W jednej z ostatnich audycji "Poranka TOK FM", prowadzący program Jacek Żakowski poruszył kwestię chamstwa w sieci. Wszystko zaczęło się od... 
Kilka dni temu Netia ogłosiła wyniki wykonanych na własne zlecenie badań "Mądry internet". Dotyczyły one korzystania z sieci przez różne... 
Ciekawe jak czuli się ludzie, kiedy na ich oczach powstawały pierwsze gazety? Być może niewiele osób zdawało sobie sprawę, jak przełomowy... 
Sprawa ujawnienia personaliów internautki prowadzącej bloga politycznego, która okazała się prezesem fundacji obywatelskiej, spowodowała dość... 
Dzisiaj obchodzimy 65. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Abstrahując od różnych ocen tego historyczno-politycznego wydarzenia trzeba... 
Wybory prezydenckie w 2008 roku w Stanach Zjednoczonych były bezsprzecznie pod jednym względem rewolucyjne. Stopień wykorzystania Internetu w... 
Jednym z podstawowych trendów minionego roku na styku światów polityki i sieci, były pomysły kolejnych rządów związane z uregulowaniem prawa... 
Tej zimy na polskim rynku czytników e-booków szykuje się prawdziwa wojna. Zyskujące coraz większą popularność na świecie urządzenia... 
Kiedy kilka miesięcy temu Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapowiedziało konieczność nowelizacji prawa prasowego, środowisko... 
Kilka dni temu rząd Finlandii zapowiedział, że od lipca przyszłego roku, każdy z 5 milionów obywateli tego kraju będzie miał zapewniony... 
Sprawa ujawnienia personaliów internautki prowadzącej bloga politycznego, która okazała się prezesem fundacji obywatelskiej, spowodowała dość... 
Anonimowość w sieci, a demokracja
Sprawa ujawnienia personaliów internautki prowadzącej bloga politycznego, która okazała się prezesem fundacji obywatelskiej, spowodowała dość powszechną dyskusję na temat anonimowości, nie tylko w sieci, ale również w świecie realnym.... 
Od kilku tygodni w mediach pojawia się coraz więcej informacji na temat opracowywanych przez rząd i współpracujące z nim organizacje reform administracji. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich powstających projektów jest kwestia zwiększenia roli i pełniejszego wykorzystania Internetu w życiu publicznym. Sporo o znaczeniu dla nowoczesnego państwa sprawnej e-administracji, mówiono w ostatnim czasie podczas kilku kolejnych konferencji z udziałem członków rządu. Działa również specjalny zespół "Polska Cyfrowa", któremu przewodzi minister Michał Boni. Powoli na czołówki gazet i do głównych wydań programów informacyjnych przebijają się głosy entuzjastów nowych rozwiązań. I chociaż wiele osób słysząc o konieczności kolejnej wymiany dowodów osobistych wciąż łapie się za głowę, to jednak obecność tematu modernizacji w głównym nurcie debaty publicznej z pewnością przyczyni się do pozyskania następnych jej zwolenników. Tym bardziej, że pierwsze efekty prac są już widoczne.
O tym, jak ciężkim zadaniem jest stopniowa cyfryzacja zabetonowanej struktury administracji publicznej, słyszymy na każdym kroku. Dzisiaj problemem przestały już być pieniądze. Tę największą bolączkę, skutecznie hamującą rozwój nowoczesnej gospodarki w Polsce w ciągu ostatnich dwudziestu lat, udało się zniwelować dzięki szerokiemu strumieniowi płynących do samorządów środków unijnych. Teraz przed autorami reform stanęło kolejne, kto wie, czy nie dużo trudniejsze zadanie przekonania do konieczności zmian niechętnej unowocześnieniom kadry urzędniczej, a także patrzącej z dystansu na powstające, odważne projekty części społeczeństwa.
Obawy urzędników wydają się być uzasadnione. Jednym z głównych założeń proponowanych reform jest bowiem uczynienie administracji bardziej przyjazną i przejrzystą dla obywatela. W tym układzie urzędnik w dużej mierze przestaje być siłą sprawczą potrzebną do "załatwienia" danej sprawy. Staje się bardziej przekaźnikiem informacji między obywatelem, a zintegrowanym systemem informatycznym, w którym wszelkie procesy decyzyjne mają jasno określone reguły i są w dodatku w pełni zautomatyzowane. Taki model ma za zadanie sprawić, że antagonistyczne zestawienie petenta z urzędnikiem, od którego interpretacji i kompetencji zależy czas, prawidłowość, a nawet możliwość pozytywnego rozpatrzenia i wykonania konkretnego działania, zostanie zastąpione partnerską relacją obywatela z wyposażonym z zestaw odpowiednich narzędzi i umiejętności pracownikiem urzędu. Docelowo urząd ma stać się miejscem przyjaznym, w którym zamiast przerzucania kolejnych kart dokumentów, wypełniania dziesiątek rubryk i tracenia masy czasu, swoje sprawy załatwimy szybko i bezboleśnie. A większość potrzebnych danych zgromadzimy i wyślemy za pomocą sieci, dzięki specjalnej, powstającej właśnie platformie cyfrowej oraz osobistemu kluczowi dostępu. Ma on zastąpić drogi i niewygodny "podpis cyfrowy" z którego korzystają nieliczni. Klucz ten uzyskamy podając podczas jednorazowej wizyty w urzędzie wszelkie potrzebne dane osobiste. Potem, na dobrą sprawę, gros urzędowych spraw załatwimy nie ruszając się z domu! Raz przekazane dane trafią bowiem do centralnego rejestru, a urzędnikowi nie pozostanie nic innego, jak skorzystać z komputera podłączonego do owego systemu i zatwierdzić konkretną procedurę. Zastosowanie tego typu klucza ma sprawić, że e-urząd stanie się rzeczywiście masową usługą, a konieczność osobistego podpisu każdego dokumentu z osobna na miejscu, w urzędzie, odejdzie do lamusa.
