„Gazeta Polska Codziennie”– tabloid profilowany patriotycznie?
    Gazeta Polska6 · tabloidyzacja10 · PiS200 · wybory do Sejmu 201148
2011-09-12
W miniony piątek, 9 września, zadebiutowała „Gazeta Polska Codzienna”. Jak łatwo zgadnąć jest to dziennikowa mutacja tygodnika „Gazeta Polska”, zdefiniowana przez swego naczelnego, Tomasza Sakiewicza, jako „tabloid, który jednocześnie jest dynamitem politycznym”. Ponieważ od małego lubiłem bawić się niebezpiecznymi materiałami, postanowiłem spróbować dynamitu pana Sakiewicza.

Zdaniem redaktora naczelnego nowego dziennika termin premiery jest symboliczny i niesie historyczne konotacje. Oto 8 września 1939 roku przestała się ukazywać „Gazeta Polska – pismo codzienne”. Był to dziennik Piłsudczyków, patriotów i reformatorów. Pisywał do niego Witkacy, a sam Marszałek niejednokrotnie wypowiadał się na jego łamach w dość niewybrednych słowach na temat polskiej polityki.

Współczesny spadkobierca tej tradycji ma stanowić odpowiedź dla „postkomunistyczno-liberalnej” propagandy, spowodowanej oddaleniem się „mediów i elyt” od „ulicy”. Tam właśnie „Gazet Polska Codziennie” widzi swoich czytelników. - Ulica nie ufa władzy i jej mediom. Ulica nie wyśmiewa się też z polskich tradycji patriotycznych. - Podpowiada kolejny dziennikarz „Gazety Polskiej”, Piotr Lisiewicz. Dlatego „GP Codziennie” ma pisać prosto, lecz na poziomie. - Typ skandalu charakterystyczny dla tabloidów śmiało może na naszych łamach zastąpić poczucie humoru w stylu Wiecha - wyjaśnia autor. A jak wygląda rzeczywistość?

„Codziennie” śmieszy, tumani, przestrasza

Nie załapałem się na pierwszy numer tej wydawniczej sensacji, ale udało mi się nabyć numer weekendowy. Okładka faktycznie sensacyjna, ale mocno zalatująca tabloidem. Tytuły niestety nie miały w sobie nic z Wiecha. W centrum zdjęcie prezesa Kaczyńskiego z hasłem „Brat wiedział, że go śledzili”. Reszta równie sensacyjna: „Wałęsa przepowiedział mi szubienicę”; „Krach Europy, złotówka nad przepaścią”; „Niemcy biorą Grecję”. Na samej górze dziwnie spasione zdjęcie pani Prezydent Warszawy z podpisem „Bufetowa daje Hiszpanom, a dzieci bez basenu” – tu miałem zdecydowanie brukowcowe skojarzenia, ale nie uprzedzajmy faktów.

W środku same sensacje, ale niestety żadnych niespodzianek. Pierwsze strony to głównie komentarze Ryszarda Czarneckiego i Anity Gargas oraz kilka mocnych oskarżeń wobec wszystkich poza PiS partii politycznych. Finezji niewiele, za to dużo politycznego zaangażowania. Od razu wiadomo kto jest zły, a kto dobry. Dobrzy są np. laureaci różnych nagród „Gazety Polskiej” kandydujący do Sejmu. Dziwnym trafem są to sami politycy PiS, z Antonim Macierewiczem i Agentem Tomkiem na czele. Ten ostatni udzielił też wywiadu, z którego jasno wynika, jak został pokrzywdzony przez reżim Tuska.

Jego wyznania sąsiadują z wypowiedziami Jarosława Kaczyńskiego na temat inwigilacji jego brata przez ABW, programu wyborczego i wolności słowa. Co ciekawe, dla prezesa PiS wolność słowa oznacza przede wszystkim możliwość swobodnego obrażania Michnika „bez obawy przed więzieniem”. Ciekawe, bo znaczy to, że profesor prawa Jarosław Kaczyński nie odróżnia prawa karnego od cywilnego. Myli mu się paragraf o obrazie „organów państwa” z kwestią cywilnego procesu o zniesławienie.

Gdzie ten Wiech?

Niestety, wbrew zapowiedziom red. Lisiewicza, nie znalazłem nic na poziomie Wiecha. Szczerze mówiąc poziom „dziennikarstwa” zdaje mi się nieco żenujący i chyba nie do końca rzetelny. Jak inaczej opisać tekst, zatytułowany „Bufetowa daje Hiszpanom” – jeśli jest on dwuznaczny przypadkowo, to świadczy jedynie o niekompetencji. Choć spodziewam się raczej świadomego działania. W tej sytuacji maniera nazywania Prezydent Warszawy per „Bufetową” i HGW, pasujący do bloga, a nie poważnej podobno gazety. Z resztą treść zdaje mi się równie kompromitująca jak tytuł.

Ostatnie kilka stron, poza programem TV (jest nawet TVN!) i krzyżówką, to żenująca kolekcja anonimowych przytyków i złośliwości w stylu klasycznego brukowca najniższej próby. Niektórzy silili się w nich na finezyjne nawiązania, np. do „Lisa i Kozła” Mickiewicza, w nawiązaniu do sytuacji Hanny Lis w TVP. Inni walą z grubej rury sensacją - Joanna Krupa (chyba jakaś modelka) lubi Kaczyńskiego, a wąsów nie! – „super” wiadomość.

