Wódkę należy mieć zawsze przy sobie. Po pierwsze, życie dostarcza niezliczonych okazji do napicia się i nie należy pozwolić, by okazje... 
Laboratorium Dramatu w Warszawie
„Inną historię dziś wam opowiemy” – tymi słowami, w gliwickich Ruinach, zaczęła się wczorajszego... 
Sala teatru KTO, do rozpoczęcia spektaklu jeszcze kilkanaście minut. Atmosfera już ogromnie rozluźniona, przez widownie przebiegają wybuchy... 
Agata Duda - Gracz po raz kolejny zabiera widzów w podróż po świecie bajek ze smutnym finałem. Jej adaptacje Szekspira („Otello”), Geneta... 
Eugene Ionesco to jeden z najwybitniejszych (oprócz Becketta, Geneta czy Pintera ) przedstawiciel teatru absurdu. Mistrz łączenia tragizmu z... 
Wywiad z Januszem Marynowskim- dyrektorem orkiestry Sinfonia Varsovia, która jest organizatorem tegorocznego Festiwalu Chopin Open La Folle Journée... 
Agata Duda - Gracz po raz kolejny zabiera widzów w podróż po świecie bajek ze smutnym finałem. Jej adaptacje Szekspira („Otello”), Geneta... 
Czy na pewno?
Włodarz Mariboru (Europejska Stolica Kultury 2012) jest przekonany, że tytuł ESK to przede wszystkim koncerty U2 i Madonny. Nie... 
Takiego skandalu w polskim teatrze nie było już dawno. Wreszcie wydarzyło się coś, co przesłoniło jedną z bardziej oczekiwanych premier... 
Wizja świata ojca i syna.
Co może oznaczać tytuł wystawy Meandry dialogu? Z pewnością wskazuje na trudności w nawiązaniu porozumienia,... 
„Ostatnie Kuszenie” w Łaźni Nowej
Był Mistrz. Albo reżyser, skandalista, kontestator. Czegokolwiek by o nim nie myśleć, to skoro w teatrze, na scenie, podczas drugiej premiery, popełnił samobójstwo, to musiało się skończyć spektaklem. Albo zacząć – na razie Ostatnie... 
Damian Chrobak – fotografia uliczna
Dla fotografa zajmującego się tak zwaną fotografią uliczną tematy leżą na ulicy. W Londynie zaś ulic jest milion. Nie znaczy to jednak, że tak łatwo jest wykonać zdjęcia jakie prezentuje Damian Chrobak w naszej wirtualnej galerii. Do... 
Jesienią minie pięć lat rezydencji niezależnego Instytutu Sztuki Wyspa w znajdującym się na gdańskich terenach postoczniowych budynku dawnej Zasadniczej Szkoły Budowy Okrętów. Twórcy instytucji Aneta Szyłak i Grzegorz Klaman w miarę upływu czasu rewidują swoje poglądy na temat jej architektonicznego wizerunku. Coraz bardziej skupieni na kontekście miejsca, doceniają oddaną im we władanie przestrzeń, odmawiając uzurpowania sobie prawa do władzy.
Ceglany budynek szkoły powstał w 1940 roku. Do dziś przetrwała jego połowa. Usytuowana w bliskości stoczniowego muru, obrośnięta wysoką trawą, spokojna, klasyczna bryła otoczona jest stoczniowymi instalacjami. Zmatowiałym blaskiem świecą pęki rur, przeciągnięte nad sąsiadującą z Wyspą ulicą, która kiedyś ma być główną arterią Młodego Miasta. Z drugiej strony muru prężą się, jakby na baczność stojące, wysokie gdańskie kamienice.
W 2004 roku, kiedy zajmowali budynek, kuratorzy i twórcy idei Instytutu ze swoich oczekiwań względem instytucji sztuki uczynili temat wystawy. Ich oczekiwania były wynikiem wcześniejszych doświadczeń. Aneta Szyłak prowadziła miejskie Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia w Gdańsku, została odsunięta ze stanowiska dyrektorki ze względu na rodzaj pokazywanych w galerii wystaw, które nie spodobały się samorządowcom. Grzegorz Klaman – twórca kultowej „Wyspy”, galerii początkującej pod gołym niebem pośród ruin Wyspy Spichrzów, po tym, jak władze gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych wymówiły mu umowę najmu lokalu na Chlebnickiej, w którym pokazał „Pasję” Doroty Nieznalskiej, po latach znalazł się znowu bez swojego miejsca. Szyłak i Klaman - bezkompromisowi zwolennicy niezależności sztuki - wykorzystali okazję, właściciel terenów postoczniowych, kierując się popularną w całej Europie strategią marketingową, zapraszał artystów do „oswajania” poprzemysłowych obszarów, które w przyszłości miały stać się częścią komercyjnego projektu Młodego Miasta.
