„Dopóki mamy twarze” C.S. Lewisa - rozważania na temat wiary i miłości
    recenzja książki167 · starożytność2 · powieść44 · C.S. Lewis1
2010-03-10
Wraz z końcem lutego, do polskich księgarń trafiła książka C.S. Lewisa „Dopóki mamy twarze”. Przystępując do lektury można odnieść wrażenie, że zamiarem autora było przypomnienie czytelnikom pradawnego mitu o miłości Kupidyna i Psyche. Jednakże, w miarę czytania uderza myśl, że historia uczucia syna bogini Wenus oraz królewskiej córki Psyche jest jedynie stelażem dla rozważań o ludzkiej naturze. Uściślając, w swej powieści Lewis dokonuje rozrachunku z wiarą i miłością. Zwłaszcza z ich mrocznym obliczem. Kiedy to skażone fanatyzmem oraz zaborczością przynoszą, miast ukojenia, gorycz i cierpienie, popychając do zbrodni.

Jednakże po kolei. W powieści Lewis przenosi czytelnika do starożytnego Glome. Życie toczy się tutaj w przestrzeni pomiędzy siedzibą króla Troma, a świątynią bogini Ungit. Zaś wśród prostych mieszkańców panuje pogląd, że lepiej nie rozprawiać za długo o zamiarach bogów, ani tym bardziej nie wchodzić królowi w drogę. Zwłaszcza że kolejne desperackie próby spłodzenia męskiego potomka kończą się fiaskiem i do dwóch starszych córek dołącza kolejna dziewczynka. A król Trom staje się jeszcze bardziej porywczy, nieobliczalny, butny. Mijają lata, królewskie córki dorastają, a najmłodsza Istra, zwana też Psyche, wyrasta na dziewczynę o tak cudnej urodzie, że mieszkańcy Glome zaczynają czcić ją jak boginię. Zaniedbując przy tym kult Ungit. Na efekty nie trzeba długo czekać. Wkrótce na Glome spadają kolejne nieszczęścia. Zbiory niszczy susza, młodych mężczyzn zabiera zaraza, a sąsiedzi spiskują dążąc do wojny. Zdaniem kapłanów ze świątyni, winna całego zła jest właśnie księżniczka Psyche. Gdyż bogini Ungit nie mogąc ścierpieć urody dziewczyny, zsyła na Glome coraz to gorsze klęski. I tylko złożenie Psyche w ofierze tajemniczej Bestii ma uratować Glome...

Narratorką całej opowieści Lewis czyni najstarszą córkę króla, Orual. Jak się szybko okaże jest ona, eufemistycznie rzecz ujmując, niezbyt urodziwa. Tym samym, wraz z jej postacią, autor wprowadza do powieści motyw brzydoty oraz pragnienie piękna i doskonałości. Co ciekawe, czytelnik nigdy nie dowiaduje się jak faktycznie wygląda Orual. Wszystko co otrzymujemy to mniej bądź bardziej złośliwe opinie innych połączone z niebywale surowymi i krytycznymi uwagami samej Orual odnośnie swego wyglądu. Także nie ma żadnych wzmianek czy może Orual z czasem wypiękniała, gdyż w pewnym momencie swego życia przykrywa swą twarz welonem, który będzie jej towarzyszył do ostatnich dni. Niemniej świat i ludzie widziani oczami brzydkiej dziewczyny, a następnie kobiety nie nastrajają optymistycznie. Wyjąwszy najmłodszą siostrę Psyche, którą bezgranicznie wielbi, nauczyciela i powiernika zwanego Lisem oraz jednego z rycerzy ojca, Bardię, którego skrycie podziwia, Orual tak właściwie nikogo nie szczędzi w swych ocenach. Za młodu zgorzkniała, smaga słowami nie żałując pogardy oraz zgryźliwości średniej siostrze, Rediwal, czy też królowi. Przyznaję, to przesycenie narratorki Orual negatywnymi emocjami, momentami czyni powieść tak ponurą, mroczną, przygnębiającą i duszną, że aż korci aby odłożyć książkę i zregenerować umysł przed dalszą lekturą.

Nie da się ukryć, że Lewis przedstawił świat w którym piękni mają wszystko podane na tacy, a brzydcy muszą na każdym kroku udowadniać swoją przydatność. Sama Orual w pewnym momencie stwierdza: „(...) Żaden mężczyzna nie odda ci serca, chociaż poświęciłabyś dla niego życie, jeśli nie masz wdzięcznego oblicza.” Dopiero z czasem Orual łagodnieje. Czy to z powodu przeżytych lat, doświadczenia życiowego, nowej życiowej roli do odegrania, którą zsyła jej los, czy też w wyniku konfrontacji z otaczającymi ją ludźmi, nie jest już tak kategoryczna w swoich sądach. Tak właściwie „Dopóki mamy twarze” można by nazwać traktatem o brzydocie, gdyby nie silnie zaznaczony motyw siostrzanej miłości Orual i Psyche oraz cała gama powiązanych emocji. Od troski i opiekuńczości poprzez bezgraniczne uwielbienie Orual względem Psyche. A gdy ta druga zostaje naznaczona jako ofiara Bestii, do głosu dochodzi nieumiejętność pogodzenia się z wyrokiem, zaborczość oraz zawziętość aby za wszelką cenę zatrzymać Psyche przy sobie. Czyżby Orual była alter ego Lewisa próbującego pogodzić się z chorobą żony?

W każdym bądź razie, kolejny, dobitnie zaakcentowany, przewijający się przez całą powieść motyw to wiara. Tutaj Lewis konfrontuje ze sobą wierzenia mieszkańców Glome z poglądami wspomnianego wcześniej Lisa. Grek, pojmany w niewolę przez króla Troma, nad wyraz miłuje filozofię, logikę oraz racjonalny osąd. Tym samym nieustannie poddając w wątpliwość oraz wyszydzając pogańskie wierzenia o bogach. Tylko czy aby na pewno wszystko podlega chłodnemu, logicznemu osądowi? Czy aby na pewno wszystko da się wytłumaczyć posiłkując się tylko i wyłącznie rozumem? A jeśli wiara niepostrzeżenie przechodzi w fanatyzm? A jeśli człowiekiem zaczyna rządzić ta nieustępliwość aby za wszelką cenę przekonać o słuszności swoich racji? Cóż, tak właściwie książka jest tak wieloznaczna, że zarówno całość jak i poszczególne postacie, wątki oraz symbole mogłyby stanowić świetny materiał na niejeden wykład z literaturoznawstwa. Co więcej, byłby to niezły materiał na kolejny film Terry'ego Gilliama.

Hmm... chociaż Lewis nie ustrzegł się przed stereotypowością, a jego świat oraz bohaterowie momentami są zbyt czarno – biali, zbyt dosłowni w swym postępowaniu, to mimo wszystko udało mu się stworzyć niebywale pasjonującą, wciągającą powieść. Która z każdą kolejną stroną robi się coraz barwniejsza i ciekawsza. A biorąc pod uwagę poruszoną tematykę jestem gotowa podpisać się pod stwierdzeniem, że jest to powieść uniwersalna, a prawdy w niej zawarte, ponadczasowe. Aktualne ponad 40 lat temu w momencie śmierci autora, jak najbardziej na czasie w 2010 roku i prawdopodobnie za kolejne 10, 20 lat.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".