Ekonomia jest dla wszystkich ludzi - sylwetka prof. Tadeusza Kowalika
    lewica30 · Ekonomia19 · transformacja6
2013-01-10
W naszym kraju ostatnio niełatwo jest znaleźć kogoś o znacznym dorobku naukowym, kogo jednocześnie cechowałaby wysoka wrażliwość społeczna. A do tego kogoś, kto konsekwentnie byłby wierny fundamentalnym zasadom swojej postawy przez całe życie, niezależnie od zmiennych kierunków nastrojów politycznych oraz modnych czy niemodnych nurtów myślenia.

Właśnie taką osobą był Tadeusz Kowalik: wrażliwą na problemy zwykłych ludzi. Urodził się (1926r.) i wychował w chłopskiej rodzinie w Kajetanówce – lubelskiej wsi, w której nie było ani poczty, ani szkoły, ani sklepu. Jednak jego rodzice wysoko cenili wykształcenie. Ojciec był samoukiem. Znał się na tyle dobrze na prawie, że pisał dla całej wsi podania i pisma urzędowe. Musiał się też nieźle orientować w literaturze, skoro zorganizował coś w rodzaju małej świetlicy wiejskiej, gdzie czytano na głos książki. Rodzice Tadeusza byli dosyć otwarci i tolerancyjni. W domu często mawiano, że wszyscy ludzie są równi. To ważne. Taka atmosfera niewątpliwie legła u podstaw jego przyszłych przekonań.

Druga wojna światowa odcisnęła swe piętno również na rodzinnej wsi Tadeusza Kowalika. Niemcy wywozili Żydów z okolic do lubelskiego getta. Widok pieszej procesji Żydów przechodzących przez wieś, popędzanych przez niemiecką żandarmerię, pozostał chłopcu w pamięci na całe życie. Jako, że wywózki całkowicie ogołociły rejon z rzemieślników, wkrótce ogłoszono nabór na różne kursy czeladnicze. Młody Tadeusz zdecydował się zostać czapkarzem i cholewkarzem, co miało go również chronić przed wywiezieniem do prac przymusowych w Trzeciej Rzeszy.

W czasie drugiej wojny światowej Polska straciła trzy czwarte swojej przedwojennej inteligencji. Po wojnie, już w nowym ustroju politycznym, nastąpił szybki rozwój edukacji – darmowej i po raz pierwszy dostępnej dla wszystkich. A poza tym, dla każdego była praca, opieka zdrowotna, wczasy. Po latach nierówności, a potem okrucieństw wojennych, socjalizm niósł dla wielu ogromną nadzieję. Wierząc w jego ideały, Tadeusz Kowalik wstąpił do Instytutu Nauk Społecznych przy KC PZPR, gdzie studiował prawo. Kierunek ten kontynuował na Uniwersytecie Warszawskim aż do uzyskania stopnia magistra.

Jednak bardziej niż prawo interesowała go ekonomia. Chciał pisać o Ludwiku Krzywickim, z którego twórczością zetknął się po raz pierwszy jeszcze w czasie wojny i którego słowa już wtedy wywarły na nim wielkie wrażenie: Miej ambicję. Bądź dumny. Miej imię. W czynów stal uderzaj. (...) Dłużnikiem jesteś! Jego promotorem stał się Oskar Lange. Wiadomo było, że Tadeusz Kowalik, ten mol książkowy, osoba niezmiernie ciekawa tego, co się dzieje w Polsce i otaczającym ją świecie, wkrótce stanie się ważną postacią wśród polskiej inteligencji powojennej o lewicowych poglądach. Miał szczęście poznać bliżej takie wybitne osobistości, jak Oskar Lange, Włodzimierz Brus, Edward Lipiński czy Michał Kalecki. Wszyscy oni sięgali do myśli Róży Luksemburg, która wykazywała że kapitalizm, aby się rozwijać, musi ciągle zdobywać nowe rynki. I że robi to przemocą. To o jej teorii Tadeusz Kowalik pisał swoją pracę habilitacyjną. Zresztą, z prac Róży Luksemburg korzystał aż do końca życia, uważając jej koncepcje o ekspansji kapitału za ciągle aktualne. Jego książka, „Róża Luksemburg. Teoria akumulacji i imperializmu” ukazała się dopiero niedawno, niestety już pośmiertnie.

