Dlaczego znów boimy się atomu, czyli psychoza Fukushimy
    energia atomowa25 · katastrofy54 · Japonia43 · elektrownia jądrowa16
2011-03-22
Awaria japońskiej elektrowni jądrowej Fukushima 1, spowodowana przez połączone działania potężnego trzęsienie ziemi i tsunami, wywołała falę paniki na całym świecie. Radiacyjna psychoza, pompowana medialnymi przekazami i ludzką ignorancją obmyła świat, dotykając również Europę i Amerykę. W hurtowniach zabrakło leków na promieniowanie które wykupili ludzie przekonani o nadciągającym opadzie radioaktywnym rodem z Czarnobyla. Rządy wielu państw ogłaszały, że rezygnują z energetyki jądrowej. Czego naprawdę się przestraszyliśmy?

Kiedy spoglądam na światową epidemię „atomowego lęku”, nie pytam czy ma on sens. Jest dla mnie oczywiste, że tresowane lękiem przed atomowym holokaustem społeczeństwa muszą drżeć. Zostały uwarunkowane niczym Pies Pawłowa reagować na słowa: atomowy, promieniowanie i Czarnobyl. Awaria elektrowni Fukushima 1 wyzwoliła ten drzemiący w nas odruch. Skutki?

Z przerażeniem i otwartymi ustami obserwowaliśmy akcję ratunkową w elektrowni. Cóż z tego, że nijak miała się ta awaria do incydentu w Czarnobylu, gdzie rdzeń reaktora stopił się i eksplodował. Na nic zdały się zapewnienia ekspertów o znikomym zagrożeniu i rzeczowe wyjaśnienia. Tłumaczenie, że pod względem bezpieczeństwa jest między nimi przepaść, jak między zbroją i czołgiem. Szaleństwo zataczało coraz szersze kręgi, a jego kulminacją wywołały zdjęcia rozerwanego wybuchem budynku reaktora. Eksplozje kolejnych bloków elektrowni tylko zwiększały przekonanie, że dzieje się coś tragicznego, a władze (jak zwykle) to zatajają. Na nic apele o spokój i wyjaśnienia, że to nie wybuchy atomowe, lecz gaz powstały w wyniku awarii.

w wielu amerykańskich i szwedzkich hurtowniach zabrakło jodku potasu, W serwisie aukcyjnym Ebay opakowanie 10 tabletek jodku potasu sprzedawano po 400 euro, gdy cena rynkowa nie przekracza 4 euro.



Jodowe szaleństwo – dobry interes

Amerykanie, mieszkańcy Azji a nawet Skandynawowie rzucili się do aptek po, całkowicie z resztą zbędne, preparaty jodowe, stosowane dla ochrony tarczycy przed skutkami napromieniowania. Nie tylko w aptekach, ale również w wielu amerykańskich i szwedzkich hurtowniach zabrakło jodku potasu, W serwisie aukcyjnym Ebay opakowanie 10 tabletek jodku potasu sprzedawano po 400 euro, gdy cena rynkowa nie przekracza 4 euro. W polskich aptekach niektórzy pytali o słynny Płyn Lugola, którym pojono nas po katastrofie w Czarnobylu. Wówczas uratował nie jedno zdrowie, dziś byłby tylko zbędną torturą. (Do dziś pamiętam paskudny płyn, jakim pojono nas przymusowe w szkolnej stołówce.)

Każdy, kto nie uległ panice, a więc oglądał ze zrozumieniem serwisy informacyjne, mógł się dowiedzieć, że japońskie władze zaleciły przyjmowanie jodku jedynie mieszkańcom 40 km strefy bezpieczeństwa wokół elektrowni. Oczywiście pokazywano w mediach diagramy rozprzestrzeniania się opadu radioaktywnego. Dramatyczne linie prądów powietrznych prowadziły nad Pacyfikiem, zawracały nad Azję lub dotykały wybrzeży Ameryki, lecz nie niosły realnej groźby. Większą dawkę promieniowania przyjmujemy robiąc coroczne prześwietlenie płuc. Ale strach ma wielkie oczy, zwłaszcza strach przed atomowym grzybem. Kto mu nie uległ, mógł zarobić parę groszy na ignorancji i owczym pędzie atomowych Psów Pawłowa. Na tym samym pędzie, którego ulękli się politycy.