Co ciekawe, jak zapewniają pracujący nad projektem e-administracji eksperci, e-urząd nie będzie pojedynczą, oderwaną od reszty sfery publicznej usługą. Takie rozwiązanie nie miałoby sensu, a cała praca oraz pieniądze włożone w jego wdrożenie okazałyby się niewspółmierne do rzeczywistego znaczenia takiego administracyjnego e-rodzynka. Dlatego niezwykle żmudne prace toczą się nad kompleksowym pakietem połączonych narzędzi dla różnych sfer życia społecznego. Jeżeli uda się je odpowiednio wdrożyć, możemy dysponować najnowocześniejszym tego typu systemem w Europie (w końcu utalentowanych informatyków u nas nie brakuje)! Dla przykładu, nowy dowód osobisty, poza możliwością posłużenia się nim w celu "ściągnięcia" danych personalnych w urzędzie, będzie zawierał także chip z dostępem do naszej karty pacjenta, czy ubezpieczenia zdrowotnego (nie ma mowy o niebezpieczeństwie utraty danych, bo chip pozwoli jedynie na dostęp do informacji zgromadzonych w tym samym rejestrze cyfrowym). W ten sposób, do projektu e-administracji zostanie włączony ogromny i straszliwie dzisiaj niewydolny system opieki zdrowotnej. Jego skuteczne "odblokowanie" jest fundamentem jakichkolwiek, udanych reform. Prace nad tym rozwiązaniem trwają w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, któremu szefuje były (dobrze oceniany) prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, minister Jerzy Miller. Kwestia usprawnienia i kompleksowego zinformatyzowania służby zdrowia jest podobno jego osobistym konikiem, dlatego m.in. projektowi patronuje MSWiA, a nie Ministerstwo Zdrowia. Nie pozostaje więc nic innego, jak mocno trzymać kciuki za jego powodzenie i udane wdrożenie, które zaplanowano na początek 2013 roku.
Mimo ogromnego rozmachu, wprowadzanie e-administracji to nie rewolucja, ale stopniowe, sukcesywne zmiany. Od początku tego roku rozpoczęto reformę sądownictwa, które jest kolejnym sektorem wymagającym swoistej terapii szokowej. I kolejną sferą włączoną do projektu reform. Niewydolność polskich sądów gospodarczych, rozpatrujących sprawy najwolniej ze wszystkich krajów Unii Europejskiej, skutecznie hamuje nasz rozwój. O długości procesów cywilnych negatywną opinię wyrazi każdy, kto miał wątpliwą przyjemność być w takowym stroną. Dlatego niezwykle cieszy rozpoczęcie działalności pierwszego w Polsce, lubelskiego e-sądu.
Jak podkreślają twórcy reform, ich rola polega na opracowaniu narzędzi i udostępnieniu lokalnym samorządom możliwości modernizacji własnych struktur i jednostek. Potem piłka przechodzi na stronę starostów, burmistrzów i prezydentów miast, gdyż państwo oddaje w takich wypadkach kompetencje w ręce władz lokalnych. Nie będzie jednolitego, jasno precyzującego czas i kolejność wprowadzania reform odgórnego zarządzenia. Co więcej, to w gestii gmin i powiatów pozostanie np. wybór podmiotu wdrażającego projekt, a nawet oprogramowania (rząd dostarczy jedynie strukturę). Należy się więc spodziewać, że - jak w każdej innej dziedzinie - pojawią się liderzy zmian i outsiderzy. Ciągle nie brakuje samorządów, które wolą "przypominać" o sobie lokalnej społeczności, realizując za pozyskiwanie środki zewnętrzne twarde projekty w postaci wodociągów, czy dróg, których wciąż brakuje. W gminach o większym bezrobociu , słabszych inwestycjach, a także mniejszym zaufaniu do władzy lokalnej, e-urzędy mogą wydać się fanaberią. Kto wie, czy to nie przekonanie społeczeństwa do aktywnego korzystania z nowoczesnych rozwiązań w kontaktach z administracją będzie najtrudniejsze? Jedno jest pewne - najbliższe wybory samorządowe warto potraktować poważnie i wybrać jak najlepszych przedstawicieli, bo to oni przez najbliższe kilka lat będą odpowiedzialni za gruntowne zmiany w regionach. I de facto mimowolnie staną się - albo nie - autorami zbliżającego się wielkimi krokami skoku cywilizacyjnego, jaki czeka Polskę.
Grecja jest od kilku miesięcy języczkiem uwagi dla ekonomistów oraz inwestorów na całym świecie. Ten słoneczny kraj zmienił swoje oblicze po ujawnieniu przez socjalistów...
Debiutancka sztuka Antoniego Czechowa przysporzyła filologom wiele trudu. Odnaleziony po śmierci autora rękopis, pozbawiony był nawet tytułu. Tekst nazwano zatem „Sztuka bez...
Ofiara rzucona na pożarcie mediów i opinii publicznej. Takie konkluzje nasuwają się po weekendowych doniesieniach prasowych prześwietlających majątek Marcina Rosoła, którego...