Giełdy na świecie dołują – podsumowanie tygodnia na giełdach
    notowania giełdowe129 · Nasdaq9 · chińska gospodarka35 · ceny surowców52
2012-03-25
Mijający tydzień światowi inwestorzy mogą zaliczyć do tych mało udanych, gdyż do kupna akcji nie zachęcały słabe odczyty danych makroekonomicznych, szczególnie ze Strefy Euro i Państwa Środka. W sukurs rynkom nie przyszły stosunkowe dobre informacje z amerykańskiej gospodarki potwierdzające, że poprawa koniunktury za Oceanem ma już trwały trend.

Jednakże oczy inwestorów giełdowych w tygodniu zwrócone były głównie na chińską gospodarkę, z której napływają coraz niepokojące sygnały o stan koniunktury w następnych kwartałach. Mimo wszystko w kończącym się tygodniu najlepiej radziły sobie indeksy w Nowym Jorku, z kolei na przeciwległym biegunie były indeksy na Starym Kontynencie, znaczne spadki nie ominęły także Azji.

Wall Street: Szósty tydzień indeksu NASDAQ w trendzie wzrostowym

Początek tygodnia na Wall Street zaczął się od kontynuacji trendu wzrostowego, jednakże przy braku znaczących odczytów danych makroekonomicznych. W poniedziałek za Oceanu napłynęły jedynie informacje z amerykańskiego rynku nieruchomości dotyczącego indeksu NAHB (Krajowe Stowarzyszenie Budowniczych Domów) mierzącego nastroje na rynku, który ukształtował się marcu na poziomie 28 pkt. wobec identycznego poziomu w lutym, aczkolwiek poniżej konsensusu rynkowego 30 punktów. Jednakże wydarzeniem poniedziałkowej sesji było ogłoszenie przez spółkę Apple zamiaru wypłaty dywidendy 2,65 $ na akcję i dokonanie procesu odkupu akcji. Dzięki temu akcje spółki podrożały do 601,10 dolarów, co jest najwyższym poziomem w historii.

Na pomoc akcjom przyszły również informacje z banku Goldman Sachs, który podwyższył cenę docelową akcji z wcześniejszych 660 do obecnie 700 dolarów, argumentując to pojawieniem się wielu dodatkowych pozytywnych impulsów, które powinny wpłynąć na kontynuację wzrostu cen akcji. Warto również odnotować, że spółka Apple sprzedała od zeszłego piątku już aż 3 mln sztuk nowych iPad, ustanawiając tym samym rekord sprzedaży tabletów w pierwszym tygodniu. Zwyżki cen paliw za Wielkim Murem, raport z koncernu BHP Billiton (największej globalnej spółki wydobywczej) o spowolnieniu produkcji stali w Chinach oraz informacji ze Stowarzyszenia Chińskich Producentów Aut o redukcji w dół prognoz sprzedaży samochodów na rynku Państwa Środka spowodowało to, że podczas wtorkowej sesji wśród inwestorów powróciły obawy o przyszłość globalnej koniunktury. Chętnym do kupna akcji na pomoc nie przyszły stosunkowo pozytywne dane makro z amerykańskiej gospodarki dotyczące lutowej liczby pozwoleń na budowę domów – wzrost do poziomu 717 tys. wobec 682 tys. w styczniu i zdecydowanie powyżej oczekiwaniom rynkowym 690 tys. – oraz wskaźnika liczby rozpoczętych budów w tym samym miesiącu – 698 tys. wobec 706 tys. w styczniu i minimalnie poniżej konsensusu rynkowego 699 tysięcy.

Kontynuację trendu spadkowego mieliśmy w środę przy kolejnej dawce informacji rynkowych. Z odczytu danych makro, w lutym wskaźnik sprzedaży domów na rynku wtórnym wyniósł 4,59 mln wobec 4,63 mln w styczniu i minimalnie poniżej prognoz rynkowych 4,60 miliona. Ponadto mieliśmy do czynienia z wystąpieniem szefa Rezerwy Federalnej, Bena Bernanke, który wyraził gotowość Fedu do działania w celu utrzymania stabilności gospodarki, jeżeli ponownie powrócą niepokoje na Starym Kontynencie. Według Bernanke obecna sytuacja w Europie uległa poprawie i nie wywiera w chwili obecnej aż tak negatywnego wpływu na amerykańską gospodarkę, jak miało to miejsce kilka miesięcy wstecz. W opinii szefa Fedu lekarstwem na pełne rozwiązanie kwestii kryzysu fiskalnego w Strefie Euro powinno być dalsze wzmacnianie systemu bankowego poprzez wprowadzenie mechanizmów stabilizacyjnych. Z kolei z publikacji comiesięcznego sondażu przeprowadzonego wśród menadżerów funduszy przez Bank of America – Merrill Lynch wynika optymizm co do dalszych perspektyw wzrostów dla światowej gospodarki i rynków akcji. Przekonanie o dobrych prognozach dla globalnej koniunktury jest zawsze równoznaczne ze wzrostem apetytu na ryzykowne aktywa. W podobnym tonie wypowiedział się inny czołowy amerykański bank Goldman Sachs który z kolei stwierdził, że przed rynkiem akcji jest kilka lat w trendzie wzrostowym, a w odstawkę powinny pójść na dłuższy czas papiery dłużne.

