Główne koncepcje reformy emerytalnej
    system emerytalny36 · ZUS26 · KRUS10 · finanse publiczne54
2010-07-05
W ostatnich miesiącach, mamy do czynienia z istnym wysypem pomysłów, które w zamiarze powinny rozwiązać problem systemu emerytalnego. Co ciekawe zmienia się język debaty, ponieważ składki które comiesięcznie odkładamy i z których jak wierzymy, otrzymamy w przyszłości emerytury, stały się nagle problemem. Niestety, większość pomysłów, które są nam dzisiaj prezentowane, w istocie nie mają faktycznie poprawić sytuacji zwykłego emeryta. Proponowane rozwiązania mają raczej za zadanie utrzymać kulejący system, który w perspektywie zmian demograficznych, zaczyna dogorywać. W dzisiejszej analizie chciałbym przedstawić kilka autorskich koncepcji, które serwowane są nam z różnych środowisk. Chciałbym tym samym, skłonić czytelników do poważnego potraktowania spraw emerytalnych i wyrobieniu sobie własnego zdania.

Reforma emerytalna

Począwszy od pierwszego stycznia 1999 roku, zaczęła w Polsce funkcjonować reforma emerytalna, opracowana i wdrożona przez rząd Jerzego Buzka. Prace nad jej projektem, poprzedzone były głębokimi dyskusjami, które jasno pokazały, że w niedalekiej przyszłości, Zakład Ubezpieczeń Społecznych stanie się niewypłacalny. Reforma emerytalna, dzieliła metody finansowania rent i emerytur na trzy filary. Kluczową częścią stało się utworzenie drugiego filaru, który został oparty o Otwarte Fundusze Emerytalne, tworzone przez Powszechne Towarzystwa Emerytalne. Oznaczało to odejście od dotychczasowego systemu „umowy pokoleniowej” w której to składki wpłacane na bieżąco, były wydatkowane na natychmiastową wypłatę rent i emerytur dla ludzi osiągających takie przywileje.

W założeniach więc, po dokonaniu kolejnych kilku mniejszych kroczków (między innymi likwidacji wielu przywilejów emerytalnych), system emerytalny w Polsce miał się sam finansować. Napływ środków do OFE, miał również wspierać rozwijający się już wtedy rynek kapitałowy, który obligował do inwestowania składek emerytalnych między innymi w akcje czy obligacje. Niestety, kolejne jedenaście lat, można śmiało nazwać okresem straconym, gdyż nie wprowadzano wtedy żadnych istotnych usprawnień, których system na pewno wymagał. Dzisiaj zbliżamy się do konstytucyjnych progów ostrożnościowych, które zobligują rządzących do cięć i prawdopodobnie osłabią krótkoterminowy wzrost gospodarczy. System emerytalny wymaga natychmiastowych reform i nie można ich odkładać w nieskończoność...

Jolanta Fedak – łatamy dziurę w finansach publicznych

Solą w oku jest na pewno punkt dotyczący zmniejszenia składki przekazywanej do OFE z obecnych 7,3 proc. do 3 proc
Projekt minister Pracy i Polityki Społecznej, ma w swych założeniach kilka ciekawych pomysłów, odchodzi on jednak od koncepcji samofinansowania się systemu emerytalnego. Solą w oku jest na pewno punkt dotyczący zmniejszenia składki przekazywanej do OFE z obecnych 7,3 proc. do 3 proc. Pozostałe 4,3 proc. dostawałby ZUS (poza 12,2 proc. pensji, które otrzymuje obecnie). Pomysł ten spotkał się z krytyką zarówno instytucji prywatnych jak i organów administracji państwowej (m.in. NBP czy KNF). Pani Fedak nie przedstawiła nam żadnych uwiarygodnionych danych, które wskazywałyby na to, że ZUS zarządzi naszymi pieniędzmi w sposób bardziej efektywny. Co więcej, zmniejszenie składki przekazywanej do OFE, zmarginalizuje w ten sposób założenia rozsądnej reformy emerytalnej, wdrożonej w Polsce przed jedenastoma laty.