O ile nie wystąpi w tej części Europy nagłe trzęsienie ziemi (ostatnie zarejestrowano jakieś sześć wieków temu), wraz z dodatkowymi kataklizmami, możemy spać spokojnie.



Niemieccy politycy boją się trzęsienia ziemi?

Fala paniki wśród obywateli, to fala paniki wśród wyborców. Żadna rozsądna siła polityczna w demokratycznym świecie nie zignoruje takiego zagrożenia. Najwięcej ofiar będzie w Europie, gdzie tradycyjnie najsilniejsze są ruchy ekologiczne, nie wiedzieć czemu sprzeciwiające się również energetyce jądrowej.

W przeprowadzonych już po katastrofie sondażach ponad połowa Niemców opowiedziała się za jak najszybszą rezygnacją z energii atomowej. Rząd zareagował natychmiast, ogłaszając plan zamknięcia 7 elektrowni i kontrolę bezpieczeństwa we wszystkich działających. Berlin ogłosił też trzymiesięczne zawieszenie wdrożenia ustawy, która miała wydłużyć eksploatację 17 elektrowni starszych typów o kilkanaście lat. - W przypadku wątpliwości priorytet ma bezpieczeństwo - oświadczyła Angela Merkel, ogłaszając przy okazji „plany szerokiego wdrożenia odnawialnych źródeł energii”. Podobną drogą poszły inne państwa starej Unii, ale nie oszukujmy się, rezygnacja z energii atomowej to nie alternatywa. To samobójstwo dla gospodarki z powodu horrendalnego wzrostu kosztów energii. Zwłaszcza, gdy dopiero co przepchnięto limity emisji dwutlenku węgla. Żadne wiatraki czy panele słoneczne nie zapewnią nam stałych dostaw prądu po rozsądnych cenach. Obecnie opłacają się jedynie ze względu na ogromne dopłaty unijne. Dla siłowni atomowych alternatywy po prostu nie ma… tak samo jak brak jest realnego zagrożenia losem podobnym do Fukushimy.

Awaria rzadsza niż wygrana na loterii

Oczywiście, że elektrownia atomowa może ulec awarii, lecz ryzyko katastrofy zagrażającej otoczeniu jest niewyobrażalnie małe. Przypadek elektrowni Fukushima 1 jest ze wszech miar wyjątkowy i nie przekłada się nijak na warunki europejskie. Jakie jest bowiem ryzyko np. dla planowanej od dziesięcioleci w Polsce elektrowni w Żarnowcu, że zostanie zalana przez kilkudziesięciometrową falę poprzedzoną potężnym, dziewięciostopniowym trzęsieniem ziemi? A takie były właśnie przyczyny japońskiej katastrofy. Nieprzewidziana kombinacja dwóch najbardziej niszczycielskich zjawisk naturalnych, która sparaliżowała wszystkie awaryjne systemy zasilania instalacji bezpieczeństwa, uniemożliwiając skuteczne schłodzenie reaktorów. Mimo tego katastrofa nie nastąpiła od razu, lecz na wiele godzin po utracie kontroli nad chłodziwem i nieudanych próbach wznowienia obiegu w instalacjach.

