Dla Ojczyzny ratowania
    Konstytucja RP31 · święto narodowe22 · historia Rzeczypospolitej28
2013-05-03
Z profesorem Eugeniuszem Cezarym Królem, historykiem i politologiem, dyrektorem Instytutu Studiów Politycznych PAN i kierownikiem Katedry Politologii Collegium Civitas rozmawia Zbigniew Jackiewicz.

Jan Matejko i jego obraz Konstytucja 3 Maja

ZJ: Panie Profesorze, Mazowiecka Wspólnota Samorządowa, jak wszyscy, szykuje się do świętowania obchodów kolejnej rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Świętujemy wydarzenie, które nie miało militarnego charakteru, co w tradycji polskiej należy do rzadkości…

ECK: Istotnie to raczej dziejowy ewenement. Do wyobraźni Polaków częściej przemawiają sceny bitewne, brzęk szabel i tętent koni niż wysiłek intelektualny i legislacyjny, owocujący mądrymi rozwiązaniami ustrojowymi.

ZJ: Konstytucja 3 Maja jest aktem prawnym, który nie dostał szansy sprawdzenia się w praktyce, zatem za jej doniosłością przemawiać mogą ważkie treści, szczególne okoliczności jej powstania…. Na co Pan Profesor poleciłby zwrócić szczególną uwagę?

ECK: Przede wszystkim na umiejętność osiągnięcia kompromisu w dramatycznej sytuacji zewnętrznego zagrożenia. Wtedy starły się bowiem ze sobą rozmaite tendencje od skrajnego republikanizmu, przez hetmański konserwatyzm aż po stronników regalizmu, czyli zwolenników wydatnego wzmocnienia władzy monarszej. Interesujące, że w obawie przed wrogą reakcją opozycji i możliwą ingerencją państw ościennych postanowiono uchwalić Konstytucję drogą swoistego zamachu stanu. Wykorzystano więc nieobecność wielu posłów, którzy nie powrócili do Warszawy z ferii wielkanocnych, nagięto procedury sejmowe i pod osłoną wojska zwolennicy Konstytucji, którzy uzyskali w Izbie Poselskiej większość, doprowadzili do uchwalenia Ustawy Zasadniczej. Fundamentalną kwestią był zintegrowany, logicznie skonstruowany tekst dokumentu oraz piękny, klarowny język, najlepszym tego przykładem jest cudowna preambuła, którą można traktować jak świetny tekst literacki.

ZJ: Szczycąc się uchwaleniem Konstytucji 3 Maja, nie zawsze znamy i dobrze rozumiemy jej treść. Wykorzystajmy zatem dzień świąteczny do poszerzenia wiedzy, która powinna być obywatelskim elementarzem historii Polski. Jak to możliwe, że po niezbyt pochlebnie zapisanych w podręcznikach historii czasach panowania Sasów na polskim tronie elekcyjnym, autorzy Konstytucji 3 Maja właśnie dynastię saską wybierają na dziedzicznych monarchów Polski?

