Głód obecności - „Hadewijch” Bruno Dumonta
    Bruno Dumont1 · All About Freedom3 · festiwal filmowy86 · trójmiasto2
2009-11-17
Organizatorzy filmowej części festiwalu All About Freedom w Trójmieście niespodziewanie, bez promocyjnego szumu uczynili wielką przyjemność wielbicielom nowohoryzontowego kina. Polska premiera nowego filmu Bruno Dumonta, znanego głównie widzom wrocławskiego festiwalu z kontrowersyjnych filmów „Ludzkość” (1999), „Twentynine Palms” (2003), „Flandria” (2006), pokazywanych w głównym konkursie Nowe Horyzonty, zgromadziła w gdyńskim Multikinie zaledwie garstkę widzów. W tak kameralnych warunkach przyszło nam oglądać „Hadewijch” (Wierząca, 2009), film naznaczony średniowiecznym mistycyzmem.

Francuz Bruno Dumont (1958) z wykształcenia filozof i nauczyciel filozofii w szkole średniej, reżyser filmów reklamowych, w 1999 roku do tego stopnia zaskoczył, oburzył, poruszył jurorów canneńskiego festiwalu, że na przekór kontrowersjom wokół jego filmu główną konkursową nagrodę podzielili między „Rosettę” nikomu nie znanych wtedy braci Dardenne i „Ludzkość”. Reżyser, posługując się surowym naturalizmem w opisie małego miasteczka we Flandrii i jego mieszkańców w obliczu wstrząsającego morderstwa 11-latki, stworzył niemal surrealistyczną wizję świata. Efekt, jaki osiągnął i osiąga w kolejnych filmach, zbliżając do siebie agresję życia i jego piękno, dla jednych jest psychodeliczny, innym wydaje się odstręczający.

„Człowiek – mówi Dumont – ma zdolność przeżywania stanów skrajnych”. Zapytany przez dziennikarza, czy jego drugi film, opowiadający o erotycznym związku nie mogących się porozumieć na płaszczyźnie werbalnej Rosjanki i Amerykanina, którzy wyruszają z Los Angeles, by zobaczyć Twentynine Palms i Park Narodowy Joshua Tree, można nazwać eksperymentalnym horrorem, stwierdza: „Tak, bo w nowy sposób kreuje atmosferę napięcia. Chciałem zaskoczyć widzów, pobawić się ich zmysłami i wrażeniami. Już dawno zdałem sobie sprawę z tego, że dzięki umiejętnemu montażowi ujęcia wcale nie muszą być podparte fabułą. Założenie jest takie: film za pomocą bardzo prostej sytuacji wytworzy w widzach uczucie oczekiwania i niepokoju. Dlatego nie chciałem objaśniać scen za pomocą dialogów (...). To byłoby niepotrzebne”.

Jeden z krytyków, pisząc o kolejnym filmie Dumonta - „Flandria”, porównuje jej odpychających, prymitywnych bohaterów – dwóch mężczyzn, rywalizujących o prawo do ciała jednej kobiety, umieszczonych na tle pustych, błotnistych belgijskich pejzaży, do owadów wegetujących w słoiku, którym reżyser przygląda się jak prowadzący badania entomolog. Ta wnikliwa obserwacja, niemal pozbawiona słów, skupiona na ledwie zauważalnych śladach odczuć, będących udziałem postaci, to strategia, jaką posłużył się i w „Hadewijch”. Do wielkich umiejętności Dumonta należy odkrywanie i prowadzenie na planie niezwykłych w swojej autentyczności aktorów-amatorów. W centrum filmowej historii stawia Céline - młodą dziewczynę, studentkę teologii, córkę ministra, która jest postulantką w katolickim klasztorze - zagrała ją fascynująca Julie Sokolowski. Kamera nieprzerwanie lustruje wyraz jej twarzy, zmianę koloru papierowo bladej skóry, próbując zapewne odczytać sens szeptanych przez nią słów, nasyconych poezją modlitw. Śledzi sylwetkę dziewczyny z charakterystycznie uniesionymi ramionami, jakby chciała ukryć w nich głowę, nieśmiałą, jeszcze prawie dziecięcą zmysłowość jej ciała. Nie umknie nam żaden szczegół, najmniejsze drżenie.

