Gaz łupkowy w Polsce – słomiany zapał czy zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego
    zasoby energetyczne23 · gaz łupkowy15 · bezpieczeństwo energetyczne51 · PGNiG7
2013-05-06
Autor: Edgar Czop
Odkąd w 2010 roku dowiedzieliśmy się o pokaźnych złożach gazu w Polsce, zapanowała atmosfera ogólnej euforii i radości z opcji uniezależnienia się od zagranicznych dostaw gazu. Jednak badania i konieczność dużych inwestycji zweryfikowały początkowy optymizm. Czy zatem wciąż mamy szanse na wykorzystanie energetycznego asa?

12 marca bieżącego roku premier Donald Tusk w czasie konferencji prasowej stwierdził, że chce mieć w krajowym energy mixie dwie opcje energetyczne – gaz z łupków i energię atomową. Nauczony błędem Finów, tj. przerwaniem budowy elektrowni atomowej Olkiluoto-3, premier postanowił, że krajowa inwestycja dotycząca energii jądrowej będzie realizowana. Jednak wraz z upływem czasu sytuacja eksploatowania na skalę przemysłową zarówno „łupków” jak i elektrowni atomowej została odroczona co do terminu realizacji.

W przypadku elektrowni atomowej sprawa budowy reaktorów wydaje się schodzić na dalszy plan. Wynikiem takiej sytuacji jest przede wszystkim ostatnie zamieszanie wokół memorandum podpisanego przez spółkę EuRoPol Gaz z Gazpromem i konsekwencji z tym związanych (m.in. odwołanie ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego). Po drugie, spółka PGE EJ 1 odpowiedzialna za inwestycję powstania elektrowni atomowej w Polsce, wciąż nie wyznaczyła strategicznego partnera do inwestycji. Przez problemy proceduralne perspektywa uruchomienia i eksploatacji elektrowni atomowej przesuwa się w czasie.

Sprawa gazu łupkowego jest równie skomplikowana. Dyrektor Biura Poszukiwań Andrzej Maksym stwierdził jakiś czas temu, że dotarcie do momentu, w którym możliwe będzie wydobycie gazu z łupków na skalę przemysłową może zająć nawet 20 lat. W przeprowadzeniu intensyfikacji prac nad pozyskaniem węglowodorów z łupków nie pomagają Polsce także Unia Europejska i lobbujące grupy ekologów. Pierwszy podmiot do 6 października 2011 prowadził w Parlamencie Europejskim zbieranie głosów pod zakazem wydobywania łupków na terenie całej wspólnoty (chodziło o zagrożenie dla środowiska i życia ludzkiego). Ponadto komisarz ds. klimatu Connie Hedgaard nie była przychylna dla projektów związanych z wydobyciem łupków, a komisarz ds. energii Guenter Oettinger stwierdził, że wydobywanie gazu ziemnego z łupków nie jest projektem o wspólnotowym znaczeniu, a produkcja gazu nie będzie finansowana środkami publicznymi. Musimy zatem liczyć na potencjał własny.

Skoncentruję się na drugiej opcji, czyli gazie wydobywanym z łupków. Warto w tej tematyce przybliżyć także informacje, które zostały zaprezentowane 22 kwietnia br. w Warszawie na konferencji dotyczącej właśnie gazu łupkowego, zorganizowanej przez Forum Młodych Dyplomatów w ramach programu „Bezpiecznik FMD”.

Na spotkaniu redaktor naczelny portalu Europa Bezpieczeństwo Energia Wojciech Jakóbik przedstawił krótką historię gazu łupkowego w Polsce. Należy przypomnieć w tym miejscu, że pierwszym krokiem przeciwko eksploatacji gazu w Polsce był film „GasLand” (reż. Josha Foxa), który ukazał się w 2010 roku i stawiał w nieprzychylnym świetle wydobycie gazu z łupków w Polsce. Co ciekawe, pomimo protestów ekologów i innych grup lobbujących za zaprzestaniem pracy nad „łupkami”, w czerwcu 2011 roku w sondażu OBOP 82 proc. Polaków popierało wydobycie gazu łupkowego. Jakóbik przypomniał także, że w 2012 roku został zweryfikowany nasz potencjał łukowy – od czego czasu wiemy, że złoża węglowodoru to nie 5,3 bln m3 a 350- 770 mld m3. Warto abym dodał, że takie zasoby w eksploatacji ciągle są w stanie zapewnić Polsce energetyczną niezależność od Rosji nawet na 50 lat.

