Goldfrapp – Head First
    muzyka pop21 · muzyka elektroniczna107
2010-03-26
Szybowanie wśród klimatów lat 80 – tak chyba najlepiej można wyrazić pierwsze wrażenie po przesłuchaniu najnowszej płyty Goldfrapp. „Head First” jako piąty album w karierze brytyjskiego duetu, pokazuje, że ta elektroniczna dwójka nadal potrafi nadać płycie jej indywidualny nastrój, jednocześnie przemycając dobrze znane motywy, na których Goldfrapp w ciągu całej swej twórczości zdążyło zbudować już własne, charakterystyczne brzmienie.

Alison Goldfrapp oraz Will Gregory jeszcze przed premierą „Head First” zapowiadali, że będzie to ich najbardziej żywy i taneczny album. Oczywiście zespół miał już na swoim koncie całkiem sporo dynamicznych kawałków, ale nigdy w tak dużym nasileniu na jednej płycie. Krążek otwiera singlowe Rocket, utwór idealnie oddaje styl błyszczących i kolorowych lat 80, co doskonale podkreśla też teledysk. Brzmienie rytmicznego syntezatora od razu skojarzyło mi się z kultowym numerem Van Halen – Jump, ogólnie nie jest to jedyny przypadek, w którym motyw ten został wykorzystany na „Head First”.

Dalej mamy równie skoczny kawałek Believer z fantastycznym lekkim refrenem. Zmysłowy głos Alison jest w doskonałej formie i idealnie przeplata się z pozytywnymi bitami płyty. Świetnie wypadają też chórki w wykonaniu brytyjskiej wokalistki, co usłyszymy w kolejnych dwóch rytmicznych numerach: Alive i nieco melancholijnym Dreaming (jeden z moich osobistych faworytów tego albumu). Tym sposobem docieramy do kawałka tytułowego z bardzo dobrą kompozycją klawiszy i nieznacznie spokojniejszego w porównaniu z poprzednimi utworami.






Następnie usłyszymy Hunt, które zdecydowanie można nazwać chwilą wytchnienia na „Head First”. Ten kawałek na pewno najsilniej nawiązuje do świetnego debiutu Goldfrapp, gdzie dominowała bardzo spokojna i sentymentalna elektronika. Przy kolejnym tytule Shiny And Warm wrócimy do żywszych rytmów, jednocześnie utwór przywołuje na myśl tym razem trzeci album grupy pt. „Supernature”. Dominujący bit zdecydowanie ma tu w sobie coś z tamtejszego singla Ride A White Horse. Przedostatni kawałek I Wanna Life ponownie wykorzystuje dźwięk kojarzący się z Jump, Van Halen, od kolejny udany taneczny numer. Końcowe Voicething to zdecydowanie najbardziej awangardowy moment płyty. Brak konkretnego tekstu, mamy tu po prostu ciekawą grę miarowej elektroniki z delikatnym wokalem Alison.

Jak widać Goldfrapp ciągle rozwija się, trzymając przy tym dobry, nie odbiegający od poprzednich albumów poziom. Co prawda charakterystyczny już, subtelny wokal najbardziej pasował mi do spokojnych i melancholijnych kompozycji, których najwięcej było na wspomnianym już krążku „Felt Mountain”, jednak na „Head First” głos Alison również wypada bardzo pozytywnie, nadając rytmicznym kawałkom pogodnego charakteru. Wręcz jest tu cały czas wyczuwalna typowa dla zespołu nutka melancholii, co podkreśla też bardzo ładna i trafna okładka albumu. Goldfrapp już w kwietniu rozpocznie trasę koncertową. Pozostaje mieć nadzieję, że numery z udanego „Head First” będziemy mieli okazję usłyszeć na żywo również w naszym kraju.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Iamamiwhoami – Kin

Wszystko zaczęło się od umieszczania tajemniczych klipów na kanale youtube skandynawskiego projektu o nazwie iamamiwhoami. Brak konkretnych informacji sprawił, iż na podstawie stylistyki...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".