomowymi niż o tym łączącym się z urządzeniami do magazynowania energii wiatrowej i słonecznej, co próbowałem wykazać w treści artykułu. Być może powinienem dodać, że jednym z głównych argumentów przeciw r. atom. jest możliwość staranowania ich przez porwany duży samolot, co wiąże się z ryzykiem skażenia na skalę Czarnobyla, a nawet znacznie gorszą (pluton!!!). Należy zapytać po co w takim razie utopiono astronomiczne sumy w broni jądrowej, uzasadniając to jej rolą odstraszającą? Skrajnym islamistom (bo tylko oni mogliby się porwać na coś takiego) należy zapowiedzieć, że odpowiedzią nie będzie wysłanie wojsk do kraju związanego z takim zamachem, ale coś zupełnie innego... Rezygnując z takiej zapowiedzi Zachód sam stawia się na przegranej pozycji w wojnie z terrorem. W rosyjskiej doktrynie wojskowej już taka zapowiedź się znalazła. Poza tym oczywiście należy otoczyć "atomówki" pierścieniem obrony plot. na wszystkich wysokościach i wprowadzić całodobowe dyżury kilku par myśliwców.

od autora
7 grudnia 2011 (05:50)
Z drugiej strony Zieloni też nie są bez argumentów
Najnowsza akcja Greenpeace we Francji... Zdumiała mnie niefrasobliwość władz V Republiki, którą dotąd uważałem za państwo autorytarne, ale za to najsilniejsze i najsprawniejsze na Zachodzie. Nie tylko na atak z powietrza, ale nawet na paru ludzi przecinających ogrodzenie nie są tam przygotowani. Dech zapiera!

wolne Gąski
16 grudnia 2011 (08:20)
Nie dla energii z atomu!
Wyślij protest przeciwko budowie elektrowni jądrowej w Gąskach k. Mielna http://www.petycjeonline.com/protest_przeciwko_budowie_elektrowni_jdrowej_w_gskach_k_mielna a najlepiej kopiując treść protestu i wysyłając bezpośrednio do PGE i Urzędu Gminy w Mielnie Przyłącz się też na facebooku: http://www.facebook.com/#!/pages/G%C4%84SKOBYL-Atomowi-w-G%C4%85skach-m%C3%B3wimy-NIE/194911010592849

od autora
17 grudnia 2011 (14:15)
A dla energii z wiatru?
O ile mi wiadomo w naszym kraju działa również ruch sprzeciwu wobec wielkich turbin energii wiatrowej (hałas, silne promieniowanie elektromagnetyczne; domów pod transformatorami wielkich napięć się nie stawia i nieprzypadkowo, masakra ptaków). To oczywiście temat na osobny artykuł, ale... Właściwie to wszystko jest w internecie w naszym języku. Wystarczy wrzucić hasło. nie dla energii z wiatru/wiatraków.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ukraina, Rosja i UE w gazowym klinczu

Reakcja na wydarzenia na Ukrainie w pierwszych miesiącach 2014 roku po raz kolejny pokazała, w jakim klinczu znajdują się Unia Europejska, Rosja i Ukraina. Z Rosji pochodzi trzecia część...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".