Dlaczego Niemcy blokują rozwój terminalu LNG w Polsce
    LNG8 · gazoport9 · dywersyfikacja6
2010-08-06
Idea budowy terminalu LNG pojawiała się po raz pierwszy w Polsce w 1975 r.[1], lecz nie trafiła wówczas na podatny grunt. Gdyby 35 lat temu podjęto decyzję o budowie terminalu gazu skroplonego oraz kontynuowano budowę elektrowni jądrowej w Żarnowcu pewnie nie mielibyśmy dzisiaj kłopotów związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego kraju, a także mielibyśmy inną strukturę wytwórczą energii. Podjęte takie, a nie inne decyzje rzutują na kolejne pokolenia oraz pogłębiają uzależnienie energetyczne od Federacji Rosyjskiej. Niestety polityka dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego do Polski w ostatnich kilkudziesięciu latach koresponduje z krępującą hipotezą dotyczącą niskiej skuteczności tejże polityki, by nie powiedzieć o braku realnych sukcesów w tym zakresie. Osobnym problemem pozostaje brak wystarczającej konkurencji na rynku krajowym, który przyczyniłby się do obniżenia cen za energię.

Niemniej przedmiotem niniejszego tekstu będzie próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego Niemcy zwlekają z podjęciem decyzji o zakopaniu rur Gazociągu Północnego poniżej dna morza w sposób umożliwiający perspektywiczne rozbudowanie portu w Świnoujściu na potrzeby terminalu LNG. Właściwie to inwestycja ta mogła się zacząć już kilka lat temu, a dzisiaj moglibyśmy już mieć możliwości realnej dywersyfikacji kierunków dostaw części potrzebnego gazu ziemnego. Aczkolwiek nie da się cofnąć czasu, a idąc w sukurs powiedzeniu, że „lepiej późno niż wcale” należy dołożyć wszelkich starań, aby inwestycja została terminowo zrealizowana.

Polska od wielu miesięcy prowadzi intensywne rozmowy z Niemcami w sprawie ułożenia rur w taki sposób, aby nie blokowały inwestycji związanej z terminalem LNG
Dotychczasowe działania podjęte od 3 stycznia 2006 r. (podjęcie uchwały nr 3/2006 przez Radę Ministrów zobowiązującej do budowy terminalu LNG) do chwili obecnej należy ocenić pozytywnie. Z perspektywy czasu dyskusyjna okazuje się decyzja związana z lokalizacją inwestycji. Należy podkreślić, iż decyzja o lokalizacji gazoportu została podjęta jeszcze przez PGNiG w dniu 15 grudnia 2006 r. na podstawie wcześniejszych analiz dokonanych przez konsorcjum międzynarodowe. W skład tego konsorcjum wchodziły firmy: PricewaterhouseCoopers Polska sp. z o. o., PricewaterhouseCoopers LLP, ILF Consulting Engineers Polska i ILF Beratende Ingenieure GmbH (Grupa ILF) oraz kancelaria prawna Chadbourne&Parke - Radzikowski, Szubielska i Wspólnicy. Firma PricewaterhouseCoopers realizuje różne działania na całym świecie, w także na terenie Federacji Rosyjskiej, gdzie PricewaterhouseCoopers Audit od 1995 r. jest audytorem rosyjskiego koncernu Gazprom[2]. Warto zauważyć, iż alternatywną wobec Świnoujścia lokalizacją na inwestycję terminalu LNG był port północny w Gdańsku, który miał korzystne warunki dla przeładunku gazu skroplonego[3]. Ostatecznie zdecydowano, iż najlepszą lokalizacją będzie Świnoujście.

Należy podkreślić, że w interesie Polski jest, aby inwestycja została zrealizowana w terminie, a także zapewniona musi być jej pełna funkcjonalność. Ograniczeniem okazuje się budowany od 9 kwietnia 2010 r. gazociąg z Federacji Rosyjskiej do Niemiec przez konsorcjum Nord Stream, który może być zakopany na niemieckich wodach terytorialnych na głębokości ograniczającej przepływ statków. Blisko 4 kilometry odcinka gazociągu w okolicach północnego toru do portu w Świnoujściu powinno zostać zakopane pod dno morskie w sposób umożliwiający wpływanie statków mających zanurzenie ponad 13,5 metra. Polska od wielu miesięcy prowadzi intensywne rozmowy z Niemcami w sprawie ułożenia rur w taki sposób, aby nie blokowały inwestycji związanej z terminalem LNG. Wydaje się, że sprawa ułożenia rur jest elementem szerszej gry negocjacyjnej dotyczącej m.in. sprzedaży gazu ziemnego do Polski. Przeanalizujmy kilka potencjalnych hipotez.

Hipoteza pierwsza – zapewnienie rynku zbytu

Niemcy mają świadomość, że po uruchomieniu Gazociągu Północnego na ich rynku pojawią się znaczące nadwyżki gazu ziemnego. W takiej sytuacji szukać będą możliwości sprzedaży surowca do innych krajów. Chłonnym rynkiem zbytu może okazać się nie tylko Polska, ale również Czechy, Litwa, Łotwa i Estonia w przypadku przełamania monopolu rosyjskiego Gazpromu w krajach bałtyckich poprzez działania związane z podziałem operatorów na firmy transportowe i handlowe. Zatem w interesie Niemiec byłoby wybudowanie gazociągu łączącego Polskę z Niemcami. Zainteresowanie budową gazociągu DEPAL do Szczecina[4] wyrażały niemieckie firmy tj. Concord Power Nordal oraz Wingas. Gazociąg taki mógłby podważyć opłacalność wszelkich projektów dywersyfikacji dostaw gazu ziemnego do Polski (m.in. terminal LNG) oraz nasycić nasz rynek tym surowcem. Zdolności przesyłowe gazociągu mogłyby sięgać nawet do 20 mld m³ gazu ziemnego. Niemcy postrzegają takie rozwiązanie jako połączenie Polski z „zachodnim systemem gazowym”. W interesie Niemiec może być skłonienie Polski do podjęcia takiej decyzji, która gwarantowałaby zbyt odpowiedniej ilości gazu ziemnego. Niewykluczone, że chcąc uzyskać tego typu decyzję niemiecki koncern E.ON Ruhrgas skłonny jest dostarczać Polsce gaz ziemny poprzez terytorium Ukrainy.