Kolejne niepokojące sygnały z Państwa Środka oraz gorsze odczyty danych fundamentalnych z Eurolandu spowodowały, że czwartkowa sesja przebiegała przeważnie przy podaży akcji. W sukurs indeksom nie przyszły nawet stosunkowo pozytywne informacje z amerykańskiej gospodarki, które kolejny raz obrazują trwalszą poprawę koniunktury za Oceanem. Jednakże dla rynku okazały się one nie wystarczające, ponieważ są coraz większe obawy o kondycję całej światowej gospodarki, z Chinami i Strefą Euro na czele. Z danych z gospodarki USA, bez wątpienia na czoło czwartkowej sesji na Wall Street wysunęły się dane z rynku pracy, dokładnie mówiąc spadek liczby osób ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych na obecnie poziomie 348 tys. tydzień do tygodnia, najniżej od lutego 2008 roku, wobec 353 tys. w zeszłym tygodniu oraz poniżej konsensusu rynkowego 354 tys. osób. Pozytywnie zaskoczył również odczyt indeksu wskaźników wyprzedzających – Conference Board (wskaźnik kierunku zmian gospodarczych w nadchodzącym okresie), który odnotował w lutym wzrost o 0,7 proc. wobec 0,2 proc. w styczniu i powyżej prognoz rynkowych na poziomie 0,6 procent. Z kolei bez zmian w styczniu w ujęciu miesięcznym pozostał indeks HPI, wskaźnik zmian cen domów jednorodzinnych w Stanach Zjednoczonych, aczkolwiek poniżej oczekiwaniom rynku wzrostu o 0,3 proc. m/m.

Optymizm na rynku powrócił w piątek, aczkolwiek nie zmienia to jednak faktu, że mijający tydzień dla indeksów S&P500 i Dow Jones był najgorszy pod wpływem poziomu notowań w od początku bieżącego roku. Po zupełnie przeciwnej stronie znajduje się obecnie technologiczny NASDAQ, dla którego mijający tydzień jest szóstym z rzędu tygodniem w trendzie wzrostowym. Wracając jednak na parkiet, w piątek mieliśmy wyłącznie jeden znaczący odczyt wskaźnika z amerykańskiej gospodarki – według rządowej agencji wchodzącej w skład Departamentu Handlu, opublikowano lutowy raport obrazujący ilość sprzedanych nowych domów (wybudowanych w roku bieżącym lub poprzednim), który wyniósł 313 tys., co jednak jest słabszym wynikiem w stosunku do stycznia 318 tys. oraz oczekiwań rynkowych na poziomie 325 tys. Warto w tym momencie wspomnieć, że sprzedaż nowych domów stanowi blisko 15 proc. z całościowego amerykańskiego rynku nieruchomości. Dlatego też cieszy, że piątkowa sesja pomimo słabszego odczytu wskaźnika makroekonomicznego oraz niepokojów o stan chińskiej gospodarki i pojawiających się obaw o powtórkę greckiego zadłużenia fiskalnego w stosunku do Hiszpanii, inwestorzy ponownie powrócili do kupna ryzykownych aktywów. Ostatecznie indeksy na Wall Street zakończyły tydzień w umiarkowanych nastrojach – Dow Jones spadł w ujęciu tygodniowym o 1,1 proc., indeks szerokiego rynku S&P500 o 0,5 proc., natomiast nad kreskę zdołał się wybić technologiczny NASDAQ o 0,4 procent.

Unia Europejska: Słabe odczyty wskaźników makroekonomicznych

Mijającego tygodnia do udanych nie zaliczą na pewno rynki europejskie, które otrzymały serie mało optymistycznych danych makroekonomicznych z gospodarek Strefy Euro. Ponadto pojawiają się już na rynku informacje o kolejnym kraju z dużym prawdopodobieństwem bankructwa, Hiszpanii, czego obawy można zobaczyć po wzroście rentowności obligacji. Poniedziałek zaczął się od drobnej korekty po udanym zeszłym tygodniu notowań. Przyczyn należało szukać w pustym kalendarzu publikacji wskaźników fundamentalnych, przez co cześć inwestorów postanowiła wykorzystać sesje do realizacji zysków. Jednym godnym odnotowania była informacja Europejskiego Banku Centralnego o styczniowej nadwyżce na rachunku obrotów bieżących Strefy Euro w wysokości 4,5 mld euro przy 3,4 mld euro w grudniu ubiegłego roku oraz powyżej oczekiwań rynkowych na poziomie 4,2 mld euro.

