Eksperyment z esperanto – o Ludwiku Zamenhofie i jego języku
    Białystok1 · Ludwik Zamenhof1 · esperanto1
2012-08-11
Można powiedzieć, że swoją ideą porozumienia ludzi ponad podziałami narodowymi Ludwik Zamenhof wyprzedził Unię Europejską o mniej więcej sto lat.

Pomnik Ludwika Zamenhofa w Białymstoku - foto Marta Minakowska

Pomysł na stworzenie języka, który choć czerpie garściami z innych, nie jest związany z żadnym konkretnym krajem i do którego żaden z nich nie może sobie rościć pretensji, po dziś dzień wydaje się fascynujący.

Doktor Esperanto urodził się w 1859 roku w Białymstoku. Był pierworodnym synem Marka Zamenhofa, pochodzącego z Tykocina żydowskiego uczonego. Na ścianie jego domu w tym mieście, zaraz naprzeciwko synagogi, umieszczono złotą tablicę pamiątkową.

W Białymstoku rodzina ulokowała się w skromnym drewnianym budynku przy ulicy Zielonej 6, obecnie przemianowanej na ulicę Zamenhofa i ozdobionej kolorowym muralem. Po Ludwiku na świat przyszło jeszcze dziesięcioro kolejnych dzieci, rodzina wiecznie borykała się z problemami finansowymi.

Ówczesny Białystok był prawdziwym tyglem kulturowym. Na ulicach spotkać można było Polaków, Żydów, Rosjan oraz Niemców, na targach mieszały się liczne języki. To tej atmosferze przypisuje się fascynację Ludwika wielokulturowością, stąd miał się narodzić pomysł ułatwienia kontaktów między ludźmi różnego pochodzenia. Zamenhof upatrywał bowiem w barierze językowej największej przeszkody, stojącej na drodze owocnej współpracy między różnymi nacjami.

Współczesny Białystok uhonorował swojego sławnego mieszkańca nowoczesnym centrum jego imienia. Wewnątrz na wystawie stałej odtworzono klimat białostockiej ulicy czasów Ludwika. Gra światłem, dźwiękiem, elementy ekspozycji w postaci mebli, okiennic, bruku, przenoszą zwiedzających w 2. połowę XIX wieku. Jest to wystawa dla osób zainteresowanych nie tylko Zamenhofem, ale i historią Białegostoku. Centrum podejmuje liczne działania związane z wielokulturowością: organizuje wykłady, koncerty, warsztaty.

Po dzisiejszym Białymstoku można się też udać na spacer szlakiem esperanto. Poza wspomnianym centrum obejmuje on np. dawne gimnazjum, do którego uczęszczał Ludwik, czy odbudowaną Synagogę Piaskower, w której zakupić można podręczniki do nauki esperanto lub zapisać się na kurs. Wytyczony szlak kieruje także do obiektów związanych z wielokulturową spuścizną Białegostoku: do kościołów, cerkwi, Rynku Siennego czy pałacyków znaczących rodów.

Białystok to do dziś miejsce spotkań esperantystów z różnych części świata, dla których to miasto jest w sposób oczywisty wyjątkowe.

Jednakże sam Ludwik Białystok opuścił. Wraz z rodziną przeniósł się w 1873 roku do Warszawy, gdzie jego ojciec miał lepiej zarabiać na utrzymanie coraz liczniejszej rodziny. Wprowadzili się do mieszkania przy ul. Nowolipie 28, potem przenieśli się na Muranowską 40.

Ze stolicy Ludwik udał się na studia medyczne do Moskwy, ale w wyniku narastającego tam antysemityzmu i problemów finansowych powrócił do stolicy. Ojciec Ludwika, Marek, mimo że sam wielki miłośnik lingwistyki, nie pochwalał pasji syna. Bał się, że mrzonki o ponadnarodowym języku nie pozwolą jego synowi na znalezienie dobrej pracy i wolał, żeby Ludwik zdobył konkretny zawód, uwalniając się w końcu od dokuczającej im biedy. Podczas nieobecności syna w domu, zniszczył jego notatki na temat nowego języka. Za wszelką cenę próbował zwrócić syna ku podjętym studiom medycznym.

Po ich ukończeniu pracował zatem młody Zamenhof w Warszawie jako okulista, choć - wbrew presji ze strony ojca - marzeń o swoim językowym przedsięwzięciu nie porzucił. Wspierała go w jego dążeniach matka, której słabowity od urodzenia Ludwik był pupilkiem. Zamenhof wyrażał po latach podziw dla jej zrozumienia, mimo że sama nie była w żaden sposób związana z lingwistyką.

O przebiegu powstawania języka esperanto i życiu Zamenhofa powstała ciekawa książka Doktor Esperanto, wydana przez Wiedzę Powszechną w 1959 roku. Dwujęzyczna (polski oraz esperanto), została napisana przez Marię Ziółkowską, autorkę podręczników do nauki języka Zamenhofa. Momentami trąci trochę stylem poprzedniej epoki, wydaje się, przebija przez nią pewna wizja tworzenia języka esperanto w ramach ambitnego czynu społecznego. Niemniej to właśnie z tej książki można dowiedzieć się o wielu dylematach, które spędzały Ludwikowi sen z powiek i wielu założeniach, jakie poczynił w swojej pracy. Zdecydował na przykład, że nawet jeśli znajdzie w esperanto jakieś błędy, nie może ich korygować. Aby język nie stracił swoich walorów użytecznych, nie można go bowiem nieustannie modyfikować. Ludwik postanowił też bazować na wyrazach występujących już w bardzo wielu językach narodowych, a przez to już znanych ogromnej liczbie potencjalnych przyszłych esperantystów.

