Flota Czarnomorska. Z Sewastopolu do Gruzji
    Rosja211 · Ukraina107 · Krym6 · Abchazja6
2009-02-09
Flota Czarnomorska to pozostałość po czasach Związku Radzieckiego, kiedy w siłach zbrojnych kraju Rad, działały cztery wielkie floty: Północna, Pacyficzna, Bałtycka i Czarnomorska. Przez ekspertów była oceniania najsłabiej, głównie ze względów na mały potencjał strategiczny [zamknięte morze Czarne]. Potencjał ten jest obecnie jeszcze mniejszy, gdyż większość z okrętów bojowych stacjonujących na Krymie [Ukraina], to przestarzałe jednostki nadające się tylko na złom. Do tego gdyby spojrzeć na mapę, to miażdżącą przewagę w tym regionie mają siły NATO.

foto:weld.de

Tak więc jest to problem bardziej polityczny niż militarny. Bardziej, nie znaczy, że Rosjanie go tak nie traktują. Nie dziwię się, że Ukraińcy starają się pozbyć obcych wojsk ze swojego terytorium. Jest to naturalny proces, powiedziałbym desowietyzacji.

Janukowycz wydał zgodę dla Floty do 2047 roku: Gaz, Flota Czarnomorska i priorytety Kijowa

W Gruzji przejawiał się wyjściem z szeregów WNP. W Polsce, również po transformacji stacjonowały wojska sowieckie, więc dobrze rozumiemy intencje Kijowa. Pierwsze kroki w tym kierunku podjęto na początku rządów Mazowieckiego. Niestety były one bardzo niemrawe i cechowały się brakiem wiary w trwałość porozumienia okrągło stołowego i ostateczny, definitywny upadek komunizmu. ZSRR zależało, aby Polska pozostała w Układzie Warszawski a ważnym tego elementem, było stacjonowanie na naszym terytorium 60 tys. żołnierzy Armii Radzieckiej. Można to tłumaczyć również flegmatycznym stylem a la Olszewski, którym cechował się pierwszy niekomunistyczny premier po 89 roku. Mazowieckiemu wielokrotnie zarzucano, że podczas wizyty na Kremlu, nawet nie wspomniał o wycofaniu obcych wojsk z naszego terytorium [Czechosłowacja wystąpiła z tym postulatem już w grudniu 1989 roku a wojska radzieckie opuściły jej terytorium w czerwcu 1991 roku]. Mazowiecki twardo opowiadał się przeciwko wejściu polski do NATO i przez pewien czas poważnie rozpatrywał pomysł powołania RWPG bis. Przy okazji obchodów 20 – lecia Okrągłego Stołu, wielokrotnie słyszeliśmy, że „Solidarność” nie mogła uwierzyć w upadek komunizmu. Aż do wyborów 4 kwietnia, ale i później. Geremek mówił, że nie można być pewnym zwycięstwa, bo „władza komunistów, nie wynikała z kartek do głosowanie”. Okazało się jednak, że PZPR był o wiele słabszy. Dopiero rząd Bieleckiego ustalił, że wszystkie stacjonujące na naszym terytorium jednostki, mają być ewakuowane do końca roku 1993.

Na Ukrainie jest jeszcze trudniej, trzymać wspólny front w sprawie Krymu i stacjonującej tam floty. Kryzys polityczny jest tam tak wielki, że nie starcza politykom już sił, na interesowanie się problemem półwyspu, który nie tylko za sprawą wojsk, ale także licznej mniejszości rosyjskiej, stanowi zagrożenie dla stabilności i integralności tego państwa. Flota jednak to także wymierne korzyści dla tamtejszych mieszkańców. Rosjanie dzierżawią ten teren [umowa jest ważna do 2017 roku] a stawka opiewa na około 100 mln $ rocznie. Służy w niej 25 tys. żołnierzy na 35 statkach, którzy są częścią lokalnej społeczności.

Rosjanie mają jednak duży problem. Od lat nie modernizują okrętów i znajdującego się tam sprzętu a jednocześnie nie chcą się go pozbyć. Nie inwestują w alternatywne porty dla floty, więc nie wiadomo czy flota czarnomorska będzie miała się gdzie wynieść. Pewną alternatywą może być planowana modernizacja portu w Abchazji [Oczamczir], jednak nie wiadomo, czy będzie on do tego technicznie zdolny a w obliczu kryzysu i problemów budżetowych Federacji Rosyjskiej, wątpliwe jest, aby była to imponująca inwestycja. Jednocześnie Flota stanie się problemem Gruzji, bo Miedwiediew jasno przyznał, że wojska mają przeciwdziałać „potencjalnej agresji ze strony Tbilisi”.

Czy Flota Czarnomorska zniknie do 2017 roku? A może wcześniej, jak tego sobie życzy prezydent Juszczenko? Jest to jednak problem głównie polityczny, chociaż nie można zapominać, że stacjonujące tam wojska zostały użyte – wbrew Kijowowi – w wojnie w Gruzji. Ryzyko separatyzmu na Krymie istnieje i jest tym większe, im więcej wojsk rosyjskich stacjonuje na półwyspie. Jednocześnie władze NATO, nie widzą we Flocie problemu, na drodze integracji Ukrainy z Sojuszem Północnoatlantyckim. Dla nich bardziej liczy się, aby Kijów poradził sobie z fatalną sytuacją gospodarczą i polityczną, która nie gwarantuje zwiększenia stabilności i bezpieczeństwa w całym Sojuszu. Będzie to z pewnością gorący temat, podczas najbliższej kampanii prezydenckiej na Ukrainie. Czas pokaże, czy Krym stanie się miejscem kolejnego konfliktu na tle narodowościowym i jaka rola przypadnie w nim Rosji.

Źródło:
„Flota niezgody” - Wadym Hreczaninow, Nowa Europa Wschodnia nr I [III] 2009;
Historia Polityczna Polski – Antonii Dudek; Biulteyn OSW nr 79.
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Co zostało z egipskiej rewolucji?

Bracia Muzułmanie wygrali wybory parlamentarne, ale nie rządzą. Do dziś nie udało się uformować konstytuanty, choć niedługo powinien powstać tekst nowej ustawy zasadniczej. Trzech...