Gospodarcze drogi i bezdroża Bangladeszu
    Bangladesz6 · rozwój gospodarczy11 · Azja86
2012-02-04
Na wstępie kilka słów wyjaśnienia, dlaczego poczyniłem ten artykuł. Otóż Bangladesz to miejsce szczególne.


Pola ryżowe w Bangladeszu, wikiemedia, Balaram Mahalder, GNU
Kraj po wielokroć boleśnie doświadczany przez burzliwą historię i rozszalałe żywioły, kraj uważany przez wielu za centrum azjatyckiej biedy, zarazem zajmujący siódme w świecie miejsce pod względem liczby ludności, wreszcie kraj usiłujący znaleźć swoje miejsce w świecie w dobie postępującej pomimo kryzysów globalizacji, na przekór kasandrycznym przepowiedniom uparcie dążący do zapewnienia swoim mieszkańcom lepszej egzystencji.


Gdybyśmy zapytali przeciętnych Polaków, z czym kojarzy im się Bangladesz, zapewne usłyszelibyśmy o nękających ten kraj cyklonach, powodziach, powszechnej biedzie, upośledzeniu gospodarczym. Ten i ów wspomni o wyzysku, pracy dzieci, analfabetyzmie. Jest to z pewnością wyobrażenie prawdziwe, jednak nie oddające całej prawdy o tym kraju. Przy bliższym poznaniu okazuje się, że Bangladesz nie jest jedynie wielkim slumsem nękanym żywiołami. Ten nizinny kraj położony w delcie Gangesu i Brahmaputry ma bowiem swój specyficzny urok i koloryt, który w sposób ciekawy, niepozbawiony humoru swego czasu przybliżali polskim czytelnikom tacy podróżnicy jak Olgierd Budrewicz i Jerzy Chociłowski. To ten koloryt i piękno krajobrazu opiewał wiek temu bengalski literat, noblista w dziedzinie literatury, a przy tym wybitny myśliciel i pedagog – Rabindranath Tagore – słowami pieśni: „Mój złoty Bengalu, kocham cię…”. Słowami zawartymi później w hymnie Ludowej Republiki Bangladeszu.

Wieś – tu bije serce narodu bengalskiego. Rolnictwo to podstawa gospodarki i zarazem wciąż główne źródło dochodów z eksportu. Obszary uprawne zajmują ok. 73% pow. kraju, co jest jednym z najwyższych wskaźników na świecie
Ale skąd się wziął Bangladesz na mapie świata? Jakkolwiek jest on spadkobiercą prastarej bengalskiej kultury – jednej z najbogatszych na półwyspie indyjskim, to w dzisiejszym kształcie stanowi on dziedzictwo epoki brytyjskiego kolonializmu z bezlitosną eksploatacją, której towarzyszyły zapewnienia o „misji cywilizacyjnej” Europejczyków. Faktem jest, iż Brytyjczycy zwalczali hinduski zwyczaj palenia wdów – sati, rozprawili się z dakoitami (kastą rozbójników), wybudowali koleje (jakkolwiek głównie w celu sprawniejszej eksploatacji kraju i przerzucania wojsk). Jednocześnie jednak na skutek dwóch wieków intensywnej eksploatacji kolonialnej i wyparcia dawnych form własności przez rozwiązania prawno-własnościowe korzystne dla kolonizatorów (z lichwą i rugami włącznie), Bengal – niegdyś spichlerz subkontynentu – stał się swoistym rezerwuarem nędzy, głodu i taniej siły roboczej, z której skwapliwie korzystał brytyjski i rodzimy kapitał. Ilustracją tego stanu rzeczy był potworny głód w 1943 r., który pochłonął w Bengalu 4 miliony istnień ludzkich.