Działalność Tadeusza Kowalika można z grubsza podzielić na trzy fazy: próba reformowania systemu PRL-u, działalność w opozycji, w tym – Solidarności, a na koniec ostra krytyka neoliberalnej polityki prowadzonej w Polsce od 1989 do dziś.

W latach powojennych Kowalik brał udział w próbach reformowania systemu gospodarki socjalistycznej. Jako redaktor naczelny tygodnika „Życie Gospodarcze” w latach 1956-1957 propagował model jugosłowiański, w którym widział wzór dla „polskiej drogi do socjalizmu”. Pomimo różnych okoliczności związanych z autorytaryzmem Tity, ta wersja ustrojowa wydawała mu się bardziej demokratyczna niż model sowiecki. Reformy w Polsce – według niego – powinny były iść wówczas w kierunku ograniczenia wszędobylstwa państwa, zwiększenia partycypacji pracowniczej i usamodzielnienia przedsiębiorstw. Na łamach tygodnika debatowano o tym, jak połączyć efektywność gospodarczą z zaspokojeniem potrzeb społecznych.

Za wyrażanie krytycyzmu wobec istniejącego ustroju, po 20 latach przynależności do PZPR i pomimo tego, że uważał siebie za autentycznego marksistę (inna sprawa, jak pojmowano postawę prawdziwego marksisty w tamtych czasach), Tadeusz Kowalik w 1968 r. został zwyczajnie wydalony z partii przy okazji ogólnej czystki. Dokonała tego sama Zofia Gomułkowa, żona Władysława Gomułki, która ubolewała nad tym, że z takim dobrym pochodzeniem tak się zmarnował, albowiem „wszedł w zgniłe środowisko inteligenckie”. Jednak nadal zajmował się wcześniej podjętą edycją dzieł Langego oraz Kaleckiego. Tego mu nie zabroniono ze względu na wkład opracowania w naukę światową.

W latach siedemdziesiątych przyszła współpraca z KOR-em i zaangażowanie się w tworzenie Latającego Uniwersytetu. Aż wreszcie wybuchły strajki w Gdańsku i powstała Solidarność. Na Wybrzeżu, a stopniowo też w innych miejscach w Polsce, wrzało od protestów. Wówczas to Tadeusz Kowalik wysunął pomysł wyjazdu grupy inteligentów do Gdańska (wraz z przyszłym premierem, Tadeuszem Mazowieckim oraz Bronisławem Geremkiem), aby pomóc robotnikom stoczni opracować i sformułować żądania. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i trzeba było podjąć jakieś działania, aby zapobiec rozlewowi krwi. Wspólnie z robotnikami opracowano wtedy tzw. postulaty gdańskie. Znalazło się wśród nich gwarantowane prawo do strajku, wzrost płac zgodnie ze wzrostem cen, zwiększenie wsparcia dla osób wychowujących dzieci, poprawa warunków funkcjonowania służby zdrowia. Celem była poprawa warunków życia w ramach istniejącego systemu. W 2003 roku lista owych 21 postulatów wpisana została na listę najbardziej wartościowych dokumentów świata UNESCO „Pamięć Świata”.

W latach osiemdziesiątych wydawało się, że wraz z istnieniem Solidarności oraz silnego nurtu reformatorskiego w samej PZPR, Polska miała najlepsze szanse wśród krajów tzw. demokracji ludowej, ażeby zbudować sprawiedliwy dla wszystkich system. Tak przynajmniej uważał Tadeusz Kowalik.

