Gran Canaria to nie tylko...
    Hiszpania26 · Wyspy Kanaryjskie1 · Gran Canaria1 · relacje z podróży32
2011-12-21
Gran Canaria to nie tylko złoto - żółte plaże, słońce, kąpiele w bryzach fal oceanu, nocne rozrywki, lecz wspaniały świat przyrody, piękne widoki, zabytki, ślady dawnej kultury.
Poprzez Pueblos de Casas Cueva de Acusa i Barranco Hondo dotarliśmy do bardzo ciekawego miejsca, które może zainteresować nie tylko etnografów - do domów jaskin wykutych w skałach. Zwiedzaliśmy ich bielone wnętrza w których zgromadzono meble, różne elementy dekoracyjne i przedmioty od czasów najdawniejszych do naszej współczesności. Ostatni właściciel opuścił zwiedzane pomieszczenia niedawno, bo w 1975 roku. W tym zespole znajduje się także wykuta w skale kaplica z XVI pod wezwaniem Matki Boskiej Fatimskiej. Po dokonanej w pobliżu degustacji alkoholów udaliśmy się w kierunku północnym, w wyższe rejony górskie, by dojechać do Las Pinos w okolicy Galdar i podziwiać znajdujący się tam krater powulkaniczny koloru żółtego, gdzie uprawia się dzisiaj zboże. Dookoła nas roztaczał się zielony świat przyrody. Naszą uwagę zwróciła nie tylko wysoka agawa, która po przekwitnięciu zamiera, ale przede wszystkim stoki porośnięte kanaryjską sosną osiągającą 6 metrów wysokości a jej soczysto zielone igliwie około 30 cm. długości.

Domy-jaskinie, foto Aleksander Talarkiewicz Domy-jaskinie, foto Aleksander Talarkiewicz

Po obiedzie w restauracji Balkon de Zamora podziwialiśmy z tarasu piękno krajobrazu górskiego i leżący w odległości brzeg błękitnego oceanu. Każdy znalazł swój fotograficzny temat…

Wznosząc się ponownie od Tejedy jeszcze wyżej, około 8 km na północ w górę, dotarliśmy do Cruz de Tejeda, której nazwa pochodzi od szarozielonego kamiennego krzyża z ukrzyżowanym Chrystusem. To centralny punkt Gran Canarii i skrzyżowanie dawnych dróg królewskich, którymi można było przemierzać całą wyspę. Na tym głównym placyku znajdują się restauracje, sprzedaje się miejscowe pamiątki, ręczne wyroby miejscowego rzemiosła, istnieje możliwość przejażdżki zaprzęgiem konnym. W pobliżu znajduje się wspaniałe miejsce widokowe z którego rozpościera się na zachodzie panorama na Roque Bentyga (1409 m.n.p.m.), a ponieważ była dobra widoczność dostrzegliśmy w oddali Teneryfę ze stożkiem wulkanu Teide. Patrząc w kierunku południowym widać najwyższe wzniesienie wyspy Roque Nublo (1803 m.n. p. m.) o oryginalnej sylwetce chmury burzowej. Stąd udaliśmy się drogą jeszcze wyżej, by znaleźć się na Pozo de Las Nieves (studnia śmierci), na wysokości 1949 m.n.p.m Z tego miejsca jeszcze raz mogliśmy spojrzeć na Roque Nublo. Po chwili kontemplacji nad wspaniałą przyrodą, jej harmonią, wykonaniu zdjęć z widokiem, który nas urzekał, opuszczaliśmy się wijącą drogą w dół do głównej autostrady prowadzącej do hotelu.