Dodatkowych problemów nastręczyła stara zasada znana od czasów rzymskich: „dziel i rządź”. Zebrała ona swój plon w postaci rosnącego konfliktu hindusko-muzułmańskiego. W momencie wycofania się Brytyjczyków z tej części świata w 1947 r. przekształcił się on w masowe rzezie, w których zginęło nie mniej niż milion ludzi. W efekcie religijnej nienawiści nastąpił podział całego subkontynentu na zamieszkane głównie przez hinduistów Indie i islamski Pakistan. Podział ten nie ominął też i Bengalu, który rozkrojono na dwie części: 1) indyjski stan Bengal Zachodni ze stolicą w Kalkucie oraz 2) Pakistan Wschodni – prowincję Pakistanu; przy czym stolicą tego tworu prawnoadministracyjnego była Dhaka – dzisiejsza stolica Bangladeszu. Nawiasem mówiąc, Indiom przypadła część bardziej uprzemysłowiona, a założona w XVII w. przez Anglików Kalkuta jeszcze za ich rządów stała się kluczowym w regionie ośrodkiem przemysłu i handlu. Z kolei Pakistanowi przypadły w udziale rozległe obszary rolnicze, w tym plantacje herbaty, juty i innych roślin o znaczeniu eksportowym. W ten sposób zostały zerwane naturalne więzi łączące bengalski przemysł z jego zapleczem surowcowym, co dodatkowo skomplikowało sytuację gospodarczą w obu częściach podzielonego Bengalu.

W 1970 r. ówczesny Pakistan Wschodni nawiedził cyklon Bhola, powodując śmierć co najmniej 200 tysięcy osób. Wobec niemrawych działań centralnej pakistańskiej administracji w Islamabadzie nastąpiło pogorszenie i tak już napiętych stosunków między władzami a dyskryminowanymi Bengalczykami. Iskrą, która doprowadziła do wybuchu niezadowolenia było niedopuszczenie do objęcia funkcji premiera Pakistanu przez bengalskiego lidera Mudżibura Rahmana, mimo iż jego partia, Liga Awami, zdecydowanie wygrała ogólnokrajowe wybory. Prezydent Pakistanu, gen. Yahya Khan, w cichym porozumieniu z nacjonalistycznym liderem Partii Ludowej Zulfikarem Ali Bhutto, udaremnił zwołanie parlamentu i aresztował szejka Mudżibura Rahmana, jednocześnie ogłaszając stan wyjątkowy w Pakistanie Wschodnim. Zamach na demokrację przerodził się w falę niesłychanie brutalnych represji, które w świetle prawa międzynarodowego są kwalifikowane jako ludobójstwo: w ramach antybengalskiej pacyfikacji armia pakistańska wymordowała w delcie Gangesu ok. 1-1,5 miliona cywilów (niektóre źródła mówią nawet o 3 milionach!). Ze szczególną bezwzględnością polowano na inteligentów, ludzi wykształconych, którzy mogliby przewodzić ruchowi wyzwoleńczemu. Pakistańskie żołdactwo dopuściło się też bezprecedensowej, straszliwej liczby około 200 tys. gwałtów. W ten sposób legł w gruzach mit jedności Pakistanu – kraju indyjskich muzułmanów. Pomordowanych cywilów oraz tych, którzy polegli w walce o wolny Bangladesz, upamiętnia Pomnik Męczenników Narodu (beng. Jatiyo Smriti Soudho) w Savar, około 30 km na północny zachód od Dhaki.

Dnia 17 kwietnia 1971 sformowany został na wygnaniu pierwszy rząd Bangladeszu. W tym czasie żołnierze wschodniopakistańscy, policjanci oraz członkowie innych organizacji militarnych i paramilitarnych, a także uzbrojona ludność cywilna zaczęli formować oddziały partyzanckie, zwane Mukti Bahini, walczące z armią pakistańską. Masakrom i walkom towarzyszył exodus około 10 mln Bengalczyków do Indii. W tej sytuacji rząd Indiry Gandhi energicznie zareagował, udzielając bengalskim powstańcom wsparcia ekonomicznego, militarnego i dyplomatycznego. W związku z tym 3 grudnia Pakistan rozpoczął ofensywę na zachodniej granicy Indii, rozpoczynając trzecią wojnę indyjsko-pakistańską. Jeśli jednak reżim w Islamabadzie liczył na militarne wsparcie sojusznika – Waszyngtonu – to się przeliczył. Co prawda USA wysłały do Zatoki Bengalskiej lotniskowiec „Enterprise” wraz z eskortą – być może by postraszyć Delhi, choć chyba bardziej po to, by pokazać Pakistanowi, że są „wiernym i oddanym sojusznikiem” – niemniej nie miały ochoty bardziej angażować się w konflikt. Zwłaszcza, że ewentualne korzyści byłyby niskie wobec możliwego uszczerbku, szczególnie w sferze moralnej i prestiżowej. W tej sytuacji finał był łatwy do przewidzenia. W ciągu 13 dni oddziały Mukti Bahini wraz z wojskami indyjskimi pokonały wojska pakistańskie w Bengalu. Jednocześnie Hindusi rozgromili Pakistańczyków na froncie zachodnim, a reżim w Islamabadzie został zmuszony do kapitulacji i uznania niepodległości Bangladeszu.

