Generalna na Miodowej
    teatr72 · Dramat106 · premiera teatralna6
2011-11-22
Dyplomy aktorskie w Akademii Teatralnej to zawsze wielkie wydarzenie. Nadzieja dla młodych adeptów sztuki aktorskiej, że po czterech latach intensywnej pracy, w końcu zostaną zauważeni i będą mogli zmierzyć się z realiami, jakie panują poza murami rodzimej uczelni.

Tym razem na warsztat wzięto sztukę amerykańskiego pisarza pochodzenia ormiańskiego Williama Saroyana “Zabawa jak nigdy”. Ten przedstawiciel współczesnego dramatu amerykańskiego otrzymał za nią nagrodę Pulitzera, której jednak nie chciał przyjąć, komentując swoją odmowę tym, że sztuka nie powinna podlegać komercyjnym kryteriom. Myślę, że ta dewiza przyświecała też twórcom spektaklu na Miodowej pod wodzą Wiesława Komasy.

Akcja „Zabawy jak nigdy” dzieje się w portowym barze San Francisco, do którego przychodzą ludzie, by napić się piwa, pozwierzać barmanowi – każdy z nas zna takie miejsca, gdzie w gwarze rozmów, w oparach dymu i alkoholu, ludzie szukają zapomnienia. I tutaj niby jest podobnie. Nick (Wojciech Romańczyk) – właściciel knajpy – jest szczerym i pomocnym gościem, który przyniesie piwo, a jak będzie trzeba to poklepie po ramieniu, czy da pracę przygodnemu przechodniowi. Ma swoich stałych gości, którzy trafiają tu, by choć na chwilę zatrzymać się w życiu, które nie przynosi im satysfakcji i ukojenia. Jest tu zawsze nienagannie ubrany Joe (Kamil Pruban) i jego „chłopak na posyłki” Tom (Otar Saralidze), któremu zawsze daje jakieś dziwne zlecenia, o których zasadności wie chyba tylko on sam. Joe’go prawie zawsze widzimy siedzącego przy tym samym stoliku i zamawiającego szampana na widok kobiet przestępujących próg lokalu, z którymi wdaje się w osobiste rozmowy.

Najpierw jest to Kitty Duval, która w pierwszej odsłonie objawia się nam jako frywolnie ubrana pewna siebie dziewczyna, której marzenia o zostaniu aktorką rewiową tak bardzo przesłoniły prawdę o jej prawdziwym zajęciu. Piękna i powabna, stała się maskotką mężczyzn, traktujących ją przedmiotowo, by nareszcie spotkać ludzi, którzy pomogą jej uwierzyć, że naprawdę ma talent i może jeszcze odnaleźć swoje szczęście. Do takich właśnie ludzi należy Joe – jej anioł stróż, a zarazem cichy wielbiciel, który patronuje jej szczęściu z Tomem, poznanym również w tej knajpie. Ola Domańska w roli Kitty paradującej na niebotycznie wysokich obcasach, przykuwa uwagę i dzielnie radzi sobie z wymagającą niezwykłej dojrzałości rolą nieszczęśliwej dziewczyny, która zatraciła się w świecie rządzonym przez mężczyzn, a jednocześnie wciąż marzy o cieple i bezpieczeństwie rodzinnego domu.

Potem pojawia się tajemnicza i elegancka Mary (Angelika Kurowska). Ona – w przeciwieństwie do Kitty – ma rodzinę, poukładane życie, ale z jej napiętych gestów, nieruchomego spojrzenia, w którym czai się smutek i brak spełnienia, odczytujemy, że to tylko pozory. I niespodziewanie odkrywa w Joe’u swoją bratnią duszę, z którą jednak nie może się połączyć. Ich zastygłe w pożegnalnym uścisku ciała, mówią same za siebie…