Pierwsza wystawa w IS Wyspa „BHP” (Zdrowie & Bezpieczeństwo) miała odzwierciedlać krytykę zależności i kontroli, sprawowanej nad instytucjami sztuki przez polityczne elity. Jej drugim, nie mniej ważnym aspektem była kwestia wzajemnych relacji sztuki i architektury. Kuratorzy obserwowali to, co działo się na świecie z galeriami i muzeami. Z jednej strony „white cube” odcinał sztukę od lokalnego kontekstu, ukrywając w swoim z pozoru neutralnym opakowaniu mechanizmy kontroli. Z drugiej - wciąż żywy „efekt Bilbao” sprawiał, że spektakularna, dominująca, oryginalna, a co za tym idzie osobna i przytłaczająca, architektura zostawiała sztuce niewielką przestrzeń ekspresji, o porozumieniu nie było mowy. Otwarci na to, z czym spotkali się w stoczni, na wielowarstwowy kontekst (także architektoniczny) miejsca, ukształtowanego jak miasto w mieście, postanowili odnieść się do budynku dawnej szkoły z szacunkiem i ze zrozumieniem. Mając zaufanie do biorących udział w wystawie artystów, razem z nimi dokonywali niewielkich zmian, artystycznych interwencji w jego wnętrzu. Powstały wtedy prace, na stałe wpisujące się w przestrzeń Wyspy: tekstylne aranżacje „Personel 4” Maureen Connor, instalacja, będąca jednocześnie biurem Anety Szyłak, wyrąbana w ścianie ludzka postać Oscara Dawickiego, czy niezwykły mural Ellen Harvey „Derenovation” - artystka znalazła na ścianie szkoły w jednej z sal ledwo czytelny niemiecki napis, odrestaurowała resztki liter i oryginalny kolor ściany, domalowała obrazy z widokami wnętrza dawnej szkoły jeszcze przed wstępnym remontem.
Zobacz również
Jedną z prac, prezentowanych podczas wystawy „BHP”, był dyplomowy projekt dla Wyspy młodych gdańskich architektów Roberta Brodzińskiego i Andrzeja Niegrzybowskiego. „Maszyna medialna” była ich interpretacją rewitalizacji i adaptacji budynku dawnej szkoły do nowych warunków funkcjonowania w Młodym Mieście. W stosunku do dzisiejszych niecałych 3 tys. m powierzchni użytkowej projekt zakładał jej powiększenie do 4 tys. Budynek miał być wyższy - bazą dla nowej formy, opartej na estetycznych założeniach rosyjskiej konstruktywistycznej awangardy, była stara, ceglana struktura.
Po kilku latach korzystania z budynku, a raczej odkrywania jego tajemnic, wsłuchiwania się w jego głos i w głosy ludzi, artystów, architektów, dizajnerów, kuratorów, którzy zmagają się z wciąż na nowo odkrywaną autentycznością tego miejsca, Aneta Szyłak i Grzegorz Klaman nadal mówią o lokalnym kontekście i rezygnacji z nadmiaru. Dziś brzmi to mniej rewolucyjnie, niemal jak norma. Niewielkie gesty, jakimi dotykają budynek, myśląc o jego przebudowie, są spowodowane z jednej strony praktyką, codziennymi ograniczeniami, jakimi żyje niezależna finansowo organizacja, zajmująca się promocją sztuki, ale też przekonaniem, że tworzenie instytucji na każdym z pól jest procesem otwartym. Mieszcząca takie postulaty architektura musi być tego otwarcia i elastyczności symbolem.
Rewitalizacja to dosłownie – przywrócenie do życia, ożywienie zdegradowanych obszarów miast, znalezienie dla nich nowego zastosowania. Jak podają encyklopedie, rewitalizacja jest zespołem działań z zakresu budownictwa, planowania przestrzennego, ekonomii i polityki społecznej, których celem jest doprowadzenie do poprawy funkcjonalności, estetyki, wygody użytkowania i jakości życia w rewitalizowanym zespole. Gdy zechcemy poszerzyć ów zakres o myślenie o nowych związkach, nowych praktykach i jakościach, łączących osobne do tej pory dziedziny kultury, nauki, życia, gotowe rewitalizacyjne recepty przestaną być sensowne i atrakcyjne. Czy wynikiem rewitalizacji budynku Wyspy musi być gotowy projekt architektoniczny? Czy wynikiem rewitalizacji budynku Wyspy może być opowieść o charakterze tego miejsca, którą ktoś z wysiłkiem, inwencją, z czasem z niego odczytał? Czy wynikiem rewitalizacji budynku Wyspy może być jej odmowa? Albo poparta badaniami odpowiedź na pytanie, co składa się na jego autentyczność i aurę? To rodzaj rewitalizacji, która być może jest alternatywą dla nieudanych jak dotąd rewitalizacyjnych prób w Polsce.
IS Wyspa




Powódź w Polsce powoduje ogromne straty finansowe, których dzisiaj na dobrą sprawę nikt nie jest wstanie oszacować. Większość ekonomistów jest zdania, że szkody spowodowane...
Próba odpowiedzi na pytanie o to, czy mamy w Polsce lewicę była jedynie zasygnalizowaniem szerszego problemu dotyczącego tej strony sceny politycznej. Przyznać należy, że...
24 maja to w Kościele Katolickim dzień modłów za chrześcijan w Chinach. Matteo Ricci, przybywszy do Chin, na początku zrobił błąd. Ujrzawszy mnichów buddyjskich, w ich skromnych...