ETA - historia upadku
    Hiszpania26 · terroryzm65 · polityka wewnętrzna12 · ETA3
2009-08-01
Euskadi Ta Askatasuna, obchodząca wczoraj 50-lecie powstania, znowu uderza. W ciągu 48 godzin przeprowadziła dwa zamachy w wyniku których rannych zostało ponad 50 osób, a dwóch policjantów poniosło śmierć. Liczba ofiar baskijskich separatystów dobiega już prawie do 850 osób. Jaki sens ma dziś walka ETA? Czy ma ona szanse na powodzenie? I wreszcie, czy sami Baskowie chcą zwycięstwa ETA?

Symbol ETA - wąż i sztylet

Rozkwit baskijskiego nacjonalizmu przypada na lata autorytarnych rządów generała Franco. Nieprzypadkowo przecież, już w czasie wojny domowej w Hiszpanii ofiarą pionierskich i tragicznych w skutkach nalotów bombowych wykonanych przez sprzymierzonych z nacjonalistami Niemców padły baskijskie miasteczka Durango i Guernica. W Hiszpanii Franco nie było miejsca na odmienność etniczną, czy kulturową. Stąd też baskijscy nacjonaliści musieli przejść do podziemia. Reżim generała Franco dołożył wszelkich starań, aby zniszczyć jednolitość narodową w Kraju Basków i zaludniali ten najbardziej uprzemysłowiony region Hiszpanii mieszkańcami centralnej części kraju. Wreszcie 31 lipca 1959 roku powstała Euskadi Ta Askatasuna (Kraj Basków i Wolność). Owa data w powszechnej opinii nie jest przypadkowa – tego samego dnia w 1895 roku Sabino Arana Goiri założył Baskijska Partia Narodowa (Euzko Alderdi Jeltzalea). ETA jednak odcięła się w dużym stopniu od poglądów ojca baskijskiego ruchu narodowego i współtwórcy flagi Kraju Basków – Sabino Arana, który głosił tezy o zabarwieniu rasistowskim oraz o istnieniu rasy baskijskiej. ETA natomiast oparła się o względy kulturowe, a o przynależności do narodu baskijskiego świadczyć miało nie pochodzenie, ale posługiwanie się językiem baskijskim.

Już pierwszych latach działania ETA przeprowadziła akcje o charakterze terrorystycznym. Niechlubną listę ich ofiar śmiertelnych otwiera półtoraroczny Begoña Urroz Ibarrola, który poniósł śmierć w wyniku wybuchu na dworcu w San Sebastian w czerwcu 1960 roku. Kolejne ataki ETA były wymierzone głównie w policjantów, żołnierzy i przedstawicieli reżimu, ale często szkody ponosili także cywile. Najbardziej spektakularną akcją baskijskich separatystów był z pewnością zamach na premiera i naznaczonego przez Franco jego następcę Luisa Carrero Blanco w 1973 roku. Mimo że mało kto otwarcie okazywał zadowolenie z zamachu, akcja ETA była popierana przez zdecydowana większość przeciwników reżimu Franco, a więc nie tylko baskijskich nacjonalistów.

Istotnym elementem działań ETA było ściąganie tak zwanego „podatku rewolucyjnego”. Zapoczątkowana w 1965 roku akcja ściągania haraczy szybko stały się istotnym źródłem dochodu organizacji. Wpłynęło jednak negatywnie na wizerunek ETA wśród samych Basków.

ETA już od początku swojego istnienia była podzielona. Wewnątrz ugrupowania trwały dyskusje o charakterze działań, jakie ETA ma podjęć, aby osiągnąć swój cel. Z organizacji co trochę odchodziły mniejsze frakcje. W 1967 roku ETA opuścił José Luis Álvarez Enparantza „Txillardegi“, jeden z założycieli ruchu. Zarzucał on kierownictwu zbytnią militaryzację. Cztery lata później szeregi ETA opuściła frakcja o poglądach marksistowskich. Wreszcie w 1974 roku nastąpił podział na skrzydło militarne, które po śmierci Franco kontynuowało ataki terrorystyczne i militarno-polityczne, które wróciło do cywilnych korzeni, a w erze post-francowskiej wkroczyło do polityki.