„Człowiek – powtarza Dumont – ma zdolność przeżywania stanów skrajnych”. Hadewijch to imię średniowiecznej flamandzkiej mistyczki i poetki, która oddając się Chrystusowi uważała, że jedynie miłość potrafi zaspokoić nasze pragnienia. Céline kocha Boga do szaleństwa i nie ustaje w jego poszukiwaniach. Jest przekonana, że taka miłość musi znaleźć spełnienie nie tylko w sferze ducha, ale i ciała. Dlatego nieustannie szuka Boga uobecnionego, dotykalnego, bo jej ciało pragnie jego dotyku. Ta średniowieczna w duchu obsesja materialności jest z jednej strony rodzajem sprzeciwu wobec nieobecności, współczesnej wirtualności oblubieńca, poszukiwaniem realnego, poruszającego, niezapośredniczonego doświadczenia, z drugiej – wyrazem osobistego, nieistytucjonalnego, rodzącego się poza wspólnotą sposobu na emanację wiary. Charakterystyczny dla Dumonta, naturalizm pozwala mu mówić o tej miłości, o tęsknocie, o fizycznym cierpieniu w sposób przekonujący.

Ciało zimne, wstrząsane dreszczem to przede wszystkim ciało czujące. Céline – Hadewijch zostaje oddalona z klasztoru. Siostry zakonne, widząc jak się umartwia, nie je, zbyt lekko się ubiera, uznają, że jest próżna, skupiona na sobie i że lepiej będzie, gdy Boga poszuka w świecie zewnętrznym. Dlatego wraca do Paryża, do wykwintnego życia, arystokratycznego domu, autystycznych rodziców, od czego ucieka do kościoła, kawiarni, na ulicę. Chłonie urodę świata, będąc nim jednocześnie rozczarowaną, myślami nieobecną. Spotyka młodego chłopaka, muzułmanina, mieszkającego na jednym z podparyskich blokowisk. Odwiedzając Yassine, poznaje jego brata Nassira, który prowadzi spotkania religijnej osiedlowej wspólnoty. To w nim znajdzie bratnią duszę, tak jak ona silnie oddaną Bogu, choć rozumiejącą swoją służbę w skrajnie fundamentalistyczny sposób. Nassir przekona dziewczynę, że boską obecność odnajdzie w działaniu, w walce. Céline przypomina roślinę, która obraca się w stronę słońca, instynktownie, jakby trwała w jakimś bolesnym transie, bez względu na cel i przyczynę nie swojej świętej wojny zechce sprawdzić i tę możliwość spotkania z Bogiem, wstąpi do grupy islamistów, podkładających bomby w mieście.

Céline od samego początku, toczącej się na naszych oczach akcji, jest obserwowana przez jeszcze jedną osobę – młodego mężczyznę, który pracuje na budowie przy klasztorze. To prosty człowiek, pensjonariusz więzienia odbywający karę, postać raz za razem, mimochodem pojawiająca się w filmie, gdzieś na jego marginesie. Po wyjściu z więzienia mężczyzna zostanie zatrudniony w klasztorze i znowu spotka Hadwijch, która tam powróci. Będzie się jej intensywnie przyglądał, zupełnie tak jak my, będzie obok. Czujny, choć zajęty swoimi sprawami. To on ją w ostatniej chwili wyciągnie z wody jak nowonarodzoną, choć w istocie chciała umrzeć. To jego ciało stanie się faktem, będzie tym, na którym się oprze.

Nie jest prawdą, że w filmie Dumonta meandry fabuły - której zarzucano małe prawdopodobieństwo - nie mają znaczenia, albo że tak wymyślona fabuła jest pretekstem dla obrazu, jednak czujemy, że jej organizacja nie jest zwyczajna, składające się na nią sceny, ujęcia mają postać luźno ze sobą powiązanych, niemal osobnych znaków o podwójnym dnie. Charakterystyczną cechą tej organizacji jest też kontrast – prostota i chłód obserwacji w połączeniu z trudną do wyobrażenia temperaturą emocji, wstrząsających ciałem Céline. Zderzenie tych odmiennych jakości buduje napięcie, które nie opuści widzów aż do ostatniego kadru. Zachwyca i przeraża do tego stopnia osobiste, indywidualne doświadczenie wiary, zapewne obce wielu praktykującym katolikom, którzy we wspólnotowych rytuałach szukają przed nim ucieczki. Czy owa wyjątkowość jest obrazem świętości, czy szaleństwa? Mimo całej niematerialności filmowej iluzji – a jednak - dotykamy tu tajemnicy, być może szalenie odległej, a może po prostu nie uwikłanej w zwykły ziemski czas. Są filmy, które powodują, że po ich obejrzeniu z sali kinowej wychodzimy w rzeczywistość tak, jakbyśmy lądowali na innej planecie – to jeden z nich. Wychodzimy z kina lekko drżąc.

Trailer: „HADEWIJCH”


„Hadewijch” Bruno Dumont„Hadewijch” Bruno Dumont„Hadewijch” Bruno Dumont„Hadewijch” Bruno Dumont„Hadewijch” Bruno Dumont„Hadewijch” Bruno Dumont„Hadewijch” Bruno Dumont„Hadewijch” Bruno Dumont„Hadewijch” Bruno Dumont„Hadewijch” Bruno Dumont
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".