Gdy pewnego porannego dnia niebo było zachmurzone, co należy do rzadkości, postanowiliśmy wybrać się wzdłuż południowego wybrzeża w kierunku zachodnim. Wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy w kierunku Puerto Mogan. Minęliśmy rozbudowujący się ciągle Maspalomas. Z lewej strony rozpościerał się niebieski Ocean Atlantycki, z prawej pola, ślady ongiś rozwijającego się rolnictwa. Wpadaliśmy w przebite tunele w skalistych ścianach i wypadaliśmy, by ponownie znaleźć się w tej samej sytuacji. Czteropasmówka prowadziła nas do celu, a wokół nas bujna zieleń, kolorowe kwiaty i błękit nieba. Po około trzydziestu minutach dojechaliśmy do Puerto Rico, położonego w skalistej zatoce na ścianach której wznoszą się piętrami hotele. Odnosi się wrażenie jakby wykute zostały w jej ścianach.

Aby ułatwić gościom mieszkającym w rejonach wyższych zejście na plażę, zamontowano w hotelach windy, dzięki którym ułatwiona jest komunikacja. Nie oczarowała mnie ta miejscowość - plaża mało ciekawa, odnosiłem wrażenie przytłoczenia. Natomiast sąsiednia miejscowość Puerto Mogan jest położna w zatoce, gdzie znajduje się plaża w kształcie półksiężyca i piękna marina pełna jachtów lekko kołyszących się na wietrze. Życie toczy się w uliczkach, między białymi, piętrowymi domami wzniesionymi w latach siedemdziesiątych, na placykach tonących w barwnych kwiatach (bugenville, hibiscusy ) wijących się na przęsłach łączących domy, balkonach, okna, rosnące w mini ogródkach. Tu i ówdzie pod domami przebiegają kanały, którymi przepływają łodzie. Ot, taka sobie Wenecja…Nastrój podnoszą liczne kawiarenki w stylu włoskim, restauracje, bary. Po prostu piękna, malownicza scenografia… Myślę, że uroczo musi tutaj tętnić życie nocą, w blasku świateł odbijających się w tafli zatoki. Zmęczeni schroniliśmy się w barze przy promenadzie biegnącej wzdłuż wybrzeża, by przy kawie i sokach przeczekać silne nasłonecznienie i obserwować toczące się życie. Powróciwszy do hotelu, odpoczęliśmy przed kolacją w basenie, by nabrać nowych sił.

W ostatnim tygodniu naszego pobytu, już po wyjeździe Gosi i Toma, postanowiliśmy zwiedzić jeszcze jeden turystyczny obiekt - Palmitos Park szeroko reklamowany przez ulotki w hotelu, kolorowe reklamy na autobusach i taksówkach. Pewnego dnia, tuż po śniadaniu wybraliśmy się do tego miejsca autobusem, wsiadając na przystanku, który znajdował się tuż przy wspomnianym centrum handlowym Cita. Po krótkim czasie zajechaliśmy przed główne wejście, którego mury parkanu obłożone były dekoracyjnie brązowo - beżowym kamieniem. Cena biletów wstępu lekko nas zszokowała (28.50 euro - dorośli, dzieci- 21.00 euro ). Po przekroczeniu wejścia znaleźliśmy się w cudownej enklawie, która położona jest w kotlinie, gdzie centralna część jest przepełniona bujną roślinnością.

Widok na Teneryfę, foto Aleksander Talarkiewicz Widok na Teneryfę, foto Aleksander Talarkiewicz

Jest to teren górzysty, bardzo dobrze zorganizowany, czysty, o charakterze edukacyjnym- liczne tablice informują o prezentowanych zwierzętach. Rosną tutaj różnego gatunku palmy, kaktusy, agawy, spotkać można przepięknej barwy storczyki, strelicje, hibiskusy… Nad tym światem unoszą się odgłosy ptasie stanowiące niezapomniany akompaniament do tej przyrody. Cały ten świat odbija się w stawach pełnych kolorowych ryb ( żółtych, czerwonych, niebieskich, prążkowanych ), rosnących ukwiałów na które popatrzeć można z przerzuconych mostków.