Niemiecki koncern E.ON Ruhrgas skłonny jest dostarczać Polsce gaz ziemny w przypadku podpisania umowy transportowej umożliwiającej skierowanie gazu poprzez Ukrainę. Niewykluczone, że Niemcom zależy na podkreśleniu, iż „oferta” uwarunkowania będzie zmiękczeniem stanowiska naszych władz, co do możliwości zakupu gazu ziemnego dostarczanego do Niemiec Gazociągiem Północnym. Działanie takie oznaczałby w dalszym ciągu kupowanie rosyjskiego gazu ziemnego sprzedawanego jedynie za pośrednictwem niemieckiego koncernu E.ON Ruhrgas. Jeśli przyjmiemy hipotezę wyjściową o dążeniu Niemiec do zapewnieniu sobie zbytu gazu ziemnego to w ich interesie byłoby wybudowanie gazociągu polsko – niemieckiego oraz podpisanie kontraktu długoterminowego. Zapewne Niemcy mają świadomość zarówno potencjału gazu łupkowego w Polsce, a także realizowanej inwestycji terminalu LNG.

Hipoteza druga – rywalizacja dotycząca budowy terminala LNG

Niemcy nie posiadają terminalu LNG, lecz w swoich planach strategicznych zamierzają powrócić do koncepcji budowy takiego obiektu w Wilhelmshaven. Obecnie w regionie basenu Morza Bałtyckiego ani Niemcy ani Litwa nie posiadają gazoportu, a zatem biorąc pod uwagę deklaracje polityczną zarówno Litwy, która zamierza wybudować wspólnie z Białorusią terminal LNG w Kłajpedzie do 2012 r. (zdolności regazyfikacyjne obiektu mają wynosić około 1,5-3 mld m³ gazu ziemnego), a także zamiary Niemiec dotyczące powrotu do koncepcji wybudowania takiego obiektu, można przypuszczać, iż państwa te „ścigają się” w realizacji tego typu inwestycji. Zasadnym jest jednak postawienie pytania, czy Litwinom oraz Białorusinom uda się wybudować ten obiekt w planowanym czasie, tym bardziej, że w nadchodzących miesiącach planowane są wybory prezydenckie na Białorusi.

Szacowany koszt inwestycji w Kłajpedzie to 620-670 mln euro. Współpraca litewsko – białoruska dotyczyć ma nie tylko dostaw gazu ziemnego, lecz również ropy naftowej importowanej z Wenezueli do litewskiego portu, a następnie dostarczanej drogą kolejną na terytorium Białorusi. Niemniej jednak problemem może okazać się stan techniczny litewskich kolei, który wymaga modernizacji, a także sporych nakładów finansowych. Zasadnym jest postawienie pytania, na ile realne jest zbudowanie terminalu LNG w Kłajpedzie. Niewykluczone, iż są to deklaracje polityczne mające na celu zwiększenie siły negocjacyjnej Białorusi i Litwy w najbliższych negocjacjach gazowych z Federacją Rosyjską. Ponadto Litwa potwierdza w ostatnim czasie deklarację wspólnych projektów z Polską, zaś Białoruś coraz poważniej odnosi się do współpracy z Chińską Republiką Ludową.

Hipoteza trzecia – rywalizacja ekonomiczna

Polska i Niemcy mają odmienną percepcję postrzegania budowy Gazociągu Północnego. Jeśli chodzi o Polskę to realizacja tej inwestycji osłabia pozycję tranzytową naszego kraju oraz obniża bezpieczeństwo energetyczne, zaś jeśli chodzi o Niemcy jest to projekt zwiększający bezpieczeństwo energetyczne oraz siłę pozycję ekonomiczną w Unii Europejskiej. Ostatnimi czasy można zauważyć niechętne głosy w Niemczech związane z planami Polski w zakresie budowy elektrowni jądrowej, czego potwierdzeniem są liczne protesty mieszkańców miejscowości przygranicznych z Polską oraz oficjalna krytyka szefa frakcji SPD w Berlinie. W lipcu 2010 r. powstał w Niemczech projekt ustawy o magazynowaniu i przesyle dwutlenku węgla. Przyśpieszenie prac na tym tle może sprawić, iż niemieckie firmy będą miały większe szanse na pozyskanie środków europejskich z European Trading System New Entrants Reserve, o które rywalizować będą m.in. z polskimi firmami. Ponadto niemieckie zakłady chemiczne rywalizują na rynkach europejskich z zakładami polskimi, a także zainteresowane są prywatyzacją naszych zakładów. A zatem odnosząc się do tej hipotezy możemy dostrzec chęć przyczynienia się do opóźnienia i wstrzymania inwestycji LNG w Polsce, aby obniżyć konkurencyjność Polski względem Niemiec.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ukraina, Rosja i UE w gazowym klinczu

Reakcja na wydarzenia na Ukrainie w pierwszych miesiącach 2014 roku po raz kolejny pokazała, w jakim klinczu znajdują się Unia Europejska, Rosja i Ukraina. Z Rosji pochodzi trzecia część...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".