To miejsce ma w sobie jakąś magię. Przewija się przez nie gabinet osobliwości, którzy udają kogoś, kim chcieliby się widzieć i marzą, by ludzie ich tak odbierali. Dlatego jest i Henry (Adam Serowaniec), wierzący, że posiada jakiś talent do rozśmieszania, a tak naprawdę jego monologi z duchem rewolucji w tle przerażają lub roztkliwiają. Kit Carsson (Kacper Matula), wyrzucając z siebie potok niestworzonych historii o swoim życiu, wzbudza śmiech i niedowierzanie wśród słuchaczy. Wszyscy oni – z Nickiem na czele – są poczciwcami, którzy próbują jakoś przetrwać, pocieszając się swoimi fantazmatami. Ale nie ma tu postaci ewidentnie złych, może poza bezwzględnym policjantem Blickiem (Kamil Siegmund), który pojawia się w knajpie, by zaprowadzić porządek, ale sam zagubił się w obrazie tego, który uporczywie strzeże moralności i w gruncie rzeczy skazany jest na przegraną. Przejmująca jest scena, w której pijany Blick mówi o zwyczajnym spokojnym życiu, sytuującym się dla niego tylko w sferze marzeń, że zamiast „ścigać kurwy”, wolałby przeprowadzać dzieci przez ulicę albo spacerować chodnikiem i po prostu beztrosko gwizdać. W tym pijackim monologu łagodne tony przeplatają się z agresją, która wynika z niezgody na system, w którym przyszło mu tkwić. Ale nie czuje się na siłach, by cokolwiek zmienić, a co gorsza upokarza innych, znęcając się nad nimi psychicznie i fizycznie.

Dużym atutem tego spektaklu jest atmosfera, jaką stworzyli młodzi aktorzy, dzięki przesyconej emocjami, a jednocześnie niezwykle opanowanej grze. Widać, że bardzo dojrzale podeszli tu do psychologicznej złożoności swoich postaci. Wielu z nich, poza świadomą grą aktorską, jest też uzdolnionych muzycznie i sami stworzyli warstwę dźwiękową spektaklu, co widać w kilku popisach, m.in. akompaniującej na fortepianie, akordeonie i gitarze, męskiej części obsady, wzruszającemu wykonaniu Kitty, która śpiewając za Niną Simone, prosi Boga, żeby nie pozwolił jej być źle zrozumianą, co w jej sytuacji jest bardzo wymowne.

W jednej ze scen z ust Joe’go padają słowa, że życie jest sztuką, a każdy z nas codziennie odbywa próbę generalną. Ten spektakl jest taką próbą dla tych młodych ludzi, którzy podobnie jak bohaterowie Saroyna, z pewnością na tym etapie życia, o krok od ukończenia szkoły, mają mnóstwo wątpliwości i pytań odnośnie swojej przyszłości. I pewnie jeszcze niejednokrotnie będą się z tym zmagać, ale praca, którą wykonali, pozwala mieć nadzieję, że tym razem – w przeciwieństwie do swoich bohaterów – wszystko dopiero przed nimi. Bowiem „Zabawa jak nigdy” to piękny poetycki, dojrzale zagrany i autentycznie poruszający spektakl. Muszę przyznać, że dawno teatr nie dostarczył mi takich wzruszeń.

„Zabawa jak nigdy”, Teatr Collegium Nobilium
William Saroyan
Tłumaczenie: Krystyna Tarnowska, Andrzej Nowicki
Reżyseria: Wiesław Komasa
Obsada: Aleksandra Domańska, Angelika Kurowska, Kacper Matula, Kamil Pruban, Wojciech Romańczyk, Otar Saralidze, Adam Serowaniec, Kamil Siegmund


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Zaproszenie: 2. Festiwal Wybieram Wschód!

Partnerstwo Wschodnie to idea znacznie wykraczająca poza deklaracje polityków i umowy handlowe – to narzędzie integracji europejskiej, most łączący Wschód z Zachodem. Wiara w ten wymiar...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".