W taki sposób z morza krwi i nieszczęść wyłoniło się nowe państwo: Ludowa Republika Bangladeszu. Kraj ten od razu spotkał się ze wsparciem i współczuciem opinii międzynarodowej. Jednego dnia, 1 sierpnia 1971 r., w Nowym Jorku George Harrison i Ravi Shankar zorganizowali dwa pierwsze w historii rockowe koncerty charytatywne. A pełne emocji nagranie z wykonanego wówczas przez George’a Harrisona utworu „Bangladesh” do dziś porusza serca.

Początkowa euforia z uzyskanej wolności musiała rychło zderzyć się z twardą rzeczywistością. Kraj wyniszczony wojną, przez lata drenowany ekonomicznie, utrzymywany w stanie półkolonialnej zależności przez Pakistan Zachodni, musiał stawić czoła ogromowi trudności. W pewnym stopniu łagodziła je pomoc gospodarcza i humanitarna. Jednak mnogość problemów, a także zawirowania polityczne cały czas, niczym kula u nogi, hamowały postęp Bangladeszu w walce ze skrajnym ubóstwem.
Kraj ten pozostaje wciąż z mnóstwem nierozwiązanych problemów. Ale obok nich są też jasne światełka w bangladeskim „tunelu”. Przyjrzyjmy się bliżej jednym i drugim.

Bangladesz to kraj liczący 144 tys. km2. Na obszarze tym, dwukrotnie mniejszym od Polski, mieszka ponad 162 mln ludzi (2010), przy czym sprawę komplikuje utrzymujący się wysoki przyrost naturalny. Jeśli nie liczyć państw-miast takich jak Singapur czy Monako, jest to kraj o największym na świecie zagęszczeniu ludności – 1125 osób/km2. To oszałamiająca liczba, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jakieś 3/4 tej ludzkiej rzeszy mieszka na wsi. Z drugiej strony trzeba pamiętać, iż gwałtownie rośnie liczba ludności miejskiej. Szacuje się, że w ub. r. zespół miejski Dhaki przekroczył 15 mln mieszkańców. W ogóle Dhaka to istny kocioł ludzkich tłumów, tysięcy kolorowych riksz i coraz liczniejszych samochodów. Miasto to szczyci się też coraz liczniejszymi wysokościowcami. Jednakże boleśnie kontrastują z nimi rozległe dzielnice slumsów, gdzie w warunkach urągającym elementarnej higienie zamieszkują migranci z przeludnionych terenów wiejskich. Dhaka należy do największych miast subkontynentu indyjskiego a zarazem jest jednym z najszybciej rosnących miast świata. Drugi co do wielkości i rangi gospodarczej ośrodek miejski to Ćottogram (dawniej Ćittagong), liczący 4 mln ludności.

Bangladesz nie bez powodu jawi się więc nam jako kraj przeludniony. W dodatku jest to słabo rozwinięty kraj rolniczy. Z racji przeludnienia i zacofania cechujący się stałym deficytem żywności, potęgowanym klęskami żywiołowymi, rozwój gospodarczy jest w kluczowym stopniu oparty na kredytach Banku Światowego, Chin, Indii i krajów rozwiniętych oraz darowiznach z krajów OPEC i innych zamożnych krajów (ok. 1–2 mld dolarów USA rocznie).