Gdy w 1989 r. nowy rząd w wolnej Polsce przedstawił tzw. plan Balcerowicza, Kowalik od samego początku stał się jego gorącym krytykiem, wbrew ogólnemu poparciu dla tak skrajnie neoliberalnych reform wśród elit solidarnościowych. Tak więc można powiedzieć, że znów stał się dysydentem. Plan Balcerowicza, według niego, to był „szatański pomysł wielkiego skoku w gospodarkę rynkową, zwany szokową terapią”. Nastąpiła transformacja ustroju gospodarczego w system wolnorynkowy. Nierentowne zakłady pozamykano, lecz nie zadbano o to, co będzie się działo ze zwalnianymi ludźmi. Zresztą, katastrofalne bezrobocie było świadomie zaplanowane jako konieczny koszt transformacji. Prywatyzacja przeprowadzona bez należytego przygotowania zaowocowała aferami kryminalnymi oraz korupcją na dotąd niespotykaną skalę. Nagłe pojawienie się wolności gospodarczej przy jednoczesnym braku kontrolnych struktur państwa doprowadziło do oligarchizacji życia gospodarczego, a początkowo stawiane cele planu Balcerowicza i tak nie zostały zrealizowane, nawet w przybliżeniu. Rozziew między założeniami jeszcze z lat 80., a faktycznym wykonaniem wynosił kilkaset procent. Szczególnie dotyczyło to wysokości inflacji i stopnia ubóstwa. Jedynym punktem planu Balcerowicza wykonanym co do joty, wręcz z „chirurgiczną precyzją”, było osiągnięcie 16-procentowego bezrobocia. Tadeuszowi Kowalikowi nie mieściło się w głowie, że władza zdolna była zaplanować aż tak wysoką jego wartość – wyrosła wszak z buntu robotników i ludzi pracy. Co gorsza, bezrobocie nie okazało się zjawiskiem tymczasowym, być może do zaakceptowania w pierwszym okresie transformacji, lecz stanem trwałym. Przykłady innych rozbieżności to spadek dochodu narodowego w pierwszym roku o 11%, a w drugim o 8% zamiast planowanego 3% i spadek produkcji przemysłowej o 25%, zamiast przewidywanego 5%. Miało być 400 tys. bezrobotnych, podczas gdy faktycznie były 3 miliony. I to permanentnie. Na koniec roku zakładano inflację jednocyfrową, zaś w rzeczywistości osiągnęła taki poziom dopiero po dziewięciu latach. Ten wielki skok był za szybki, zbyt radykalny, bez koniecznych działań osłonowych. A przede wszystkim kompletnie lekceważył drastycznie pogarszającą się sytuację większej części ludności.

Czy ktokolwiek mówił o tym głośno? Już w grudniu 1989 roku Tadeusz Kowalik próbował protestować przeciwko terapii szokowej zaaplikowanej Polsce w najbardziej surowym jej wariancie, wybranym spośród propozycji Międzynarodowego Funduszu Walutowego (wręcz ku zdziwieniu samych przedstawicieli MFW). Wtedy to złożył w biurach podawczych swych kolegów z czasów konspiracji, premiera – Tadeusza Mazowieckiego i szefa Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego – Bronisława Geremka oraz ówczesnego ministra finansów – Leszka Balcerowicza „Uwagi do programu dostosowawczego”, opracowane przez W. Herera i W. Sadowskiego, ale podpisane również przez siebie. Wyrażały one głębokie zaniepokojenie zbyt drastycznymi zmianami planowanymi dla Polski w tzw. programie stabilizacyjnym. Jednak pomimo więzów przyjaźni i szacunku, jakie jeszcze niedawno łączyły Kowalika z adresatami, tekst ten nie doczekał się reakcji.

Tadeusz Kowalik uważał, że transformacja w Polsce poszła w złym kierunku, ponieważ doprowadziła do skrajnych, ciągle powiększających się nierówności społecznych i stale utrzymującego się bezrobocia. Zamiast takiego neoliberalnego skoku, proponował coś w rodzaju systemu skandynawskiego lub – ściślej – szwedzkiego, czyli państwa opartego na solidaryzmie społecznym, dbającego o wszystkich ludzi. Przypominał, że na początku 1989 r. do Szwecji udała się grupa ekspertów wysłana przez polski rząd w celu zbadania, co z tamtejszego systemu dałoby się zastosować w Polsce. Wątek szwedzki miał się nie raz jeszcze pojawiać w propozycjach Tadeusza Kowalika na sprawiedliwy ustrój społeczny. Uważał, że przykłady dla kraju można było czerpać również z modelu gospodarki rynkowej Niemiec. Chodziło zatem o państwo, w którym jest równość szans i troska o najsłabszych. W swoich wystąpieniach Tadeusz Kowalik często odwoływał się do amerykańskiego filozofa Johna Rawlsa, który w postulatach o równość szans dla wszystkich pisał, że jakiekolwiek odstępstwo od tej zasady musi się odbywać z korzyścią dla najbiedniejszych, albowiem nie ze swej winy cierpią oni niedostatek lub nie są w stanie korzystać z równych szans. A teraz przyłóżmy ten punkt widzenia do aroganckiego wołania nowobogackich w Polsce o prawo do zupełnie innej, przeciwstawnej nierówności – „prawa do nieograniczonego bogactwa”...