Po śmierci generała Franco, polityczno-militarne skrzydło ETA nawiązało dialog z rządem centralnym. Jego efektem była amnestia dla uwięzionych za czasów reżimu Franco członków organizacji. Ze swojej strony padła deklaracja o niekorzystaniu z przemocy w celu osiągnięcia celów politycznych. To skrzydło ETA weszło w 1982 roku do legalnej partii Lewica Kraju basków - Euskadiko Ezkerra, która później połączyła się z regionalnym oddziałem PSOE. Militarna frakcja uległa jednak dalszej radykalizacji i swoje ataki wymierzała odtąd także przeciwko baskijskim politykom i dziennikarzom, których podejrzewała o współprace z rządem centralnym.

Wraz z uchwaleniem nowej konstytucji Kraj Basków uzyskał status wspólnoty autonomicznej i duży zakres praw. Ostatecznie status Kraju Basków uregulował uchwalony w 1979 roku Statut z Guerniki. Mimo, że był to niewątpliwy sukces Basków i dla wielu z nich satysfakcjonujący obrót sprawy. Jednak nie dla ETA, która oczywiście także skorzystała z politycznych przemian – uważana za polityczne ramie ETA partia Herri Batasuna wprowadziła do regionalnego parlamentu swoich przedstawicieli. Sama ETA dalej przeprowadzała akcje terrorystyczne. W 1985 roku w Madrycie zginęły 2 osoby, a dwa lata później w Barcelonie, mimo ostrzeżeń ETA o podłożeniu bomby w supermarkecie, śmirć poniosło 21 osób.

Zdecydowanie najciekawszym elementem sporu ETA-Hiszpania była guerra sucia, czyli tak zwana „brudna wojna”. W latach 1983-87 powstałe z inspiracji członków hiszpańskiego rządu szwadrony śmierci Grupos Antiterroristas de Liberación (Antyterrorystyczne grupy Wyzwolenia) tropiące i zwalczające działaczy ETA, także po francuskiej stronie Kraju Basków. W wyniku działań GAL zginęło 28 osób, z których jak się później okazało jedna trzecia nie miała żadnego związku z separatystami. W latach 90-tych, po tym jak sprawa wyszła na jaw, w procesach skazani zostali między innymi dawny minister spraw wewnętrznych, szef Oddziałów Antyterrorystycznych, dyrektor ds. bezpieczeństwa państwowego oraz sekretarz generalny PSOE w Kraju Basków.

Afera związana z organizowaniem i finansowaniem GAL walnie przyczyniła się do porażki PSOE w wyborach w 1996 roku i przejęcia władze przez Partido Popular Jose Marii Aznara (na którego ETA przeprowadziła nieudany zamach w 1995 roku). Pikanterii całej sprawie dodawał fakt, że domniemywano, iż głównym szefem przedsięwzięcia mógł być socjaldemokratyczny premier Felipe Gonzalez. Działalność GAL to z pewnością jeden z największych skandali, jakiego świadkiem była Hiszpania, a także spektakularna propagandowa porażka – dała ona bowiem ETA w oczach opinii publicznej podstawy i usprawiedliwienie do walki z państwem hiszpańskim.

Jednak wkrótce ETA utraciła całą zyskaną sympatię. Rok później, po porwaniu i zamordowaniu, mimo ogólnokrajowych demonstracji protestacyjnych, Miguela Ángela Blanco, baskijskiego samorządowca z ramienia PSOE, od ETA odwróciły się dalsze części społeczeństwa, a obie główne partie współpracowały w zwalczaniu baskijskich terrorystów. Społeczeństwo hiszpańskie oburzyło przede wszystkim bestialstwo, jakim wykazali się członkowie ETA – Blanco został postrzelony i pozostawiony sam sobie, jego agonia trwała około 12 godzin.

