Fotoreportaż z XVIII Międzynarodowego Festiwalu „Sztuka Ulicy” w Warszawie
    teatr uliczny2 · festiwal teatralny6 · Warszawa56
2010-07-10
Kolejna edycja Sztuki Ulicy już za nami. Organizatorzy utrzymali imprezę na dobrym, jak co roku, poziomie. Szkoda tylko, że mimo kilkunastoletniej tradycji, festiwal nie rozwija się i nadal pozostaje skromną pozycją na festiwalowej mapie Warszawy.

Festiwal Sztuka Ulicy rozpoczął się w piątkowy wieczór 2 lipca na Rynku Nowego Miasta, a zakończył na płycie Parku Agrykola we wtorek 6 lipca. W ciągu kilku dni zobaczyć było można kilkadziesiąt spektakli przygotowanych przez teatry uliczne z Polski – na przykład A Part, Akt czy Strefa Ciszy - oraz różnych zakątków Europy, m.in. Teatr Novogo Fronta, w którego skład wchodzili aktorzy z Czech i Rosji, Plasticiens Volants oraz Compagnie Cirko Senso z Francji, Teatro Due Mondi z Francji czy Antagon TheaterAKTion z Niemiec.

Festiwal zaskoczył mnie w tym roku ubogim programem. Większość spektakli powtarzała się i ci, którzy obejrzeli wszystkie odbywające się w ciągu dnia przedstawienia w sobotę, w niedzielę mogli zobaczyć coś nowego dopiero w późnych godzinach wieczornych. Jednak wszystkie teatry reprezentowały przyzwoity poziom i nie zdarzyło mi się – jak w latach ubiegłych – opuszczać widownię po kilku minutach. Jedynym problemem był momentami kłopot z dotarciem na czas na wszystkie spektakle. Zdarzało się bowiem, że kiedy jeden spektakl kończył się, to właśnie zaczynał się kolejny – w innej, dość odległej części miasta. Ten problem na pewno zauważyli widzowie spektakli wtorkowych. O godzinie 21.30 w Parku Świętokrzyskim pod Pałacem Kultury i Nauki, rozpoczął się spektakl teatru A Part. Już o godzinie 22 natomiast na Agrykoli wystartował imponujący "podwodny" pokaz kolorowych balonów i sterowców.

Sztuka Ulicy, foto Luiza Poreda Każdego roku na festiwalu pojawia się jedna, dwie wyjątkowe pozycje. W tym roku do tej grupy "perełek" zaliczyłabym niemiecki teatr Antagon TheaterAKTion i spektakl "Ginko" . W opisie czytamy, że jest to "to przełożona na język obrazów refleksja nad bezsensownym dramatem jaki rozegrał się w 1945 r. w Hiroszimie. To również próba odpowiedzi na pytanie w jakim kierunku zmierza współczesna cywilizacja - czy żyjąc w cieniu bomby atomowej jesteśmy w stanie przeciwdziałać ideologii egoizmu, konsumpcji, destrukcji i próbować – zgodnie z odwiecznymi silami zawsze odradzającej się natury – znaleźć bezpieczne miejsce dla godnej egzystencji w harmonii ze środowiskiem i drugim człowiekiem".

Spektakl przygotowany był z olbrzymim rozmachem, może nawet zbyt dużym jak na festiwal takiego formatu. Na olbrzymiej i wysokiej platformie znajdowała się scena, na której akcję można było obserwować z każdej strony. Aktorzy wychodzili również do publiczności, atakując widownię kłębami dymu, lub też po to, aby ze strachem i bólem w oczach ofiarować im swoje wnętrzności. Na scenie blade postacie o ruchach i wyglądzie zombie to patrzyły pustym wzrokiem w przestrzeń przed sobą, to w panice chwytały za walizki, chcąc uciec, to znów z rezygnacją padały na ziemię. Sceny przesycone były przerażeniem, smutkiem, zagubieniem. Opowieść ma jednak pełen nadziei finisz – zielone drzewo ginko uplecione z ciał symbolizuje odrodzenie.