Podobnie wspomniane są w książce wcześniejsze próby stworzenia wspólnego języka podejmowane przez innych ludzi, które różnie wpływały na motywację samego Zamenhofa, choć postanowił on nie spieszyć się w swej pracy dla samego tylko zdobycia palmy pierwszeństwa. Chyba najbardziej znanym przykładem innego międzynarodowego języka jest volapük, tworzony przez niemieckiego księdza, Johanna Martina Schleyera. Volapük z racji skomplikowanej budowy przegrał jednak konkurencję z esperanto, mimo że jego gramatyka została wydana siedem lat wcześniej, w roku 1880. Zamenhofowi udało się opublikować swój podręcznik dopiero w roku 1887, dzięki znajomości ze swoją przyszłą żoną, Klarą Silbernik. Klara pochodziła z bogatej rodziny żydowskiej i to jej ojciec, Aleksander, sfinansował książkę Zamenhofa, wliczając ten wydatek w posag córki. Wtedy dopiero cały projekt nabrał rozpędu. Reakcje były różne, w przezwyciężaniu krytyki wspomagały Ludwika matka i żona. Entuzjaści wysyłali do Zamenhofa niezliczone listy, składali wizyty, zaczynali uczyć się nowego języka. Powstawały pierwsze kluby wielbicieli esperanta, zakładano czasopisma. W życiu Zamenhofa nastąpiły nieodwracalne zmiany. Został odznaczony Orderem Legii Honorowej, bywał z oficjalnymi wizytami zagranicą, Klara urodziła mu zaś syna Adama.

Zamieszanie wokół esperanta nie uratowało jednak Zamenhofów od problemów finansowych. Ludwik znów wyjechał do Rosji, do Cherson, by pracować jako okulista, Klara wybrała się z ich synem do Kowna, do swojego ojca. Okazało się jednak, że nie było to trafione posunięcie. W 1890 roku przy wsparciu finansowym teścia, Ludwik powrócił do Warszawy. Cztery lata spędził też później w Grodnie. Po czym kolejny raz powrócił do stolicy, na ulicę Dziką. Mieszkał więc w dzielnicy żydowskiej, pełnej biedoty, która swojemu okuliście nie była w stanie płacić zbyt wiele, ale powoli bilans budżetu domowego zaczynał wychodzić na zero. Dla swojej wielkiej pasji Zamenhof tracił jednak pieniądze i zaniedbywał zdrowie. Zrzekł się wszelkich praw do stworzonego przez siebie języka, zgodnie z jego założeniami, oddając go w ręce całej ludzkości. W tym sensie nie przynosił on mu żadnych pieniędzy.

W nurcie swoich rozmyślań o zjednoczeniu wszystkich ludzi, Zamenhof zaczął wykraczać poza kwestie lingwistyczne. Tak narodziła się idea hillelizmu - połączenia wszystkich religii. Ten pomysł nie znalazł jednak entuzjastów.

Za esperanto Ludwik był jednak doceniany w wielu kręgach, a nawet nominowany do Nagrody Nobla w 1913 roku.

Zamenhof nie ustawał w pracy. Może częściowo z tego względu zaczął mieć problemy ze zdrowiem. Jeszcze raz zmienił adres, tym razem na ulicę Królewską w pobliżu Ogrodu Saskiego, by przebywać więcej na świeżym powietrzu.

Serce Zamenhofa ostatecznie odmówiło posłuszeństwa 14 kwietnia 1917 roku. Przed śmiercią Ludwik nie zdążył już zobaczyć ukochanej córki Zofii.

16 kwietnia kondukt żałobny wyruszył w kierunku Cmentarza Żydowskiego na ul. Okopowej – znaleźć tam można groby Ludwika, jego ojca Marka oraz Klary Silbernik.

Dziś w okolicy warszawskich adresów Zamenhofów - Nowolipia i Muranowskiej, znajdują się dwie ulice: imienia Ludwika Zamenhofa oraz Esperanto. W latach dziewięćdziesiątych popularny program telewizyjny dla młodzieży, 5-10-15, podjął próbę popularyzacji języka esperanto. Nadawana w nim była m.in. specjalna wersja kreskówki Muzzy o zielonym, jedzącym zegarki potworze. W Warszawie ruszył zaś właśnie system rowerów miejskich nazwany Veturilo, co w języku esperanto oznacza pojazd, środek transportu. W języku esperanto, ale i volapüku, tworzone są też hasła Wikipedii. Nadal organizowane są Światowe Kongresy Esperantystów, a zwolenników idei Doktora Esperanto wciąż nie brakuje. Wydaje się, że przeżyła ona swojego twórcę. Być może chęć wzajemnego poznania ludzi różnych kultur jest dla człowieka o wiele bardziej naturalna niż się to wydaje.

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".