Do ostatniej kropli... wody. Nil w polityce zagranicznej Egiptu
    Egipt49 · Afryka114 · zasoby wodne9 · Nil1
2012-07-04
Od momentu uzyskania niepodległości władze egipskie robiły wszystko, aby utrzymać dominującą pozycję wśród państw korzystających z zasobów Nilu. I wiele wskazuje na to, iż w najbliższych latach rywalizacja o dostęp do największego w Afryce rezerwuaru wody pitnej będzie przybierać na sile.

Nil, foto Marcin Chęć

Szacunkowe dane wskazują, iż w 2025 r. liczba ludności zamieszkującej tereny nad Nilem zwiększy się z obecnych 280 mln do blisko 591 mln. A gra toczy się o przetrwanie Egiptu jako państwa. Nic dziwnego, że kwestia dywersyfikacji źródeł wody pitnej jest dla ponad 80-milionowego kraju tym, czym dla Polski uniezależnienie się od dostaw ropy i gazu z Federacji Rosyjskiej.

Uwarunkowania geograficzne i prawno – traktatowe

Niechęć Egipcjan do dzielenia się wodą z innymi krajami można lepiej zrozumieć, jeśli spojrzymy na warunki geograficzne ich państwa. Na zdecydowanej większości kraju dominuje klimat charakterystyczny dla obszarów pustynnych. Jedynym wyjątkiem jest północ, gdzie przeważa klimat śródziemnomorski. Im dalej na południe Egiptu, tym bardziej sucho i bezdeszczowo. Zamiast upragnionej wody z nieba leje się żar, który dodatkowo potęguje suchy i gorący wiatr zwany chamsinem. Sytuację komplikuje także fakt, iż ponad 95% powierzchni kraju stanowią tereny pustynne i półpustynne. Choć żyzne tereny Delty Nilu zajmują tylko 4% kraju, to właśnie tam występuje największa koncentracja ludności - ok. 95%.

Nil, płynący przez Sudan i Egipt, powstaje z trzech głównych dopływów (Nilu Błękitnego, Nilu Białego i rzeki Atbara), które w okolicach Chartumu tworzą właściwe koryto rzeki. Egipt już od czasów starożytnych był uzależniony od rzeki, która zalewając całe połacie terenu gwarantowała mieszkańcom urodzaj plonów na kolejny rok, co trafnie ujął Herodot nazywając ten kraj darem Nilu. W przeciwieństwie do innych państw położonych w górnych partiach rzeki, Egipt nie ma w zasadzie alternatywy pozwalającej mu na zapewnienie wystarczających ilości słodkiej wody. Kraje Afryki centralnej, np.: Kenia, oprócz Nilu mają dostęp do obfitych opadów deszczu w czasie monsunów, co w mniejszym stopniu czyni je podatnymi na skutki ewentualnej suszy.

Kair. Widok na MSZ Egiptu i budynek Maspero, foto Marcin Chęć Kair. Widok na MSZ Egiptu i budynek Maspero, foto Marcin Chęć

Paradoksalnie, w sporze o wodę uprzywilejowaną pozycję Kair zawdzięcza... imperium brytyjskiemu. Królestwo Albionu – będąc na początku XX wieku potęgą militarną i polityczną – zadbało o to, aby jego afrykański mandat zyskał silną pozycję wobec terytoriów znajdujących się pod kontrolą innych europejskich państw. Zawarte w tamtym okresie porozumienia (np.: Brytania – Belgia w 1906 r., czy też trójstronny układ między Londynem, Rzymem a Paryżem w 1906 r.) legły u podstaw polityki egipskiej po odzyskaniu przez kraj niepodległości w 1922 r.

W latach 1922-1952 Egipcjanie zaczęli tworzyć fundamenty swojej polityki nilockiej, którą oparli na następujących filarach:
Wypracowaniu ścisłych relacji z Sudanem (w tamtym czasie kondominium brytyjsko - egipskim), który do dnia dzisiejszego jest postrzegany przez Egipcjan jako „głębokie zaplecze strategiczne” zapewniające względny spokój na południowych rubieżach kraju. W kontekście Nilu, Kair wychodził z założenia, iż ten kto rządzi „krajem ludzi czarnych”, ten kontroluje Egipt. Brytyjsko – egipskim traktacie z 1929 r., który zagwarantował Kairowi m. in. prawo do blokowania wszelkich projektów hydro-architektonicznych, które miałyby dotyczyć rzeki. Oczywiście porozumienie w ogóle nie uwzględniało potrzeb innych państw, gdyż w tamtym czasie znajdowały się pod panowaniem Europejczyków.