Jedynie Jan Pietrzak wystąpił tu „z podniesiona przyłbicą”, racząc nas kilkoma żarcikami w stylu - W Dolomitach spadł pierwszy śnieg. Premier Tusk lubi tam jeździć na nartach. Dać mu urlop i niech zjeżdża, niech zjeżdża, niech zjeżdża… - Przyznaję, że przez szacunek dla autora za jego wcześniejszą twórczość, wybrałem żarcik najbardziej finezyjny i bez Chucka Norrisa. Szczerze mówiąc, po tym autorze spodziewałbym się więcej polotu. Szkoda było czytać. Niemniej dotarłem w ten sposób do ostatniej strony. Konkluzja?

Brukowiec mocno zaangażowany

Wnioski, niestety spodziewane przez red. Sakiewicza, czyli nie powiem wiele dobrego. Mimo usilnych starań nie znalazłem w „Gazecie Polskiej Codziennie” „humoru godnego Wiecha”, za to wiele taniej sensacji i tabloidowego stylu. W zasadzie bardziej w stylu brukowca sprzed paru lat, niż dzisiejszych tabloidów, które mocno się „ucywilizowały” . Faktycznie, wygląda na to, że gazeta szuka dla siebie i PiS poparcia na ulicy. „Gazeta Polska Codzienna” to próba powtórki z „Gazety Wyborczej” sprzed 20 lat, zmieszanej z brukowcem. Czyli mocno zaangażowany start w czasie wyborów, plus coś do rozcieńczenia politycznej agitacji. Nawet spoty reklamowe są tak nasycone ideologicznie, że nie wszystkie telewizje zgodziły się je publikować. Mogą państwo obejrzeć i zdecydować sami.



Wracając do samej gazety, odniosłem wrażenie, że celem nie jest jednak podniesienie poziomu i merytoryki tej „dyskusji ulicy z establishmentem”, lecz odpowiednie nią sterowanie. Wskazuje na to również odwoływanie się do „liderów ulicy” i jej „autorytetów”. - Ostatnie miesiące pokazały, że Polska Ulica ma swoich liderów – są nimi kibice piłkarscy, którzy głośno mówią, że nie wierzą kłamstwom prorządowych mediów. - napisał cytowany już Piotr Lisiewicz wskazując, kto poniesie sztandary przeciw zgniłym elitom. Dlatego w gazecie ma być dużo sportu, a wśród felietonistów znajdą się, cytując znów Lisiewicza, - liderzy grup kibicowskich z całego kraju. Chce je dla nas pisać – z aresztu – gniazdowy kibiców Legii Piotr „Staruch” Staruchowicz.

Jak widać spektrum autorytetów szerokie, od Rymkiewicza i Pietrzaka, po „Starucha”. Nie opuszcza mnie wrażenie, że „Gazeta Polska Codziennie” ma być nie tylko codziennym aneksem do „Gazety Polskiej”, ale też ofertą dla czytelnika, którego przerasta zrozumienie np. „Uważam Rze”. Nie każdy zrozumie skrzące się inteligentniejszą złośliwością, czy oskarżeniem wobec „Salonu” teksty Pospieszalskiego czy Ziemkiewicza. Dla tych odbiorców świetne są felietony „Starucha” oraz niewybredne żarciki Pietrzaka. W każdym razie, Ja się już więcej na „Gazetę Polską Codzienną” namówić nie dam i państwu też raczej odradzam. Ze swym szlachetnym przodkiem nie ma ona nic wspólnego. Nie wiem tylko, czy bardziej brak tu następcy Wiecha, czy Piłsudskiego.




Komentarzy: 3

Lucjan
12 września 2011 (21:12)
a co dzisiaj było
imperium Michnika, jakieś lokale Michnika itd. To są ludzie, którzy myślą kategoriami wywrotowymi wręcz. Ich nie interesuje silna Polska. Bo straciliby rację bytu? Kto za nimi stoi? PiS? Wątpię - mimo wszystko Kaczyński ma jakieś poczucie przyzwoitości.

Junior
13 września 2011 (07:51)
oni wszyscy odlatują
nie mam o prostu innego zdania. To jest tak naładowane fałszywymi emocjami i domniemaniami winy, to jakiś koszmar jak to sie czyta. Niestrawne insynuacje podane w papce, że to ze śledztwa, obserwacji dziennikarskich. Pytanie się nasuwa tylko jedno. Komu i czemu ma to służyć.

Chorwat
15 września 2011 (07:40)
mamy wolność słowa
to oznacza, że mogą pisać w zasadzie co chcą....o ile będzie to prawdą. Problem w tym, że oni wcale nie boją się procesów za kłamstwa, które po prostu w pierwszych numerach się wylewają z łam gazety. Procesy zrobią im reklamę, powiedzą jaki system jest na nich cięty, jak system potrafi zabijać wolne słowo. Wywrotowiec to określenie bardzo słabe przy ich sposobie działania i myślenia. Oni za cel mają Polskę słabą. A młodzi idą w to jak w dym.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Czy w mediach rozrywka rozbiła misję?

Media przechodzą ostatnimi czasy głęboką metamorfozę. Zmienia się nośnik informacji, a jej „trzon” coraz bardziej zależy od preferencji odbiorcy. Dzieci rosną wraz z tabletami, czas...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".