Na szczęście, pozostałe rozwiązania, które zaproponowała nam minister Fedak, są już rzeczywistym krokiem w celu usprawnienia systemu emerytalnego. Mowa jest tam między innymi o możliwości wyboru przyszłego gwaranta naszych emerytur (ZUS/OFE), możliwości jednorazowej wypłaty całości zgromadzonych środków (w zaprezentowanym projekcie tylko dla najbogatszych Polaków), zwiększenie limitów inwestycyjnych na GPW (powyżej obecnych 40 proc.) czy wreszcie całkowity zakaz akwizycji na rynku wtórnym (koszty takich operacji). Co ciekawe, projekt Jolanty Fedak popiera z całą stanowczością minister Rostowski (wchodząc tym samym w spór z pozostałymi członkami Rady Ministrów), który widzi szansę na sztuczną (wskaźnikową) poprawę stanu finansów publicznych. Według jego wyliczeń, jeśli proponowane rozwiązania nie zostaną wdrożone, dług wynikający z reformy emerytalnej osiągnie w 2060 r. 193,3 proc. PKB, a koszt jego obsługi sięgnie 9,2 proc. PKB. Jak widać, emeryci w tym kraju wreszcie się do czegoś przydają – chociażby do łatania dziury budżetowej.

Jan Krzysztof Bielecki – nacjonalizujemy pieniądze rodaków

Koncepcja Rady Gospodarczej przewiduje, że oszczędzający na własną emeryturę, po osiągnięciu wieku emerytalnego, przeniosą automatycznie pieniądze z OFE do ZUS. Następnie, eksperci ZUSu wyliczą wysokość świadczenia na podstawie „tablic życia”, które uwzględniają zmiany demograficzne społeczeństwa. Żyjemy coraz dłużej (około 5 lat w porównaniu do początku lat 90), kapitał będzie więc dzielony przez większą liczbę lat życia, czego efektem stanie się niższa emerytura. Na osłodę zapowiedziano, że emerytura ma być rokrocznie waloryzowana. Zdaniem Rady, proponowane przez nich zmiany, przyczynią się do mniejszych kosztów wypłaty należnych nam świadczeń. Z tego co już wiemy, OFE miały pobierać do 3,5 proc. od każdej wypłaty. Dużo, ale czy na pewno ZUS poradzi sobie lepiej? Niestety, nie doczekaliśmy się żadnych wyliczeń...

„Reformatorski plan” Rady Gospodarczej również jest kulawy. W efekcie nacjonalizuje nasze pieniądze i przenosi je do funduszu, który jest w 100 procentach zależny od polityków
„Reformatorski plan” Rady Gospodarczej również jest kulawy. W efekcie nacjonalizuje nasze pieniądze i przenosi je do funduszu, który jest w 100 procentach zależny od polityków. Na dzień dzisiejszy większego zagrożenia nie ma (chociaż drenaż Funduszu Rezerwy Demograficznej temu przeczy), ale chyba nikt nie potrafi nam zapewnić, że za 30 lat populistyczna partia nie sięgnie po zgromadzone tam pieniądze... Pozostaje też kwestia wiarygodności ZUSu, która na dzień dzisiejszy jest wątpliwa. W 2011 roku deficyt funduszu emerytalnego wyniesie 49,8 mld zł i będzie rósł, aby w 2030 roku osiągnąć rekordową kwotę ponad 83 mld zł. Już dzisiaj, ZUS musi się zadłużać w bankach komercyjnych (obecnie zadłużenie wynosi ok. 1,5 mld zł), aby na bieżąco realizować wypłatę świadczeń. Sukcesem obecnego systemu emerytalnego jest fakt, że każdy emeryt dostanie dzisiaj tyle pieniędzy, na ile sobie zapracował przez całe życie. Wrzucając pieniądze do ZUSu, pieniądze rozpłyną się w worku bez dna, a nasze potencjalne emerytury zależne będą od dobrej kondycji gospodarczej naszego państwa.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Rachunek od państwa za 2011 rok

Coroczne rozliczenie PIT to dobry moment, by zastanowić się ile kosztuje nas polskie państwo.