Nierówności społeczne to plaga polskiej rzeczywistości, której Tadeusz Kowalik ostro się przeciwstawiał. Na przekór ogólnemu entuzjazmowi dla polityki neoliberalnej, która prowadziła do takich właśnie skrajności – rosnącej sfery biedy oraz niewspółmiernego bogacenia się jedynie nielicznej warstwy. Kierunek transformacji w Polsce określił takimi słowami: Oto najbardziej masowy i najpotężniejszy ruch pracowniczy w Europie drugiej połowy XX wieku wypromował jeden z najbardziej niesprawiedliwych ustrojów społeczno-ekonomicznych, o największym bezrobociu i ciągle rosnącej biedzie.

Tadeusz Kowalik dostrzegał też niesprawiedliwą sytuację kobiet w Polsce. W anglojęzycznej wersji swojej książki omawiającej polską transformację, „From Solidarity to Sellout”, dopilnował, ażeby umieścić kilka słów na ten temat – o zarobkach kobiet w porównaniu z mężczyznami, o narzuconej tradycyjnej roli kobiety w domu, o ponurej i trudnej rzeczywistości, kiedy kobieta musi łączyć pracę zarobkową z niewdzięcznymi pracami domowymi, a jeszcze do tego często utrzymywać bezrobotnego męża (bywa, że i alkoholika). Ale dostrzegał też postęp w tej dziedzinie, m.in. wprowadzenie 35-procentowego minimum zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn na listach wyborczych do Sejmu. I choć pierwotne starania były o 50-procentowy parytet, 35% należy i tak uznać za duży sukces. (Nawiasem mówiąc, w ostatnich wyborach nawet to 35-procentowe minimum dla kobiet nie zostało osiągnięte.) Pomimo osłabienia spowodowanego chorobą wziął udział w marcu tego roku – o czym nie wszyscy wiedzą – w demonstracji feministycznej „Manifa”. Wątek kobiecy w jego książce anglojęzycznej powstał tuż po przygotowanym w grudniu 2010 r. raportu pt. „Zielona wyspa a sytuacja kobiet”. Później, gdy sprzedaż książki Danuty Wałęsy, „Marzenia i tajemnice” osiągnęła 320 tys. egzemplarzy, stwierdził, że jest to „cicha rewolucja polskich kobiet”. A przecież czasy Solidarności, tamte dyskusje, działania, opracowania były domeną mężczyzn (poza nielicznymi wyjątkami).

Kolejna sprawa, która leżała na sercu Tadeusza Kowalika, miała bezpośredni związek z drugim artykułem Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Brzmi on tak:

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

W marcu 2011 r. Tadeusz Kowalik wygłosił referat adresowany do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie udowadniał, że ze względu na dużą sferę ubóstwa w Polsce oraz rosnące nierówności społeczne nie sposób w ogóle mówić o jakiejkolwiek sprawiedliwości społecznej. Idąc jeszcze dalej, stwierdził: w Polsce współczesnej nie jest realizowana idea wolności „od lęku i niedostatku”, do której ponad pół wieku temu odwołało się Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych, uchwalając Powszechną Deklarację Praw Człowieka. Konsekwencje tego podejścia są czysto ekonomiczne, albowiem jak można w takiej sytuacji oczekiwać innowacyjności czy zwiększenia dynamiki polskiej gospodarki? W dodatku emigracja zarobkowa zabiera (nieraz na zawsze) cenny kapitał w postaci ludzi wykształconych w Polsce. To nie jest racjonalne.

Tadeusza Kowalika drażnił również nacisk na zmniejszanie wydatków socjalnych, forsowany przez Unię Europejską jako droga wyjścia z kryzysu. Nazywał to „cięciobsesją”. Uważał, że działania w odpowiedzi na kryzys powinny przebiegać w odwrotnym kierunku. Gdyby wcześniej zastosowano zwiększenie deficytu budżetowego, teraz uniknęlibyśmy deficytu wymuszonego przez przeciągającą się recesję. A wydatki społeczne, np. na edukację i zdrowie, mogłyby pobudzić popyt krajowy.