Ostatecznie przy braku innych impulsów, które mogły by wywrzeć znaczący wpływ na kursy akcji, najważniejsze indeksy w Europie kończą dzień na czerwono. Wtorek na rynkach kapitałowych Starego Kontynentu przebiegał w podobnym tonie. Inwestorzy w dalszym ciągu realizowali zyski z ostatnich tygodni wzrostów, gdyż w sukurs indeksom nie przyszły nawet pozytywne informacje z amerykańskiego rynku nieruchomości. Z danych makro ze Starego Kontynentu, inflacja PPI w lutym w Niemczech wyniosła 3,2 proc. r/r wobec 3,4 proc. w styczniu, zgodnie z oczekiwaniami rynkowymi. Z kolei w Szwajcarii produkcja przemysłowa w IVQ11 odnotowała wzrost o 7,9 proc. kw/kw wobec spadku o 2,0 proc. kw/kw podczas wcześniejszego odczytu. Optymizm wśród inwestorów powrócił w środę, jednakże przy braku znaczących impulsów dających nadzieje na trwalsze wzrosty. Zapał do dalszych zakupów studziło oczekiwanie inwestorów na czwartkową solidną dawkę odczytów wskaźników makroekonomicznych z najważniejszych światowych gospodarek, od Azji po Strefę Euro i Stany Zjednoczone.

Niestety w sukurs bykom w kontynuowaniu trendu wzrostowego nie przyszła oczekiwana czwartkowa publikacja serii danych fundamentalnych z europejskiej gospodarki. Poniżej oczekiwań wypadł niemiecki indeks PMI dla przemysłu i usług za marzec, który odnotował odpowiednio wysokość 48,1 i 51,8 pkt., aczkolwiek poniżej konsensus rynkowego 51,0 i 53,2 punkty. We Francji odczyt PMI dla przemysłu i usług na poziomie 47,6 i 50,0 pkt., poniżej prognozy 50,0 i 51,0 punktów. Podobnie poniżej prognoz wypadły odczyty indeksów PMI dla przemysłu i usług tym razem dla całej Strefy Euro, odpowiednio na poziomie 47,7 i 48,7 pkt. wobec 49,0 i 48,8 w lutym oraz oczekiwań rynku 49,0 i 48,8 punktów. Z kolei w Wielkiej Brytanii odnotowano spadek wskaźnika sprzedaży detalicznej za luty o 0,8 proc. m/m (1,0 proc. r/r) wobec wzrostu w styczniu o 0,3 proc. m/m (1,4 proc. r/r). Także publikacja danych o styczniowym spadku nowych zamówień w przemyśle o 2,3 proc. m/m (3,3 proc. r/r) wobec wzrostu o 3,5 proc. m/m (spadek o 0,4 proc. r/r) podczas wcześniejszego odczytu i poniżej oczekiwań analityków – spadek o 2,0 proc. m/m i 3,0 proc. w ujęciu rocznym. Niestety w sukurs europejskim rynkom nie przyszły lepsze informacje z amerykańskiej gospodarki, szczególnie rynku pracy.

Dlatego też, na wskutek słabych danych makroekonomicznych, indeksy w Europie kończyły dzień spadkami. W zdecydowanie lepsze i mniej oczekiwane nastroje powróciły podczas piątkowej sesji tym bardziej, że nie było znaczących impulsów które mogłyby wskazywać na odwrócenie ostatniego trendu spadkowego. Zaskakujące jest szczególnie to, że z rynku napłynęły niepokojące informacje o wzroście rentowności hiszpańskich obligacji oraz lekko rozczarowujących danych z amerykańskiego rynku nieruchomości. Nie zmienia to jednak faktu, że ogólnie mijający tydzień w Europie był bardzo słaby – brytyjski indeks FTSE100 spadł w ujęciu tygodniowym o 1,9 proc., niemiecki DAX o 2,3 proc., natomiast francuski CAC40 aż o 3,3 procent.

o sytuacji na warszawskim parkiecie, giełdach w Azji i cenach złota i ropy naftowej czytaj na następnej stronie


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Abekonomia przynosi efekty

Japończycy i gospodarka kraju Kwitnącej Wiśni ponownie wraca na tory wzrostu gospodarczego, co można zaobserwować od początku roku po odczytach danych dotyczących m.in. produktu krajowego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".