Przełomem w historii Egiptu okazał się rok 1952. Wtedy do władzy doszła grupa wojskowych zwana Wolnymi Oficerami, którym przewodził Gamal Abdel Nasser. Przywódca puczystów i późniejszy prezydent konsekwentnie podkreślał znaczenie Nilu jako jednego z priorytetów polityki zewnętrznej państwa, co znalazło odzwierciedlenie w nawiązaniu bliższych relacji z krajami postkolonialnej Afryki. Kair nie zapomniał również o swoim najważniejszym partnerze – Sudanie, który dzięki niemu wywalczył niepodległość w 1956 r. Nowa sytuacja polityczna spowodowała, iż oba kraje postanowiły uzgodnić warunki korzystania z zasobów rzeki.

Negocjacje doprowadziły do zawarcia w listopadzie 1959 r. kolejnego traktatu (the Agreement for the Full Utilization of the Nile Waters). Strony nie tylko uznały zapisy z 1929 r. za nadal obowiązujące, ale i dodatkowo wzmocniono pozycję Egiptu, czyniąc go niemal monopolistą, jeśli chodzi o dostęp do zasobów rzeki:
Oba kraje ustaliły roczne limity korzystania z zasobów rzeki (Egipt – 55,5 mld m3, Sudan – 18,5 mld m3).
Chartum i Kair ustanowiły ramy współpracy w zakresie rozwiązywania sporów dotyczących rzeki, co wzmocniło także sojusz obu krajów.
Egipt uzyskał przyzwolenie na budowę Wielkiej Tamy Asuańskiej, za którą powstał zbiornik retencyjny zwany Jeziorem Nassera.
Sudan na swoim terytorium miał prawo do postawienia tamy Rosaries oraz wdrożenia kilku innych projektów irygacyjnych.

Inicjatywa Dorzecza Nilu – czyli w meandrach politycznych interesów

Na przestrzeni lat wdrożono szereg projektów, które zmierzały do zbudowania platformy efektywnej współpracy w zakresie dzielenia się zasobami wody Nilu. Obecnie jednym z głównych instrumentów oddziaływania Kairu na państwa bezpośrednio zainteresowane korzystaniem z zasobów rzeki jest Inicjatywa Dorzecza Nilu (Nile Basin Initiative - NBI). Międzyrządowy mechanizm - powstały na skutek politycznego impulsu z Banku Światowego - stanowi platformę do współpracy pomiędzy ministerstwami i instytucjami odpowiedzialnymi za politykę wodną w poszczególnych krajach nadbrzeżnych Nilu. NBI oficjalnie rozpoczęła swoją działalność 22 lutego 1999 r. w Dar as Salam, stolicy Tanzanii. W założeniach, organizacja została utworzona w celu osiągnięcia zrównoważonego rozwoju ekonomicznego realizowanego poprzez sprawiedliwe wykorzystanie wspólnych zasobów wodnych Nilu.

Luksor, foto Marcin Chęć Luksor, foto Marcin Chęć

NBI zrzesza obecnie Burundi, Demokratyczną Republikę Konga, Egipt, Etiopię, Kenię, Rwandę, Sudan Północny, Tanzanię oraz Ugandę. W pracach NBI uczestniczy także Erytrea i Sudan Południowy, które posiadają status obserwatora. NBI jest współfinansowana przez państwa członkowskie Inicjatywy oraz zagraniczne podmioty z Kanady, Danii, Finlandii, Francji, Holandii, Norwegii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. W grupie tej znajdują się również Bank Światowy oraz Komisja Europejska. Uzyskiwane środki pomocowe lokuje się na tzw. Funduszu Powierniczym NBI.