Współpraca PP i PSOE zaowocowała w 2003 roku nową ustawą o partiach politycznych, która zakazując funkcjonowania partiom wspierającym działania terrorystyczne formalnie spowodowała delegalizację bliskiej ETA partii Batasuna. Podobnie postąpiono z następczyniami Batasuny.

ETA, aczkolwiek mimowolnie, stała się także jednym z powodów upadku rządów Jose Marii Aznara. Po zamachach madryckich w 2004 roku, lider PP oskarżył ETA o ich organizację. Prawdziwymi sprawcami ataków byli islamscy ekstremiści. Zamachy z 11 marca spowodowały jednak pewne wyciszenie działalności ETA. W następnym czasie podjęto próby mediacji, nie osiągnięto jednak porozumienia – między innymi dlatego, że ETA nie chciała się zgodzić na ostateczne złożenie broni. Obecnie trudno ocenić nastroje wewnątrz ETA – sama organizacja zdaje się szukać swojego miejsca we współczesnej Hiszpanii, częste zmiany kierownictwa i przeskakiwanie od ugodowego do agresywnego nastawienia świadczą o pewnym zagubieniu i dezorientacji.

W demokratycznej Hiszpanii wizerunek ETA uległ zatem zdecydowanej zmianie. O ile, za czasów rządów generała Franco, duża część Hiszpanów sympatyzowała z baskijskimi bojownikami, którzy swoje akcje kierowali przeciwko autorytarnemu reżimowi, to w wolnej Hiszpanii ETA jest postrzegana, jako element zakłócający pokojową koegzystencję. Krytycy ETA zarzucają jej także, że uniemożliwia ona swobodny rozwój życia politycznego w prowincji zastraszając polityków socjalistycznych, czy konserwatywnych.

Ostatnie zamachy wydają się być motywowane chęcią przypomnienia przez ETA o swoim istnieniu, niejako chęcią uczczenia rocznicy swojego powstania. Trudno się jednak zgodzić z poglądem niektórych komentatorów, iż ETA się radykalizuje i zmienia się na wzór islamskich organizacji terrorystycznych. ETA czerpała raczej z tradycji innych frontów narodowo-wyzwoleńczych, jak irlandzka IRA, czy algierki FLN. A sam zarzut o radykalizacji wydaje się wręcz śmieszny – ETA już dawno się zradykalizowała i przeprowadzała dużo większa zamachy niż ostatnie na północy Hiszpanii i Majorce.

Jaka przyszłość czeka ETA? Z pewnością nie ma ona szansy na realizację swojego głównego zamiaru, a więc oderwania Kraju Basków od Hiszpanii. ETA obecnie nie cieszy się także dość duża popularnością wśród Basków, aby skutecznie walczyć o swoje cele. Trudno jednak precyzyjnie ocenić rzeczywiste poparcie dla całego baskijskiego ruchu nacjonalistycznego. Delegalizacja narodowych partii, która z powodu braku udokumentowanych powiązań z ETA została skrytykowana przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, sprawiła, iż trudno ocenić rzeczywistą siłę tych ugrupowań, Dopiero cofnięte w ostatnim czasie zakazy pozwolą faktycznie określić siłę nacjonalistów. Nie ulega jednak wątpliwości, że terroryzm nie jest drogą, która uzyskuje społeczne poparcie. Większość Basków nie akceptuje przemocy, ani nie widzi sensu odrywania się od Hiszpanii. Statut z Guerniki zdaje się zadowalać zdecydowaną większość mieszkańców trzech z czterech baskijskich prowincji (Nawarra posiada odrębny statut). A brak poparcia społecznego skazuje automatycznie wszelakie zabiegi ETA na porażkę. Może być to jednak wyjątkowo długa agonia.


Komentarzy: 1

Znafca
15 kwietnia 2015 (20:51)
ETA może sie przydać do moich celów
Jeżeli się powiedzie to być może nawet UE wykituje.Jak się uda to zakasuje terrorystów co zrobili zamach w Madrycie i bez 1 trupa być może nawet obalę hiszpański rząd a nawet UE.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".