Za ważne należy uznać także słowa wypowiedziane przez Przemysława Krogulca z Zespołu ds. Strategii Rozwoju PGNiG SA. Stwierdził on, że prawidłowe szacunki zasobów gazu łupkowego można oprzeć dopiero na wynikach produkcji tego węglowodoru. Może okazać się również, że wydobycie będzie nieopłacalne. Warto przypomnieć, że w Polsce wydano 114 koncesji dla 20 różnych firm w celu poszukiwania gazu łupkowego. PGNiG S.A. dostała 15 koncesji, podobną ilość otrzymały wspólnie ORLEN S.A. i LOTOS S.A. Wywierconych zostało 47 odwiertów (te najsłynniejsze są w Wejherowie), z czego tylko 5 poziomych (w tym dwa szczelinowane). Krogulec zauważa, że owe dwa odwierty (a raczej ich szczelinowanie) nie przebiegły tak jak się spodziewano – żadnego z nich nie można uznać za gotowy do eksploatowania. Ciężko uznać więc informacje przedstawiane przez pracownika PGNiG za optymistyczne dla polskiego przemysłu gazowego. Jak jednak zauważył sam prelegent, gaz da się eksploatować, ale potrzeba do tego czasu i cierpliwości. Amerykanie potrzebowali 20 lat, choć przenoszenie metod z USA do Polski sprawdza się jedynie do pewnego momentu – zauważył Krogulec.

Prelegenci podkreślali, że gaz z łupków pozytywnie wpływa na zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego państwa poprzez zmniejszenia potrzeb importowych.. Swoistym benchmarkiem dla rozwoju przemysłu energetycznego w Polsce mogą być Stany Zjednoczone, gdzie w czasie „boomu łupkowego” spółka paliwowa ExxonMobil podwoiła swoje przychody, ponadto w Teksasie i Arkansas powstało 200 tys. miejsc pracy związanych z tym przemysłem. Do plusów wynikających ze zdynamizowania przemysłu gazu ze złóż niekonwencjonalnych zaliczyć możemy, zgodnie z prognozami CASE, wzrost gospodarczy, którego wielkość porównywalna jest z tym z czasów akcesji do Unii Europejskiej (według jednego ze scenariuszy jest to dodatkowe 0,8 proc. wzrostu PKB). Pozytywny aspekt eksploatacji łupków to także stworzenie nowych miejsc pracy, których liczba może wynieść 500 tys. oraz roczne wpływy do budżetu rzędu 300 mld złotych. Przykład Stanów Zjednoczonych pokazuje, że wydobycie gazu łupkowego może mieć pozytywny wpływ na całą gospodarkę.

Jako ostatni w konferencji głos zabrał Andrzej Szczęśniak - niezależny ekspert gazu płynnego i ziemnego oraz bezpieczeństwa i polityki energetycznej. Receptą na sukces i bogacenie się na gazie łupkowym są potężne zasoby, postęp technologiczny i świetne otoczenie prawne – zauważył Szczęśniak. Na podstawie informacji przytaczanych przez ostatniego z prelegentów dotyczących treści opublikowanych przez Wikileaks widać, że polityka energetyczna Stanów Zjednoczonych opiera się na otwieraniu nowych rynków surowcowych i zajmowaniu ich (lock in). Co istotne, przez dotychczasowe działania Polska potwierdza scenariusz, w którym współpracujemy z Amerykanami, a nie Europą w sprawie „łupków”.

Ciekawe są także dwa scenariusze przyszłości „łupków” w Polsce, które prezentuje ekspert w sprawach gazu. Pierwszy z nich to taki, w którym następuje przełom w przemyśle energetycznym, a państwo się na tym bogaci – taki model wystąpił w Norwegii i jest atrakcyjny z punktu widzenia Polski, więc powinien być przez nią realizowany. W drugim ze scenariuszy do kraju o zasobach surowcowych przyjeżdżają zagraniczni inwestorzy, a kraj wpada w pewnego rodzaju pułapkę inwestycyjną. Ten model realizowany był w Nigerii i uznawany jest za niepożądany. Wydaje mi się, że Polska nie odbyła pewnej lekcji – stwierdził Szczęśniak - tego, że przyjadą obce firmy i będą działały na własną rękę, wszyscy byle szybciej. Trzeba również podkreślić, że amerykański model działań w sprawie gazu łupkowego jest w Polsce niemożliwy do powtórzenia ze względu na wielkość skali i uwarunkowania.

Andrzej Szczęśniak pytany o wysuwany ostatnio pomysł utworzenia ministerstwa energetyki (w niektórych państwach funkcjonuje ono obecnie, a w Polsce taki resort istniał za czasów PRL) stwierdził, że ten pomysł nie przejdzie. Dlaczego? Ponieważ ministerstwo energii jest charakterystyczne dla państw, które czerpią zyski z przemysłu ekologicznego (np. w Niemczech), a w Polsce takiej gałęzi nie ma. Prelegenci wyraźnie podkreślali znaczenie dywersyfikacji, która pozwoli na zrównoważenie bilansu energetycznego Polski.

Wygląda więc na to, że sprawa gazu łupkowego jest ciągle żywotnym interesem państwa. Pomimo perspektywy profitów płynących z eksploatacji złóż należy jednak najpierw skupić się na dokładnym określeniu miejsc, w których znajduje się surowiec. Aby realizować scenariusz przytaczany przez Andrzeja Szczęśniaka – model norweski – należy postępować tak jak stwierdził Przemysław Krogulec – ostrożnie i cierpliwie.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ukraina, Rosja i UE w gazowym klinczu

Reakcja na wydarzenia na Ukrainie w pierwszych miesiącach 2014 roku po raz kolejny pokazała, w jakim klinczu znajdują się Unia Europejska, Rosja i Ukraina. Z Rosji pochodzi trzecia część...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".