Strukturę NBI tworzą zasadniczo trzy segmenty organizacyjne. Kluczowym jest Rada Ministrów Nilu (The Nile Council of Ministers, Nile – COM), którą wspierają Komitet Doradztwa Technicznego Nilu (The Nile Technical Advisory Committee, Nile – TAC) oraz Sekretariat Inicjatywy Dorzecza Nilu (The Nile Basin Initiative secretariat, Nile – SEC). Przewodnictwo w Inicjatywie NBI sprawowane jest w systemie rotacyjnym przez 12 miesięcy.

Przez lata Egipcjanie wykorzystywali Inicjatywę do skutecznego neutralizowania działań zmierzających do zakwestionowania status quo. Celem Kairu było takie prowadzenie negocjacji w sprawie zmian, aby wydłużać je w nieskończoność, co gwarantowało brak zmian (jedynym sprzymierzeńcem Egipcjan w NBI byli właściwie tylko Sudańczycy). W efekcie, założenia NBI pozostały jedynie na papierze, zwłaszcza gdy uczestnictwo w projekcie nie przyniosło spodziewanych korzyści państwom zrzeszonym w Inicjatywie.

Etiopski gambit...

Jednym z głównych rywali Egiptu w wyścigu o dostęp do zasobów wodnych Nilu pozostaje od wielu lat Etiopia. Kraj, położony we wschodniej części kontynentu afrykańskiego, w większości zajmuje tereny górzyste i wyżynne. Dodatkowo na znacznej części jego terytorium znajdują się granice rowów tektonicznych, znanych jako Wielkie Rowy Afrykańskie. Jednak dla Kairu najważniejszym czynnikiem pozostaje fakt, iż w Etiopii bierze swój początek jeden z głównych dopływów Nilu – Nil Błękitny. Znaczenie tej rzeki jest o tyle doniosłe, iż wg różnych szacunków, stanowi ok. 86 % dziennej ilości wody, jaka płynie w dolnym biegu Nilu (dla porównania drugi dopływ - Nil Biały – dostarcza ok. 14% wody w dolnym biegu). Tymczasem, zamiast Addis Abeby, to Kair najwięcej korzysta z zasobów rzeki. Nic dziwnego, że Etiopia – powoli aspirująca do roli regionalnej potęgi – potrzebuje coraz więcej wody, aby – poprzez intensywną irygację – przeciwdziałać suszom, a także energii dla rozwijającej się gospodarki.

W maju 2010 r. Addis Abeba – zdając sobie sprawę z jałowości współpracy w ramach NBI – postawiła wszystko na jedną kartę i rzuciła Kairowi wyzwanie. Mianowicie, po 11 latach bezowocnych negocjacji w ramach Inicjatywy, Etiopia zmontowała koalicję z innymi członkami NBI i doprowadziła do podpisania w Ugandzie porozumienia, które może wpłynąć na aktualną sytuację. Układ z Entebbe (the Cooperative Framework Agreement) – podpisany przez Etiopię, Ugandę, Rwandę i Tanzanię – przewiduje m. in. zmianę obowiązujących zapisów w zakresie korzystania z zasobów wodnych Nilu, w tym pozbawienie Kairu prawa do wetowania wszelkich projektów na rzece. Umowa – zgodnie z wytycznymi NBI – miała zacząć obowiązywać z chwilą, gdy do CFA przystąpi co najmniej 6 państw Inicjatywy. Etiopia dość szybko znalazła sprzymierzeńców. Do porozumienia z Entebbe przystąpiły także Kenia oraz Burundi. Co więcej, również Demokratyczna Republika Konga oficjalnie zadeklarowała zatwierdzenie umowy, choć do tej pory tego nie uczyniła. Z oczywistych powodów, Egipt i Sudan odmówiły podpisania dokumentu.

Okolice wielkiej Tamy Asuańskiej, foto Marcin Chęć Okolice wielkiej Tamy Asuańskiej, foto Marcin Chęć

W kwietniu 2011 r. etiopski rząd zdecydował się również na rozpoczęcie budowy Wielkiej Etiopskiej Tamy Odrodzenia na Nilu Błękitnym. Ambitny projekt przewiduje, iż powstanie największa w Afryce - i jedna z największych na świecie – hydroelektrowni wodnych, co pozwoli częściowo wypełnić zapotrzebowanie na energię elektryczną w tym kraju. Jednocześnie, etiopskie władze powtarzają zapewnienia, iż budowa zapory nie tylko nie jest wymierzona w żadnego z „użytkowników” Nilu (czytaj: w Egipt i w Sudan), ale zapewni dobrobyt również innym krajom.