ECK: Rzeczywiście po śmierci Stanisława Augusta Poniatowskiego tron Rzeczypospolitej miał przypaść elektorowi saskiemu Fryderykowi Augustowi, jego potomkowie w linii męskiej dziedziczyliby kolejno polską koronę. Zadziałała tu przede wszystkim chęć przywołania tradycji związku z saskimi Wettynami, którzy wydawali się wówczas rozwiązaniem optymalnym w obliczu rosnących apetytów państw ościennych (Prusy, Austria, Rosja) i przy słabości i braku zainteresowania dla aliansu z Polską przednapoleońskiej Francji. Inna sprawa, że czasy saskie nie były aż tak niekorzystne dla Polski, jak głoszą popularne stereotypy. Gdyby udało się te czasy prolongować, prawdopodobnie jeszcze silniej zaznaczyłyby się tendencje rozwojowe, przede wszystkim w życiu gospodarczym Rzeczypospolitej. Wracając do zawartości Konstytucji 3 Maja trzeba podkreślić, że rozstawała się ona z zabójczymi dla systemu politycznego Polski „klejnotami” wolności szlacheckiej, w tym z zasadą wolnej elekcji, liberum veto i możliwością zawiązywania konfederacji. Wprowadzono klarowny podział na władzę ustawodawczą i sądowniczą, realną wartość uzyskiwała władza królewska. Dowartościowanie, na mocy włączonego do Konstytucji prawa o miastach królewskich, uzyskali też mieszczanie, na których rozszerzono przywilej nietykalności osobistej i majątkowej, a także prawo do nobilitacji i nabywania ziemi. Nie zapomniano o chłopach, choć postanowienia były mało konkretne i ograniczały się do zapewnień o wzięciu ich pod opiekę prawa i rządu, ale bez zapowiedzi zniesienia pańszczyzny. Bodaj najważniejszym i trwałym osiągnięciem Ustawy Majowej był ten jej „oświeceniowy” oddech, szerokie pojmowanie kategorii narodu, utożsamianego dotąd jedynie ze stanem szlacheckim. I jeszcze mało znana, ale ważna modyfikacja: odejście od federacyjnego charakteru państwa, ustanowionego na mocy unii polsko-litewskiej z 1569 roku. Rzeczpospolita miała stać się państwem scentralizowanym, został zapoczątkowany proces likwidacji odrębnych instytucji Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

ZJ: Panie Profesorze, spójrzmy też na grono promotorów Konstytucji 3 Maja. Upływ czasu poddał to grono istotnej weryfikacji i – mówiąc językiem dzisiejszych czasów – lustracji. Tylko część z nich zasługuje by zaliczyć ich go grona patriotycznych wzorów. Inni, to raczej koniunkturaliści i pół-patrioci….?

ECK: Surowe to oceny, z perspektywy długiego odcinka czasu bardzo łatwo jest je nam ferować, a nie można zapominać o ogromnie trudnej sytuacji panującej w Polsce i poza jej granicami u schyłku XVIII wieku. Jak wiadomo, do głównych autorów Ustawy Zasadniczej z 1791 roku zaliczał się król Stanisław August Poniatowski, monarcha o wrażliwej duszy artysty i pięknych uniesieniach, ale słaby i niezdolny do wytrwania w powziętych decyzjach, podatny na wpływ mocnych osobowości, choćby rosyjskiej carycy Katarzyny. Swój wkład w historyczne dzieło miał też republikanin Ignacy Potocki i fizjokrata (rzecznik docenienia stanu chłopskiego) Hugo Kołłątaj. Ten pierwszy zachował piękną kartę aż do śmierci, ten drugi – przez wiele lat uznawany za herolda postępu i ikonę lewicy okazał się być, podobnie jak i monarcha, targowiczaninem. Uznał mianowicie, że w obliczu przegranej wojny będzie to rozwiązanie najbardziej rozsądne. Może miał rację, zważywszy drastyczną dysproporcję sił i środków?

ZJ: Konstytucja 3 Maja, druga na świecie po amerykańskiej, nie kształtowała w znaczący sposób świadomości państwowej Polaków. Co o stanie tej świadomości można powiedzieć z punktu widzenia dnia dzisiejszego?