Według danych Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Bangladesz zajmuje 43. miejsce w świecie, z PKB liczonym parytetem siły nabywczej (PPP) w wysokości 260,5 mld dolarów USA (2010). W 2011 r. PKB na 1 mieszkańca (wstępne dane MFW) wyniósł 1643 dolarów USA (149. miejsce spośród 180 sklasyfikowanych krajów). Dla porównania analogiczne wielkości dla Indii i Chin wynoszą odpowiednio: 3586 i 7536 USD. Wzrost PKB w 2010 r. wyniósł 6%. I jakkolwiek jest to wzrost znacznie wyższy niż w niemal wszystkich krajach rozwiniętych, to pozostaje wyraźnie w tyle za Chinami i Indiami. W strukturze wytwarzania PKB usługi stanowią 53%, rolnictwo 19%, a przemysł 28% (2007). Dla porównania w krajach wysoko rozwiniętych udział rolnictwa w tworzeniu PKB wynosi z reguły 1-3%. W rolnictwie pracuje 45% ludności czynnej zawodowo, w przemyśle 30%, a w usługach 25% (2008).

Wieś – tu bije serce narodu bengalskiego. Rolnictwo to podstawa gospodarki i zarazem wciąż główne źródło dochodów z eksportu. Obszary uprawne zajmują ok. 73% pow. kraju, co jest jednym z najwyższych wskaźników na świecie. Główne uprawy to ryż (ok. 80 % obszaru zasiewów), pszenica, proso, bataty, juta, herbata (wchodząca często w skład mieszanek typu Assam i herbat granulowanych typu CTC), trzcina cukrowa, orzeszki ziemne, sezam, tytoń, rośliny strączkowe, warzywa, banany, bawełna, palma kokosowa (na południu kraju), przyprawy korzenne (głównie pieprz). Hoduje się bydło, bawoły (siła pociągowa), kozy, drób. Niebagatelne znaczenie mają połowy ryb morskich i słodkowodnych, aczkolwiek flota rybacka składa się głównie ze zwykłych łodzi, które nijak się mają do nowoczesnych trawlerów, jakimi dysponują takie azjatyckie potęgi w branży połowów morskich jak Japonia, Korea Pd., Chiny czy niektóre kraje ASEAN.

Rolnictwo przy swoim kluczowym znaczeniu dla gospodarki stanowi zarazem jej najbardziej zacofany dział. Ok. połowy ogółu gospodarstw zajmuje obszar poniżej 1 ha, ponad połowę ludności wiejskiej stanowią bezrolni. Temu zjawisku towarzyszy rozpowszechniony system dzierżawy ziemi.

Jak z kolei wygląda bangladeski przemysł? Otóż Bangladesz posiada niewielkie złoża surowców mineralnych, torf, wapienie, kaolinit, piaski szklarskie, piaski monacytowe. Wydobywa się ograniczone ilości gazu ziemnego i ropy naftowej ze złóż podmorskich w Zatoce Bengalskiej, a także skromne ilości węgla kamiennego. Na sektor energetyczny składają się głównie niewielkie elektrownie naftowe i gazowe. W 2007 r. w Bangladeszu wyprodukowano 25,5 mld kWh energii elektrycznej (160 kwh na 1 mieszkańca – jeden z najniższych wskaźników w Azji i na świecie).

Jeśli chodzi o przemysł przetwórczy, wiodącą rolę zajmuje w nim przetwórstwo rolne, zwłaszcza przemysł jutowy i bawełniany oraz spożywcze (łuszczarnie ryżu, przetwórnie i pakowalnie herbaty, cukrownie, olejarnie, zakłady tytoniowe); nieliczne zakłady przemysłu chemicznego (nawozy sztuczne), rafineryjnego (dwie rafinerie ropy naftowej), cementowego i maszynowego. Wiodące ośrodki przemysłowe to: Dhaka (łącznie z Narajangandź), Ćottogram, Khulna, Mymensingh. Istotne znaczenie ma rzemiosło (tkaniny, wyroby metalowe i inne artykuły codziennego użytku).
W ostatnich latach Bangladesz stał się również (obok Indii i Pakistanu) jednym z centrów recyklingu stoczniowego: demontażu starych, wycofanych z eksploatacji jednostek morskich i pozyskiwania z nich złomu dla hut stali. Ta branża skupia się w Ćottogram i zatrudnia głównie mieszkańców uboższej, północnej części kraju: bezrobotnych, bezrolnych chłopów, a nawet nieletnich, którzy w ten ciężki, ryzykowny sposób usiłują wspomóc finansowo swoje rodziny.