Między wojną a pokojem, czyli egipska sztuka dyplomacji

Przez dziesięciolecia politykę Egiptu względem Nilu charakteryzowała retoryka wojenna i nieustępliwy kurs wobec sąsiadów. Ani Anwar Sadat, ani Husni Mubarak nie kryli, iż w przypadku konfliktu o wodę wszystkie opcje – w tym także ta militarna – wchodzą w rachubę. Przywódcy doskonale zdawali sobie sprawę zarówno ze strategicznego znaczenia rzeki, jak i możliwości egipskiej armii, która w Afryce nie miała równego sobie przeciwnika. Polityczne „jastrzębie” dominowały w kształtowaniu polityki nilockiej praktycznie do samego końca rządów prezydenta H. Mubaraka, co potwierdziły ujawnione przez portal WikiLeaks w 2011 r. depesze amerykańskich dyplomatów. Ujawniona korespondencja mówi, iż władze w Kairze wykorzystały niemal wszystkie dostępne środki, aby nie tylko torpedować inicjatywy proponowane przez Etiopię, ale i zapobiec rozpadowi Sudanu na część południową i północną.

MSZ Egiptu – wg WikiLeaks – nieoficjalnymi kanałami starał się przekonać amerykańską administrację do odsunięcia w czasie referendum niepodległościowego na południu Sudanu o co najmniej 4 do 6 lat. Argumentowano, iż południowa część nie jest w stanie m. in. podźwignąć ciężaru niepodległości. Kiedy powyższy plan nie doszedł do skutku, rozpoczęło się intensywne promowanie koncepcji Sudanu jako federacji dwóch regionów. Oczywiście powyższe działania miały głównie na celu jak najdłuższe utrzymanie jedności strategicznego sojusznika. Egipcjanie obawiali się, iż po referendum Sudan Południowy może stać się dodatkowym problemem w kwestii zabezpieczenia ich praw do korzystania z wód Nilu. Na marginesie warto wspomnieć, iż najmłodsze państwo świata zajmuje obecnie neutralne stanowisko w sporze o podział zasobów rzeki.

Jednak czas twardogłowych w polityce Egiptu skończył się, przy najmniej na jakiś czas, wraz z upadkiem rządów H. Mubaraka w ubiegłym roku. Z wielu względów żadnej ze stron sporu nie zależy obecnie na podgrzewaniu atmosfery wokół Nilu. Egipcjanie – aktualnie zajęci odnajdywaniem się w nowej rzeczywistości, a także wyborem parlamentu i prezydenta – nie mają ani siły, ani chęci do wdawania się w spory zewnętrzne. Również Etiopia – dążąc do zapewnienia poparcia politycznego oraz finansowego na Tamę Odrodzenia – stara się zjednać sobie dotychczasowych przeciwników. Wkrótce po odsunięciu H. Mubaraka obie strony wykonały wiele przyjaznych gestów, aby nieco zniwelować napięcia.

Głosząc politykę „nowego rozdziału”, w maju 2011 r. etiopski premier Melis Zenawi zapowiedział wstrzymanie ratyfikacji CFA do czasu, aż Egipcjanie wybiorą nowy parlament i prezydenta. Ponadto zgodził się na utworzenie połączonej komisji ekspertów egipskich, etiopskich i sudańskich, która zajmie się oceną projektu Tamy Odrodzenia.

W 2011 r. doszło do serii wizyt wysokich rangą przedstawicieli egipskiego rządu w stolicach bezpośrednio zainteresowanych rozstrzygnięciem spornego tematu. Essam Szaraf, poprzednik na stanowisku obecnego premiera Kamala Ganzuriego, w pierwszą zagraniczną podróż udał się do Chartumu, gdzie nie tylko potwierdził akceptację dla podziału Sudanu, ale ogłosił również plan inwestycji egipskich w tym regionie (np.: w rolnictwo w Sudanie Północnym, zwiększenie wymiany handlowej między Egiptem a Etiopią). W podróż po państwach dorzecza Nilu udał się także szef resortu dyplomacji, co miało podkreślić rzeczywiste zainteresowanie Kairu rozstrzygnięciem sporu w drodze negocjacji.