ECK: Konstytucja 3 Maja obowiązywała, formalnie biorąc, ponad rok. Nie mogła siłą rzeczy zostać zweryfikowana poprzez praktykę rządzenia, pozostała więc symbolicznym punktem odniesienia dla tych wszystkich Polaków, którzy podjęli po trzecim rozbiorze Polski trud doprowadzenia do odzyskania niepodległości i suwerenności Rzeczypospolitej. Musieli na to długo czekać – 123 lata! – a poza tym odrodzona Rzeczpospolita trwała w stanie suwerennym ledwie dwadzieścia lat. Nastało potem mroczne pięciolecie okupacji niemieckiej i radzieckiej, a następnie kilkudziesięcioletni okres strategicznej zależności od moskiewskiego hegemona. W tych trudnych czasach do obywatelskich cnót należało przeciwstawianie się władzy, a nie współdziałanie za nią, toteż nic dziwnego, że obecnie przychodzi nam płacić za to określoną cenę. Tą ceną jest pokutująca nadal niechęć do wszelkich form współpracy z państwem, również – niestety - na poziomie mikro, a więc samorządowym. Pozostaje wyrazić nadzieję, że kolejne pokolenia Polaków, żyjących w demokratycznej, choć nie pozbawionej wad Rzeczypospolitej będą coraz bardziej doceniać wartość polskiego państwa zarówno z punktu widzenia interesów ogólnonarodowych, jak też interesów grup społecznych, rodzin i jednostek. Powinno się to przełożyć na coraz szerszy zakres uczestnictwa w działaniach struktur państwa, także w formie różnych form aktywności obywatelskiej, niekoniecznie sformalizowanych i upolitycznionych.

ZJ: Czy patrząc na system polityczny III RP widzi Pan potrzebę aktu konstytucyjnego, który rozprawiałby się z wadami naszego ustroju politycznego?

ECK: Nasza Ustawa Zasadnicza z 1997 roku, uchwalona w ogniu dyskusji i ścierania się różnych opinii stanowi owoc, w moim przekonaniu, mądrego kompromisu. Nie przeszkadza w sprawnym rządzeniu, choć z perspektywy czasu widać pewne obszary, wymagające korekty, na przykład w zakresie formuły samorządności i w relacji na szczytach władzy, między legislatywą i egzekutywą. Warunków politycznych na zmianę konstytucji nie ma, a gdyby nawet były, to prawdopodobnie trudno byłoby w naszej obecnej, mocno dychotomicznej, sytuacji osiągnąć zdrowy kompromis. Może więc rozsądnym rozwiązaniem pozostaje optymalne wykorzystanie tych pól, które są – a jest ich niemało – do politycznego zagospodarowania. Ogromnie wiele mogą dać inicjatywy obywatelskie, sprawujące we współpracy z mass mediami stałą, cierpliwą kontrolę nad posunięciami „zawodowych”, partyjnych polityków.

ZJ: Konstytucja 3 Maja daje się zaliczyć do aktów z gatunku ius resistendi – prawa sprzeciwu wobec władzy ? Czy nie uważa Pan Profesor że i w dzisiejszych czasach wielce użyteczna może być tego typu instytucja „szlachetnego sprzeciwu” wobec zbytnio panoszącej się władzy?

CEK: Jedną z najważniejszych właściwości systemu demokratycznego jest, obok partycypacji, prawo do kontestacji, czyli zgłaszania i manifestowania niezgody, oczywiście w granicach istniejącego w danym państwie prawa. To nieodzowny warunek właściwego funkcjonowania instytucji państwowych, rodzaj systemu alarmowego, który ma za zadanie powiadamianie rządzących, że struktury i mechanizmy działają wadliwie, ze szkodą dla obywateli. Sprawa zdawałoby się oczywista: urzędy pozbawione obywatelskiego nadzoru wypaczają się, z administracji robi się biurokracja, a ta przekształca się w biuropatię, groźny nowotwór, zagrażający państwu i obywatelom. Idzie więc o to, aby w sposób odpowiedzialny obserwować, reagować i wyciągać wnioski. Cały czas z założeniem, że chodzi o wspólne dobro: rządzących i rządzonych. Prawda, jakie to proste? Ale jednocześnie bardzo trudne do realizacji. Życzmy więc sobie w ten uroczysty dzień, aby te trudności udawało się nam pokonywać. Nie tylko od święta, ale i codziennie.

ZJ: Panie Profesorze, serdecznie dziękuje za rozmowę.

Wywiad z 5 numeru Gazety Samorządność.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".