Co do branży tekstylnej, w całym kraju są setki fabryk, często pracujących na zlecenie zagranicznych firm odzieżowych. Metkę „Made in Bangladesh” często można znaleźć na koszulach, dresach, T-shirtach, dżinsach sprzedawanych w sieciach handlowych Europy. Niestety, bywa tak, że przy produkcji tych artykułów zatrudniane są dzieci. Takie są realia życia w słabo rozwiniętym, przeludnionym kraju, gdzie każda praca, nawet mozolna harówka za głodową stawkę bywa traktowana jak dar niebios.

W dziedzinie infrastruktury też niebogato. Sieć komunikacyjna jest wciąż słabo rozwinięta. W przewozach główną rolę odgrywa śródlądowy transport wodny (ok. 3 przewozów towarowych i pasażerskich). Jak wygląda ten transport – o tym wiele mówi częstotliwość zatonięć promów na skutek przeładowania ludźmi i towarami. Długość linii kolejowych – 2706 km (2003), a drogowych o twardej nawierzchni – ok. 23 tys. km. Z uwagi na zbyt małą liczbę mostów na wielkich rzekach delty Gangesu i Brahmaputry sieć drogowa nie jest spójna. Główne porty morskie to Ćottogram i Khulna, główny port lotniczy znajduje się w zespole miejskim Dhaki. Sieć telefonii stacjonarnej jest słabo rozwinięta. Telefonia komórkowa jakkolwiek prezentuje się lepiej, to też pozostaje w tyle za innymi krajami Azji. Wg najnowszych danych, z września 2010 r., w użyciu było 65,1 mln telefonów komórkowych, co daje 40,2 na 100 mieszkańców (średnia światowa w b.r. – 67,6, w Chinach – 62,5, a w Indiach – 56,6).

Handel zagraniczny jest pochodną kondycji bangladeskiej gospodarki. W 2008 r. Bangladesz wyeksportował towary za kwotę 14 mld USD, przy jednoczesnym imporcie wartości 20,2 mld USD. Ujemny bilans wymiany handlowej jest pokrywany głównie dzięki bezzwrotnym pożyczkom i kredytom. Artykuły eksportowe to przede wszystkim juta i wyroby jutowe, tekstylia, skóry i herbata. Import obejmuje żywność, maszyny i inne środki inwestycyjne, pojazdy, paliwa, chemikalia. Główni partnerzy handlowi to: Japonia, USA, Arabia Saudyjska, kraje Unii Europejskiej (zwłaszcza Wlk. Brytania), Chiny, Indie i Singapur. Potencjalnie słabo wykorzystanym źródłem dochodów walutowych jest turystyka. Pod tym względem Bangladesz ma co zaoferować: zabytkowe pałace i rezydencje muzułmańskich radżów w Sonargaon, Park Narodowy Sundarbans przy granicy z Indiami – ostoja bengalskiego tygrysa, region Jaflong na północnym wschodzie, z jego malowniczymi rzekami, wodospadami i ogrodami herbacianymi, górzyste regiony na południowym wschodzie kraju czy też najdłuższa na świecie plaża w rejonie Cox’s Bazaar, ciągnąca się na długości 125 km, położona blisko granicy z Birmą.

Mimo to liczba turystów rośnie w żółwim tempie: ze 150 tys. w 1998 r. do 200 tys. w 2006 r. W tymże 2006 r. zyski z turystyki wyniosły skromne 89 mln dolarów. Wyniki, które nijak się mają w stosunku do innych krajów Azji. Wystarczy nadmienić, że taka np. Kambodża w 2006 r. zarobiła na turystyce 1 mld dolarów. W Bangladeszu przeszkodą w przyciągnięciu turystów jest z pewnością brak stabilności politycznej, niski poziom infrastruktury, brak dostatecznej reklamy oraz wciąż peryferyjne położenie na światowej mapie komunikacyjnej. Stąd kraj ten odwiedzają głównie ci, którzy miast podążać utartymi, „oklepanymi” szlakami chcą odkrywać egzotyczne, mało znane kraje.




Komentarzy: 1

decentralizator
7 luty 2012 (15:41)
Panie redaktorze Arturze Zbilski
kocham Pana, jestem fanem, czekam na kolejne tego typu artykuły,
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".