Ostatnie działania Egipcjan każą jednak postawić pytanie o rzeczywiste intencje Kairu w zakresie zabezpieczenia dostępu do zasobów świeżej wody z Nilu. Ostatni rok był dla kraju piramid okresem perturbacji polityczno - społecznych, co skwapliwie wykorzystali jego oponenci. Egipt, latami głoszący doktrynę bezpieczeństwa regionalnego i unikania sporów z krajami dorzecza Nilu, zrozumiał iż nie da się w dłuższej perspektywie czasowej utrzymać porozumień z czasów kolonialnych. Świat się zmienił, a na mapie politycznej Afryki pojawili się nowi gracze. Dotychczas nieustępliwy Kair zdaje się rozumieć, iż ma wiele do nadrobienia w kontaktach z południowymi partnerami. Stąd aktywność egipskiej dyplomacji zmierzającej do zatarcia niekorzystnego obrazu, jaki przez lata pokutował wśród afrykańskich partnerów. Jednak koncyliacyjny ton nie jest jedynie wynikiem zmiany percepcji konfliktu wokół zasobów rzeki. Za przeorientowaniem sposobu prowadzenia polityki przez Kair stają także inne, bardziej praktyczne argumenty. Choć Egipt często wykorzystywał groźbę użycia siły wobec każdego, kto zagrozi jego pozycji względem Nilu, to obecnie nie jest zdolny do tego typu akcji. Kraj przechodzi poważny kryzys nie tylko polityczno-społeczny, ale i gospodarczy, a nikomu – zwłaszcza leżącemu w dolnej części rzeki państwu – nie zależy na konflikcie. Ostatecznie, to kraje z górnego biegu rzeki są w stanie poważnie utrudnić dostawy wody dla Egipcjan.

Scenariusz konfliktu zbrojnego, choć obecnie mało realny, nie pozostaje jedynie w sferze planów wojskowych. Choć sami zainteresowani zdają sobie sprawę z ewentualnych następstw tego typu rozwiązania, to jednak gra toczy się o najwyższą stawkę – przetrwanie Egiptu jako państwa. Dlatego każde z państw nilockich – w miarę możliwości i środków – stara się zabezpieczyć swoje interesy także poprzez zakup nowoczesnego sprzętu wojskowego. Wynika to m. in. z prognoz, które jasno wskazują, iż populacja mieszkańców Afryki będzie stale rosła, podobnie jak zapotrzebowanie na wodę – źródło energii i życia. Tymczasem wszystko wskazuje na to, iż ilość wody przypadającej na jednego mieszkańca kontynentu będzie dramatycznie spadać, co nieuchronnie doprowadzi do konfliktów o największe zbiorniki kontynentu afrykańskiego.

Niepewna przyszłość...

Wybuch w 2011 r. Rewolucji 25-ego Stycznia, a także późniejsze wydarzenia na egipskiej scenie politycznej spowodowały, iż zagadnienie dostępu do zasobów wodnych Nilu, tylko przez chwilę znalazło się w cieniu zainteresowań Kairu. Zagadnienie podziału rzeki będzie jednym z priorytetów egipskiego resortu dyplomacji w przyszłości, być może bardziej doniosłym niż dotychczas. Kraj – do tej pory skutecznie blokujący wszelkie inicjatywy – zaczyna stopniowo tracić kontrolę nad sporem o podział Nilu.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