Zachwycił nas przepiękny świat motyli w specjalnym, oszklonym pawilonie. Wśród roślinności, kolorowych kwiatów, unosiły się niesamowite w swojej harmonii barw motyle różnego gatunku. Staliśmy zaszokowani piękną kolekcją motyli…

Wielką atrakcję stanowią spektakle, które odbywają się w wyznaczonych godzinach. Aby skorzystać w pełni z tych propozycji, trzeba zdążyć na wyznaczone godziny, które nie raz pokrywały się w czasie.

W Delfinarium, które swoim założeniem architektonicznym przypominało nam teatr antyczny - amfiteatralna widownia, basen kształtem zbliżony do koła jak orchestra, otoczony dla bezpieczeństwa szklaną balustradą, stało się miejscem w którym delfiny prezentowały swoje umiejętności, popisując się skokami, nurkowaniem, współgrą.

Tresura orłów odbywała się w górzystej części na specjalnie przygotowanej przestrzeni. Dwóch treserów w długich skórzanych rękawicach nakłaniało ptaki do lotów i powrotów we wskazanym miejscu. Orły wznosiły się, szeroko otwierały skrzydła, zataczały koło, by powrócić w wyznaczone im miejsce.

Trzeci pokaz to prezentacja umiejętności pięknych, kolorowych papug, ich odgłosów, umiejętności powtarzania zasłyszanych kwestii i lotów.

Po kilku godzinach opuściliśmy pełni zauroczenia ten wspaniały ogród. Nie żałując wydanych pieniędzy, dzieliliśmy się swoimi wrażeniami…

I tak szybko minął szczęśliwie czas naszego pobytu, który pozostawił dużo wspomnień, doświadczeń, refleksji. Przed nami pozostał lot i życzenie, aby był jeden start i jedno lądowanie…


Wydmy Palya del Ingles, zdjęcie Aleksander TalarkiewiczDom Krzysztofa Kolumba - muzeum w Las Palmas, zdjęcie Aleksander TalarkiewiczKatedra św. Anny w Las Palmas, zdjęcie Aleksander TalarkiewiczOgród Kaktusów, zdjęcie Aleksander TalarkiewiczOgród Kaktusów, zdjęcie Aleksander TalarkiewiczZbiorniki retencyjne, zdjęcie Aleksander TalarkiewiczDomy w jaskiniach, zdjęcie Aleksander TalarkiewiczWidok na Teneryfę, zdjęcie Aleksander TalarkiewiczPuerto Mogan, zdjęcie Aleksander TalarkiewiczWschód słońca Playa del Ingles, zdjęcie Aleksander Talarkiewicz
Komentarzy: 3

Kocur
20 maja 2012 (14:36)
Gran Canaria to nie tylko....
Tak mnie ten artykuł zainteresował, że postanowiłem jako żeglarz opłynąć ten archipelag o którym mówi się, że jest to zaginiona Atlantyda.Dziękuję i serdecznie gratuluję

Grzegorz
8 lipca 2012 (09:03)
Świetny artykuł
Miałem okazję podróżować po Gran Canarii przez 4 dni na początku czerwca 2012. Odwiedziłem kilka miejscowości na północy i w centrum kraju, a na leżenie plackiem zostało mi ledwie parę godzin. Chciałbym tam wkrótce powrócić i z pewnością wykorzystam wiedzę z Twojego artykułu do znalezienia nieodkrytych atrakcji. Dziękuję! Moje wspomnienia powoli pojawiają się na http://www.yougo.pl/wojewodztwo/312/Gran+Canaria

Argus625
15 grudnia 2012 (16:56)
śwat odkrywany
Pan pisze ciekawie , jak mówia poeci , lekkim piórem. Historia wzbogacona o doznania podróznika. Prosze zajrzec czasem do mej kolekcji multimedialnej pod adresem: argus625 youtube
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Tajlandia - podróż po krainie uśmiechu

Przybyliśmy po piętnastu godzinach podróży na wyspę Koh Ko Khao ( lot + transfer ). Myślę, że nietrudno dociec na podstawie nazwy geograficznej, iż jest to Tajlandia, którą chcieliśmy...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".