Ogólnie rzecz biorąc, kierunki polityki Unii Europejskiej to kolejny temat-rzeka dla Tadeusza Kowalika. Był on przeciwny wejściu Polski do strefy euro, a już na pewno w obecnej sytuacji ogólnego jej kryzysu oraz niezbyt stabilnej gospodarki polskiej. Nie bardzo wierzył w fantazje o istnieniu „zielonej wyspy” w Polsce, wbrew zachwytom przez pewien czas rosnącym wskaźnikiem PKB. Jakże to, gdy występuje tak wysoka emigracja zarobkowa z Polski? Kiedy wskaźniki biedy w kraju niewiele się poprawiają, a ludzie z górnej warstwy dobrobytu jeszcze bardziej się bogacą? Krótko mówiąc, nierówności w Polsce zaistniałe od 1989 r. mają się całkiem dobrze.

Ciekawe, tak przy okazji, co by powiedział na temat szykujących się obecnie fali eksmisji w Warszawie. Czy wyrzucanie ludzi na bruk, w imieniu świętego prawa własności, to droga do ogólnej poprawy w kraju?

Tadeusz Kowalik był zdania, że aktualna sytuacja nie jest bez wyjścia i da się zaproponować wiele konstruktywnych rozwiązań. Powinno się znacznie rozwijać tanie budownictwo mieszkaniowe przy dużym udziale państwa. Można też naprawiać i budować drogi, co przyniosłoby nowe miejsca pracy. Chodzi tu o wszelkie drogi, mniejsze i średnie, a nie tylko powstawanie kosztownych i mało efektywnych autostrad. Do tego dochodzą działania związane z poprawą stanu środowiska naturalnego. Inwestycje wtedy finansują się same; środki potrzebne są jedynie na początku. W celu realizacji takiego planu można by nawet nieco zwiększyć deficyt. Gdy wzrośnie zatrudnienie oraz dochód narodowy, nastąpi poprawa finansów publicznych. Jest to zgodne z koncepcjami Michała Kaleckiego i Johna Keynesa, a dziś również z ideami wielu myślicieli krajów zachodnich.

Właściwie powinny być też wykorzystywane nowoczesne techniki informatyczne. Mogą, oczywiście, służyć rynkom finansowym, które destabilizują świat. Ale mogą być używane dla szkół i edukacji, szpitali, na obszarach wiejskich itp. Należy korzystać z wzorów krajów, w których postęp w kierunku poprawy dobrobytu ludności się udał. Może warto rozważyć rozwiązania przyjęte w Szwecji i Finlandii, ale również w krajach nieco nam bliższych, np. w Czechach, na Słowenii czy Słowacji. Powinniśmy wypróbować to, co może się sprawdzić w Polsce, w polskiej specyfice. A przede wszystkim myśleć o rozwiązaniach, które poprawią sytuację ludzi. Nie tylko całego kraju, ale również małej społeczności, a nawet pojedynczego człowieka. W końcu po to są teorie ekonomiczne, żeby pomagać. Należy jedynie pamiętać o tym, że chodzi nie tylko o garstkę wybranych, ale o wszystkich ludzi.

Tekst opisuje sylwetkę prof. Tadeusza Kowalika. Forum Od-nowa zastrzega, że nie utożsamia się z jego poglądami.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 1

Osse
10 stycznia 2013 (01:34)
A może tak?
Moja koncepcja - 75% dochodówka, 29843298 progów podatkowych, wyrównania do zasiłków i subsydia do dotacji, 24.9% podatek od wzbogacenia (tj. burżuje łapiące się w 75% będą płaciły 99.9%), finansowanie przez NBP wydatków rządowych, renacjonalizacja sprywatyzowanych firm, nacjonalizacja ziemi (żeby burżuje i zachodni imperialiści się nie panoszyli), 48 miesięczna odprawa przy zwalnianiu, 2.5 roku zasiłku dla bezrobotnych w wysokości minimalnej krajowej... Zapomniałem o czymś?
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Forum Od-nowa: Janosikowe przykładem błędów systemu finansowego

Istnieją duże szanse, że dzięki wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z 4 marca 2014 r. ziści się długo oczekiwana przez zamożniejsze samorządy zmiana w mechanizmie działania tzw....
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".