Teatr Antagon był wyjątkową pozycją w programie Sztuki Ulicy przede wszystkim przez swój rozmach, dopracowanie szczegółu, świetne kostiumy, przejmującą grę aktorską, klimatyczne oświetlenie i wspaniałą muzykę, która wprowadzała niesamowity nastrój. Tak dobrze dopracowanych, spektakularnych i ambitnych teatrów było w przeciągu ostatnich lat na Sztuce Ulicy, niewiele.

Sztuka Ulicy, foto Luiza Poreda Tradycyjnie już na festiwalu pojawił się polski Teatr A Part, który zaprezentował znany warszawskiej publiczności tryptyk: "Femina", "El Nino" oraz "Faust". Grupa jak zwykle trzymała poziom, choć ucieszyłabym się, gdyby w końcu zrobiła coś nowego. Podobnie postąpiła grupa Teatr Akt, który powrócił ze swoim przezabawnym, kolorowym i rozrywkowym spektaklem " Płonące laski 4". Prawdziwą rewelacją była rowerowa parada Teatru Porywacze Ciał, przedstawiająca kolorowy, głośny i radosny kondukt weselny. Pozytywnym zaskoczeniem był wspólny występ grup Teatr From Poland i Teatr Kreatury – wyjątkowo udany zważywszy, że zwykle uważałam występ tego pierwszego za stratę czasu. Nie zaskoczył natomiast Teatr Snów, jak zawsze mdły i nieciekawy. Kompletną pomyłką była instalacja "Okręt Miejski" Formacji Pieniążek/Maciejewski.

Wśród występów zagranicznych na wspomnienie zasługuje belgijsko-kanadyjski duet cyrkowo-komediowy Cirq'ulation Locale oraz Compagnie Tango Sumo łączący elementy tańca i walki z dobrym humorem. Prawdziwą radością dla oczu był finałowy spektakl festiwalu, który odbył się w parku Agrykola. Francuska grupa Plasticiens Volants przygotowała kolorowy miraż podwodny dla widzów w każdym wieku. Po ciemnym niebie pływały wieloryb, meduzy i wielki homar, wąż morski walczył wśród fajerwerków z gigantyczną kałamarnicą. Wśród tłumu widzów biegały wesołe, kolorowe koniki morskie i inne morskie stwory. Ten pokaz ucieszył obecny na widowisku spory tłum warszawiaków.

Sztuka Ulicy, foto Luiza Poreda W występach teatralnych podczas festiwalu Sztuka Ulicy w Warszawie uczestniczę od wielu lat. Co roku sprawia mi to wiele radości, przynosi jednak sporo rozczarowań. Przede wszystkim trzeba się bardzo nagimnastykować, aby zobaczyć wszystkie interesujące spektakle. Po drugie – większość z nich jest na słabym poziomie i tak naprawdę po pięciu dniach oglądania spektakli odnoszę wrażenie, że widziałam jeden, może dwa występy naprawdę warte zobaczenia. Uderza bardzo fakt, że przez te wszystkie lata impreza nie rozwinęła się w żadnym kierunku.

Dodatkowo, festiwalowi brakuje rozmachu i atmosfery prawdziwej sztuki ulicy. Brakuje kolorowych parad w całym mieście, folkloru bardów i jednoosobowych małych teatrów, przypadkowych, zaskakujących happeningów i cyrkowców pojawiających się na ulicach. Może to tylko marzenie, ale tak właśnie wyobrażam sobie taki festiwal.


Foto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza PoredaFoto: Luiza Poreda
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Zaproszenie: 2. Festiwal Wybieram Wschód!

Partnerstwo Wschodnie to idea znacznie wykraczająca poza deklaracje polityków i umowy handlowe – to narzędzie integracji europejskiej, most łączący Wschód z Zachodem. Wiara w ten wymiar...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".