W tym kontekście nie bez znaczenia dla Egiptu pozostaje pojawienie się Sudanu Południowego na mapie politycznej Afryki. Władze najmłodszego państwa przyjęły obecnie postawę neutralnego obserwatora konfliktu nilockiego. Jednak Juba ostatecznie będzie musiała opowiedzieć się po jednej ze stron sporu. Paradoksalnie na korzyść sojuszu z Etiopią mogą przemawiać względy nie tylko geograficzne (tj. spore zasoby wody uzyskiwane z rzeki oraz okresowych opadów deszczu), ale i gospodarcze (np.: rosnące potrzeby gospodarek krajowych na dostawy energii) oraz religijne (w obu krajach przeważa ludność niemuzułmańska). Nic dziwnego, że Kair stara się przeciągnąć na swoją stronę Sudan Południowy, czego odzwierciedleniem były ostatnie mediacje Egiptu zmierzające do wygaszenia walk pomiędzy Sudanem Północnym i Południowym. Dodatkowo Egipcjanie kuszą Jubę obietnicami licznych i długoterminowych inwestycji w gospodarkę, co niewątpliwie nie pozostaje niezauważone w kraju, który w 98% czerpie dochody z wydobycia ropy.

Władze egipskie, oprócz rozwiązań politycznych, będą musiały rozważyć także inne scenariusze zabezpieczenia dostępu kraju do wody pitnej. Państwo, praktycznie w całości uzależnione od Nilu, musi wypracować skuteczne mechanizmy, które pozwolą mu na przetrwanie. Dlatego powoli rośnie zainteresowanie inwestycjami w alternatywne sposoby pozyskiwania wody, np.: poprzez rozbudowę infrastruktury służącej do odsalania wody z Morza Czerwonego, a także poprawieniem efektywności wykorzystania wody przez ludność, np.: wdrażanie programów ograniczających marnowanie wody przez mieszkańców.




Autor korzystał z następujących źródeł:
1. http://www1.american.edu/ted/ice/nile-2020.htm
2. http://en.wikipedia.org/wiki/Water_politics_in_the_Nile_Basin
3. http://www.nilebasin.org/newsite/
4. http://www.rp.pl/artykul/598625.html
5. http://allafrica.com/stories/201105110138.html
6. http://muse.jhu.edu/journals/northeast_african_studies/v006/6.1kendie.html
7. http://www.egyptindependent.com/news/grand-ethiopian-renaissance-dam-egypt%E2%80%99s-enemy-or-blessing-disguise
8. http://en.wikipedia.org/wiki/Grand_Ethiopian_Renaissance_Dam
9. http://watersecurity.wordpress.com/2011/02/23/mubaraks-fall-and-the-future-of-the-nile-basin/
10. http://english.ahram.org.eg/NewsContent/3/12/41114/Business/Economy/Egypt-will-need-almost--per-cent-more-Nile-water-b.aspx
11. http://www.afjn.org/component/content/article/22-overview/956-the-republic-of-south-sudan-and-africas-thirst-for-the-nile-.html
12. http://www.waterpolitics.com/2011/05/07/south-sudan-and-the-hydro-politics-of-the-nile-basin/
13. http://www.comesaria.org/site/en/news_details.php?chaine=why-south-sudan-is-egypt-s-new-headache-over-nile-water-treaty&id_news=514&id_article=119
14. http://www.egyptianagriculture.com/nile_river.html
15. http://www.eturbonews.com/21415/wikileaks-confirms-egypts-hostility-over-nile-water-agreements
16. http://english.ahram.org.eg/NewsContent/1/0/11270/Egypt/0/Ethiopia-postpones-signing-Nile-Basin-agreement;-E.aspx
17. http://www.sis.gov.eg/VR/35/e/5.htm
18. http://www.sudantribune.com/Ethiopia-and-Egypt-working-to,39051
19. http://cafnr.missouri.edu/iap/sudan/doc/nile-basin.pdf
20. http://www.codesria.org/IMG/pdf/04_Rasheedy.pdf

Komentarzy: 1

Sulik
20 lipca 2012 (19:03)
Czas na energię odnawialną
Problemy energetyczne Bliskiego Wschodu coraz częściej będą związane z rozwojem nowych technologii i wykorzystaniem możliwości produkcji prądu ze źródeł odnawialnych. Duże słowa pochwały dla autora tekstu o zasobach Nilu. Mało kto w Polsce (a może nawet w Europie) w należyty sposób postrzega i dostrzega potencjalne problemy wokół podziału i dostępu do wód Nilu, Tygrysu, Eufratu, a nawet Jordanu.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".