Japoński reaktory były bardzo niezawodne, lecz nie najmłodsze. Mimo to, okazały się wyjątkowo bezpieczne. Mimo totalnej awarii systemów, poważnie skażony został stosunkowo niewielki obszar. Okoliczne miasta są w zasadzie niezagrożone. Tymczasem w obecnie produkowanych reaktorach stosuje się nowocześniejsze, bezpieczniejsze technologie i wielostopniowe, dublujące się systemy zabezpieczeń. O ile więc nie wystąpi w tej części Europy nagłe trzęsienie ziemi (ostatnie zarejestrowano jakieś sześć wieków temu), wraz z dodatkowymi kataklizmami, możemy spać spokojnie. I wygląda na to, że większość z Polaków, pamiętających chmurę znad Czarnobyla, w odróżnieniu od Niemców czy Szwedów nie obawia się energetyki atomowej. Może więc wreszcie uda się uruchomić u nas reaktor, lub lepiej reaktory. A wtedy, kto wie, jeśli ucichnie wiatr a słońce zakryje chmury, to my będziemy sprzedawać przerażonym Europejczykom naszą „atomową” energię elektryczną. Jeśli będą mieli szczęście, kupią ją z mniejszym przebiciem niż dziś jodek potasu.

Przyjemnie pomarzyć, lecz nim nastąpi ta „świetlana atomowa era” czeka nas jeszcze pewnie niejeden zakręt i niejedna zbiorowa histeria. Rozszczekają się w światowych mediach Psy Pawłowa, wieszcząc kolejny kataklizm, kryzys paliwowy, krach na giełdzie, światową wojnę, czy falę „śmiercionośnej grypy”. A ja życzę państwu, abyście nie dali się ponieść zbiorowej histerii. A rada na dziś? Jeśli planowaliście ruszyć do sklepu po 10 kilo cukru, zastanówcie się spokojnie. Kto zyska, a kto straci zależy również od Was.


Komentarzy: 5

Konrad
24 marca 2011 (23:30)
wszystkie rodzaje energii mają
swoje plusy dodatnie i plusy ujemne. Plusu, bo każdy nośnik produkuje ciepło. Atom? Jak najbardziej, ale gdyby gdyby gdyby udało się zdywersyfikować źródła dostaw gazu (z Rosji, z Polski, LNG, łupkowy) to ja osobiści uważam, że to jest najlepszy sposób, najtańszy na pewno najbardziej bezpieczny. Mit Czarnobyla już zawsze zostanie w pamięci pokoleń 1970-1990.

Bon
25 marca 2011 (07:47)
niedługo w podręcznikach będzie case Jugola
jakzarobić na szaleństiwe i spekulacji.

Grzegorz Wasiluk
25 marca 2011 (15:35)
Mi nic nie zostało
Byłem w tym czasie dużo na powietrzu, nie zachowywałem żadnych środków ostrożności, a życie było wspaniałe. Teraz nie ma już tak ciepłych wiosen i jeszcze kilku innych fajnych rzeczy :( Jeśli kiedyś zapadnę na raka, to z winy schemizowania tego, czym się wszyscy odżywiamy, a nie Czernobyla albo Fukushimy. Cały czas szuru buru bur na elektrownie atomowe, a o ponad tysiącu próbnych wybuchów atomowych i wodorowych w atmosferze to już żeśmy wszyscy całkiem zapomnieli?

Jola34
16 kwietnia 2011 (12:52)
Potrzebne są prawdziwe informacje
Aby zapanować nad paniką potrzebne są rzetelne informacje a nie niedomówienia i kłamstwa podawane w środkach masowego przekazu. Na szczęście jest wiele źródeł prawdziwych informacji. Ja znalazłam np. bardzo dobry serwis: stopatom.cba.pl Centrum informacji o skażeniu promieniotwórczym. Jest tam nawet relacja z Fukushimy minuta po minucie.

CichY
25 kwietnia 2011 (15:02)
Ważne - dotyczy wszystkich
Info podaj dalej Dr Piotr Bein - Fukushima - cz 1 http://www.youtube.com/watch?v=Kymyy7dSb6Q
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ukraina, Rosja i UE w gazowym klinczu

Reakcja na wydarzenia na Ukrainie w pierwszych miesiącach 2014 roku po raz kolejny pokazała, w jakim klinczu znajdują się Unia Europejska, Rosja i Ukraina. Z Rosji pochodzi trzecia część...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".